Sweter robiony w częściach i zszywany. Dużo warkoczy na tle lewych oczek. Mąż zadowolony.
Zostało trochę włóczki, starczy na czapkę. A na drutach kolejna przeróbka, tym razem zmniejszam ten sweter.
Sporo mam swetrów do zmniejszenia. Swoich kilka, córki kilka, męża kilka. Roboty więc mam na dwie, a nie na jedną zimę. Na szczęście syn nie zmienia rozmiarów nad czym on sam boleje, stara się i przybyć na wadze, a pomimo usilnych starań i ciągłego "czyszczenia" lodówki, nie może przytyć. Jak był cienki, tak jest. Też bym tak chciała.
I nadal nie muszę kupować włóczek. Moje postanowienie o niekupowaniu włóczek realizuję ponad rok?