Wszystkomający blog szydełkowy: kocyk
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocyk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 lutego 2018

Morski kocyk

20:55:00 6
Morski kocyk
W jednym z ostatnich wpisów wspominałam, że jestem przewodnikiem po Wrocławiu. jedną z największych atrakcji mojego miasta jest Afrykarium. A z kolei największą furorę w oceanarium robi (oprócz nurka^^) żółw zielony - Stefan (chociaż może to Stefania, spór trwa). I to chyba właśnie Afrykarium ze Stefanem zainspirowało moją koleżankę, też przewodniczkę, żeby zrobić kocyk dla jej dziecka.
I tak powstał właśnie Morski kocyk. Sama forma kocyka nie jest moją autorską, zapewne podobne wielokrotnie już widzieliście chociażby na Pintereście.




Kocyk został przyozdobiony małymi Stefaniątkami, które wędrują do morza i rozgwiazdami.
Ponieważ jest to prezent dla dziecka żółwie nóżki nie zostały przyszyte, żeby można je było tarmosić.
Sam Kocyk to całkiem spory kawałek pledu - 75x100cm. Zużyłam na niego pięć motków Alize Cotton Gold i nieskromnie powiem, że świetnie wyszło oddanie kolorów plaży i morza.



Macie może ochotę na post o samym Afrykarium? Z chęcią podzielę się paroma ciekawostkami ;)

niedziela, 19 listopada 2017

Warkocze

23:47:00 8
Warkocze
Wiecie za co uwielbiam szydełko? Da się na nim zrobić wszystko. Naprawdę. W zasadzie wszystkie wzory, które są na druty, da sie w mniejszym lub większym stopniu odwzorować  na szydełku.
Oczywiście sama dzianina układa się inaczej, jest grubsza zazwyczaj, no i samo zużycie materiału wychodzi większe niż przy drutach... Ale mimo wszystko szydełkowanie daje bardzo duże pole do popisu.
Bo co powiecie na warkocze? Klasyka dzianiny, chyba każdy ten splot kojarzy. I utarło się jakoś, że to tylko na drutach. Do ego jeszcze dziwnie się robi, bo albo agrafką się wspomaga, albo dziwnymi krzywymi drutami (wychodzi ze mnie ignorantka, mam nadzieję, że żadna dziewiarka nie wykłuje mi drutami oczu...).
Ale na szydełku też się da warkocze robić. Ba, mogą być równie skomplikowane, jak te na drutach, ale nie trzeba już żadnych wspomagaczy.
Wielką miłośniczką warkoczy jest moja młodsza siostra. Gdy urodziła Michalinę marzył jej się kocyk z warkoczami właśnie. Ale jakoś się nie złożyło, żebym wtedy takie okrycie zrobiła. Ale nie minął rok, a Misia dorobiła się brata - Maksymiliana. No i tej okazji już nie przegapiłam.
Tak powstał biało-niebieski kocyk w warkoczowe pasy. Całość gruba i ciepła, w sam raz na obecną pogodę. Dodatkowo został jeszcze podszyty od spodu cienką dzianiną, więc nie widać drugiej, mniej efektownej strony.
Niestety, zdjęć mało, cało jedno... Ale widać, co najważniejsze: kocyk i to, że jest w użyciu.


Wymiary: 48cm x 54cm (maleństwo, ale to miał być właśnie taki kocyk na początek)
Włóczka: nie pamiętam, coś z zapasów...

P.S. Wiem, że niektórym może się wydawać to zestawienie kolorów i formy wydawać niefortunne w kontekście, że Mały ma na imię Maksymilian. Zwłaszcza, że to na pamiątkę św. Maksymiliana Marii Kolbego. To totalny przypadek, że całość wygląda jak inspirowana oświęcimskim pasiakiem... (może też być tak, że to ja jestem przewrażliwiona, historyczne wykształcenie daje o sobie czasem znać...)

niedziela, 20 sierpnia 2017

Łąka - kocyk dla Misi

17:08:00 5
Łąka - kocyk dla Misi
Dawno nie pokazywałam na blogu nowych udziergów. Nie znaczy to oczywiście, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie, cały czas raźno machałam szydełkiem.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kocyk, który powstał dla mojej młodszej siostrzenicy - Michaliny.
Stworzyłam w naszej rodzinie nową świecką tradycję - każde nowe dziecko dostaje dwa kocyki. Jeden na sam początek, mniejszy i prostszy. I drugi - większy i bardziej nastawiony na efekt WOW.
Misia długo czekała na swój wypasiony kocyk. Po prostu cały czas okazywało się, że coś jest ważniejsze, ale koniec tego! Najpierw rodzina, a później inni.
Pomysł na kocyk zrodził się po konsultacjach z siostrą. Zostały odrzucone kotki, żabki i serduszka. Stanęło na łące. I wiecie co? Tak jak sobie myślę, to ten kocyk idealnie pasuje do Michaliny. Tak jak Emilka to mała łobuziara, tak Misia to dama, taka trochę rusałka.
Zależało mi, żeby kocyk był delikatny, z jednolitym tłem. Stąd wybór czegoś w formie obrazu, a nie elementów.  
A tak prezentuje sięłąka dla małej księżniczki.





Cała sesja zdjęciowa wykonana w Parku im. Stanisława Tołpy we Wrocławiu.
Trochę danych technicznych:
wymiary: 85x99cm
włóczka: kremowa - Alize Happy Baby 62 - 5 motków; kolorowe to Alize Baby, z każdej po trochu.
szydełko - addi Swing 3,25.

Na zdjęciach nie widać, ale brzeg został obrobiony węzłami Salomona. Całość podszyła moja Matula cieniutką bawełną.

Wiele osób pewnie stwierdzi, że taki jasny kolor jest mało praktyczny dla dziecka. No cóż, Misia to naprawdę mała Księżniczka i kocyka raczej nie zabrudzi. 
Generalnie, łąka została zaakceptowana. Sprawdzona, czy jest mięciutka i czy kwiatki są dobrze przyszyte. Wszystko zostało na swoim miejscu.
A ja stoję przed kolejnym wyzwaniem... Już za kilka dni do Misi dołączy jej brat. Pierwszy kocyk się robi, ale co na drugi? Macie jakieś pomysły? Koniecznie się nimi podzielcie!

czwartek, 28 lipca 2016

Misiowy kocyk

22:46:00 4
Misiowy kocyk
Czasami bywa tak, że człowiek musi, inaczej się udusi. A jeśli tym człowiekiem jest dziewiarka problem może nabrać dosyć dziwnych kształtów.
Ile z Was ma w domu pudła z włóczkami? Nie wspominając o tych niezliczonych kłębkach pochowanych po szafach, szufladach, puszkach z makaronem albo innym ryżem. Nie inaczej jest ze mną.
I pewnie podobnie jak u mnie, Wasze połówki dosyć krzywo patrzą na kolejne motki wysypujące się z dziwnych miejsc. I na nic się nie zdaje upychanie ich kolanem...
No ale przecież czasem trzeba, czasem mus jest! Bo przecież promocja, bo takie ładne, a jak skończę te 10 projektów, które mam w głowie to akurat będzie na ten szal/kocyk/sweter/ponczo. No i tak sobie rośnie i góra motków, i niezadowolenie Połówków.
Ale jest wyjście z tej sytuacji! I nie mam tu na myśli tylko powstrzymywania się, chociaż wiadomo, że nieumiarkowanie w kupowaniu motków i moteczków jest niewskazane.
Wiadomo: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Zatem... Ja swoje nowe motki trzymam pod biurkiem w pracy :D Na pytanie, czy to nowy motek, mogę spokojnie powiedzieć, że nie, bo już swoje przeleżał.
Ale ja nie o tym dzisiaj chciałam, chociaż wszystko się ładnie łączy.
Bo z takich pracowych, odleżanych motków powstał kocyk dla Michaliny. Jeśli dobrze myślę, to pierwsza rzecz dla mojej młodszej siostrzenicy, którą prezentuję na blogu.
Nad tym kocykiem coś ciążyło... W porównaniu z Sowim kocykiem, ten był banalny. Jeden wzór, nitki do chowania tyle, co przy zmianie motków... Ale jakoś nie szło... Zaczęłam w lutym, gdy jeszcze było sporo czasu do wyklucia się Michaliny... A skończyłam gdzieś w maju... Może to znudzenie wzorem?
Ale emocje też były. Zanim bawełna nabrała mocy ustawowej, zdążyłam zapomnieć, co chciałam z niej zrobić i ile jej kupiłam. Zabrałam trzy, które leżały na wierzchu sądząc, że to wszystko. Po drugim motku zaczęłam się denerwować, po trzecim wpadłam w panikę. Nijak nie chciało wyjść, że starcz mi włóczki na jakiś sensownym rozmiar. Ale później się okazało, że jeden motek mam w domu w pudle, jeden w torbie robótkowej, a trzeci w pracy, pod biurkiem. Wyszło idealnie.
A później były jeszcze zdjęcia. Miały być najpierw fotki samego kocyka... Ale pewna mała rozrabiara wyczuła aparat i zanim zrobiłam zdjęcie całego kocyka pojawiła się główka:
A chwilę później już i cała Emilka:
Zatem teraz tylko detale:


Kocyk jest od spodu podszyty miękką tkaniną dzianinową:
Jest też zdjęcie z właścicielką. Proszę Państwa, o to moja najmłodsza siostrzenica, Michalina:
Lekko zdziwiona, ale zadowolona z kocyka.

Dane techniczne:
6 motków Bella Batik Alize, do samiuśkiego końca.
Szydełko nr 2,5 Addi Swing.
Wymiary: nie pamiętam :/
Wzór: ze starej gazetki Burdy.

Dzięki za odwiedziny i komentarze :)

niedziela, 8 lutego 2015

Sowi kocyk

11:57:00 28
Sowi kocyk
Czas zaprezentować pracę, która mocno nadwyrężyła moją cierpliwość. Która prawie do płaczu mnie doprowadzała, gdy już na finiszu się okazywało, że coś jest nie tak... Ale też po skończeniu swoją urodą (ach ta skromność) zachwyciła mnie i dzięki temu prawie zapomniałam o tym, co z nią przeszłam.
Trochę historii na początek^^. Jak dowiedziałam się, że zostanę ciocią zaczęłam rozglądać się za tym, co mogę wydziergać dla dziecka. Nieocenionym źródłem inspiracji po raz kolejny okazało się Ravelry. I tam w oczy wpadł mi kocyk Owl Obsession. Jak sama nazwa projektu mówi, dostałąm obsesji na jej punkcie. Ale też nie chciałam go robić na sam początek, bo bardziej potrzebny był na szybko kocyk, jakieś czapeczki, sweterki. Poza tym, nie oszukujmy się... Kocyk z elementów. Nitki. Dużo nitek. Dużo łączenia. Więc odwlekałam decyzję ile się dało. Aż w końcu doszłam do wniosku, że to będzie wspaniały prezent na Boże Narodzenie. W swej naiwności sądziłam, że pół miesiąca w zupełności starczą. Otóż nie. Później pomyślałam, że skoro nie Święta, to Nowy Rok. I znowu pudło, bo się okazało, że źle oszacowałam potrzebną ilość głównego koloru i zabrakło dwóch motków. No to jak nie Nowy Rok, to może pół roczku Emilki? Tu już było blisko. Ale w trakcie łączenia okazało się, że część elementów jest źle zrobiona i trzeba je wypruć i poprawić... I ostatecznie kocyk oddałam tydzień temu. Po dwóch miesiącach pracy. 
Po skończeniu wszystkich elementów kocyk wyglądał tak:
25 par oczu (powinno być jeszcze tutaj 25 dziobów)

16 połówek ośmiokąta do wyrównania brzegów

41 kwadratów

25 sów i 16 kół

Cóż, wykonania poszczególnych elementów było najmilszą częścią pracy. Nawet przyszycie oczu i dziobów było całkiem miłe. Ale już łączenie wszystkiego... zajęło prawie 4 dni. Chowanie nitek to kolejne 2 dni wyrwane z życiorysu.
Ale po skończeniu kocyk prezentuje się tak:


Emilka ma katar, więc nie wygląda najbardziej inteligentnie...





Jestem za niska, żeby zrobić dobre zdjęcie z góry...

Emilce kocyk przypadł do gustu, zwłaszcza guziki (takie smaczne) i uszy (takie ciągnące).
Zużycie materiałów wyszło całkiem spore:
po jednym motku Jeans Yarn Art w kolorach turkusowym, zielonym, żółtym, pomarańczowym i różowym, 3 motki beżowego Cotton Gold, trochę białego Jeansu na oczy i czerwonego Cotton Gold na dzioby; 50 guzików na oczy. Polar do podszycia. Całość robiona na szydełku 2.5. Wymiary: ok. 80cmx80cm.
Dzięki pracy nad tym kocykiem nauczyłam się paru rzeczy. Najważniejsza nauka: nigdy, ale to nigdy nie zostawiaj chowania nitek na koniec! Bo będziesz siedzieć i płakać. Ja już nawet nie liczyłam, ile ich miałam do pochowania, ale obstawiam grubo ponad 200. Druga istotna sprawa, jeśli robisz coś z kolorowych elementów, to najpierw wszystko rozłóż. Jak już zszyjesz to średnio będzie można zmieniać ustawienie. 
Następny taki kocyk to albo dla mojego dziecka zrobię, albo jak ktoś mi ciężkie pieniądze zaproponuje... Tata po policzeniu godzin stwierdził, że tak minimum to 1500zł powinnam wołać. No cóż. Wątpię, żeby jakiś chętny się za taką cenę znalazł. Bo chętnych na taki kocyk już mam. Tylko nikogo nie stać ;p
Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

niedziela, 22 czerwca 2014

Sorbet Malinowy z bitą śmietaną

19:05:00 10
Sorbet Malinowy z bitą śmietaną
Takimi słowami moja młodsza siostra określiła kocyk dla Emilki. I coś w tym jest, bo kolory wyglądają wyjątkowo apetycznie.
Kocyk został przez mamę podszyty, mogę więc w końcu go zaprezentować w pełnej okazałości.
Szczerze mówiąc na tym zdjęciu trudno dojrzeć cały urok tego kocyka, na kolejnych lepiej już to widać. Wyszedł jednak dosyć spory i po prostu dosyć trudno było go ułożyć tak, żeby dało się zrobić zdjęcie.
O, tu już dużo lepiej się prezentuje ;)
Zbliżenie na wzór:
I na "bitą śmietanę":

Kocyk jest podszyty cieniutką bawełną:

A teraz słów kilka jeszcze o kocyku. Tak jak już wcześniej wspomniałam, wykonany został z Zuzy, którą możecie zamówić w Świecie nitek za przystępną cenę. Na dosyć spory kocyk o wymiarach 62x74cm zużyłam półtora motka malinowego i jakąś 1/3 śmietankowego. Jak widać zatem włóczka jest bardzo wydajna. Kolory wyszły w połączeniu wręcz bajecznie, że będę taka skromna^^. Całość dziergałam szydełkiem nr 2,5.
Kocyk ma znaleźć swoje miejsce w wózku, ale przez swoje wymiary również będzie nadawać się do łóżeczka.
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Ostatni taki kocyk...

22:04:00 2
Ostatni taki kocyk...
w tym roku ;) Tak jak pisałam w poprzednim poście, udało mi się jeszcze przed końcem roku zrobić jeszcze jeden kocyk dla dziecka, kolejnej dziewczynki ;)

Kocyk podobnie jak poprzedni wykonany z Alize Softy. Matylda jeszcze ma ponad miesiąc, żeby zawitać na świecie, ale jej Mama już przez brzuch ogrzała nim małą ;)
W zasadzie ten post powinien być bardziej świąteczno-noworoczny, ze względu jednak na to, że święta spędzałam poza domem i nie miałam za bardzo dostępu do internetu (takiego, żeby nie zakłócać innym^^), to i w zasadzie post typowo świąteczny się nie ukazał. Ale podsumowanie i postanowienia mam zamiar napisać, może jutro, a może już w 2014?
Żeby pozostać jednak jeszcze w klimatach nieco świątecznych zdjęcia z Kołobrzegu, gdzie spędzałam święta :)


Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających :)

niedziela, 1 grudnia 2013

Kocyk dla zimowej dziewczynki

20:33:00 2
Kocyk dla zimowej dziewczynki
To już czwarty kocyk dla dziecka, który prezentuję na blogu i jak dobrze pójdzie, to nie ostatni w tym roku ;) Tym razem postawiłam na Alize Softy, o której składzie można śmiało powiedzieć 100% butelki. Ale to w niczym nie przeszkadza, bo włóczka jest milusia i miękka. Sam kocyk wyszedł całkiem gruby, mięsisty. I bardzo dobrze, bo jest dla dziewczynki, która za dwa tygodnie zawita na świat. Przez długi czas i tak młoda była wypięta tyłkiem do świata i za nic nie chciała zdradzić, co to się urodzi. Stąd wybór kolorów, bardzo uniwersalnych ;)

Sama włóczka jest strasznie "futrzasta" i wrabianie jakiegokolwiek wzoru nie miałoby sensu, bo by go nie było widać. Postawiłam więc na klasyczne fale, ale przerabiane nie słupkami, a półsłupkami, gdyż wydawało mi się, że są za duże dziury. Robiłam szydełkiem 4,5.
A tutaj jeszcze zdjęcie z Rododendronem^^:
Przepraszam za jakość zdjęć, ale robione komórką.
I jeszcze zajawka tego, co robię z doskoku. W końcu Adwent się zaczął ;)


Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze ;)

niedziela, 18 sierpnia 2013

Kocyk dla Blanki

18:44:00 5
Kocyk dla Blanki
Uff, trochę mnie nie było :) Jednak miała rację December, gdy mi pisała, że jak się ma pracę, to czasu jednak mniej^^ W sumie, może i tak znowu źle z tym czasem nie jest, ale na razie jeszcze wracając z pracy czuję się zbyt zmęczona, żeby nad czymś dłużej siedzieć. Ale i to się zmienia ;) W międzyczasie z doskoku powstał kolejny kocyk dla dziecka, tym razem dla córeczki koleżanki siostry. I jakoś tak wyszło, że dla dziewczynki wyszło na różowo. Nie było to jakoś szczególnie zaplanowane, ale że wyrabiam zapasy, a tylko różowej Malwy było wystarczająco, to jakoś tak wyszło... malina ze śmietanką ;)
A to kocyk ;)



Kolor najlepiej oddaje drugie zdjęcie. Robione szydełkiem nr 2.
Uch, zapomniałam o ważnej rzeczy jaką jest wzór. Autorką jego jest Lete, robiła z niego kocyk dla swojej córeczki i od samego początku mnie zauroczył. Lete zamieściła wspaniały tutorial do niego, ze zdjęciami i schematem KLIK

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)