Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 listopada 2015

PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIKA 2015







Już październik! Czy ja nigdy nie przestanę dziwić się, że ten czas mija tak szybko? Kolejny miesiąc przeleciał jak biczem strzelił. Choć z drugiej strony może to i dobrze – październik nie należy do moich ulubionych miesięcy, a powodem jest pogoda, która skutecznie zniechęca do zbierania kości z tapczanu i brak słońca. Dzięki temu, mimo przesunięcia godziny, o siódmej rano mam wrażenie jakby to była dopiero – nie przesadzając – trzecia nad ranem. No i jeszcze to zimno. Jak można odciągać mnie od grzejnika i wyciągać spod kocyka? Szczególnie że nie wszędzie kaloryfery działają, co samo w sobie jest strasznym okrucieństwem. Wszystko razem sprawia, że książki pozostają na dalszym planie, a i nawet po zaaplikowaniu sporej dawki kofeiny przypominam Grumpy Cata bardziej niż jakiekolwiek inne stworzenie na tej planecie pełnej, ciepłych miejsc, do których nie mogę wyjechać na całą zimę. wesołych Dlatego odliczam dni od Świąt i tygodnia – a może nawet więcej – wypoczynku, wlokąc się do weekendów, które jak na złość stają się coraz krótsze. Tym bardziej krótsze, że przybywa coraz więcej wspaniałych książek, które chciałabym przeczytać, a do głowy przychodzi coraz więcej słów i myśli, które mogłabym użyć w recenzjach. Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to smutne. Oczywiście nie wspominam tu o płytach, których nie przesłuchałam do końca, ponieważ zasnęłam i których nie potrafiłam docenić. Ile to jeszcze potrwa? Ja chcę już wiosnę! Albo przynajmniej śnieg za oknem, kakao i zero problemów. Mam już dość zimy, zanim naprawdę się zaczęła.

Ale nie narzekam, bo i Wy prawdopodobnie nie macie dobrego humoru, a moje dziecinne narzekania psują Wam go jeszcze bardziej. Przejdźmy do podsumowania z prawdziwego zdarzenia, czyli gdybania na temat tego, co w tym miesiącu (nie) pojawiło się na blogu. Bo poza konkursem – którego rozwiązanie już w niedzielę – i kilkoma nowymi, ciekawymi współpracami recenzenckimi nic tu interesującego się nie działo i tygodniowe dziury, kiedy nie miałam czasu spokojnie usiąść i pomyśleć, nie mówiąc o napisaniu czegokolwiek trzymającego się kupy, zapychały kolejne odcinki Poetyckiej Niedzieli. Zresztą bardzo się cieszę, że polubiliście ten cykl, co piszecie mi w komentarzach. To bardzo dużo dla mnie znaczy, szczególnie że wstawianie wiersza w każdą niedzielę jest rzeczą dla mnie bardzo ważną, z różnych powodów, choć niewątpliwie ważnym zadaniem wierszy jest ratowanie Zakurzonych Stronic, kiedy jest ryzyko, że nie dam rady skrobnąć żadnej recenzji czy dłuższego tekstu. Chociaż mam nadzieję, że w tym miesiącu tak źle nie będzie, bo mam spore zaległości i moim zadaniem jest je nadrobić; w dodatku zawarłam kilka nowych, obiecujących współprac recenzenckich, co skutkuje poszerzeniem moich czytelniczych zainteresowań. Znalazłam także kilka stałych źródeł nowych książek, które tylko zachęcają mnie do coraz większego uzależniania się od czytania. Mam także kilka zupełnie nowych pomysłów na innowacje na Zakurzonych Stronicach i kiedy czas na to pozwoli coś jeszcze – jak zwykle pozmieniam. W każdym razie zobaczymy.

Tak jak pisałam miesiąc wcześniej, blogowy Instagram wygasa, ewentualne zdjęcia będą pojawiać się na Facebooku. Niepewny jest także los kolaży, w każdym razie dopóki nie wykombinuję jakiegoś dobrego, darmowego programu graficznego umożliwiającego ich tworzenie (jeśli jakiś znacie, proszę, napiszcie w komentarzach).

Przechodzimy zatem do spraw najważniejszych – książek i recenzji. Trzeba przyznać, że w tym miesiącu było – delikatnie mówiąc – średnio  ilościowo, ale za to świetnie jakościowo. Przeważająca większość z nich była względnymi nowościami, bo były to egzemplarze recenzenckie, więc mimo że na moich półkach pojawiło się mnóstwo innych ciekawych rzeczy (świadectwa wydawania wszystkich pieniędzy na książki), nie miałam czasu nawet ich dotknąć i gruntownie przejrzeć. No dobrze, przesadzam. W każdym razie dopiero teraz zobaczyłam jak wielkie mam zaległości i ile tego wszystkiego zostanie mi na resztki czasu, które bezsprzecznie będę mogła nazwać wolnym. Ale znów narzekam. Żebyście nie musieli tego wszystkiego czytać, przechodzę do konkretów.

0/10 -
0,5/10 –   
1/10 -
1,5/10 -
2/10 -
2,5/10 – 1 książka
3/10 –
3,5/10 – 1 książka
4/10 –
4,5/10 –
5/10 –
5,5/10 –
6/10 – 1 książka
6,5/10 – 1 książka
7/10 –
7,5/10 –
8/10 – 1 książka
8,5/10 –   
9/10 –
9,5/10 –
10/10 – 1 książka

Ilość recenzji: 6
Średnia: 6

Mimo wszystko październik podzielił sukces września. Bardzo się cieszę, że jednak udaje mi się dobierać lepsze książki, czytać lepszą literaturę i w końcu czerpać z tego tyle radości ile się da. Dobrze zresztą wiedzieć, że lekka zmiana profilu bloga na recenzje książek poważniejszych, znacznie bardziej ambitnych (a przynajmniej na takie, które wyglądają na ambitne) i rezygnowanie z większości czytadeł daje takie efekty. Bo – wbrew wszystkim pozorom – nie lubię pisać źle o książkach, wręcz przeciwnie: mogę je chwalić, marzę, żeby wszystkie książki były dobre. I to marzenie zaczyna się spełniać.

Najlepsza książka października: Sofokles, Król Edyp [recenzja]
Najgorsza książka października: Susan Monk Kidd, Sekretne życie pszczół [recenzja]

Ciepłego, miłego listopada życzy,
Kylie

Polub Zakurzone Stronice na Facebooku [klik!]

środa, 30 września 2015

PODSUMOWANIE WRZEŚNIA 2015






Astronomiczna jesień już się zaczęła, a dni stały się szare. Chodzę i pociągam nosem, próbując każdą wolną chwilę wykorzystać na czytanie ciekawych książek – a takich, niestety, nie brakuje. Ale co zrobić? Nocek zarywać nie mogę, bo dawno już zerwałam z limitem kawowym, a jeszcze jedną dodatkową moja nieszczęsna wątroba nie wytrzyma. Oczywiście nie mogę nie narzekać na zimno, tudzież przeziębienia, szczególnie że lato, jak jeszcze zapewne pamiętacie, było tego roku bardzo upalne. Szczególnie że długo wyczekiwany deszcz zepsuł trzy dni nad morzem, chociaż i tak nie ma powodu by uznać, że wyjazd nie był udany – przeciwnie, mam co wspominać, kiedy w zimowych, najgorszych miesiącach, takich jak luty czy styczeń, zacznie się masakra i jedyne, co będzie mi się chciało, to zwinąć się w kłębek i zasnąć. Dobre wspomnienia zostają na zawsze, chociaż czas pędzi jak szalony.

Wrzesień! Pamiętacie, jak rok temu wstawiłam tu zdjęcie grobów? Wtedy rzeczywiście była to mogiła. Syf, kiła i mogiła, jak mówi moja ciocia. Dosłownie. Dziś jest lepiej, patrzę w przyszłość znacznie optymistycznej, z wielu różnych powodów. Dużo się w moim życiu pozmieniało, wiele sobie ułożyłam, powoli wszystko staje się lepsze; zmienił się także klimat wokół mnie, ludzie, jacy mnie otaczają. Dzięki temu nie będę uciekała na zimowe miesiące, jak to zrobiłam wcześniej – obiecuję, że choć czasami będzie to tylko jeden post na tydzień, nie opuszczę Zakurzonych Stronic. To już część mojego życia. Ważna. Nie tylko samo pisanie o książkach, co daje mi wiele, wiele radości i frajdy, ale także kontakt z Wami. Uwielbiam, jak piszecie coś w komentarzach. Uwielbiam, jak lubicie moje posty na Facebooku (nie piszecie do mnie maili, oż wy mordy! A zachęcam, bo chętnie wysłucham Waszych sugestii i wbrew pozorom nie gryzę).

W tym miejscu chcę także podziękować za waszą aktywność we wrześniu 2014/czerwcu 2015. Prawdopodobnie nigdy się nie dowiecie, ile to dla mnie znaczyło, jak czasami podnosiliście mnie na duchu. Dziękuję. Dziękuję.

Czas jednak przejść do spraw blogowych, po czas goni, a muszę się położyć przed pierwszą w nocy, żeby na siódmą być na tyle przytomna, żeby nie wpaść pod samochód. Jak zauważyliście, w tym miesiącu pojawiła się nowa blogowa seria – Poetycka Niedziela. Zrobiłam ją właściwie po to, bo tagów nie robię, a nie dopuszczę, żeby jedna recenzja wisiała przez cały tydzień lub dwa. No i przecież niedziela – dla jednych dzień święty, dla innych weekend, w każdym razie okazja do poznania wiersza, czegoś więcej, jest idealna. Staram się wybierać poetów, którzy mogą Was zainteresować, a których sama lubię, co nie znaczy, że nie możecie podsyłać mi własnych propozycji – dzięki temu rozwijam się także ja. Jedna z Czytelniczek zaproponowała Emily Dickinson i umieściłam jej wiersz, przy okazji zapoznając się jej dorobkiem. Podkreślam to drugi raz – zapraszam do podsyłania propozycji w komentarzach pod Poetycką Niedzielą, bądź na adres zakurzone-stronice@wp.pl (proszę w temacie wpisać Poetycka Niedziela, bo ilość spamu przechodzi ludzkie wyobrażenie i zazwyczaj kasuję wszystkie podejrzane maile hurtowo). Ucieszyło mnie Wasze zainteresowanie tą serią i sprawiło, że mam wielką ochotę kontynuować ją dalej.

Z ogłoszeń raczej ogólnych, Instagram bloga jest zawieszony do odwołania. Odebrano mi brutalnie urządzenie mobilne. Cóż, zdjęcia będą się na razie pojawiały na Facebooku, a z kolaży nie zrezygnuję, bo bardzo lubię je robić.

Jak jest z książkami, każdy widzi. Czyli delikatnie mówiąc, średnio. Ale za to oceny skoczyły w górę, bo doszłam do wniosku, że skoro mam mniej czasu, to lektury będę wybierać tylko takie, jakie przypadną mi do gustu. A ilość nie zawsze równa się jakości (Boże, Boże, co ja z matematyką!). Spójrzmy więc, jak wygląda zestawienie:

0/10 -
0,5/10 – 1 książka  
1/10 -
1,5/10 -
2/10 -
2,5/10 -
3/10 –
3,5/10 –
4/10 – 1 książka
4,5/10 –
5/10 –
5,5/10 – 1 książka
6/10 –
6,5/10 – 1 książka
7/10 – 2 książki
7,5/10 –
8/10 –
8,5/10 – 1 książka  
9/10 – 1 książka
9,5/10 –
10/10 –
Ilość recenzji: 8
Średnia: 6

+ jedna książka do zrecenzowania w październiku

To historyczny moment w dziejach Zakurzonych Stronic! Piękna szóstka bez przecinków, zresztą najwyższa średnia z ocen książek. Tak, chociaż ilościowo ten miesiąc jest bardzo, bardzo słaby, jakościowo było świetnie – można powiedzieć, że cały miesiąc nurzałam się w dobrej literaturze. I to dosłownie! Jestem naprawdę szczęśliwa i ciekawa, czy coś takiego się jeszcze kiedyś powtórzy. Oby!

Najlepsza książka września: Autor nieznany, Dzieje Tristana i Izoldy [recenzja]
Najgorsza książka września: Jennifer Estep Dotyk Gwen Frost [recenzja]

Mnóstwa czasu na książki życzy,
Kylie

Polub Zakurzone Stronice na Facebooku [klik!]


poniedziałek, 31 sierpnia 2015

PODSUMOWANIE SIERPNIA 2015



Co dobre kończy się szybko. Ale złe – również. To chyba jedyna pociecha, jaką można mieć, patrząc na kalendarz. Przed nami jesień i zima, to znaczy, że zbliżają się pluchy, opadające liście i egipskie ciemności o szóstej rano i osiemnastej. Chciałabym zapaść w sen zimowy i obudzić się dopiero na Boże Narodzenie, jeden z moich ulubionych dni w roku, szczególnie, że święta w tym roku zapowiadają się świetnie pod względem książkowym. A potem znów zasnąć – najgorsze do przetrzymania się dla mnie styczeń, luty i marzec. Męczące, długe, nudne. Ale nie mogę. Chociażby dlatego, że – nie wiem, czy to jest dla was dobra wiadomość – nie mam zamiaru opuszczać bloga bez słowa wyjaśnienia, tak jak było to rok temu. W ogóle nie mam zamiaru go opuszczać. Ale jak się sprawy potoczą, jeszcze zobaczymy.

Sierpień był upalny. Ciężko mi znosić taką pogodę, więc kiedy byłam w domu, chodziłam zmęczona, spocona i zła, co z pewnością nie ułatwia czytania ani pisania. Dużo też odpoczywałam – lipiec był bardzo pracowity i mówiąc szczerze, aż za bardzo. Dlatego odpoczywałam dużo i intensywnie, nawet od czytania i w sumie nie żałuję, bo wiele dla mnie znaczy chill out w mojej wspaniałej wiejskiej Arkadii, gdzie obchodziłam swoje urodziny. Mogło być lepiej. Ale nie jest. Dlaczego? Bo tak wyszło. Przyznam się szczerze, że chyba pierwszy raz materia stawiała tak zacięty opór, a może ja nie miałam na nic siły. W każdym razie mam nadzieję, że dzięki takiemu odpoczynkowi zebrałam nieco siły na następne dziewięć miesięcy.

Moje głupie narzekania nie oznaczają, że recenzje nie będą się pojawiać – wręcz przeciwnie. Może rzadziej, ale postaram się, żeby było ich kilka, kilkadziesiąt miesięcznie. Pozostały czas wypełnią serie blogowe – może trzy, może cztery, zobaczymy, jak to pójdzie. W każdym razie postaram się, żeby się coś działo. Może nie cokolwiek, bo wolę wykasować bloga niż wstawiać posty z tysiącami zdjęć, ale coś na pewno. I mam nadzieję, że moje pomysły zyskają Waszą aprobatę. Jeśli nie – zapraszam do konstruktywnej krytyki i sugestii, najlepiej na blogowy adres zakurzone-stronice@wp.pl.

Co do bloga – w poprzednim miesiącu napisałam, że decyduję się zmianę. Delikatną, ale bardzo ważną. I nawet po tak krótkim czasie widzę dużą poprawę, także jeśli chodzi o jakość przeczytanych przeze mnie książek – jeszcze nie pamiętam tylu dobrych ocen w jednym miesiącu (a większość z tych złych była dla mnie prawdziwym rozczarowaniem, bo tych pozycjach spodziewałam się czegoś lepszego. Ale to nie jest takie ważne, bo wydaje mi się, że kiedy zakładałam bloga, chciałam być usatysfakcjonowana tym, co robię, odkrywać kolejne perły literatury i polecać je innym, tudzież dyskutować o nich. I teraz czuję satysfakcję. Czuję, że wreszcie mój blog jest naprawdę mój, odzwierciedla kawałek mnie. Naprawdę nie jestem wredną osobą i cieszy mnie każda dobra ocena książki – więcej chwalenia niż narzekania wyjdzie na zdrowie wszystkim. Mam też cichą nadzieję, że komuś poleciłam jakąś lekturę, ktoś sięgnie po polecaną przeze mnie pozycję (koniecznie rzućcie okiem na Króla Trędowatego Zofii Kossak-Szczuckiej - to najprawdopodobniej najlepsza książka przeczytana przeze mnie w tym roku).

Chciałabym jeszcze napisać o jednej kwestii – z pewnością przeczytaliście informację, że nie biorę udziału w TAG-ach i LBA. Zrobiłam to z kilku powodów. Po pierwsze, mało osób odpowiadało na moje nominacje, co zabierało mi całą frajdę, po drugie wydaje mi się, że po delikatnej zmianie tematyki recenzowanych książek zabawy blogowe w pewien sposób gryzą się. Zresztą czas spędzony na pisaniu TAGu czy opowiedzi do LBA mogłabym poświęcić na pisanie recenzji, czytaniu czy robieniu czegoś innego. Po trzecie jestem osobą prawdziwie sumienną, a ponieważ dostawałam wiele nominacji, w końcu musiałabym całkowicie zrezygnować z recenzji, które są moim piorytetem. Cóż, może kiedyś wrócę do tego.

Żeby zakończyć tę przydługą część pozytywnie, dziękuję Wam za to, że jesteście. Że komentujecie, wchodzicie, czytacie. Chociaż specjalnie statystykami się nie martwię, dla mnie jest to naprawdę ważne. Nie wiem, jak to napisać – myślę więc, że wystarczy jedno słowo. Dziękuję.

Teraz możemy przejść do najważniejszego – ocen, ilości recenzji czyli liczb, które w tym miesiącu badzo mnie interesują.

0/10 -
0,5/10 -
1/10 – 2 książki
1,5/10 -
2/10 -
2,5/10 -
3/10 -
3,5/10 – 1 książka
4/10 -
4,5/10 -
5/10 – 2 książki
5,5/10 -
6/10 – 2 książki
6,5/10 -
7/10 -
7,5/10 – 2 książki
8/10 – 2 książki
8,5/10 -
9/10 -
9,5/10 -
10/10 – 1 książka

W sumie: 12 recenzji ( + jedna książka; recenzja we wrześniu)
Średnia: 5,7

Jest różnica? Jest. Średnia wyższa niż w czerwcu, mówiąc nawiasem, choć tylko o kilka dziesiętnych. Co ciekawe, wtedy przeczytałam także taką samą liczbę książek. Myślę, że byłoby lepiej, gdyby dwie książki, które przeczytałam, nie okazały się roczarowaniem, nie ma co narzekać, bo znów z literackiego morza wyłowiłam piękną perełkę, co sprawia, że zapominam o wszystkich porażkach. W każdym razie liczę na to, że przez przyszły miesiąc dobra passa będzie trwać, a ja będę się nurzać w samych dobrych pozycjach, okrywając coraz to nowe wspaniałe światy i zaprzyjaźniając się z kolejnymi ciekawymi postaciami.

Najlepsza książka sierpnia: Zofia Kossak-Szczucka Król Trędowaty [recenzja]
Najgorsze książki sierpnia: John Green Szukając Alaski [recenzja]; Katarzyna Zyskowska-Ignaciak Ty jesteś moje imię [recenzja]


Ciepłego września i jak najwięcej czasu na książki, życzy
Kylie

Polub Zakurzone Stronice na Facebooku [klik!]
Obserwuj Zakurzone Stronice na Instagramie [klik!]


piątek, 31 lipca 2015

PODSUMOWANIE LIPCA 2015










Dziękuję za wszystkie komentarze, polubienia na Facebooku i Instagramie, wszystkie wasze miłe słowa i to, że tu jesteście. To dla mnie naprawdę, naprawdę ważne. Witam także nowych obserwatorów.
  
Ja to mam szczęście. Leżę sobie po szpitalu w domu i jestem szczęśliwa, wracając powoli do świata żywych. Wypuścili mnie wczoraj i to z niechęcią, ale cały sierpień mam już, szczerze mówiąc, z głowy. Szczególnie, że nadchodzą moje urodziny i czuję ciężar kolejny lat, jakie mi dojdą (ale również wyczuwam moc książkowych prezentów). Dopiero jednak teraz ogarniam rozmiary katastrofy: musiałam zakończyć wiele współprac, co jest dla mnie bardzo przykre, a blogowy Instagram wziął i zdechł (dlatego w tym miesiącu nie będzie kolażu, wybaczcie – postaram się wrzucić dużo zdjęć w sierpniu), bo nie będę fotografować książek w szpitalu, ani pokazywać jak makabrycznie wyglądał mój weflon i siniaki po kroplówkach.

Właśnie - książki. Leżąc w szpitalu przemyślałam kilka rzeczy, co do książek i bloga. Przejrzałam recenzje jeszcze raz i stwierdziłam, że miałam naprawdę silne zdrowie, sięgając po większość młodzieżówek czy paranormal romance, nie mówiąc o pisaniu ich recenzji. Teraz przecież piszę o książkach więcej – przynajmniej mi się tak wydaje – i zauważyłam, że ciekawiej pisze się o recenzje książek przynajmniej dobrych, ambitnych, może nawet undergroundowych; takich, które mnie autentycznie ciekawią. Po prostu większość literatury popularnej – w tym paranormal romance, duża część fantastyki, romansów i obyczajówek – nie sprawia mi takiej przyjemności i satysfakcji jak ciekawa powieść historyczna. Monografia. Klasyka. Może ambitna powieść, choć o takie teraz trudniej, a od czytadeł nie można się odgonić. Reportaż. Coś w tym rodzaju w każdym razie.

W tym miesiącu pojawiła się recenzja bajki, kolorowanki, powiastki filozoficznej, reportażu i dziennika, z czego jestem bardzo dumna. Mam zamiar pisać recenzje jeszcze wielu innych takich recenzji, bo przecież nie samymi powieściami żyje człowiek, prawda? Z pewnością będzie o wiele więcej historii niż zazwyczaj, może jakieś wycieczki w kraje Orientu, które teraz mnie fascynują i zza naszą wschodnią granicę, bo Rosja to bardzo interesujący kraj pełen literackich i kulturowych smaczków. Chcę poznawać i zapisywać to poznawanie na tym blogu. Mam nadzieję, że mi się to uda.

Mam nadzieję, że mi to chociaż trochę wybaczycie, ale uspakajam, że nie będzie źle – fantastyki i młodzieżówek nie będzie aż tak znowu mało, bo mam do zrecenzowania wiele książek przeczytanych w poprzednich latach, współpracuję także z wydawnictwami Dreams i Otwartym (Moon Drive), które specjalizują się w takich książkach. Uwielbiam misz-masz, bo na jedną rzecz nie mogę się po prostu zdecydować, więc spodziewajcie się na blogu jeszcze większej różnorodności gatunkowej. Poza tym jeszcze rankingi, stosiki (chyba, chyba), 10 książek, zapowiedzi, z których nazwy się bardzo dumna, podsumowania i posty okolicznościowe, które, bardzo tego bym chciała, będą przypominały o różnych ważnych wydarzeniach i w których będę wam składać życzenia – rezygnuję natomiast z Liebster Award i TAGów, bo jakoś nie pasują mi do całościowego konceptu, do tej nowej rewolucji blogowej. Chyba że będzie to coś jak książkowe pytania od Fobos. 

Szóstego, siódmego i ósmego sierpnia robię sobie przerwę w blogowaniu, bo niedziela, moje urodziny i odpoczynek po urodzinach, zresztą mam zamiar odpoczywać w niedzielę. Czytać będę czytać zawsze, ale tego dnia na blogu spodziewajcie się najwyżej którejś z wyżej wymienionych rzeczy; nowe recenzje nie będą się w tym dniu pisały. A wszystko po to, żeby było fajnie dla mnie i was, żebym nie pisała recenzji bo dostaję książki do zrecenzowania, a czytelnicy tam siedzą i czekają. No może nie czekacie na nową recenzję – przyznajcie się, ciocia Kylie się nie pogniewa.

W każdym razie tych zmian byłoby na tyle, a ponieważ Zakurzone Stronice są szybko rozwijającym się bardzo dynamicznym blogiem, więc za miesiąc będzie zupełnie inaczej. Cóż, pożyjemy zobaczymy. Jeśli Wy macie jakieś sugestie, śmiało piszcie tu, albo na maila zakurzone-stronice@wp.pl, chętnie poznam Waszą opinię i sugestie.

Teraz przechodzimy do ocen, recenzji, ilości zrecenzowanych książek i innych spraw, bo to chyba w dzisiejszym podsumowaniu najważniejsze.

0/10 -
0,5/10 – 1 książka
1/10 – 2 książki
1,5/10 –
2/10 –
2,5/10 –
3/10 – 1 książka
3,5/10 – 2 książki
4/10 – 1 książka
4,5/10 –
5/10 – 1 książka
5,5/10 – 2 książki
6/10 –
6,5/10 – 1 książka
7/10 –
7,5/10 – 1 książka
8/10 – 3 książki
8,5/10 –
9/10 –
9,5/10 – 1 książka
10/10 –

W sumie: 16 recenzji (+ jedna książka z tego miesiąca, bez recenzji)
Średnia: 4,6

Najlepsza książka – Antonine de Saint-Exupéry Mały Książę [recenzja]
Najgorsza książka – Kristin Billerbeck Zapach deszczu [recenzja]

W tamtym miesiącu było lepiej, średnia była powyżej pięć, ale recenzji mniej. Znów bardzo dużo przeciętniaków nieco powyżej i poniżej 5/10, dużo słabych książek, kilka bardzo dobrych i kilka naprawdę dobrych, chociaż na początku lipca zakładałam nawet, że najlepszą książką miesiąca będzie Dopóki nie zgasną gwiazdy pana Patykiewicza, ale to tylko dlatego, że nie miałam w planach zrecenzować mojego ukochanego Małego Księcia. Jestem naprawdę zadowolona z tego wyniku, chociaż średnia mogłaby być lepsza, ale tego życzę sobie i Wam na nowy miesiąc – sierpień!

Kylie

Polub Zakurzone Stronice na Facebooku [klik]
Obserwuj Zakurzone Stronice na Instagramie [klik]

W tym miejscu chcę także pozdrowić dziewczyny z bloga o nazwie Aksamitne Stronice. Cóż, bardzo lubię aksamit i gratuluję nazwy, jest naprawdę bardzo oryginalna, jak wszystko w naszej kochanej blogosferze. W tym miejscu chcę pozdrowić Waniliowe Czytadła i Karmelowe Czytadła – chociaż może wszystko nie jest tak jak myślę. Nevermind. Ale nazwy i tak gratuluję.

środa, 1 lipca 2015

PODSUMOWANIE CZERWCA 2015





Przecieram ze zdumienia oczy. To już wakacje – dwa miesiące czytania,  pisania i życia pełną piersią, by później znów zapaść w letarg, czekając na następne lato. Bo jesień i zima nie są warte mojej uwagi – długie noce, prawie całkowity brak słońca i plucha, nie mówiąc o konieczności noszenia mnóstwa ubrań, nie nastrajają mnie zbyt optymistycznie, delikatnie mówiąc. Co dopiero lato! Słońce, błękitne niebo, morze, truskawki, wiśnie i arbuzy (ślinka aż cieknie) oraz stosy przeczytanych książek. Zamierzam nie myśleć o tym, że lato kiedyś się skończy. Nie teraz.

Moje plany na wakacje? W tym roku nie uda nam się pojechać do Włoch, nie tylko ze względów finansowych, więc zaplanowałam sobie wyjazd nad nasze polskie morze, bo zatęskniłam za zbiornikiem wodnym ze słoną wodą. No i jeszcze nasza kochana polska wieś, która ma taką zaletę, że odgradza ścianami lasów od problemów, o których w czasie wakacji myśleć nie zamierzam – będę mieć wystarczająco dużo czasu na jesieni i w zimie. Mam nadzieję, że nie będzie oznaczać to zastojów na blogu, jednak będę starać, jak tylko mogę. Słowo harcerza!

Wbrew pozorom, martwiłam się, że w czerwcu przeczytałam za mało, ale nie wyszło tak źle. Spotkania ze znajomymi i rodziną absorbują bardzo, a Mama zamartwia się, że za dużo czytam (?). Zresztą – nie ukrywajmy – truskawki w tym roku są takie piękne, że grzechem byłoby je nie zbierać i nie jeść, co z wielką radością robię od początku miesiąca, nie wyobrażając już sobie życia bez kompotu. W każdym razie, pozostawiając truskawki chociaż na chwilę w spokoju, w tym miesiącu na blogu zaszły kolejne zmiany, które chciałabym krótko opisać.

Przede wszystkim współprace. Sama nie wiem jak to się stało, ale wysłałam kilka maili bez większego przekonania, a jeden sam nawet się przysłał. Nie będę się publicznie chwalić, lepiej, jak zajrzycie do zakładki Współpraca/Kontakt. Współprac jest w każdym razie sześć, co sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać nad zamknięciem na jakiś czas możliwości nawiązywania współprac z Zakurzonymi Stronicami, ostatecznie nie jestem pazerna na książki, a to bardzo zobowiązuje, co w połączeniu z innymi moimi obowiązkami zaczyna trochę mnie przerażać. Kusi mnie jeszcze wydawnictwa Pascal i Warszawska Firma Wydawnicza, ale na razie się wstrzymam – za rok, mam nadzieję, blog będzie jeszcze bardziej rozpoznawalny, co sprawi, że wydawnictwa jeszcze chętniej podejmą ze mną współpracę.

Jednak nie tylko to – na początku miesiąca pojawił się Spis Recenzji. Na początku były małe problemy z linkami, ale teraz odkryłam, jak tego uniknąć i postaram się jak najszybciej naprawić błędy. Mam nadzieję, że wyszukiwanie interesujących Was książek stało się łatwiejsze, zapraszam więc do przeglądania i komentowania szczególnie starszych tekstów, tak starych, że zapomnianych nawet przeze mnie. Aktualizowałam także zakładkę Kylie Raven.

Z aktualności muszę dodać, że udało mi się zrobić jeden TAG, dwa Liebster Blog Award i wywiązać się z moich wyzwań. Proszę jednak, żeby wiadomości o nowych nominacjach przesyłać na adres mailowy zakurzone-stronice@wp.pl, niedługo pogubię się w tym wszystkim. Zapraszam także do odpowiadania na moje książkowe pytania – oprócz czwórki nominowanych, zapraszam każdego chętnego (post można znaleźć w zakładce Cykle Postów).

Teraz – wreszcie! – przechodzimy do najważniejszego: recenzji, ilości książek i średniej.

0/10 –
0,5/10 –
1/10 –
1,5/10 –
2/10 – 1 książka
2,5/10 – 1 książka
3/10 – 1 książka
3,5/10 –
4/10 – 1 książka
4,5/10 – 1 książka
5/10 – 1 książka
5,5/10 –
6/10 – 1 książka
6,5/10 –
7/10 – 2 książki
7,5/10 – 1 książka
8/10 – 1 książka
8,5/10 –
9/10 –
9,5/10 –
10/10 – 1 książka

Ilość recenzji: 12
Średnia: 5,54

Dużo przeciętniaków, jednak zaskakująco mało ocen bardzo niskich. Tak, można powiedzieć, że w tym miesiącu przeczytałam dużo bardzo dobrych książek (jedno arcydzieło, jak widzicie). Świadczy o tym także bardzo wysoka średnia, wyższa od średniej ostatnich trzech miesięcy (nieco powyżej 4).

Najlepsza książka czerwca: Emily Brontë Wichrowe Wzgórza (10/10)
Najgorsza książka czerwca: Agnieszka Tomszczyn Ezotero. Córka Wiatru (2/10)


Życzę wakacji pełnych wyjazdów i książek,
Kylie 

Polub Zakurzone Stronice na Facebooku (klik!) 
Obserwuj Zakurzone Stronice na Instagramie (klik!) 

niedziela, 31 maja 2015

PODSUMOWANIE MAJA 2015


Maj zawsze kojarzył mi się z rozkwitem, zielonymi trawami i pąkami kwiatów na drzewach. Z błękitnym niebem, żółtym słońcem, czernią ziemi, ale przede wszystkim z soczystą zielenią – jak wiadomo, kolorem nadziei. A tej ostatnio mi brakuje. Zdrowie i życie prywatne znów się  rozłazi, a ja, jak zwykle zresztą, robię wszystko, by jeszcze bardziej to wszystko skomplikować. Wyniki morfologii tragiczne, problemy jak zwykle nierozwiązane, a w ciszy dopada człowieka myśl, że dwa miesiące przerwy od ukochanej szkoły to za mało, by wszystko ogarnąć (gdybym z natury była optymistką, powiedziałabym, że z każdym rokiem szkoły ubywa i już całkiem niedługo wyzwolę się z jej słodkich okowów; problem jednak w tym, że jak się na coś czeka, to czas się dłuży, a ja do cierpliwych nie należę). Jeśli chodzi o Przybytek Mądrości, muszę dodać, że nauczycieli na serio opętał Szatan, bo inaczej trudno wytłumaczyć ilość sprawdzianów, przekraczająca wszystkie dozowlone limity. Pozostaje więc tylko nadzieja, że w będzie lepiej, a i nadziei ostatnio nie było wiele – oprócz wyborów prezydenckich, które udowodniły, że czasem świat potrafi nas zaskoczyć, a nawet najbardziej absurdalne pomysły mogą stać się prawdą. Oby nie było tak tylko w życiu nowego prezydenta, ale także w egzystencji pewnej blogerki książkowej, dla której nadzieja równa się prawdopodobieństwu zmartwychpowstania mumii Lenina czy wygraniu przez Polskę Eurowizji.

Być może czytacie moje wynurzenia z uśmiechem, traktując mnie jak kolejną jedenastolatkę, która grozi, że potnie się różową żyletką, bo nie może żyć bez One Direction, bądź jako bardziej ciętą i sarkastyczną wersję Niekrytego Krytyka (moja samoocena ma się wciąż jak najlepiej), ale powyższe jest naprawdę związane z blogiem. Pisanie recenzji co drugi dzień nie wyszło, na co mam nadzieję, że się nie gniewacie, a podczas pisania zupełnie nieudanej recenzji Poczwarki Doroty Terakowskiej miałam ochotę rzucić wszystko w diabły i wyjechać na Madagaskar, względnie oglądać Piratów z Karaibów na przemian z Grą o Tron i jeść lody śmietankowe. Ostatecznie tego nie zrobiłam, bo miesiąc na blogu straszny nie był – rozerwałam się przy TAGu, Liebster Blog Award, a ukochane Wydawnictwo MG przysłało mnóstwo wspaniałych książek, które możecie zobaczyć na... uwaga, uwaga... blogowym Instagramie (z którego pochodzi grafika z tego posta).

Pisałam już o tym, ale to dla mnie bardzo ważne, więc posłuchajcie jeszcze raz: pod ramką Obserwatorzy – a każdy wie, gdzie to jest – znajduje się mały kalendarzyk z datami publikowania kolejnych postów. Mam nadzieję (he, he), że przyda się Wam ta nowa funkcja i będziecie z niecierpliwością wyczekiwali kolejnych postów, które nie będą pojawiały się regularnie. Zbliżają ostatnie zaliczenia, a potem wakacje, które, celem podreperowania zdrowia, spędzę w miejscach, gdzie będzie mnóstwo innych rzeczy do roboty – takich, za jakimi się stęskniłam, i takich, które nienawidzę; nie zawsze może mi starczyć czasu do codziennego skrobania/publikowania codziennie lub co drugi dzień. Mam nadzieję, że to rozumiecie – wbrew pozorom nie jestem maszyną do czytania i recenzowania, choć to jedno z moich ulubionych zajęć. Przy okazji pragnę także wspomnieć o zniknięciu prymitywnej ramki Facebooka i pojawieniu się dwóch ślicznych przycisków – do twarzoksiążki i Instagrama – które przeniosą Was do innych miejsc, które nawiedzam.

Ostatnim z ogłoszeń parafialnych przed przejściem do meritum jest ogłoszenie niespodzianki, która ma zamiar pojawić się w czerwcu, jako że dokładnie trzynastego (sic!) Zakurzone Stronice będą mieć roczek. Uprzedzam od razu, że nie będzie to konkurs, ale ponieważ pomysł mi się podoba, zostanie zrealizowany. Amen.

0,5/10 – 2 książki
1/10 – 1 książka
1,5/10 – 1 książka
2/10 – 1 książka
2,5/10 -
3/10 -
3,5/10 -
4/10 -
4,5/10 -
5/10 -
5,5/1o – 1 książka
6/10 – 2 książki
6,5/10 – 1 książka
7/10 -
7,5/10  - 1 książka
8/10 – 1 książka
8,5/10 – 1 książka
9/10 -
9,5/10 -
10/1o -

W sumie: 12 recenzji
Średnia: 4,45


Pełne zieleni pozdrowienia,

Kylie

Polub Zakurzone Stronice na Facebooku (klik!) 
Obserwuj Zakurzone Stronice na Instagramie (klik!) 

piątek, 1 maja 2015

PODSUMOWANIE KWIETNIA 2015

Na początku tego miesiąca nie podejrzewałam, że na jego końcu w moim życiu zajdzie tyle zmian. Niektórych nie podejrzewałabym, a niektóre były zupełnie do przewidzenia. O niektórych wiem, że zmienią moje życie na ciut lepsze, a co będzie z innymi – mówiąc szczerze – to pożyjemy i zobaczymy, choć zawsze mam tę nadzieję. 

Na blogu też jest wiele zmian. Przede wszystkim dwie współprace recenzenckie – z wydawnictwem MG i z wydawnictwem Media Rodzina, jeden egrzemplarz recenzencki, który już do mnie doszedł. Przyjemne jest to uczucie, kiedy patrzysz, jak to, co kiedyś było w powijakach, teraz się rozrasta. W końcu za miesiąc będziemy świętować pierwsze urodziny Zakurzonych Stronic. Szczerze mówiąc, jeszcze nie wiem w jaki sposób, ale postaram się coś wymyślić. W końcu przez miesiąc wszystko może się zmienić!



0,5/10 – 1 książka
1/10 – 1 książka
1,5/10 -
2/10 -
2,5/10 – 2 książki
3/10 – 1 książka
3,5/10 -
4/10 – 1 książka
4,5/10 -
5/10 -
5,5/10 – 1 książka
6/10 -
6,5/10 -
7/10 – 2 książki
7,5/10 – 1 książka
8/10 – 1 książka
8,5/10 -
9/10 -
9,5/10 – 1 książka
10/10 - 

W sumie: 12 recenzji
Średnia: 4,62


Internetowe całusy, Kylie 

Polub Zakurzone Stronice na Facebooku (klik!)