To nie jest tak, że ja te nazwy ostatnim serwetom wymyśliłam, to po prostu nazwy wzorów z gazetki wydanej w 92 roku o której wspominałam już nie raz... Dziś przyszła kolej na następne dwa kwiatki...
to może chronologicznie....
Stokrotka...
Wydziergana z Arii (Ariadny) bo moja ulubiona Myra już się skończyła, poszło na nią ok 30g. Połączenie drutów i szydełka w tym wzorze spodobało mi się, ale wygląda najlepiej w gazetce... jestem tak kiepską szydełkującą, że w 4 okrążeniach łańcuszka, pomyliłam się aż 2 razy.... zorientowałam się ju po zakończeniu i blokowaniu... zostało...
I ostatnia najnowsza róża...
Również wykonana z Arii i jeśli wierzyć zapiskom na ravelry, takiej samej wagi.... Wielkościowo też powinna być podobna ( użyta tu filiżanka jest sporo większa od poprzedniej), choć nie mam jak tego sprawdzić.
A tymczasem...
Kolejny mój storczyk daje czadu... w chwili obecnej (zdjęcie robione jakiś czas temu) większość pączków ma rozwiniętych, a kwiatki miejscami tłoczą się jak głupie, cieszy mnie ta obfitość, nie powiem, zwłaszcza, że jeszcze jeden, nie kwitnący, postanowił się wegetatywnie rozmnożyć, nowo rosnąca roślina, ma już dwa korzonki, 2 listki i trzeci wyrasta... z niecierpliwością i nadzieją czekam aż wyrośnie mu więcej korzonków, żebym do mogła odciąć z pędu i przesadzić na swoje...
"Pisze się" też Archanioł, ale to temat na odrębnego posta... za jakiś czas...
to może chronologicznie....
Stokrotka...
Wydziergana z Arii (Ariadny) bo moja ulubiona Myra już się skończyła, poszło na nią ok 30g. Połączenie drutów i szydełka w tym wzorze spodobało mi się, ale wygląda najlepiej w gazetce... jestem tak kiepską szydełkującą, że w 4 okrążeniach łańcuszka, pomyliłam się aż 2 razy.... zorientowałam się ju po zakończeniu i blokowaniu... zostało...
I ostatnia najnowsza róża...
Również wykonana z Arii i jeśli wierzyć zapiskom na ravelry, takiej samej wagi.... Wielkościowo też powinna być podobna ( użyta tu filiżanka jest sporo większa od poprzedniej), choć nie mam jak tego sprawdzić.
A tymczasem...
Kolejny mój storczyk daje czadu... w chwili obecnej (zdjęcie robione jakiś czas temu) większość pączków ma rozwiniętych, a kwiatki miejscami tłoczą się jak głupie, cieszy mnie ta obfitość, nie powiem, zwłaszcza, że jeszcze jeden, nie kwitnący, postanowił się wegetatywnie rozmnożyć, nowo rosnąca roślina, ma już dwa korzonki, 2 listki i trzeci wyrasta... z niecierpliwością i nadzieją czekam aż wyrośnie mu więcej korzonków, żebym do mogła odciąć z pędu i przesadzić na swoje...