Translate

ABC raka piersi


Nie będę się mądrzyć. Od wykrycia mojej choroby i podjęcia leczenia minęło 9 lat. Każda choroba jest inna, inny jest sposób leczenia i dochodzenia do zdrowia fizycznego i psychicznego. Są różne rodzaje raka piersi: o różnej budowie, różnie umiejscowione. Można o tym poczytać na stronie- ABC Raka Piersi. Na tej samej stronie można przeczytać -Wcześnie wykryty rak piersi, w niskim stopniu zaawansowania jest nie tylko wyleczalny, ale poprzez odpowiedni zabieg operacyjny i skojarzone z nim leczenie daje kobietom możliwość zachowania piersi. Leczone w ten sposób pacjentki szybko wracają do życia zawodowego bez widocznego uszczerbku na wyglądzie, pozostając w dobrej kondycji psychofizycznej - co jest jednym z elementów uzyskania pełnego wyleczenia.

Dlaczego nikt nie zaproponował mi takiego leczenia? Spełniałam wszystkie kryteria: guz nie przekraczał 1cm, wezły były czyste. Dlaczego to nowoczesne leczenie mnie ominęło?
http://amazonki.net/artykuly/czytaj/1163/leczenie/rak-piersi-usuwanie-wezlow-chlonnych-nie-zawsze-konieczne.
Dzisiaj już wiem - im mniejszy guz - tym mniej drastyczne i krótsze leczenie- bez hormonoterapii ( guzy hormonozależne ), radioterapii i chemioterapii.

Mój guz był latwo wyczuwalny palcami, widoczny w badaniu USG, niewidoczny w mammografii, ze względu na gruczołową budowę piersi !!!!!!!!!!!

Nikt nie mówi jak wygląda życie po mastektomii i usunięciu wezłów chłonnych: o ręce-właśnie tak o ręce, która staje się niesprawna i wymaga rehabilitacji do końca życia.
Różnicę między kończynami- występuje znaczny przykurcz- niweluje długotrwała rehabilitacja.
Po usunięciu węzłów chłonnych często występuje dodatkowo obrzęk limfatyczny, a to już poważna sprawa. Nie wolno dźwigać, nagrzewać ręki. Zachodzą zmiany w obręczy barkowej i kręgosłupie.
Rehabilitacja i rehabilitacja.
Wiele łez trzeba wylać, aby zaakceptować nowy stan. To trauma, która biegnie odrębnym torem obok leczenia raka.

Byłam i bedę za leczeniem oszczędzającym ,... za świadomym wyborem, bo to nasze zdrowie, nasze życie i ważna jest jego jakość !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ten koszmarny dzień operacji ciągle wraca do mnie i jest źródłem stresu i łez. Opisałam go w " Spotkaniu z rakiem "

Blog jest odzwierciedleniem chwil z pasją życia i życia z pasją.
Jego tematyka ?
Czy osoba po leczeniu choroby nowotworowej musi pisać tylko o swojej chorobie ?






Do poczytania:

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabytki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabytki. Pokaż wszystkie posty

15 grudnia 2014

Poczuć ducha

Po traumatycznych przeżyciach nawet drobiazgi wyprowadzają z równowagi, smagając boleśnie.
Trudno jest zamykać na zawsze pewne etapy  życia.
Zajmuję głowę innymi myślami- swoimi i cudzymi i piszę post, nie przejmując się koślawością stylu. To pomaga..
Pogoda depresyjna. Krótki dzień.
Szukam światła i koloru .

Dużo lepiej niż zgrabne słów układanie, idzie mi realizacja i wykonywanie.
 
Zamieniam szarość na błękit, stoję z szeroko otwartymi oczami i podziwiam kunszt artystów....
 we wnętrzu  jednego z lwowskich kościołów,  
Rozpogadza się w mojej duszy..,
przedziera się do niej promień słońca...  
W latach 1740-1743 sprowadzeni z Brna malarze Franciszek Ekstein i jego syn Sebastian wykonali freski na sklepieniu kościoła,
Zbudowano go w stylu barokowym, w latach 1610-1635.
Wielki ołtarz główny zbudował w 1744-1746 Sebastian Fesinger, a jego uroczyste poświęcenie nastąpiło w styczniu 1747. W latach 1754 i 1759 powstały ołtarze boczne.
 
W zasadzie nie fotografuje się ołtarzy kościołów, ale nie mogłam się oprzeć..........Od momentu przejęcia przez Sowietów tj. od II wojny do 2010 roku świątynia była ............zamknięta.........
 i służyła jako magazyn książek i czasopism.... 
Wnętrze wypełniały regały z książkami- dużo regałów, dużo książek i czasopism.........
Freski są już bardzo zniszczone....
Przy filarach umieszczono liczne barokowe i rokokowe grobowce, i epitafia znamienitych lwowskich rodów. Tu epitafium  Marii z Kazanowskich - żony hetmana Stanisława Jana Jabłonowskiego.
Od strony północnej do kościoła przylega budynek
 dawnego klasztoru jezuickiego.
W murach lwowskich szkół jezuickich uczyli się m.in. Bohdan Chmielnicki, książę Jeremi Wiśniowiecki, poeta Franciszek Karpiński ( autor kolędy ' Bóg się rodzi ' ) oraz poeta i biskup Ignacy Krasicki.
 
Kościół jezuitów czyli św. Piotra i Pawła we Lwowie ( klik) jest podobny do krakowskiego kościoła św. Piotra i Pawła. Wzorem dla świątyń był kościół im. Najświętszego Imienia Jezus - kościół Il Gesù w Rzymie ( klik ).
Świątynię we Lwowie ufundowała Elżbieta Sieniawska, małżonka marszałka wielkiego koronnego - Prokopa Sieniawskiego.
Po II wojnie światowej wywieziono z niej do Krakowa, a następnie do Wrocławia, gdzie do dziś się znajduje w miejscowym Kościele Jezuitów, cudowny wizerunek Matki Boskiej Pocieszenia .

Sięgam szybko do historii..... :
Po II wojnie kościół zamknięto i umieszczono w nim ...magazyn książek....,  w tym między innymi skonfiskowane prywatne zbiory i około 20% zbiorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich (klik), w tym unikatowy, bogaty zbiór prasy polskiej, praktycznie przez 50 lat niezabezpieczony tutaj- klik..
Po ogłoszeniu niepodległości Ukrainy magazyn przejęła Biblioteki im. W. Stefanyka.

W 2010 r. Lwowska Rada Miejska  podjęła decyzję o otwarciu kościoła jako greckokatolickiej świątyni garnizonowej.
Jesienią następnego roku wojsko ewakuowało zbiory do nowych magazynów przy ulicy Lotniczej.

Przeniesienie zabytkowych ksiąg  pozostawiało wiele do życzenia...
Strona polska wielokrotnie zabiegała o zwrot tych bezcennych dla kultury polskiej zbiorów, zwracając się do strony ukraińskiej, jednak bezskutecznie.
Dopiero w 2003 nastąpił przełom- podpisano umowę w sprawie wzajemnego kopiowania  zbiorów: poloników we Lwowie i ukrainików we Wrocławiu.
Ossolineum we Wrocławiu ( klik) uzyskało możliwość pełnego dostępu do polskich kolekcji przechowywanych w Bibliotece im. Stefanyka, z możliwością ich kopiowania  przez polskich specjalistów.
 Oto dawny budynek Ossolineum - książnica, zbudowana przez Józefa Bema na ruinach kościoła Karmelitanek Trzewiczkowych w drugiej dekadzie XIX wieku.
  Obecnie biblioteka nosi imię ukraińskiego pisarza Wasyla Stefanyka.
 
Naprzeciwko dawnej siedziby fundacji znajduje się Lwowska Galeria Sztuki- dawniej Lwowska Galeria Obrazów.
Siedzibą jej jest pałac budowany dla hrabiny I. Dzieduszyckiej.
W 1914 roku - 100 lat temu - historyk i kolekcjoner Władysław Łoziński nabył pałac
przy ul. Ossolińskich 3 z przeznaczeniem na galerię obrazów.
Galeria została założona przez lwowski magistrat w 1897 roku, ale za oficjalny dzień jej otwarcia  przyjmuje się 14 luty 1907 roku, kiedy to od kolekcjonera z Sutkowic na Podolu - J. Jakowicza, zakupiono kolekcję sztuki zachodnioeuropejskiej.
W kolekcji tej znajdowały się obrazy Rafaela, Rembrandta, Rubensa, Van Dyke, Velasqueza, Ribeiry, Watteau i innych mistrzów.

W 1933 roku w galerii znajdowało się 2458 eksponatów, umieszczonych w trzech oddziałach: sztuki polskiej, zachodnioeuropejskiej i w Panoramie Racławickiej. 
Część została zakupiona, a część pochodziła z darów i zapisów osób prywatnych.

W 1907 profesor Piotr Harasimowicz przekazał galerii w darze płótno Stanisława Dębickiego

 Pogrzeb żydowski w małym miasteczku (1887).
 

W 1908 roku Wojciech Kossak zrezygnował na rzecz galerii z części honorarium za jedno z najlepszych swoich dzieł -obraz

 Wiosna 1813 roku.
 
W 1909 roku hrabina Helena Mierowa podarowała muzeum obraz Pawła Merwarta
Potop (Sara) , według poematu Alfreda de Vigny Le déluge.
 
Promienie światła odbijały się od obrazu i zdjęcie nie wyszło  zachwycające, w odróżnieniu od samego dzieła, które mnie osobiście bardzo się podobało.
 

 Po zakończeniu pierwszej wojny światowej na podstawie zapisu Floriana Ziemiałkowskiego jego rodzina przekazała do galerii
Modlitwę na pustyni  Tadeusza Ajdukiewicza.

i kilka obrazów Wilhelma Leopolskiego.
 Zgon Acerna,
przedstawiający ostatnie chwile życia poety Sebastiana Klonowica jest jednym z pierwszych obrazów w Galerii. To najważniejsze dzieło w twórczości Wilhelma Leopolskiego.
Istnieją dwie wersje tego obrazu, w Lwowskiej Galerii Obrazów ( Sztuki ) (1865-1867) i w Muzeum Narodowym we Wrocławiu (1867).
W wersji wrocławskiej oprócz postaci spowiednika-jezuity i umierającego poety występuje nadworny lekarz króla Stefana Batorego, Wojciech Oczko.


 
Moje oczy poraziło światło, zatrzymane w czasie.
Zdaję sobie sprawę, że widziałam tylko niewielką część kolekcji obrazów, które przed II wojną pozostawały w jurysdykcji państwa polskiego.

Przed II wojną trafiły tu między innymi  prywatne zbiory polskich kolekcjonerów, którzy zwozili je do Lwowa, do galerii w obawie przed wojenną zawieruchą....
Niestety inwentarze muzealne w czasie wojny zaginęły.
W 1940 roku - galeria liczyła 5950 eksponatów.
Trafiły tu dzieła skonfiskowane Polakom, także z przejętych dworów, pałaców, kościołów i innych muzeów.

Po wojnie Sowieci przewieźli do galerii również obrazy z kolekcji Książąt Lubomirskich, ze znacjonalizowanego Ossolineum . Chodziło o to, żeby zatrzeć pochodzenie kolekcji......
Muzeum im. Lubomirskich, tworzone przede wszystkim z rozmaitych darów, posiadało bogatą i różnorodną kolekcję malarstwa polskiego.

W 1941 w czasie okupacji niemieckiej Niemcy wywieźli kolekcję rysunków Albrechta Dürera.

Galeria otrzymała więc wiele płócien najznakomitszych mistrzów w tym Bacciarellego....., Józefa Peszki, portrecistów pracujących w Polsce:  austriaka - Józefa Grassiego, Jana Chrzciciela Lampiego, który swoje prace wykonywał głównie dla europejskich rodzin arystokratycznych.
(po lewej stronie  Portret Marii Woźniakowskiej - córki  Henryka Rodakowskiego),

Znalazły w niej swoje miejsce dzieła Henryka Rodakowskiego, Andrzeja Grabowskiego, Leopolda Loefflera,  Marcina Zaleskiego oraz  Juliusza Kossaka.

Koń nad zabitym jeźdźcem
Nie wiem czy akurat ten obraz.? 

Ponad to z kolekcji Książąt Lubomirskich trafiły do galerii obrazy Pytia i Studium kobiety -1907,

 Jacka Malczewskiego
( W 1908 roku Galeria Miejska we Lwowie posiadała 29 obrazów i szkiców artysty. Obecnie posiada 68 obrazów i szkiców oraz 18 rysunków i akwarel ),

Juliana Fałata - Śnieg, Hipolita Lipińskiego - Młody góral, a także wspaniałe szkice Henryka Siemiradzkiego-
Nimfa,
Chrystus i Samarytanka,
Aleksandra Gierymskiego- Ulica w Rzymie w nocy  z 1890 roku,
 
Józefa Chełmońskiego, Olgi Boznańskiej ( niestety obrazu nie było na ekspozycji- może wypożyczony ? ), Matejki -

w tym  Karol Gustaw i Szymon Starowolski przed grobem Władysława Łokietka na Wawelu - praca dyplomowa, wieńcząca studia w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, w roku 1857.
 
Obrazów Tycjana, Goi i Rubensa (przed wojną był jeszcze Rembrandt ) niestety nie widziałam.

Spokojnie- bez pośpiechu ( w niedzielę galeria jest czynna do 18 - tej ) oglądałam obrazy polskich mistrzów pędzla, artystów wielkiego formatu. Nawet laik przystanie przy nich z podziwem....
 
Zafascynowała mnie malarska subtelna gra refleksów światła, harmonia tonów i światłocień  najwybitniejszego ucznia Mistrza Matejki, żydowskiego pochodzenia -
Maurycego Gottlieba.
 
 Moją uwagę przyciągnęło - Wywłaszczenie  ( 1888)  Kaspra Żelechowskiego, również ucznia Jana Matejki.
 
Dla porównania z twórczości dojrzałego już artysty - Mistrza Jana Matejki.
Portret dzieci malarza
 
Jan Matejko zajmował się wychowaniem czwórki swoich dzieci od 1882 roku. Prawdopodobnie portret wykonano w majątku Krzeszławice, należącym do malarza.
Od lewej najmłodszy syn, Jerzy (1873-1927), trzymający smycz. Na prawo od niego stoi Tadeusz (1865-1911), oparty o krzesło. Dalej - starsza córka Helena (1867-1932).
Po prawej stronie z gołębiem w ręce młodsza córka Beata (1869-1926).
Zachwyciłam się twórczością Stanisława Chlebowskiego
Tureckie kobiety w Meczecie - 1870 r.
 
Władysława Podkowińskiego- Portret Stanisławy Maszyńskiej - 1891,
Władysława Czachórskiego- Czy chcesz różę ? 
Bal na dworze Henryka Walezego namalował  Władysław Bakałowicz , natomiast -
Spotkanie Jana III Sobieskiego z cesarzem Leopoldem  -
spotkanie dwóch sojuszników po zwycięskiej bitwie pod Wiedniem - Artur Grottger.
Duch tajemniczości, mistycyzm emanuje z Modlitwy w stepie Józefa Brandta.
 
Ze strony (klik) pochodzi interpretacja do tego obrazu:
....." W 1672 r., uciekając przed zagładą turecką , mieszkańcy Kamieńca Podolskiego wywieźli z sobą cudowny obraz Ukochanej Panny Kamienieckiej.
Legenda związana z tym wydarzeniem opowiada o cudzie, który wydarzył się pewnego wieczoru, kilka dni po ucieczce :
Naraz na stepie stanęły woły i nie podobna było zmusić je do dalszej drogi. Uznano to za wolę bożą. Wszyscy, którzy towarzyszyli obrazowi przyklęknęli i zaczęli śpiewać pieśni przy świetle kaganków. Ta właśnie chwila jest przedstawiona na obrazie.
Wszyscy zrozumieli, że Najświętsza Pani wybrała już dla siebie miejsce.
Dla cudownego obrazu Matki Boskiej wybudowano najpierw szałas, później kapliczkę.
Przed tym obrazem modlił się przed bitwą pod Chocimiem (11.XI.1673) król Jan III Sobieski, który ufundował później także kościół.
Jest wielce prawdopodobne, że przedstawiony obraz to Matka Boska Łatyczowska, opiekunka rycerstwa kresowego....."
 Było to wspaniałe spotkanie z malarstwem Jana Cybisa - Portret Inżyniera Mariana Wyleżyńskiego,
Jana Maszkowskiego - W karczmie na Podolu
Madonna 1909 r.
Wlastimila Hofmana (ucznia Jacka Malczewskiego, Leona Wyczółkowskiego i Jana Stanisławskiego), 
Wojciecha  Weissa- Modelka , Władysława Ślewińskiego  - Bretoński rybak
Aleksandra Raczyńskiego
 i wielu, wielu innych:
Wojciecha Gersona, Marcelego Harasimowicza, Zygmunta Sidorowicza, Szczęsnego Morawskiego, 
Marcina Jabłońskiego, Rafała Hadziewicza - współzałożyciela' Zachęty', Karola Arenda, Jana Łuczyńskiego, Stanisława Grocholskiego, Józefa Mehoffera, Kazimierza Mireckiego, Jana Niewiarowicz- Tysiewicza, Stanisława Żukowskiego, Jana Ciąglińskiego,  Tadeusza Styki, Erno Erba, Józefa Czapskiego, Lwowianina  Seweryna Leopolda Obsta itd.

Lwowska Galeria Sztuki ma więcej arcydzieł malarstwa europejskiego niż wszystkie polskie muzea.
Nie sposób wymienić wszystkich dzieł i nazwisk ich autorów.
O historii  zbiorów polskiego malarstwa z  Lwowskiej Galerii Obrazów ( klik ) można poczytać tutaj ( klik ) 
 
Wielkie zasługi dla ratowania dzieł sztuki oddał dyrektor Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki Borys Woźnicki.
Pomimo sowieckiego nakazu niszczenia ' nie ideologicznych dzieł ' udało mu się uratować wiele bezcennych zabytków sztuki sakralnej, obrazów, rzeźb itp.. Wartość uratowanych dzieł szacuje się na.....3 mld dolarów....
W taki sposób do opisanych uprzednio obrazów, dołączyły dzieła ze zdewastowanych polskich zamków, pałaców, dworów, cmentarzy i świątyń różnych wyznań.
Zostały włączone do kolekcji muzealnych i ulokowane w  tworzonych dla nich specjalnych magazynach.
Największy z nich powstał w dawnym klasztorze oo. kapucynów w Olesku.
Dzięki Borysowi Woźnickiemu otoczono opieką zamki w Olesku, Złoczowie, Żółkwi i Podhorcach, lwowską kaplicę Boimów i dawny zespół klasztorny bernardynów. 
Współpracował on z polskimi instytucjami kultury.
 
Borys Woźnicki (klik) – Strażnik minionego czasu ( klik) – tak określili ukraińskiego historyka sztuki  twórcy polskiego filmu dokumentalnego, poświęconego ratowaniu narodowych skarbów wspólnego dziedzictwa kulturowego Polski i Ukrainy.

Zmieniają się granice państw, systemy społeczno- polityczne, pojawiają się i znikają z życia społeczeństw różni politycy, a sztuka wciąż trwa.  
Przydałoby się więcej takich ludzi, jak Borys Woźnicki- dla Polski, dla Ukrainy i dla świata.....
Niestety zginął w wypadku samochodowym w 2012 roku. Miał 86 lat.
 
 
 
Polecam inny mój post o fundacji Ossolineum, a właściwie o kuratorach Ossolineum z małego Przeworska  - Stara Lwica mocno śpi i biedronka  ( klik).
Zamieściłam w nim link o losach kolekcji rysunków Albrechta Dürera .
 
Pozdrawiam Was serdecznie, mam nadzieję, że udało mi się zainteresować Was tym tematem.
 
 
 
 &
 
 
Na zdrowie, na szczęście, na to Boże Narodzenie .
Wspaniałego Świętowania !!! 
 
 
 


23 stycznia 2014

Syringarium

Jestem niewiarygodna- zapowiadałam, że znikam i co ? Znowu jestem-  chwilowa przerwa w pracy- przerwa techniczna.

Nie lubię i nie interesuję się polityką, jednak z rosnącym niepokojem obserwuję  sytuację na Ukrainie. Ten post pisałam dwa dni temu, a dzisiaj niektóre wydarzenia nie pozwalają się nie zauważyć i właściwie mój post o wyjeździe turystycznym do Kijowa nie przystaje do sytuacji, w której giną ludzie.....
 
Zaledwie kilka dni temu myślałam o kolejnej podróży, a właściwie  o pielgrzymce do Charkowa, śladem poprzedniej, sprzed czterech lat. Myślałam, że  dobrze, iż się zmobilizowałam  i odważyłam pojechać w daleki, nieznany świat, i że warto pojechać tam raz jeszcze w związku z kolejną rocznicą..... - 75- tą.
 
Bałam się tej drogi, bałam jej trudów i niedogodności, bałam się jechać z ciężką walizką.
Cały czas myślałam, jak ja sobie poradzę z bagażami, mając chorą rękę, jak odbędę taką długą - kilkudniową podróż pociągiem. 
Poprosiłam moją siostrę R., która zgodziła się poświęcić mi swój czas i ruszyć ze mną w daleką drogę.
Wyjeżdżałyśmy z Warszawy pociągiem do Charkowa z przesiadką i kilkugodzinnym oczekiwaniem w Kijowie.
Nie wiem czego się bałam cztery lata temu, bo naprawdę nie było czego się bać. Za to dzisiaj na ulicach pięknego Kijowa nie jest już tak spokojnie, jak wtedy.....
 
Kijów nas zaskoczył. Nawet w paryskim metrze ruchome schody nie poruszają się z taką szybkością, jak ma to miejsce w  metrze kijowskim- tam wszystko pędzi.
Oczy otworzyły się nam szeroko ze zdumienia, kiedy młodzi ludzie ustąpili nam - Paniom w wieku zaledwie średnim- miejsca.
Zapomniałyśmy już o takiej uprzejmości.
Sieć metra pozwala na sprawny dojazd za bardzo niewielką opłatą.
Budowa metra zaczęła się w 1949 roku, jeszcze za czasów stalinowskich - dlatego wiele stacji stanowi typowe przykłady architektury i sztuki socrealizmu.
 
Wysiadłyśmy na jednej ze stacji w pobliżu Majdanu czyli Placu Niepodległości.
Majdan Niezależności czy też Plac Niepodległości, to miejsce, gdzie miały miejsce najważniejsze wydarzenia tzw. pomarańczowej rewolucji, kiedy to na przełomie 2004 i 2005 roku Ukraińcy wyszli na ulicę, w proteście przeciwko sfałszowanym wyborom. Jest to też wyjątkowe miejsce, ze względu na architekturę.
Kolumna z Berehynią, słowiańską boginią, strażniczką tożsamości narodowej Ukrainy.

Tak, to ten sam Majdan  Niezależności, gdzie dzisiaj rozgrywają się tragiczne wydarzenia......
 
Od Majdanu odchodzi słynny Chreszczatyk, zabudowany socrealistycznymi monumentalnymi budynkami. W latach pięćdziesiątych XX wieku zdecydowano się odbudować zniszczoną podczas wojny zabudowę  Chreszczatyku. Nie powrócono do przedwojennego charakteru alei, ale zdecydowano się na socrealistyczne budynki.
 
Kijów jest niezwykle zielonym miastem, co szczególnie mi się podoba. Do więk­szo­ści cie­ka­wych miejsc można dojść, nie wy­cho­dząc z cie­nia kasz­ta­now­ców, ro­sną­cych wzdłuż więk­szo­ści ulic.
Wszę­dzie mnóstwo kwia­tów.
 
Monastyr Św. Michała. Michał Archanioł, książę aniołów, jest patronem Ukrainy. 
W 1936 roku, XX wieku całość została zniszczona przez władze radzieckie, ponieważ zasłaniała widok na KC Komsomołu Ukrainy ( obecnie MSZ ).

Po 1991 i uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę, dwunastowieczny zabytek odbudowano w stylu osiemnastowiecznego ukraińskiego baroku.  Odbudowano też, pochodzącą z lat 1716-1720 dzwonnicę. W jej wnętrzu wisi 36 dzwonów sterowanych komputerem.  
Idziemy do cerkwi Św. Andrzeja , spoglądając na stare drzewa, stojące tuż przy pięknych kamienicach, a sięgające do 3-4 pietra......
 
To w Kijowie przy Andrzejowym Zjazdzie- kijowskim Montmartre tworzył Bułhakow. To wąska, brukowana uliczka, przy której stoją secesyjne kamienice.
Przechodzimy wśród straganów z wyrobami ludowymi. Ręcznie wyszywana wg. starych wzorów bluzka kosztuje kilkaset dolarów.
 Warto  wspiąć się na wieżę pięk­ne­go so­bo­ru św. Zofii, aby po­dzi­wiać pa­no­ra­mę mia­sta na dru­gim brze­gu Dnie­pru .
Sama cer­kiew - naj­star­sza w Ki­jo­wie - fi­gu­ru­je na li­ście Świa­to­we­go Dzie­dzic­twa UNE­SCO. Słynie ze wspa­nia­łych fre­sków i mo­zaik.
Przed cerkwią pomnik Bogdana Chmielnickiego.
Sobór Mądrości Bożej, zwany też Soborem Sofijskim, a właściwie pierwsze obiekty sakralne, leżące na terenie dzisiejszej świątyni, datuje się na X wiek. 
Obecne wykończenie murów świątyni, to barokowe zdobienia, które nadano jej w XVII wieku. 
 We wnętrzu tego pięknego budynku zachowały się freski - 3 tys. m. kw. i mozaiki - 260 m. kw. - datowane na XI i XII wiek, malowane w stylu bizantyjskim.
 
Piękna jest kijowska starówka.
 Z Sofijskiego Soboru niedaleko jest do Złotej Bramy. 
Złota Brama, czy też Złote Wrota strzegła wjazdu do Kijowa od XI wieku. To fragment monumentalnych- średniowiecznych murów miasta.
Była jedną z trzech bram wjazdowych do grodu, najbardziej bogatą, wzorowaną  na złotej bramie z Konstantynopola.
Zgodnie ze starą polską legendą to właśnie o nią Bolesław Chrobry wyszczerbił swój miecz, nazwany później Szczerbcem.
Oryginalna Brama nie zachowała się, nie ma też szczegółowych jej opisów, to co możemy podziwiać i co odbudowano w 1982 roku, dla uczczenia obchodów 1500-lecia Kijowa - to rekonstrukcja.
60-metrowa statua Matki-Ojczyzny, wznosząca w górę trzynastometrowy miecz. Pod nią znajdują się pieczary,
obok niej Ławra Peczerska - XI wieczny kompleks klasztorno-cerkiewny, wpisany na listę dziedzictwa światowego UNESCO.
Zespół klasztorny to przykład ukraińskiego kozackiego baroku, który charakteryzuje się licznymi wieżyczkami na zewnątrz i freskami oraz pięknymi ikonostasami wewnątrz.
Założycielem Ławry był mnich Antoni.
W dolnej Ławrze znajdują się pieczary ze świetnie zachowanymi szczątkami  mnichów, w tym mnicha Antoniego i księcia Konstantego Ostrogskiego hetmana wielkiego litewskiego.
 
 Świątynie otacza zieleń drzew.
  Po 1991 roku i uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości, władze ukraińskie i niemieckie finansowały odbudowę świątyni. 
Collegium Kijoviense Mohilaneum w 1701 roku uzyskało rangę akademii. Studiowała tu młodzież z Wielkiego Księstwa Litewskiego, Mołdawii, Polski, Rosji, Serbii.
Z Ławry widać niekończące się, zielone naddnieprzańskie plaże. Niedaleko rozpościerają się dwa ogro­dy bo­ta­nicz­ne, liczne parki, z  Dniepru wynurzają się  pełne zieleni wyspy.
Do Ławry przylega jeden z największych ogrodów botanicznych na świecie im. Mykoly Hryszka
 To jeden z najpiękniejszych kompleksów zieleni na świecie . 
 Na jego terenie można zobaczyć m.in. wspaniałą kolekcję roślin tropikalnych i subtropikalnych- trzy tysiące rodzajów roślin egzotycznych .
Istnieje od  1935 roku. Obecnie zajmuje prawie 130 ha.
W kolekcji orchidei znajdziemy więcej, niż 600 jej rodzajów i gatunków! W styczniu- pod szklanymi kopułami oranżerii, zaczynają rozkwitać kamelie i azalie. 
Jest też dendrarium, gdzie na obszarze ponad 30 hektarów zebrano ponad 1000 rodzajów drzew, krzewów i pnączy..
Jest tutaj drugie na świecie siringarium (syringa - bez lilak ).
Posadzono blisko 1500 krzewów bzu, 21 rodzajów z 28 istniejących.

Z kolei Ogród botaniczny im. Fomina to jeden z najstarszych ogrodów na obszarze Ukrainy. 
 Piękno nie zawsze idzie w parze ze szczęściem.... Smutno zrobiło mi się po dzisiejszej relacji z Kijowa.....Taki piękny kraj, bogaty i rozległy, że nic tylko garściami brać, a tyle ludzkiego nieszczęścia...... i biedy.......
Z żalem opuściłyśmy oazę  zieleni .
Przez sto lat w XV i XVI w Kijów należał do Korony polskiej. Do czasu odzyskania niepodległości w 1918 r Kijów pozostawał jednym z najważniejszych ośrodków polskości w Rosji. Na założonym w  1834 roku Uniwersytecie św. Włodzimierza - obecnie Tarasa Szewczenki, pracowali profesorowie Liceum Krzemienieckiego, m.in. Aleksander Mickiewicz, brat Adama. W II połowie XIX wieku,  Uniwersytet, podobnie jak cały Kijów, odgrywał niebagatelną rolę w życiu Polaków.
Jan Stanisławski zasłynął jako malarz złotych kopuł soborów Michajłowskiego i Sofijskiego, nawet sam marszałek Józef Piłsudski przyjechał tutaj na studia.......
Z Kijowem byli związani  - w XX wieku poeci - Bolesław Leśmian i Kazimierz Wierzyński.
Po Powstaniu Listopadowym do zbiorów Uniwersytetu włączono bibliotekę i ogród botaniczny, przewiezione z Liceum Krzemienieckiego, zlikwidowanego w ramach represji.
Kościół św. Aleksandra - przy Chreszczatyku - z początku XIX wieku, zbudowany został za pieniądze polskich ziemian.
Wiele  kijowskich kamienic i neogotycki kościół św. Mikołaja są dziełem polskiego architekta Władysława Horodeckiego, twórcy pałacu szacha w Iranie.
Miasto wywarło na mnie ogromne wrażenie. Jest jednym z piękniejszych europejskich miast...
 
Na ulicach samochody znamienitych marek ( w Warszawie takich nie ma) parkują, gdzie się da. 
Nie brak tutaj nowoczesności.
Ponownie wsiadamy do pociągu, przejeżdżając Dniepr, zmierzamy do Charkowa. 
Bardzo wymowny pomnik Wielkiego Głodu pod Charkowem.
Kobieta wznosi błagalnie ręce do Nieba z prośbą o chleb. Mężczyzna ma opuszczone ręce w geście bezsilności. Obok nich ich głodne dzieci.......

 Na skutek narzuconej siłą przez Stalina kolektywizacji wsi miliony ludzi na Ukrainie zmarły z głodu, choć władze Związku Radzieckiego, a później Rosji, do dziś nie uznały tych wydarzeń za ludobójstwo.
Z rozkazu Stalina zagłodzono 10-12 milionów ludzi. Za jeden kłos zboża traciło się życie......



Wymuskany, piękny europejski Kijów, zaniedbany i niedofinansowany Lwów, tysiące miast, miasteczek i wiosek, i ludzie.....




&




W moim konkursie wzięła udział tylko -jedna osoba - Magda, która została zwyciężczynią konkursu.
Proszę o podanie adresu, celem przesłania nagrody. Gratuluję wiedzy i odwagi !!!

Nazwy roślin dopisałam pod zdjęciami we właściwych postach.


Gdybyście  byli zainteresowani - ruszyło coś odnośnie elektrowni wiatrowych.


Ponownie zabieram się za pracę, pozdrawiając wszystkich bardzo serdecznie.
Dziękuję za odwiedziny.