Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obejrzane w teatrze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obejrzane w teatrze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 października 2025

Cekinowa narzutka

  Inspirację znalazłam tutaj Design by Marte Helgetun. Moja wersja powstała z ośmiu motków KidSilk DROPSA kolor róż nr 13 i metalizowanej nici z cekinami YarnArt Paillettes róż nr 8004. 

   Bazą narzutki jest szal. Później nabrałam oczka na plecy i przerabiałam tym samym wzorem. Po zszyciu z boków i pozostawieniu otworów na ręce nabrałam oczka na rękawy, bo w mojej wersji dorobiłam rękawy.

Konstrukcja jest prosta, a efekt niebanalny. Narysowałam schemat, mam nadzieję, że zrozumiały i czytelny (poniżej). Ja jeszcze zrobiłam sobie broszkę-różę do spięcia.




 
   Sweterek - narzutka swoją premierę miał w teatrze 6. piętro. Sprawdził się dobrze. Rozmiar oversizowy, pasuje do spodni jak i do spódnicy.
A w teatrze byłam na "Miłość w Saybrook" Woodego Allena - polecam.

Przeczytałam/wysłuchałam:
64. "Strategia miłosna" - Joanna Mordak
65. "Rodzina Consonni. Noc pachnie chlebem" t.1 - Sabina Waszut
66. "Ludzie wędrowni" Anna Fryczkowska
67. "Głębia" Artur Kurasiński, Maciej Ziółkowski


piątek, 17 czerwca 2022

Ślubny łapacz snów i nie tylko

    Dzisiaj szybki post. Powoli przygotowuję się do kolejnego wyjazdu do sanatorium. Muszę pozamykać wiele spraw przed wyjazdem, więc i czasu mam niezbyt dużo.

Łapacz powstał jako prezent ślubny. Zrobiony szydełkiem 1,5, kordonek Maxi, średnica 30 cm wzór według filmiku nietylkoszydelko (https://youtu.be/uZ4MVpTAiRc), piórka wg Aurelii (https://youtu.be/pbeTuwJqWZc).





   Jak widzicie, powiesiłam sobie w ogrodzie "obraz". Mam niezłą zabawę codziennie spoglądając w głąb ramy. Za każdym razem obraz jest inny.



   Poza robótkami zawiązanymi z różnego rodzaju nićmi, ostatnio pokusiłam się na samodzielne wykonanie donicy do ogrodu. W Internecie roi się od filmików i tutorialu, w końcu i ja uległam temu trendowi. Kupiłam wiaderko betonu kreatywnego, farby w spray, znalazłam stare prześcieradło frotte i wzięłam się do pracy. 
   Wykonanie takiej donicy jest naprawdę łatwe. Trzeba tylko wykazać się odrobiną cierpliwości, moja schła dwa dni. Potem szybkie malowanie, posadzenie roślin i jest. na pewno nie jest tak wytrzymała jak z lanego betonu, ale myślę, że ze dwa, trzy sezony wytrzyma. Zawsze potem można sobie zrobić kolejne. Czy jest ładna? Sama do końca nie wiem, na pewno kolejne wymagają większej dbałości o wykończenie i staranniejsze uformowanie. Ale to już wiem po wykonaniu tej pierwszej ( kolejna schnie w garażu). 




   W ostatnią sobotę, tradycyjnie jak co roku o tej porze, wybraliśmy się z mężem na rocznicowy wypad do teatru. Tym razem był to Teatr Kwadrat w Warszawie i sztuka "Godzinka spokoju!" z Pawłem Wawrzeckim w roli głównej. Polecam sztukę, zaś główny odtwórca dał z siebie naprawdę wszystko.


  
  
Przeczytałam:
35. "Zgodnie z prawdą" Danuta Awolusi - o tym jak kłamstwo może zabić najpiękniejszą miłość.
36. "Radiota, czyli skąd się biorą niedźwiedzie" Marek Niedźwiecki.
37."Uczynkiem i zaniedbaniem" Mariusz Kanios.




niedziela, 11 marca 2018

Przeczytane

   Dużo czytam. Jeśli chodzi o dzierganie, na drutach tkwi przeróbka męskiego swetra. Tkwi, bo bardzo wolno przybywa dzianiny. Jakieś takie mam dni, że jestem wiecznie zmęczona, wcześnie chodzę spać, a i tak nie wysypiam się. Tak mam, gdy zima się kończy. A  w tym roku przesilenie wiosenne szczególnie daje mi się we znaki, mój organizm nie może przestawić się z ostrej zimy na temperatury mocno wiosenne (dzisiaj termometry wskazywały w południe 15 stopni). Pewnie, że cieszę się, że w końcu wiosna idzie, w ogrodzie przebiśniegi kwitną, ale jakoś tak nie mam siły podskakiwać z radości. 
   Jedynie w piątki wieczorami wskrzeszam w sobie odrobinę energii. Udało mi się w końcu męża namówić na kurs tańca towarzyskiego, więc w weekend wchodzimy tanecznym krokiem.  
Jak wspomniałam na początku, jedynie czytanie mi "idzie".

"Bez ciebie" Agata Przybyłek to opowieść o kobiecie, która przechodzi przez koszmar rodzinnej przemocy.

"Czy można pokochać po raz drugi, gdy nie jest się w stanie zaufać?
W kamienicy syna Lucy znajduje jego pobitą żonę. Orientuje się, że to mąż zgotował Katarzynie piekło. Pod wpływem impulsu Lucy decyduje się pomóc synowej. Razem z młodym lekarzem, Alanem, zabierają dziewczynę do Toronto, gdzie przechodzi długą rekonwalescencję i powoli staje na nogi. Katarzyna zaczyna nowe życie, a między nią a lekarzem rodzi się nić porozumienia. Właśnie wtedy widmo jej bolesnej przeszłości dotkliwie daje o sobie znać…

Wzruszająca opowieść o tym, że czasem najlepsze, co można zrobić dla drugiej osoby, to pozwolić jej odejść".

"Kocha, lubi, szpieguje" Joanny Szafrańskiej to dalsze perypetie głównej bohaterki, która ma wyjątkowy "talent" do popadania w tarapaty.
"To miał być kolejny spokojny weekend w życiu Kaliny. Podrzucone na progu dziecko uruchamia lawinę zdarzeń, które wiodą wprost do dworku w Kamionkach. Kiedy na miejscu dochodzi do tajemniczego morderstwa, Kalina staje się jedną z głównych podejrzanych. Dziewczyna nie zamierza pozostawić śledztwa w rękach policji, wszak chodzi o jej dobre imię! Na miejscu zjawia się również niezawodny Marek, ale splot okoliczności sprawia, że on i Kalina stają po różnych stronach. A do tego pod nogami ciągle kręci się pewien mocno ubłocony osobnik na czterech łapach.Tylko Kalina w jeden weekend może zostać posiadaczką dziecka, psa i być… oskarżona o morderstwo!"

"Urodzić dziecko" Kristiny Sandberg
"Szwecja, lata trzydzieste XX wieku. Maj, dwudziestoletnia dziewczyna, pragnie się wyrwać z rodzinnego domu na prowincji. W pobliskim mieście wynajmuje pokój i zatrudnia się w cukierni. O jej dalszym życiu przesądza niedzielna wycieczka nad morze. Poznaje dużo starszego Tomasa, który jest nią zauroczony. Ona kocha swojego byłego chłopaka Erika, ale wszystko się zmienia, kiedy ten rzuca ją po raz drugi. W dodatku okazuje się, że Maj jest w ciąży. Dziewczyna decyduje się na małżeństwo z Tomasem. Wejście do rodziny Berglundów oznacza dla niej awans społeczny, ale Maj nie wie, jak wysoką cenę przyjdzie jej za to zapłacić."


"Apartament w Paryżu" Michelle Gable
"Przechodząc przez próg zamkniętych od lat drzwi, postawisz pierwszy krok... w przeszłość.W propozycji służbowego wyjazdu do Paryża April, znawczyni antyków, dostrzega przede wszystkim szansę na oderwanie się od problemów małżeńskich.
Zamknięte przez dziesięciolecia mieszkanie przy placu Pigalle to obietnica imponującej kolekcji zabytkowych mebli. Jego zawartość rzeczywiście przekracza najśmielsze oczekiwania April, jednak znajduje ona tam coś więcej niż cenne przedmioty – zapieczętowaną dotąd historię niezwykłej kobiety, dawnej właścicielki apartamentu. Fragmenty jej burzliwej biografii stopniowo układają się w całość, tak jak elementy głęboko skrywanej przeszłość April.
Śladami bohaterek czytelnik przemierza ulice Paryża, poznaje blaski i cienie historii miasta, może poczuć jego niepowtarzalny klimat, a czasem nawet smak."

"Listy do pałacu" Jorge Diaz
"Jeden list – tysiące ocalonych istnień. Wojna bezlitośnie pustoszy Europę. Do Pałacu Królewskiego w Madrycie przychodzi list, w którym mała Francuzka prosi hiszpańskiego monarchę o pomoc w odnalezieniu zaginionego na froncie brata. Bożonarodzeniowy gest króla względem Sylvie wywołuje lawinę zdarzeń...
Zainspirowane historycznymi faktami Listy do Pałacu to poruszająca powieść o miłości w czasach zarazy wojennej.
28 czerwca 1914 roku w zamachu w Sarajewie zginął następca austriackiego tronu arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg, co zapoczątkowało I wojnę światową. Hiszpania, choć pozostała neutralna, odegrała w tym konflikcie ważną rolę. To w Madrycie aż do 1921 roku działał Urząd do spraw Ochrony Jeńców, zatrudniający pięćdziesięcioro czworo stałych pracowników, których wspierało pięćdziesięciu ośmiu wojskowych i trzystu dyplomatów. Zdołali oni pomóc dwustu tysiącom jeńców wojennych. Przeprowadzili repatriację siedemdziesięciu tysięcy cywili oraz dwudziestu jeden tysięcy rannych żołnierzy. Koszty funkcjonowania Urzędu pokrywał król Alfons XIII."
   Król Alfons niezbyt dobrze zapisał się w historii Hiszpanii, jednak podczas I wojny światowej nie dopuścił, aby jego kraj przystąpił do wojny, Hiszpania zachowała neutralność. Zaś instutycja, którą powołał do życia, pomogła wielu ludziom w odnalezieniu bliskich, a także jeńcom wojennym. W tle wielkiej historii poznajemy życie zwykłych ludzi. Bardzo ciekawa książka.

Wczoraj mój mąż zaprosił mnie z okazji Dnia Kobiet do teatru Syrena. Miałam okazję obejrzeć musicalową wersję "Czarownic z Eastwick" (pamiętacie filmową wersję z Jackiem Nicholsonem, Michelle Pfeiffer, Cher i Susan Sarandon?).
Od mojej ostatniej w wizyty w tym teatrze trochę się zmieniło. Nowy dyrektor wprowadził zmiany w wystroju teatru, a także postawił na bardziej musicalową formę. Do spektaklu akompaniują muzycy. Podoba mi się powrót do "żywej" muzyki. 
   Po spektaklu i kolacji mieliśmy w planach spacer po Krakowskim Przedmieściu, niestety zapomnieliśmy, że to 10 dzień miesiąca, a więc kolejna miesięcznica. Zapory, kordon policjantów uniemożliwiły nam romantyczny spacer. 
 A na drutach, to co widać poniżej. Przerabiam ten sweter (klik) na mniejszy rozmiar. 


niedziela, 5 lutego 2017

Obejrzane, przeczytane...

Zdjęcie ze spektaklu pochodzi z strony teatru Ateneum
   Któż nie słyszał o sztuce Tennessee Williamsa "Tramwaj zwany pożądaniem"? Któż nie oglądał filmowej adaptacji z Vivien Leigh i Marlonem Brando? W ramach imieninowego prezentu mąż zabrał mnie do teatru Ateneum na tę właśnie sztukę. Ciekawa jej byłam ogromnie, zastanawiałam się, czy współczesna realizacja w reżyserii Bogusława Lindy, bardzo będzie odbiegać od moich wspomnień z poprzednich adaptacji. 
   Nie rozczarowałam się, spektakl poruszył mnie do głębi, a Julia Kijowska, odtwórczyni roli Blanche, była rewelacyjna. Polecam.
 

"Noc Kupały" do druga część książki, o której pisałam tutaj (klik). Poznajemy w niej dalsze losy młodej szeptuchy. Nadal spotyka istoty związane ze słowiańskimi bóstwami,  staje oko w oko ze strzygą, dawną żoną Mieszka. Dziewczyna w końcu odnajduje kwiat paproci. Jak to dalej wpłynie na jej dalsze losy przeczytam w trzeciej części.

 
   O tej książce również pisałam tutaj (klik) . To dalsza część losów trzech sióstr mieszkających w Zmysłowie. Agata odnajduje ojca swojej najmłodszej siostry Tosi. Poznaje losy nieszczęśliwej miłości swojej matki, spotyka jej dawną przyjaciółkę, która nie jest przyjaźnie nastawiona do Agaty. W końcu bohaterka odnajduje testament ojca Tosi. Spokojnej egzystencji zagrażają plany budowy olbrzymiego hotelu z gorącymi źródłami. Na dom i działkę sióstr zakusy ma burmistrzowa, jedna z inwestorek hotelu. 
   Co będzie dalej? Czekam na trzecią część.
   Jakoś modne porobiły się trylogie....
   "Do trzech razy sztuka" Izabelli Frączyk to kolejna książka z serii korporacyjnych opowieści, której bohaterka Anka traci miłość, pracę, znajduje kolejną - w dużej korporacji. Tam zmaga się z gierkami, układami. Poznaje przystojnego Grzegorza, z którym przeżywa różne perypetie. Pomimo różnych komplikacji życiowych dziewczyna wychodzi na prostą i w miłości i w pracy.
 Lekka, łatwa, dla złapania oddechu od poważniejszych spraw.


  Na drutach kolejna przeróbka z rozmiaru większego na mniejszy, już jestem blisko końca. Chciałabym zdążyć przed wyjazdem na ferie. Czasu mało, bo w szkole masa pracy, koniec semestru, teraz podsumowanie półrocznej pracy, więc siedzę zakopana w papierach. A w międzyczasie wybory patrona szkoły, bale karnawałowe, happeningi i to, co na co dzień robi się w szkole. 
   Nie ukrywam, że czekam jak na zmiłowanie na przerwę i na wyjazd. A gdzież ja mogę jechać? Oczywiście nad morze! Tym razem do Sopotu. Relacja fotograficzna na pewno będzie.

niedziela, 6 marca 2016

Wrocław i "Ciotka Karola 3.0" w teatrze KWADRAT

  
   Wrocław to miasto, które zawsze chciałam zobaczyć. Byłam tam kiedyś przejazdem, jako nastolatka,  z przystankiem, aby zobaczyć "Panoramę Racławicką". 
   Kilka dni temu trafił mi się wyjazd służbowy, bardzo krótki niestety, i znowu zawitałam we Wrocławiu. 



Miałam okazję podziwiać rynek wieczorem...


                        




                 

    ...oraz urocze, wszędobylskie  krasnale.

   Obiecałam sobie, że do Wrocławia wrócę w celach poznawczych. Miasto mnie zauroczyło swoim klimatem.





      Jednak największą atrakcją, dla mnie - szalonej dziewiarki, była wizyta w sklepie e-dziewiarki oraz spotkanie z Makunką. Do tej pory nasza znajomość była jedynie wirtualna. 
             Makunko, dziękuję za miłe spotkanie.




Zakupy oczywiście musiałam zrobić! Celem stała się włóczka Riva Lang kolor 85 oraz druty z drewna oliwnego. 
    
     Powiecie - złamałam moje postanowienie.
Ano, biję się w piersi, złamałam, ale czy Wy powstrzymałybyście się, aby w takim miejscy nic nie kupić?

        Poza tym zalegających włóczek w moich pudłach już naprawdę niewiele zostało.
                        
                       
  Plakat ze strony internetowej teatru Kwadrat



  
   A sobota upłynęła pod znakiem kultury. Dosyć często bywam w warszawskim teatrze KWADRAT, wędrowałam za nim w różne miejsca ( teatr kilka razy zmieniał lokalizację). Świetny repertuar oraz obsada powodują, że bilety niełatwo jest zdobyć.    Tym razem wybraliśmy się na sztukę "Ciotka Karola 3.0". To typowa komedia pomyłek napisana w XIX wieku przez Brandona Thomasa.  Jednak współczesna wersja przygotowana przez Andrzeja Nejmana jest bardzo interesująca. Reżyser połączył elementy dekoracji rodem z minionej epoki z audiowizualnymi nowinkami. 
   Oprawę muzyczną przygotował Czesław Mozzil, który pojawia się tylko wirtualnie. Na scenie zaś zagrało wielu młodych aktorów: Michał Rolnicki, Kamil Kula, Michał Lewandowski, Anna Karczmarzyk. Poza nimi - jak zwykle wspaniała - Lucyna Malec, świetny Grzegorz Wons, nie do poznania w swojej charakteryzacji Andrzej Grabarczyk oraz jego ojciec, w świetnej roli  lokaja, Wincenty Grabarczyk. 
I oczywiście piękne Marta Żmuda-Trzebiatowska i Katarzyna Glinka. Świetna sztuka, polecam.

niedziela, 11 października 2015

Koncert

     Wczoraj, w ramach urodzinowego prezentu dla męża, byliśmy na koncercie Edyty Geppert. Wokalistka zaczarowała mnie. Znałam część jej piosenek, zwłaszcza tych starszych, jednak to co pani Edyta zaprezentowała na scenie, było niesamowite. Artystka wykreowała niesamowity klimat, doprowadziła do łez śpiewając piosenkę "Zamiast", rozbawiła pisenką "Ciałko". Okazało się, że na scenie to wulkan energii, zaś przy podpisywaniu płyt okazała się bardzo skromną osobą. 
Ten wieczór dostarczył wielu wrażeń. Została mi pamiątka - płyta z autografem.

 
    Dla tych, co chcą sobie przypomnieć Opole 1985r. - Edyta Geppert "Zamiast".
Nie mieszkam w Warszawie (na szczęście), jednak aby jechać po odrobinę "kultury" musiałam zawitać w stolicy. Jednak od kilku lat, w nowej siedzibie  Zespołu Pieśni i Tańca MAZOWSZE w Otrębusach, można obejrzeć ciekawe spektakle czy koncerty. Warszawa przyjeżdża na prowincję. Oczywiście korzystam z tego, ponieważ z domu mam 15 minut jazdy samochodem, bilety są dużo tańsze niż w warszawskich teatrach, a oferta bywa naprawdę interesująca. Jeżei ktoś mieszka w okolicy - polecam. Warto zajrzeć na stronę matecznika mazowsze.
     A ja dziergam chustę z wełenki przywiezionej z Oxfordu.



sobota, 3 października 2015

"Hallo Szpicbródka"

     Wczoraj byłam w teatrze SYRENA na spektaklu "Hallo Szpicbródka". Może ktoś  jeszcze pamięta film z udziałem Piotra Fronczewskiego i Gabrieli Kownackiej. 
    W spektaklu główną rolę zagrał Piotr Polk oraz Anna Terpiłowska. Pojawiła się także Katarzyna Żak. 
   Przedstawienie ma bardzo nowoczesną formę. Nie ma dekoracji, za to wykorzystane są multimedia. Tancerki nie tańczą jak w dawnej rewii, ich pokaz to raczej taniec nowoczesny, w którym akrobacje na rurze grają istotną rolę.
   Piotr Polk w tej roli elegancki i uwodzicielski, śpiewa, tańczy i gra na pianinie. Anna Terpiłowska zachwyca głosem. 
   Mnie najbardziej podobały się postaci drugoplanowe. Kreacja Wiktora Korzeniowskiego (na zdjęciu obok pierwszy z lewej), który wciela się w postać Mikusia - inspicjenta, jest niesamowita, perfekcyjnie zagrana. W ubiegłym roku miałam okazję być w SYRENIE na "Karierze Nikodema Dyzmy", tam Korzeniowski grał Gońca, również rolę drugoplanową. Ten aktor ma niesamowite wyczucie komizmu. I tak ja w "Dyzmie" tak i teraz otrzymał od publiczności największe brawa.
  
  Również bracia Piotr i Paweł Kamińscy (na zdjęciu obok) zrobili wrażenie. Grali bohaterów negatywnych, dwóch zbirów, wspólników Szpicbródki. Zaskakują na scenie przede wszystkim tym, że są niemal identyczni (bliźniacy). Jednak na początku sztuki widz jest zaskoczony tym "rozdwojeniem". 
  To był miły wieczór, lubię takie teatralne wyjścia. A sztuki w SYRENIE polecam.
Za tydzień również kulturalnie, aczkolwiek bardziej poetycko spędzę wieczór.
   A w robótkach zastój, chociaż jak spojrzeć na piętrzący się stosik, mogłoby się wydawać, że praca wre. Zaczęte cztery duże projekty i jakoś nie mam weny, aby je skończyć. Na coś mniejszzego również nie mam parcia. Tak jakoś mi się ostatnio porobiło...
Tylko namiętnie czytam. Ale o tym kiedy indziej.
 Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony teatru SYRENA.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Mamma mia!

     Któż nie zna piosenek zespołu ABBA! Wielu oglądało film pod tytułem "Mamma mia!". W teatrze ROMA w Warszawie od lutego można oglądać polską wersję tego musicalu, a ja miałam okazję zobaczyć ją w ostatnią niedzielę.
   Muzyka świetna (nie ma dziwne), przedstawienie na wysokim poziomie. Nie mogłam usiedzieć w fotelu, nogi, ręce, głowa rwały się do tańca. Publika początkowo jakaś sztywnawa była, ale na koniec prawie wszyscy wstali z krzeseł i podrygiwali w takt muzyki razem z artystami.
   Wyszłam radosna, rozbawiona, lekka, w fantastycznym nastroju. Rację miał jeden z krytyków brytyjskich,  który napisał, że "Mamma mia! może odebrać klientów producentowi prozaca". 
Polecam wszystkim to przedstawienie.

sobota, 14 czerwca 2014

Przeczytane, obejrzane ostatnio

"Dziewczęta z pokoju 28"    Hannelore Brenner

   Hannelore Brenner w swojej książce. na podstawie rozmów, dokumentów i zdjęć, przedstawia życie żydowskich dwunasto-czternastoletnich dziewczynek z Protektoratu Czech i Moraw, które w latach 1941-1944 zostały deportowane do getta w Theresienstadt. 
   Mieszkały tam w wielkim ścisku, co jakiś czas niektóre z nich przechodziły "selekcję" do transportów na Wschód, do Auschwitz. Często miały nadzieję, że tam spotkają swoich, wcześniej wywiezionych bliskich. Nie wiedziały jaki los tam czekał więźniów obozu.
   Pomimo życia w trudnych warunkach, widać było troskę dorosłych o godne wychowanie dzieci, które uczyły się, grały i śpiewały w dziecięcej operze. 
   To niezwykła opowieść. Część dziewczynek przeżyła, spotkała się po latach i postanowiła zachować pamięć o tych, którzy nie mieli szczęścia dożyć końca wojny. Dla nich i o nich powstała ta książka.

                                        
"Jedwabna pajęczyna . Dziennik współuzależnionej'.  Marta Bocian

    Marta Bocian dzień po dniu zapisała swoje emocje , uczucia dobre i złe, które targały nią przez siedem lat picia jej partnera. Pisze o swojej niemocy, bierności, aby coś z tym zrobić. Czuję się bardzo mocno związana z człowiekiem, który poprzez swój alkoholizm niszczy siebie i swoją rodzinę.  Siedem lat wzlotów, nadziei na zmianę i bolesnych rozczarowań. Ta historia nie ma końca, gdzieś się toczy dalej. Rozstajemy się z autorką w dniu, gdy jej wyniszczony piciem mąż trafia  na odwyk. 
   Ile takich historii dzieje się wokół nas? Ile rodzin rozpadło się przez alkohol? Ile kobiet boryka się z tym na co dzień?


 "Wszystkie życia Heleny P."    Danuta Noszczyńska

   Była sobie bardzo znana aktorka, która w bardzo wcześnie zdobyła olbrzymią popularność. Wyszła za mąż za znanego aktora i  reżysera, który tłumił jej osobowość. Mówiono o niej, że przerosła ją kariera, nie poradziła sobie z popularnością. Zaczęła uciekać w alkohol. Słuch o niej ginie. Po latach życia wśród kloszardów wraca na scenę, jednak przegrała walkę z rakiem. 

   W książce jest podobnie, historia Heleny przeplata się z fikcją literacką, znajdziemy też wątek kryminalny. Książka jednak nie jest smutna, ponura, można znaleźć przesłanie o wartości przyjaźni i więzi rodzinnych.
   A czyimi losami inspirowała się autorka Danuta Noszczyńska?


"Z jednej gliny"      Liliana Fabisińska

  Co łączy cztery bardzo różne od siebie kobiety? Norę - matkę pięciu rudowłosych synów, w tym pary bliźniaków, Martę rzutką i zadbaną bizneswoman, Gośkę - MacGuwera w spódnicy i Lenę.
   Panie spotykają się na warsztatach lepienia z gliny u Nory, która niezbyt dobrze się na tym zna, ale ma w pełni wyposażoną pracownię po mężu. Pierwsze spotkanie nie należy do najmilszych. Z czasem bohaterki zaprzyjaźniają się, wspierają i pomagają sobie w trudnych sytuacjach życiowych.  Przeczytamy tu o nieszczęśliwych związkach, niewiernych mężczyznach, wielkim pragnieniu zostania matką i złej teściowej. Polecam.


Ostatnio "wpadłam"  w książki. Życie realne zaczęło mnie przerastać, dlatego uciekłam w świat iluzji. Stąd tyle. Od wtorku kończę już piątą książkę. Zawsze tak miałam na początku wakacji. Wprost zapadałam się w książkowy świat, to moja recepta na odreagowanie. Robię niezbędne rzeczy i do książki. Widocznie w tym roku wcześniej już potrzebowałam odreagowania. A granatowy  leży i czeka, aż go skończę.  Nie, najpierw tę zaczętą książkę...
                                                                          
A pamiętacie film "Dziewczyny do wzięcia" Janusza Kondratiuka? 
Ukazuje on jeden dzień z życia dziewcząt, które w celu odnalezienia odskoczni od wiejskiej monotonii jadą do Warszawy. W metropolii pragną się nie tylko zabawić, lecz przede wszystkim poddać się namiętnej miłości, która odmieni ich życie. Jednakże w stolicy wiele osób używa wymyślnych forteli, by zwabić płeć przeciwną. Ucieczka choć na jeden dzień do krainy swych marzeń stanowi nadzieję głównych bohaterek dzieła Kondratiuka, który bardzo sugestywnie ukazał smutną rzeczywistość PRL, ludzkie bolączki i pragnienie odmiany swego losu.

   A teraz możemy to oglądać w nowej odsłonie w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Wszystko dzieje się w stolicy, dziewczyny przyjeżdżają z zza Tłuszcza i Małkini, aby spotkać się z chłopakami, z którymi umówiły się przez Internet. 
   Zastanawiałam się, jak ten temat sprawdzi się teraz, jednak okazuje się, że jest ponadczasowy. Zawsze są dziewczyny szukające lepszego życia, mężczyźni, którzy do końca nie wiedzą czego chcą od życia.
   To bardzo współczesna wersja z językiem, stylem bycia, modą, nawet medialnymi skandalikami (można dopatrzeć się podobieństw do zachowania Kamila Durczoka oburzonego zakurzonym stołem w studiu). Tylko muzyka trochę starsza, bo z lat 80-tych. Mnie to się akurat podobało, bo to lata mojej młodości. 
   
Znajdziemy też odwołania do oryginalnej wersji, a konkretnie do postaci żigolaka granego przez Zbigniewa Buczkowskiego i jego srebrnej marynarki oraz śpiewanej przez niego piosenki o małych pieskach. W wersji teatralnej w tę postać wciela się Piotr Ligęza - pogodynek Zibi - w srebrnej, modnej kurteczce uwodzi jedną z dziewczyn. Świetna inscenizacja i gra aktorów, Piotr Ligęza niesamowity. Kto ma okazję, niech obejrzy, sztuka grana jest na małej scenie. Polecam gorąco.


zdjęcie ze strony Teatru Powszechnego

Wesołych Świąt