Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szale w fale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szale w fale. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 kwietnia 2023

Błękitny szal i życzenia

    Powstał zaraz po lawendowym. Jakoś nie miałam czasu go pokazać wcześniej, dopiero dzisiaj znalazłam chwilę, mimo przedświątecznych przygotowań.

 Zużyłam 4,5 motka włóczki Kid Silk, którą uwielbiam za jej luksusowy skład (30% jedwabiu, 70% moheru). Dziergałam na drutach 3,0, wykończyłam szydełkiem 2,5.

        


                







środa, 29 marca 2023

Lawendowy szal

    Powstał dosyć szybko, z 4 motków włóczki Kid Silk  (30% jedwab, 70% mohair)w kolorze lawendy (nr11), dziergałam na drutach 3,5. Osiągnął spore rozmiary 198cm na 72cm. Zwiewny, delikatny, w sam raz na wiosnę.







   Na drutach podobny szal, tyle że w błękitach, a na szydełku zaczęta chusta Sis z kokonka w kolorach własnego wyboru. Szkoda, że nie mogę robić tych dwóch rzeczy na raz.

Podczas moje covidowej rekonwalescencji nadrobiłam czytanie i słuchanie.

6. "Finalistka" Magdalena Majcher - książka inspirowana faktami - zabójstwem Miss Polski Agnieszki       Kotlarskiej. 

7. "Ja, inkwizytor. Dziennik czasów zarazy" Jacek Piekara - wysłuchałam w audiotece, książka czytana       przez Leszka Lichotę, w nagraniu występuje wielu polskich aktorów. Produkcja świetnie zrobiona i       tylko dlatego wysłuchałam do końca. Nie jest to jednak rodzaj literatury, który by mnie pociągał.          Ciekawa w tej książce jest analogia do pandemii i całkowitej izolacji - w książce z powodu zarazy -        kaszlicy - zamknięto miasto. I w tym zamkniętym mieście dzieje się akcja powieści.

8. "Dużo miłości" Agnieszka Olejnik - opis zmagań mężczyzny, który dowiaduje się, że dziecko, które       urodziła jego żona jest synem najlepszego przyjaciela. Główny bohater wyprowadza się z domu, a z       nim nastoletnia córka. Teraz muszą ułożyć sobie życie na nowo.

9. "Owoce zatrutego drzewa" cz. 1 - Agnieszka Janiszewska

10. "Owoce zatrutego drzewa" cz.2 - Agnieszka Janiszewska

11. "Listy do Gestapo" - Maria Paszyńska

12. "Wszystko dla Emilii" - Maria Paszyńska



wtorek, 18 października 2022

Fuksjowy szal

     Powstał dosyć szybko, był odskocznią od szydełka, które mną ostatnio zawładnęło. Wykorzystałam dwa motki cudnej włóczki, z której pierwszy raz dziergałam, jest świetna! To mohair by canard - 65% kid mohair, 35% wełny merino, który kupiłam tutaj (klik). Szal zrobiłam na drutach nr 3,5. 

Pogoda dzisiaj dopisała, więc mogłam zrobić zdjęcia w ogrodzie.








wtorek, 16 lutego 2021

Błękitny z kroplami rosy, kolejne "coś" i lektury

     Z tego sweterka (klik) zostały mi trzy motki. Akurat wystarczyło na średniej wielkości szal. Dziergałam na drutach nr 5,0, zużyłam trzy motki włóczki Quarzo LANA GATTO kolor 9033,wzór to Wellen in Pink Sue Berg do pobrania tutaj (klik).      
    Szal będzie świetnym dopełnieniem wizytowej bluzki oraz innych stylizacji.
   Wybaczcie nie najlepsze zdjęcia, ale jeszcze jestem dosyć ograniczona ruchowo, trudno mi zrobić ciekawsze zdjęcia.



 

   Powstało kolejne "coś" - czyli kamizelka/narzutka z szala.  Zrobiłam  ją z włóczki o metalicznym połysku (zdjęcia nie oddają koloru) o nazwie Metallico firmy Hobii (skład70% poliamid, 21% akryl, 9% wełna). Dzianina jest lejąca się i miękka.






Dużo czytam, więcej czasu poświęcam w tej chwili książkom niż robótkom. Te zaprezentowane powyżej zaczęłam jeszcze przed pójściem do szpitala, skończyłam po powrocie. Co prawda na drutach mam już czarne jedwabie, które prawie rok czekały na swoją kolej, ale powoli mi idzie. Bywa, że są dni, gdy nie biorę drutów do ręki. 
A oto kolejny przeczytany stosik.

Najciekawsza propozycja to "Kuzynka Marie" cz. 1 i 2 Agnieszki Janiszewskiej.

   Jednak najwięcej czasu poświęcam na ćwiczenia, intensywnie rehabilituję swoje kolano, coraz sprawniej się poruszam - choć jeszcze daleko mi do pełnej sprawności. Coraz więcej czynności wykonuję samodzielnie. Dzisiaj mijają cztery tygodnie od operacji. Ciekawe, kiedy będę mogła odstawić kule?




niedziela, 14 lipca 2019

Gołębioszara bałtycka bryza i przeczytane...

W poprzednim poście anonsowałam zwiewny szal. Powstawał podczas mojej ostatniej podróży po ciekawych miejscach. Czekał dosyć długo na sesję zdjęciową. Wykonałam go z  delikatnego z SuperKid Mohair (65% mohair, 5% wełna, 30% polyamid) firmy ggh. Po raz pierwszy dziergałam z tej włóczki, jest bardzo miła w dotyku, moher ma niezbyt długi włosek, dzianina jest zwiewna i lejąca.
Na szal wykorzystałam 3 motki o długości 250 m każdy, dziergałam na drutach nr 5. Wzór to Bałtycka bryza. Prezentuje się tak.





 



Przez ten czas przeczytałam wiele książek. Nie będę opisywać wszystkich, wymienię tylko tytuły. Opowiem o tych, które najbardziej mnie poruszyły.

Almudena Grandes w "Pacjentach doktora Garcii" przedstawiła historię ludzi żyjących we frankistowskiej Hiszpanii. To powieść, której akcja rozgrywa się na przestrzeni wielu lat i w wielu krajach. Po zwycięstwie generała Franco doktor Guillermo García Medina przebywa w Madrycie pod fałszywym nazwiskiem. Dokumenty, które ocaliły go przed rozstrzelaniem, to prezent od najlepszego przyjaciela – Manuela Arroyo Beníteza, republikańskiego dyplomaty, któremu uratował życie w 1937 roku. We wrześniu 1946 roku Manuel wraca z uchodźstwa z tajną i niebezpieczną misją. Planuje przeniknąć w szeregi zakonspirowanej grupy zajmującej się przerzutem za granicę zbrodniarzy wojennych i zbiegów z Trzeciej Rzeszy. Na czele organizacji stoi zamieszkała w dzielnicy Argüelles wyjątkowa kobieta – Niemka i Hiszpanka w jednej osobie, nazistka i falangistka – Clara Stauffer. Gdy Manuelowi udaje się zwerbować doktora Garcíę, w planach dwójki przyjaciół pojawia się kolejna postać. To Adrián Gallardo Ortega, który nim zaciągnął się do Błękitnej Dywizji, został ochotnikiem w SS i wziął udział w bitwie o Berlin, przeżył swoje pięć minut chwały jako zawodowy bokser. Obecnie wegetuje w Niemczech, nieświadomy, że ktoś chce wykorzystać jego tożsamość, by uciec do peronistowskiej Argentyny. 
   Autorka przez wiele lat zbierała materiały do tej książki. Zależało jej na tym, aby głośno powiedzieć o udziale rządów generała Franco i Perona w procederze przerzucaniu nazistów do Argentyny. Wielu zbrodniarzy wojennych uniknęło odpowiedzialności za popełnione zbrodnie w czasie II wojny światowej i wygodnie żyło w Argentynie pod innym nazwiskiem.   

Początkowo wydawało mi się, że jest to książka z tych, które miło się czyta, są dobre na plażę itp. Jednak im głębiej wchodziłam w fabułę, tym bardziej zaczęłam dostrzegać filozoficzny wymiar tej książki. To dywagacja na temat piękna i tego jak postrzegamy ludzi pięknych i brzydkich, jakie cechy im przypisujemy, ile wysiłku kosztuje, aby zawsze być perfekcyjnie pięknym i gdzie można znaleźć prawdziwe piękno. Warto przeczytać "(Nie)piękność" Nataszy Sochy.


"Najgorszy człowiek na świecie" Małgorzaty Halber to książka o walce z nałogiem alkoholowym i uzależnieniem od narkotyków. To szczery opis stanów, jakie przeżywa Krystyna alter ego autorki. Powolne dochodzenie do decyzji o podjęciu leczenia, opis terapii i nawrotów, to opowieść o ciągłej walce z samym sobą.  Polecam.


"Bona. Zmierzch Jagiellonów" Magdaleny Niedźwiedzkiej to zbeletryzowana opowieść o królowej Bonie Sforzy. Autorka przedstawia nam bardziej "ludzką" twarz żony Zygmunta Starego, nie powiela mitów na temat królowej. POkazuje ją jak człowiek z krwi i kości. W narracji bardzo przypomina mi serial o królowej Bonie w reżyserii Janusza Majewskiego z Aleksandrą Śląską w roli głównej.
Pozostałe przeczytane toseria Karoliny Wilczyńskiej - "Rok na Kwiatowej":
- "Zmarznięte serca", Wędrowne ptaki", "Dotyk słońca" i "Owoce miłości" - jak zwykle czyta się miło i przyjemnie, mozna się również wzruszyć. Idealne pozycje na wakacyjny wypoczynek.
"Z raju do piekła" Jen Waite - opowieść o małżeństwie i zdradzie. Nie ukrywam, że nie przekonała mnie ta książka.
Kolejny zapas książek juz mam. Jak to dobrze, ze bez ograniczeń mogę brać książki z mojej biblioteki. A ze teraz będzie ona zamknięta przez jakiś czas, myślę, że te pozycje, w które się zaopatrzyłam wystarczą mi do połowy sierpnia. Ach, jak ja lubię ten czas, gdy nie muszę się nigdzie spieszyć, przy porannej kawie w ciszy delektuję się szelestem przewracanych stron i zagłębiam się w ciekawe historie. A później biorę do ręki puszyste moteczki i oddaję się dzierganiu. Jak ja lubię wakacje!
   Z drutów zeskoczyła ślubna chusta, już zblokowana, czeka jeszcze na delikatny border wykonany na szydełku. A w robocie jest kocyk Kajtka. Pamiętacie ten (klik)? Wnuk rośnie, więc kocyk również. Powstaje dookoła granatowy border, który ma za zadanie znacznie powiększyć kocyk. Stwierdziłam, ze nie będę pruła tego co jest, zbyt długo trwałoby zrobienie wszystkiego od nowa. Dokupiłam bawełnę w jednolitym kolorze i dzirgam bordem tak, jak w swetrze z koła (klik). W związku z tym kocyk dziergany był i jest w różnych kierunkać, najpierw od środka, potem dookoła, na koniec plisa dorabiana w poprzek. Sama jestem ciekawa efektu, na razie mam 1/4. Na zakrętach wymyśliłam, ze naddam oczka rzędami skróconymi. Mam nadzieję, że nie będą mi się rogi zwijać. Zobaczę po blokowaniu całosci. na razie wygląda to tak.






niedziela, 11 lutego 2018

Jedwabny Ocean Waves

   Powstał z dwóch włóczek Kid Silk i Lace, obydwie jednego producenta - DROPS. Kid Silk to włóczka, z której wiele szali, chust nawet sweterków wydziergałam. Po Lace równie często sięgam. Postanowiłam zrobić dla siebie szal w czerwieniach. 
   Wykorzystałam wzór Agnieszki Rupnik (klik).  Kontrą dla podłużnych fal są poprzeczne pasy kolorystycznej, aczkolwiek w również w tonacji czerwonej. Tak sobie urozmaiciłam wzór, moim zdaniem całkiem dobrze to wygląda. A jak Wy uważacie?
    Szal jest bardzo delikatny, zwiewny - wszak to mieszanki z jedwabiem. Na szal zużyłam prawie dwa motki Kid Silka i jeden motek Lace. Oto efekt mojej pracy.








środa, 1 lipca 2015

Rudy szal i testowanie

    Powoli, mozolnie zbliżały się wakacje. Podobnie powstawał ten szal. Dosyć długo go dziergałam. Przyczyny tego stanu rzeczy były dwie, po pierwsze dużo pracy przed końcem roku szkolnego ( do tej pory zamykam jeszcze pewne sprawy).
Druga to piękna, ale bardzo cieniutka niteczka - mieszanka ręcznie farbowanej wełny i jedwabiu od Tysi. Wzór to "Bałtycka bryza". W końcu jest i prezentuje się tak. 



   
    Całkiem niedawno, przeglądając Internet w poszukiwaniu ciekawego wzoru na szal trafiłam na bloga yellowmleczyk. Zachwyciłam się różową chustą. Niestety nie "załapałam" się na jej  testowanie. Jednak za jakiś czas dostałam wiadomość, że mogę wziąć udział w testowaniu innej chusty. I testuję, jest to mój debiut. Póki co, dobrze mi idzie.



Wesołych Świąt