Już czas, kochani, napełnić dom zapachem, aromatem i światłem świątecznym. =)
Wiem, bo widziałam, że wiele osób już upiekło pierniczki i ciasteczka świąteczne. U mnie też już są. Pierniczki trochę spóźnione, a przez to twarde, ale obecne:
Jeśli ktoś potrzebuje przepisów to proszę: pierniczki i "ciasteczka maszynowe" w wersji świątecznej, czyli lukrowane. =)
Ciekawa jestem, czy ktoś z Was pamięta o tych słoiczkach:
Pisałam o nich ponad dwa miesiące temu tutaj, aby zachęcić Was do zbierania pachnącej mieszanki, którą wystarczy przed świętami rozsypać w szklane patery, czy miseczki, aby móc cieszyć się teraz cudnymi zapachami:
Kiedy ostatni raz naszło mnie na mandarynki, obierałam je nacinając tylko lekko skórkę "na ósemkę". To pozwoliło po ususzeniu na grzejniku otrzymać takie pomarańczowe akcenty, wśród których trafiła się i skórka z cytryny:
Chciałabym przedstawić Wam na koniec niespodziankę:
Ta niezwykła szkatułka z "opróżnionego" i zasuszonego pomelo może kryć w sobie, co tylko zechcecie, na przykład cukierki:
Lub stać się cukierniczką:
Myślę, że taki drobiazg zdziwi i Waszych gości. ^^
U mnie wczoraj padało cały dzień, a dzisiaj śnieg roztopił się zupełnie. Zima chwilowo zniknęła, nawet karmnik opustoszał, tylko mój kiciuś je na potęgę, jakby zapasy tłuszczyku na srogą zimę robił w sobie. Ja odpoczywam po tygodniu bardzo męczącej rehabilitacji poza domem i nabieram sił na kolejne dni. Tęsknię za rękodziełem, szukam inspiracji i marzę o tworzeniu nowych rzeczy. Najbardziej czekam jednak na choinkę i święta. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa otuchy na czas rehabilitacyjnych zmagań. Witam nowych obserwatorów, którzy powiększyli grono do okrągłej setki. Rozgośćcie się. =)