Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2015

Od wczoraj jestem jak Smigol...

Pomijając fryzurę oczywiście (moja trochę liczniejsza ;) ), za to chodzę i powtarzam "my treasure" :)
A oto i mój skarb....


Dzięki uprzejmości pewnej Dobrej Duszyczki, stałam się szczęśliwą posiadaczką tej wspaniałej książki... Opisywać jej nie będę, bo zrobiły to już osoby, które mieszczą się w grupie moich prządkowych autorytetów...  Powiem tylko, że dzięki tej książce może spełnić się kilka moich prządkowych marzeń, na przykład to...


Wracając do mojego urobku, nie jest źle - tylko nie mam czasu na zdjęcia... Skończyłam jeden sweter z włóczki z odzysku i czeka 2 tygodnie na zdjęcia (może się doczeka w najbliższy weekend). Trochę też przędę- ale tego co na szpulkach i co już z nich zeszło na razie pokazać nie mogę, mogę pokazać to co wskoczy na szpulki niebawem ;)


 Czy ktoś pamięta TEN komin? ta wełna jest na czapkę do kompletu- ale czapka będzie pstrokata, bo mam zamiar uprząść to jako fraktal...

Trochę też dziergam, po wielkich perypetiach (wełnę kupowałam na konkretny projekt i zaczynałam 3 razy bez powodzenia) powstaje zimowa wersja szachownicy...


 Urobiłam już tyle, że projekt ma drobne prognozy (ewentualnie będzie ciut luźniejszy niż letni)...

poniedziałek, 11 lutego 2013

Głód wiedzy

Nawet papier toaletowy wie, że należy się rozwijać, wiem to i ja, od jakiegoś czasu brakowało mi rzetelnej wiedzy w temacie prządkowym...
"Fleece & fiber sourcebook" było moim marzeniem od dawna, ale jak dotąd widziałam je tylko na stronach zagranicznych, więc nie liczyłam że się ziści. Z pomocą mi przyszło allegro.........


Cieszę się jak dziecko, po pierwsze dlatego, że dawno nie widziałam tak dobrze zrobionej książki (czasami mam wrażenie, że obecnie masowa produkcja specjalizuje się w bylejakości, aby było szybko, dużo i krótko- żeby klient musiał szybko kupić nowe), po drugie to co kocham w zachodnich podręcznikach to zbieranie wiedzy przydatnej ( u nas autorzy czasami lubują się w rozbudowywaniu teorii a potem brakuje miejsca na spawy kluczowe).  Choć nie przeczytałam całości, jedynie przekartkowałam czuję, że będę do tej pozycji często wracać. 

W temacie robótek- prawie skończyłam kocyk!!!!! Zostało mi przyszycie bordera do części zasadniczej.... bardzo nastawiam się na wysyłkę w tym tygodniu....
No i jak to ja żeby zbytniego porządku w chałupie nie było, zaczęłam coś nowego.....

No przecież ja nie umiem tak normalnie po kolei.....

wtorek, 11 września 2012

W co się bawić?....

Potrzebuję jesiennego sweterka- z przerażeniem stwierdziłam ostatnio, że chodzę w jednym na okrągło. Wełnę mam- mój south american czeka.... i tylko nie wiem co wydziergać.....
  • Wiejską dziewuchę I
    

  • Wiejską dziewuchę II
  • Czy sweterek  wzorowany na modelu znalezionym kiedyś na facebooku :
zdjęcie pochodzi ze strony elann.com : http://www.elann.com/Commerce.web/default.aspx 
Do tego dochodzi jeszcze cała masa wzorów na ravelry, dropsie i Vogue knitting...... normalnie głowa pęka z nadmiaru pomysłów. Poza tym chciałabym i powinnam skończyć wreszcie którąś z aktualnie rozgrzebanych robótek..... ech szkoda słów....
Jak można się zorientować po obejrzeniu pierwszych dwóch zdjęć weszłam w posiadanie zeszytu Debbie bliss "Land girl".
Polowałam na tę pozycję od dość dawna, zachwyciła mnie okładkowa bluzeczka, jednak po obejrzeniu detali, inne modele stały się moimi faworytami. Rozczarował mnie niestety opis wzorów, nie raz korzystałam z wzorów anglojęzycznych i choć nie wszystko rozumiem, to radzę sobie z nimi bez większych problemów. Tutaj będę miała ciężką orkę, nie ma moich ulubionych schematów, pojedyncze części wzorów rozpisane są osobno, a potem odnośniki - "w tym miejscu pleców korzystaj w tego a tego wzoru" , mam wrażenie jakbym czytała po francusku lub rosyjsku (tzn. w języku którego kiedyś tam się uczyłam, ale to dawno i nieprawda). A najzabawniejsze jest to, że opisane są tutaj modele niezbyt skomplikowane, większość dziewiarek potrafi zrobić takie sweterki po prostu patrząc na zdjęcia i chyba tak właśnie postąpię. Będę dziergać patrząc na zdjęcia, dążąc do osiągnięcia kształtu wykrojów narysowanych w gazetce.
Jednak nie żałuję wydanych pieniążków z jednego powodu- gazetka zawiera prześliczne wzory wrabiane i je też mam w planach.

Poza tym przędę, ukręciłam kolejny motek polskiej owcy ( trochę go zepsułam, bo chciałam za szybko go mieć, teraz już nigdy nie będę się spieszyć podczas przędzenia). Oraz dobrałam się na dobre do alpaki i navajo ;)

Polska owca 2ply 210m/100g
Alpaka 3ply navajo, z obliczeń wynika, że  stugramowy motek będzie miał 140m i to trochę mnie dziwi bo wełna wygląda mi na cieńszą.


Musze powiedzieć, że pokochałam alpakę, przede wszystkim dlatego, że droga od surowego runa do włóczki nie wymaga ode mnie wiele wysiłku. Ręczne przygotowanie do przędzenia tej wełenki, jest o wiele łatwiejsze niż runa owczego. Co prawda przędąc mam piaskownicę obok kołowrotka, ale "bajka o brudasku" innym razem ;)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Nie wyrabiam na zakrętach

Doba jest za krótka, działam dzielnie, ale przegrywam z czasem i mam ciągłe zaległości w pokazywaniu czegoś na blogu. Dużo się dzieje i dobrego i niekoniecznie, ale dziś nie o tym.
Zrobiłam sobie prezent i jestem bardzo zadowolona :) oto on:


Książka jest fantastyczna zawiera 12 projektów, rozpisanych graficznie (!!) i do tego bardzo dobrze opisanych. Mimo braku doskonałej znajomości języka angielskiego jestem w stanie się bez problemu połapać o co chodzi. Nie żałuję ani złotówki na nią wydanej.
Oto przykładowy szal z tego dzieła :

Mam ochotę wydziergać je wszystkie :) ale zaczęłam od początku, od pierwszego modelu:

Ponieważ nie miałam pod ręką odpowiedniej cienizny, a jak się domyślacie musiałam zacząć JUŻ NATYCHMIAST!! wzięłam kordonek, a model będzie po prostu serwetą (ZNOWU- wiem że jestem nudna). Jako że gabaryty słuszne, będzie się długo dziergało.

Na koniec królikarskie foty na bis. Maluchy o których pisałam wczoraj zrobiły psikusa i po południu wyszły z gniazda, nie muszę chyba pisać co zrobiłam...

Ten się zakopał w sianko tuż przy drzwiach ( musiałam pilnować go żeby nie wypadł z klatki), ale nie ze strachu przede mną był zakopany jak otwierałam, a za nim były jeszcze dwa .


Te siedziały w kąciku obok dawnego gniazda. Maluchy mają około dwóch tygodni, najmłodsze jakim kiedykolwiek robiłam zdjęcia :)

Uciekam, muszę skończyć pacynkę logopedyczną..... 

środa, 9 marca 2011

Deja vu

Poznaje ktoś ten sweterek?

Niby ten sam, a jednak są różnice, i jak niewiele przybyło....... prawie nic.....
Niestety to nie spowolnienie, robię nawet dość szybko..... to prucie..... Po dokładnym przemierzeniu poprzedniej robótki stwierdziłam że całość wyjdzie trochę za szeroka i ciut za długa (to akurat nie byłoby wielkim problemem). Pomyślałam, że jak nie spruję to sweterek będzie nielubiany zalegał w szafie, i zaczęłam od nowa. Dodatkowo przeredagowałam troszeńkę wzór i zmniejszyłam ilość elementów. Ta zielona włóczka to nie przypadek, ani żaden ekstrawagancki pomysł, nabierałam oczka na łańcuszek, zrobiony na szydełku, kolor kontrastowy aby łatwiej się  go pozbyć, a w zamierzonym przez mnie wykończeniu brzegów, luźne oczka mi będą potrzebne. Jeśli w międzyczasie zmienię zdanie, zakończę oczka tak jak się kończy każdą robótkę. Wykorzystuję łańcuszek do nabierania oczek we wszystkich tych wzorach gdzie potrzeba luźno zacząć, nabieranie oczek krzyżowo nigdy nie wychodzi mi luźno.

Poza tym jestem szczęśliwym człowiekiem!!
Dziś zaczął się dla mnie długo wyczekany urlop :)))) Od dzisiaj będę się wysypiać, dziergać, pisnakować i robić same przyjemne rzeczy.
Na przykład takie:

Ostatnio niewiele czytam, niestety,  poza literaturą fachową. Jednak taki rarytas musiałam nabyć od razu jak się dowiedziałam, że został wydany....
Jest to druga część "Sprawiedliwości owiec" (nie mogę pokazać zdjęcia "Sprawiedliwości", bo pożyczyłam), książki jak dla mnie ciekawej, dowcipnej, inteligentnej....
Druga część zapowiada się równie dobrze. Polecam gorąco, choć zdaję sobie sprawę, że to książki nie dla każdego, po prostu nie każdy będzie lubił czytać opowieść w której narratorem są owce ;) Ja, czytając  zaśmiewam się w głos.

P.S. godz. 20:00
Przed chwilą dowiedziałam się, że dzisiaj jest DZIEŃ PSA, byłabym niesprawiedliwa gdybym nie pokazała swoich szałaputów ;)
I proszę pogłaskać ode mnie swoich ulubieńców :)))