Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl postów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl postów. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 listopada 2015

Poetycka Niedziela #10: Czesław Miłosz „Piosenka o końcu świata” + rozwiązanie konkursu



Czesław Miłosz (1911-2004) – polski poeta i pisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla. Urodził się na Litwie, w rodzinie szlacheckiej, w czasie II Wojny Światowej wyjechał do Warszawy, a potem Krakowa. W 1960 roku przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, skąd wrócił w latach 90. Nagrodę Nobla otrzymał w roku 1978 za całokształt twórczości, jest także kawalerem Orderu Orła Białego. W jego twórczości, obok bardzo wyraźnych nawiązań do poezji katastroficznej, dominujące są także wątki religijne i kontemplacyjne; podejmował problematykę powrotu do dawnych wartości, kultury, sumienia i wiary, wyrażając pogląd, że jest to droga do ocalenia człowieczeństwa, którego kryzys widział w II Wojnie Światowej. Jego poezję przetłumaczono na 44 języki.

W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.

W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.

A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.

Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

*

Chciałabym także przedstawić wyniki przeprowadzonego konkursu. Bardzo dziękuję za zgłoszenia i zainteresowanie, jednak – niestety – zwycięzca może być tylko jeden. Przypominam, że wygrać można było książkę Sue Monk Kidd Sekretne życie pszczół od Wydawnictwa Literackiego.

Zgłoszenia zostały przeze mnie ułożone w kolejności ich otrzymywania, od pierwszego do ostatniego, brałam pod uwagę tylko te osoby, które wysłały zgłoszenie na blogowy mail. Poszczególnym zgłoszeniom przyporządkowałam liczby:

1.      Ada Puszkarska
2.    Insane Sanity
3.    Ruda Recenzuje
4.    Dziewczyna z książkami

Ponieważ chcę uniknąć stronniczości, za mnie wylosowała strona Losowe.pl: 



Serdecznie gratuluję więc zwyciężczyni Ruda Recenzuje , a pozostałe osoby zapraszam do kolejnych konkursów – szczęście może spotkać każdego z Was.



piątek, 6 listopada 2015

PODSUMOWANIE PAŹDZIERNIKA 2015







Już październik! Czy ja nigdy nie przestanę dziwić się, że ten czas mija tak szybko? Kolejny miesiąc przeleciał jak biczem strzelił. Choć z drugiej strony może to i dobrze – październik nie należy do moich ulubionych miesięcy, a powodem jest pogoda, która skutecznie zniechęca do zbierania kości z tapczanu i brak słońca. Dzięki temu, mimo przesunięcia godziny, o siódmej rano mam wrażenie jakby to była dopiero – nie przesadzając – trzecia nad ranem. No i jeszcze to zimno. Jak można odciągać mnie od grzejnika i wyciągać spod kocyka? Szczególnie że nie wszędzie kaloryfery działają, co samo w sobie jest strasznym okrucieństwem. Wszystko razem sprawia, że książki pozostają na dalszym planie, a i nawet po zaaplikowaniu sporej dawki kofeiny przypominam Grumpy Cata bardziej niż jakiekolwiek inne stworzenie na tej planecie pełnej, ciepłych miejsc, do których nie mogę wyjechać na całą zimę. wesołych Dlatego odliczam dni od Świąt i tygodnia – a może nawet więcej – wypoczynku, wlokąc się do weekendów, które jak na złość stają się coraz krótsze. Tym bardziej krótsze, że przybywa coraz więcej wspaniałych książek, które chciałabym przeczytać, a do głowy przychodzi coraz więcej słów i myśli, które mogłabym użyć w recenzjach. Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to smutne. Oczywiście nie wspominam tu o płytach, których nie przesłuchałam do końca, ponieważ zasnęłam i których nie potrafiłam docenić. Ile to jeszcze potrwa? Ja chcę już wiosnę! Albo przynajmniej śnieg za oknem, kakao i zero problemów. Mam już dość zimy, zanim naprawdę się zaczęła.

Ale nie narzekam, bo i Wy prawdopodobnie nie macie dobrego humoru, a moje dziecinne narzekania psują Wam go jeszcze bardziej. Przejdźmy do podsumowania z prawdziwego zdarzenia, czyli gdybania na temat tego, co w tym miesiącu (nie) pojawiło się na blogu. Bo poza konkursem – którego rozwiązanie już w niedzielę – i kilkoma nowymi, ciekawymi współpracami recenzenckimi nic tu interesującego się nie działo i tygodniowe dziury, kiedy nie miałam czasu spokojnie usiąść i pomyśleć, nie mówiąc o napisaniu czegokolwiek trzymającego się kupy, zapychały kolejne odcinki Poetyckiej Niedzieli. Zresztą bardzo się cieszę, że polubiliście ten cykl, co piszecie mi w komentarzach. To bardzo dużo dla mnie znaczy, szczególnie że wstawianie wiersza w każdą niedzielę jest rzeczą dla mnie bardzo ważną, z różnych powodów, choć niewątpliwie ważnym zadaniem wierszy jest ratowanie Zakurzonych Stronic, kiedy jest ryzyko, że nie dam rady skrobnąć żadnej recenzji czy dłuższego tekstu. Chociaż mam nadzieję, że w tym miesiącu tak źle nie będzie, bo mam spore zaległości i moim zadaniem jest je nadrobić; w dodatku zawarłam kilka nowych, obiecujących współprac recenzenckich, co skutkuje poszerzeniem moich czytelniczych zainteresowań. Znalazłam także kilka stałych źródeł nowych książek, które tylko zachęcają mnie do coraz większego uzależniania się od czytania. Mam także kilka zupełnie nowych pomysłów na innowacje na Zakurzonych Stronicach i kiedy czas na to pozwoli coś jeszcze – jak zwykle pozmieniam. W każdym razie zobaczymy.

Tak jak pisałam miesiąc wcześniej, blogowy Instagram wygasa, ewentualne zdjęcia będą pojawiać się na Facebooku. Niepewny jest także los kolaży, w każdym razie dopóki nie wykombinuję jakiegoś dobrego, darmowego programu graficznego umożliwiającego ich tworzenie (jeśli jakiś znacie, proszę, napiszcie w komentarzach).

Przechodzimy zatem do spraw najważniejszych – książek i recenzji. Trzeba przyznać, że w tym miesiącu było – delikatnie mówiąc – średnio  ilościowo, ale za to świetnie jakościowo. Przeważająca większość z nich była względnymi nowościami, bo były to egzemplarze recenzenckie, więc mimo że na moich półkach pojawiło się mnóstwo innych ciekawych rzeczy (świadectwa wydawania wszystkich pieniędzy na książki), nie miałam czasu nawet ich dotknąć i gruntownie przejrzeć. No dobrze, przesadzam. W każdym razie dopiero teraz zobaczyłam jak wielkie mam zaległości i ile tego wszystkiego zostanie mi na resztki czasu, które bezsprzecznie będę mogła nazwać wolnym. Ale znów narzekam. Żebyście nie musieli tego wszystkiego czytać, przechodzę do konkretów.

0/10 -
0,5/10 –   
1/10 -
1,5/10 -
2/10 -
2,5/10 – 1 książka
3/10 –
3,5/10 – 1 książka
4/10 –
4,5/10 –
5/10 –
5,5/10 –
6/10 – 1 książka
6,5/10 – 1 książka
7/10 –
7,5/10 –
8/10 – 1 książka
8,5/10 –   
9/10 –
9,5/10 –
10/10 – 1 książka

Ilość recenzji: 6
Średnia: 6

Mimo wszystko październik podzielił sukces września. Bardzo się cieszę, że jednak udaje mi się dobierać lepsze książki, czytać lepszą literaturę i w końcu czerpać z tego tyle radości ile się da. Dobrze zresztą wiedzieć, że lekka zmiana profilu bloga na recenzje książek poważniejszych, znacznie bardziej ambitnych (a przynajmniej na takie, które wyglądają na ambitne) i rezygnowanie z większości czytadeł daje takie efekty. Bo – wbrew wszystkim pozorom – nie lubię pisać źle o książkach, wręcz przeciwnie: mogę je chwalić, marzę, żeby wszystkie książki były dobre. I to marzenie zaczyna się spełniać.

Najlepsza książka października: Sofokles, Król Edyp [recenzja]
Najgorsza książka października: Susan Monk Kidd, Sekretne życie pszczół [recenzja]

Ciepłego, miłego listopada życzy,
Kylie

Polub Zakurzone Stronice na Facebooku [klik!]

wtorek, 3 listopada 2015

Niebieskie Migdały #4



Staram się jak mogę, ale mam zaległości. Co najmniej miesięczne. A kochane wydawnictwa wciąż zapowiadają premiery kolejnych smacznych nowości, które z chęcią pożarłabym. Nawet to ostatnio mi się śniło, a rano, kiedy zadzwonił budzik i zdarto ze mnie moją kochaną pierzynkę żałowałam, że rzeczywistość jest zupełnie inna, a większość z tych książek pozostanie w strefie marzeń. Przynajmniej na razie, bo moje książkowe uzależnienie nie pozwoli, by nie zostały przeczytane. W każdym razie zapraszam na kolejną porcję marzeń, czyli pachnących nowością cudów. A będzie co oglądać. Zalecam jednak oddalenie się na bezpieczną odległość od komputera, bo cieknąca na klawiaturę ślina jest mało estetyczna.

~ Wydawnictwo Znak ~

Kamil Janicki Żelazne damy (16.11)


Dobrawa wie, że jej przyszły mąż Mieszko to zatwardziały poganin i masowy morderca. Nie ma wyjścia. Dla dobra swojego rodu wyrusza do dzikiego kraju Piastów.
Oda musi opuścić klasztor, by zostać żoną słowiańskiego barbarzyńcy, odpowiedzialnego za śmierć jej bliskich i przyjaciół. W Poznaniu czeka ją wyłącznie pogarda. A jednak to ona zbuduje podwaliny polskiego imperium.
Emnilda jest panią życia i śmierci swoich poddanych. By Europa utonęła w morzu krwi wystarczy jej jedno słowo. Dla korzyści własnej i swojego syna nie zawaha się go wypowiedzieć.

Przyszło im żyć w czasach, gdy panowało tylko jedno prawo – prawo silniejszego. Przybyły do kraju rządzonego przez brutalnych władców, których całym życiem były podbój i mord. Stanęły u ich boku, a gdy nadeszła odpowiednia chwila, same sięgnęły po ster polityki.
Dla dobra rodu, swoich dzieci i dla władzy nie wahały się użyć trucizny czy sztyletu. Przekupstwo, podstęp, nawet własne ciało – każdy sposób był dobry, jeśli pozwalał im realizować zamierzone cele.
Polskie władczynie. Żelazne damy…


praca zbiorowa Wielka księga Armii Krajowej (16.11)

„Twym obowiązkiem będzie walczyć z bronią w ręku.
Zwycięstwo będzie Twoją nagrodą, zdrada karana jest śmiercią!”
Przysięga Armii Krajowej

Fenomen w ogarniętej wojną Europie. Największa podziemna organizacja państwowa i jej armia. Setki tysięcy patriotów walczących z okupantem za ojczyznę i niezłomnie wierzących w zwycięstwo.

Armia Krajowa – chwalebny rozdział polskiej historii.
Oddajemy do rąk czytelników książkę wyjątkową. Wielka Księga Armii Krajowej opowiada o historii polskiej armii podziemnej w sposób kompleksowy i pasjonujący. Jej autorami są wybitni znawcy i pasjonaci II wojny światowej.

Szeroko ujęta tematyka obejmuje m.in.
początki Polskiego Państwa Podziemnego
kluczowe decyzje i motywacje dowódców
zagrożenia konspiracyjnego życia
spektakularne akcje i niezwykłe metody walki
kontrowersyjną działalność egzekutorów
bohaterstwo ludzi, którzy „nie sypnęli”
działalność kobiet
tragiczne dylematy w ostatnich miesiącach wojny.

To historia męstwa i poświęcenia, wzbogacona setkami zdjęć (również niepublikowanymi) i relacjami świadków. To hołd oddany polskim bohaterom.


~ WYDAWNICWO LITERACKIE ~

Olga Tokarczuk Anna In na grobowcach świata (19.11)

Jeden z najstarszych mitów w historii ludzkości w nowej, współczesnej odsłonie. Uwalniająca wyobraźnię, nowoczesna powieść.

Olga Tokarczuk uwspółcześnia mit pochodzący sprzed niemal czterech tysięcy lat - historię o sumeryjskiej bogini Inannie, która zstąpiła do krainy zmarłych. Z rozmachem stwarza różnobarwną, rozpisaną na wiele głosów opowieść, w której wizja nowoczesności splata się z tym, co uniwersalne - ponadczasową, głęboko ludzką historią o przezwyciężaniu śmierci.

"Olga Tokarczuk na tę jedną książkę wymyśliła gatunek, język i zupełnie nowy sposób mówienia. I osiągnęła niebywały rezultat. W języku polskim zadźwięczała nuta tak czysta, że dech w piersiach zapiera. Tak brzmi wielka literatura". - Przemysław Czapliński, „Gazeta Wyborcza”

"Pisarka stworzyła historię niezwykle współczesną i swej symbolice aktualną". - Bernadetta Darska, "Dekada Literacka"

"Tokarczuk nie powtarza jedynie mitologicznych wątków ani nie bawi się ich odwracaniem, ale wnika w nie głęboko, próbując odszyfrować ich sens, pokazać, że mit jest opowieścią o wydarzeniach, które - choć pewnie nie wydarzyły się nigdy, nigdzie i nikomu - przydarzają się ciągle, wszędzie i każdemu". - Juliusz Kurkiewicz, "Polityka"

Andrzej Muszyński Podkrzywdzie (19.11) 


Magiczna. Realistyczna. Uniwersalna.

Powieść szeroko komentowanego reportażysty Andrzeja Muszyńskiego

 Mała stara wieś, pośrodku wielkiego „nigdzie”. Tu życie płynie swoim rytmem. Pradawnym zwyczajom akompaniują niewyraźne echa dalekiego świata, docierające zza Zamczyska, rzeki Białej i Pustyni Błędowskiej.

 W jednej z chałup, na rozrogu porośniętym lipami, mieszkają dziadek i babka. Gospodyni sprawia wrażenie nieobecnej, chłop z każdym dniem wydaje się starszy — coraz częściej zaczyna szeptać do siebie niezrozumiałe, na wpół urwane zdania. Błądzi pustym wzrokiem i miewa napady obłędu. Gdzieś znika. Niekiedy na długie godziny. We wsi mówi się, że chodzi na Podkrzywdzie.

 Wraz z nimi mieszka wnuk. Obserwuje codzienne rytuały, poznaje sekrety i fascynujące opowieści mieszkańców. Szybko orientuje się, że również jego rodzina ma swoją wielką tajemnicę… Kim lub czym jest nieokreślone „ono”, którego imię na wpół świadomie przywołuje dziadek? 

 Z opowieści chłopca, snutej w połowie mieszkańców, a w połowie jego słowami, z zasłyszanych i dojrzanych elementów wyłania się świat, w którym to, co przyziemne i realistyczne, łączy się z symbolicznym i niedookreślonym. Świat, którego oddanie wymaga osobnego języka. Świat, w którym to, co tamtejsze, okazuje się uniwersalne i aktualne.   

Pachnąca lasem, paląca w gardło bimbrem i jęcząca głosem zarzynanych kaczek. Hipnotyzująca, sensualna opowieść, w której można zanurzyć się wszystkimi zmysłami.

Olga Tokarczuk E.E (12.11) 

Tajemnica ludzkiej osobowości. Odkrywanie sensu życia i świata. Powieść, która utorowała Oldze Tokarczuk uznanie czytelników i krytyków.

Wrocław, rok 1908. Piętnastoletnia Erna Eltzner, z pozoru nie wyróżniająca się niczym szczególnym córka niemieckiego fabrykanta, zaczyna przejawiać zdolności mediumicznie. Dziewczyna dojrzewa wraz ze swoim stuleciem - równie nieukształtowanym i zagadkowym jak ona. W dziwny sposób bardziej niż świat zmarłych odbija świat żywych: lęki, pragnienia i tęsknoty ludzi żyjących podobnie jak my na przełomie epok.

" To, co sprawia, że jest E.E. jedną z najciekawszych książek, jakie ostatnio czytałem, i jedną z najlepszych powieści polskiej tak zwanej młodej prozy w ogóle, to coś, co trzeba określić nieprecyzyjnym terminem <> czy <>." - Andrzej Franaszek, "NaGłos"

"Tokarczuk zaspokaja głód opowieści." -  Piotr Śliwiński, "Res Publica Nova"

"E.E. to wielka metafora dorastania, trudnego, tajemniczego, pełnego napięć procesu <> <> w kobietę i wychodzenia z dziewczęcej niedorosłości w świat autonomii psychicznej człowieka dojrzałego." - Marek Nalepa "Fraza"

Olga Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych (19.11)

Inspirująca, głośno dyskutowana powieść. Thriller moralny z metafizyczną zagadką, zaskakującą pod każdym względem.

Zimą piękna Kotlina Kłodzka jest miejscem mało przyjaznym i opustoszałym. Wsród nielicznych mieszkańców pozostała Janina Duszejko - miłośniczka astrologii, która w wolnych chwilach dogląda domów nieobecnych sąsiadów i tłumaczy poezję Blake'a. Niespodziewanie przez tę spokojną okolicę przetacza się fala morderstw, których ofiarami padają myśliwi. Czy to możliwe, by - jak sugeruje Duszejko - to zwierzęta zaczęły czyhać na życie swoich oprawców? Wszak Blake pisał: "Błąkająca się Sarna po lesie / Ludzkiej Duszy niepokój niesie" ...

"To książka lekka, błyskotliwa, zarazem subtelna i pełna pasji". - "Gazetta Di Mantova"

"Pod względem talentu włączania do lekkiej formy literackiej materiału o ambicjach filozoficznych porównywano Olgę Tokarczuk już wiele razy do Umberta Eco, i jak się okazuje, ma to uzasadnienie także w tej powieści". - "Frankfurter Allgemeine Zeitung"

"Prowadź swój pług przez kości umarłych jest książką, która zmienia patrzenie na świat". - Anna Dobiegała "Fraza"


niedziela, 1 listopada 2015

Poetycka Niedziela #9: ks. Jan Twardowski „Śpieszmy się kochać…”



ks. Jan Twardowski (1915-2006) – przedstawiciel współczesnej liryki religijnej, ksiądz rzymskokatolicki. Autor wierszy zarówno dla starszych jak i młodszych, patron wielu polskich szkół. Za swoją twórczość otrzymał wiele nagród i wyróżnień m.in. Nagrody PEN Clubu im. Roberta Gravesa, Nagrody Literackiej im. Władysława Reymonta, Orderu Uśmiechu. Jest także pośmiertnym kawalerem Orderu Odrodzenia Polski. Pochowany w Panteonie Wielkich Polaków w Świątyni Opatrzności Bożej. Swój najpopularniejszy wiersz poświęcił poetce Annie Kamieńskiej.


Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.

niedziela, 25 października 2015

Poetycka Niedziela #8: Bolesław Leśmian – „**** [ W malinowym chruśniaku”



Bolesław Leśmian (1877-1937) – polski poeta pochodzenia żydowskiego, jeden z czołowych przedstawicieli literatury międzywojennej. Jego stryjecznym bratem był inny znany polski poeta, Jan Brzechwa. Uważany jest jedną z najciekawszych postaci w literackiej historii pierwszej połowy XX-wieku, przedstawicielem nurtu filozoficzno-metafizycznego, zabarwionego psychologizmem. Wprowadził do literatury grupę neologizmów zwanych leśmianizmami, odświeżył znaną w romantyzmie balladę. W jego twórczości można znaleźć wątki zaczerpnięte z dzieł Nietzschego, Henriego Bergsona, Giambattisty Vico, a także elementy teizmu, antropologii i panteizmu. Jest także autorem tłumaczeń opowiadań Edgara Allana Poego. Jego wiersze śpiewali m. in. Stanisław Sojka, Grzegorz Turnau, Czesław Niemen, Marek Grechuta, Pustki, Anna Maria Jopek. Poeta został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.


W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szapcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.

niedziela, 18 października 2015

KONKURS + Poetycka Niedziela #7: Homer „Iliada” – księga XXI (fragment)



Homer (VIII w.p.n.e) – grecki aojda (pieśniarz wędrowny) i recytator, urodzony najprawdopodobniej w Smyrnie na wyspie Chios. Uważa się go za ojca poezji epickiej, jest też pierwszym znanym z imienia, a starożytni Grecy czcili go jak jednego z bogów. Według legend – co badacze uważają za prawdopodobne – Homer był niewidomy. Przypisuje się mu autorstwo Iliady i Odysei, dwóch największych eposów greckich i jednych z najważniejszych tekstów kultury europejskiej.

Obaj szli wzajem ku sobie, a gdy spotkali się z bliska,
pierwszy rzekł Hektor potężny o hełmie wiejącym kitami:
"Synu Peleusa, już dłużej nie będę przed tobą uciekał,
chociaż obiegłem gród wielki boskiego Pryjama trzykrotnie,
nie odważając się walczyć. Lecz teraz serce mi każe
stanąć i zetrzeć się z tobą. Zwyciężę ciebie lub zginę.
Ale wpierw zawezwijmy bogów - to będą najlepsi
naszych wzajemnych układów świadkowie i chroniciele.
Ciała ja twego nie zelżę okrutnie, gdy Dzeus mi pozwoli
odnieść nad tobą zwycięstwo potężne i wywlec twą duszę.
Zbroję ci tylko, Achillu, tę sławną zabiorę, a zwłoki
oddam z powrotem Achajom; ty ze mną uczyń to samo".
Spojrzał na niego złym okiem i rzekł szybkonogi Achilles:
"Ty mi, przeklęty Hektorze, o żadnych układach nie gadaj!
Jak nie ma przysiąg i umów pomiędzy ludźmi i lwami
ani jagnięta i wilki do zgody serc nie skłaniają,
lecz z zaciętością na zgubę wzajemną zamysły ważą -
265tak mnie i ciebie nie złączy przyjaźń ni żadne układy,
póki z nas który nie padnie i własną krwią nie napoi
tarczozbrojnego Aresa, co walczy nieustraszenie.
O swej dzielności pamiętaj! Teraz najbardziej ci trzeba
w rzucie swej włóczni być biegłym i stawać w boju walecznie.
Już ty mi dzisiaj nie ujdziesz! Niedługo Pallas Atena
włócznią cię moją zabije! Dziś mi za wszystkie zapłacisz
smutki po mych towarzyszach, których swą włócznią przebiłeś".
Tak powiedział i cisnął z sił całych włócznię przed siebie
cień rzucającą długi. Zobaczył ją Hektor wspaniały,
schylił się w porę i włócznia śmignęła górą, a w ziemię
zarył się grot jej spiżowy. Wyrwała go Pallas Atena,
Achillesowi podając, a Hektor, pasterz narodów,
tego nie spostrzegł, tak mówiąc do niezłomnego Pelidy:
"Jednak chybiłeś tym razem, do bogów podobny Achillu,
Dzeus nie objawił ci jeszcze mej śmierci. Tak tylko mówiłeś,
więc szermowałeś słowami podstępnie tak i swobodnie,
aby mnie strach obezwładnił, pozbawił zwykłej dzielności,
ale ty mnie, ściganemu, swej włóczni w plecy nie wbijesz.
Prosto uderzam, pierś możesz jedynie mi przeszyć swą włócznią,
jeśli bóg zechce. A teraz ty mojej włóczni spiżowej
strzeż się! O, gdybym mógł całe ostrze zatopić w twym sercu,
wojna byłaby wnet lżejsza dla Trojan, jeślibym ciebie
zdołał powalić, tyś bowiem największą zgubą dla Troi".
Tak powiedział i włócznię cień rzucającą długi
cisnął, o włos nie chybiając, w sam środek tarczy Pelidy.
Włócznia odbita od tarczy upadła z daleka. Sposępniał
Hektor na myśl, że grot chyży na próżno umknął mu z ręki.
Stał zatroskany, bo nie miał już innej włóczni do walki.
Deifobosa więc krzykiem zawezwał białotarczego,
aby mu podał swą włócznię wysmukłą, lecz go nie było.
Pojął więc Hektor w swej duszy, co zaszło, i tak powiedział:
"Biada mi! Już mnie bogowie na śmierć wzywają na pewno!
A ja myślałem, że obok Dejfoba mam, bohatera,
ale on tam, za murami, a mnie oszukała Atena.
Dziś śmierć złowroga jest blisko, już jej nie mogę oddalić
ani uniknąć. Dotychczas obaj przyjaźni mi byli:
Dzeus i syn Dzeusa, co z dala trafia niechybnie. To oni
chętnie od nieszczęść mnie strzegli. A teraz dosięgła mnie Mojra.
Jednak nie padnę bez walki, w śmierć nie odejdę bez sławy,
dzieła wielkiego dokonam, zostanę w pamięci potomnych".
Tak powiedział i zaraz wydobył miecz wyostrzony,
który u boku mu zwisał, błyszczący, ciężki, ogromny.
Skupił się w sobie i runął jak orzeł o locie podniebnym,
gdy na równinę znienacka, drapieżny, z chmur mrocznych opada,
by płochliwego zająca lub jagnię porwać bezsilne -
Hektor tak samo w przód runął, wstrząsając miecz wyostrzony.
Skoczył zarazem Achilles, a gniew przepełniał mu serce
nieposkromiony i dziki. Pierś swoją tarczą osłonił
piękną, kunsztownej roboty, zaś hełm obciążały błyszczące
cztery grzebienie, na których obficie chwiały się kity
złote, ozdobne, bo szczodrze Hefajstos szczyt hełmu ozdobił.
I tak jak gwiazda wśród innych gwiazd, gdy noc letnia zapada,
gwiazda wieczorna, co wschodzi najpiękniej na ciemnych niebiosach -
tak połyskiwał grot włóczni, którą potrząsał Achilles
w prawej swej dłoni, i szukał - by zgubić boskiego Hektora -
miejsca, gdzie ostrze wbić w ciało urocze mógłby najłatwiej.
Ale ten cały okryty był lśniącą zbroją spiżową
piękną, zdobytą po walce z Patroklem, którego pokonał.
Tylko, gdzie dwa obojczyki od ramion łączą się z szyją,
gardło widniało, przez które uchodzi dusza najszybciej.
Tam, gdy nacierał nań Hektor, wbił ostrze boski Achilles.
Szyję młodzieńczą wskroś przebił grot jego włóczni głęboko,
krtani mu jednak nie przeciął jesion w spiż ciężki okuty
i odpowiedzieć mógł jeszcze, na jego słowa, tamtemu.
Nad powalonym w proch zaczął chełpić się boski Achilles:
"Pewnie myślałeś, Hektorze, zdzierając zbroję z Patrokla,
że ocalejesz, i o mnie nie dbałeś, że byłem daleki.
Głupcze! Choć z dala, tam przecie był ktoś potężniejszy od niego,
przy wydrążonych okrętach - tam jeszcze ja pozostałem,
com ci rozwiązał kolana. Sępy i psy cię rozszarpią
ku twojej hańbie, a jego spalą na stosie Achaje".
Słabnąc już, odparł mu Hektor o hełmie wiejącym kitami:
"Na twą zaklinam cię duszę, kolana, i twoich rodziców -
nie daj, by psy mnie szarpały pod okrętami Achajów,
ale przyjm okup tak wielki, jak pragniesz, ze spiżu i złota;
chętnie ci zwiozą te dary mój ojciec i matka czcigodna.
Niechaj powróci me ciało do domu i niech je Trojanie
oraz Trojanki na stosie złożą i spalą po śmierci".



~ KONKURS ~

Wszystkich starych i nowych Czytelników Zakurzonych Stronic zapraszam na pierwszy w historii bloga konkurs. Wcześniej nie organizowałam ich z uwagi na brak odpowiedniej nagrody (czyli książki), ale teraz, kiedy Wydawnictwo Literackie przysłało dodatkowy egzemplarz Sekretnego życia pszczół Sue Monk Kidd i pisaliście, że chętnie przeczytalibyście tę książkę, pomyślałam, że lepszej okazji być nie może. Nie jest to skomplikowany konkurs; wystarczy się zgłosić i mieć trochę szczęścia w losowaniu, postaram się zresztą, że tak będzie najbardziej sprawiedliwie.

1.      Organizatorami Miodowego Konkursu są Kylie Raven, autorka bloga Zakurzone Stronice (czyli ja) i Wydawnictwo Literackie
2.    Nagrodą jest książka Sue Monk Kidd Sekretne życie pszczół
3.    By wziąć udział w konkursie należy wypełnić poniższy formularz zgodnie ze wzorem i wysłać na adres mailowy zakurzone-stronice@wp.pl.

Zgłaszam się!
Obserwuję bloga Zakurzone Stronice jako:
Lubię fanpage’a jako:
Udostępniłam/em informację o konkursie na Facebooku jako:
Adres e-mail:

4.    Następnie należy napisać w komentarzach pod tym postem zgłaszam się!
5.     Tylko zgłoszenia, w których wszystko zostanie zrobione w sposób wyżej opisany wezmę pod uwagę w losowaniu (obserwowanie bloga, polubienie strony i udostępnienie informacji o konkursie dalej).
6.    Konkurs trwa dwa tygodnie tzn. do 1.11 do godziny 23:00
7.     Wyniki podam w tydzień po zakończeniu konkursu (2.11 – 8.11)


Książka niecierpliwie czeka na nowego właściciela, zapraszam więc do wzięcia udziału.

niedziela, 11 października 2015

Poetycka Niedziela #6: Adam Mickiewicz „Stepy Akermańskie”



Adam Mickiewicz (1798-1855) – polski poeta okresu romantyzmu, mistyk. Obok Juliusza Słowackiego i Zygmunta Krasińskiego jeden z „Trzech Wieszczów” narodowych w czasie rozbiorów. Autor polskiej epopei narodowej Pan Tadeusz. Zesłany w głąb Rosji na posadę nauczyciela w wybranym przez siebie miejscu tułał się po Petersburgu, Odessie, Moskwie oraz Krymie; utrzymywał kontakty z rosyjskimi poetami i pisarzami, a także rewolucyjnymi organizacjami. Resztę życia spędził w Niemczech, Włoszech, Szwajcarii, a następnie wyjechał do Paryża, a potem do Konstantynopola, gdzie zmarł. Jest również autorem takich znanych utworów jak Reduta Ordona, Dziady, Grażyna, Konrad Wallenrod a także Sonety Krymskie, których częścią jest utwór Stepy Akermańskie.

Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu.

Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurhanu;
Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi;
Tam z dala błyszczy obłok - tam jutrzenka wschodzi;
To błyszczy Dniestr, to weszła lampa Akermanu.

Stójmy! - jak cicho! - słyszę ciągnące żurawie,
Których by nie dościgły źrenice sokoła;
Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie,

Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła.
W takiej ciszy - tak ucho natężam ciekawie,
Że słyszałbym głos z Litwy. - Jedźmy, nikt nie woła.

źródło: [link] 

poniedziałek, 5 października 2015

10 książek na jesień



Chciałam napisać, że przez te długie, jesienne wieczory nie mamy co robić, a więc powinniśmy zająć się jakąś ciekawą lekturą. Chciałam. Ale prawie każdy wie, że to byłoby kłamstwo, przynajmniej w moim przypadku. Wiele osób dba, bym w jesienne wieczory się nie nudziła, chociaż organizowanie mojego czasu bez mojej zgody wywołuje we mnie wrodzony upór, szczególnie kiedy moje uzależnienie od książek ciągle rośnie, a każdy narkoman wie, jak ciężko jest żyć na głodzie. I jeśli myślicie, że narzekam i przynudzam, a przecież źle nie jest, to macie trochę racji – gdybym była optymistką byłabym tego samego zdania, a ponieważ jestem realistką, mój pogląd na tę sprawę jest bardzo pesymistyczny. Jednak nawet teraz, kiedy padam na mordę pod nawałem niechcianych obowiązków, które prześladują mnie nawet w snach, postanowiłam zrobić sobie przyjemność polegającą chociaż na wykonaniu zestawieniu tych pozycji, które – moim skromnym zdaniem – nadają się na jesienną pogodę i wieczory z kubkiem kakao. Lista jak zwykle obiektywno-subiektywna i w porządku jak najbardziej przypadkowym. 




1. Charlotte Brontë Jane Eyre. Autobiografia
Jedna z tych książek, które zrobiły mi tegoroczne wakacje tak bardzo, że moja mama wzięła książkę do swojego pokoju, bojąc się, że będę czytać w nocy. To ciekawa historia nie tylko miłości o jakiej marzy każda niepoprawna romantyczka (w tym ja) i pewnej tajemnicy, ale także o samotności i delikatne studium osoby, która w życiu przeszła wiele. Powieść niezwykle intymna, sensualna, napisana z artystycznym wyczuciem i wielką delikatnością. Tak bardzo przepojona emocjami, że trudno się choć przez chwilę nie utożsamiać się bohaterką czy chociażby obdarzyć ją czytelniczą sympatią i choć są to często emocje negatywne, to koniec – piękny i skłodko-gorzki, wyłamujący się ze stereotypowego happy endu – jest z pewnością krzepiący. Co więcej, to lektura na wieczór czy dwa – wciąga i uzależnia, że koniec przychodzi zbyt szybko, a kolejne strony mijają niezauważalnie.

2. Emily Brontë Wichrowe Wzgórza
Za oknami niesamowicie wyje wiatr czy świeci tajemniczy księżyc? To świetny moment, żeby podnieść poziom niesamowitości odpowiednią lekturą! To książka dziwna, mroczna, dzika, przejmująca i hipnotyzująca. Oczywiście, nie polubicie Catherine czy Heathcliffa, a tym bardziej innych bohaterów, ale i tak – gwarantuję – będziecie chcieli czytać dalej, nawet gdy znacie niektóre fragmenty na pamięć. Powieść skutecznie wygryza się w pamięć swoim klimatem i malowniczymi, strasznymi obrazami, od których po kręgosłupie każdego wrażliwca przechodzi zimny dreszcz, nawet mimo kocyka i ciepłego napoju. Ale wrzosowiska otaczające majątek Wuthering Hights jesienią są najpiękniejsze, najbardziej tajemnicze i wtedy najłatwiej można uwierzyć, że pałętają się po nich jakieś udręczone dusze. 

3. Elżbieta Chrezińska Saga Sigrun
Skoro jest nam już ciepło i przyjemnie, dlaczego nie sięgnąć po jakąś opowieść rozgrywającą się w skutej mrozem Skandynawii? I nie mówię tu o kryminałach, a opowieści o Wikingach. To nie tylko dobry wstęp do zainteresowania się wyzawcami Odyna, bo w powieści wiele jest wstawek uniwersalnych, opowiadających o tym, co i dla nas jest ważne – miłości, śmierci, religii. Zakończenie nie jest dobre, bo też cała opowieść napisana jest formie wspomnień głównej bohaterki, będącej w momencie opowiadania już straszą kobietą; dlatego też styl jest niezwykle intymny, sensualny, gawędziarski. A szczególnie to ostatnie zachęca do czytania z kubkiem ciepłej herbaty i zapasem ciastek. I to dużym zapasem, bo jest to jedna z tych książek, które wciągają niemiłosiernie, ekscytując i zachwycając czytelnika.

4. Kathryn Stockett Służące

Czasami warto odpocząć od ambitniejszych lektur czy po prostu odpocząć po wykończającym tygodniu, czytając taką książkę jak ta. Bo powieść jest ciekawym, lekkim i sympatycznym czytadełkiem, niezbyt może optymistycznym i polukrowanym, bo to zawsze lata 60. w USA, ale za to wciągającym. Perypetie Murzynek, panienki Skeeter i panienki Celii to relaks dla umysłu i coś pokrzepiającego – a nawet budującego – dla ducha, niosąca z sobą coś jeszcze, poza fajną, zgrabną historią. Czyta się szybko i płynnie, a ciekawy język Autorki płynie przez palce. I choć książka nie zostanie zapamiętana przez kolejne pokolenia, czy też uznana za ważny głos w sprawie segregacji rasowej, to może poruszy coś w nas i zmusi do refleksji. No i będziemy mieli zaplanowany kolejny wieczór: po przeczytaniu dobrze byłoby obejrzeć ekranizację!

5. Richard Flanganan Ścieżki północy
Żeby nie było, że się powtarzam i wciąż do zestawień wędrują te same książki – nowość na księgarskich półkach i moim zdaniem absolutny must read każdego prawdziwego wielbiciela dobrej prozy. Oczywiście nie jest to książka zabawna, wzruszająca czy wciągająca – używając tu tych określeń narazimy się jedynie na śmieszność. To ważna powieść, przynajmniej dla Autora. To kolejne, w dobrym, starym stylu, rozliczenie z demonami II Wojny Światowej. I choć wrażliwcom czasami może robić się słabo, to z pewnością nikt, kto uważa się za konesera, nie pogardzi choćby językiem powieści. Nie mówiąc już o kolejnych warstwach, odwołaniach literackich do haiku i klasyki poezji i wielu ważnych, acz ponurych prawd życiowych. Dlaczego polecam na jesień? Cóż, to idealnie jesienna, ponura pozycja. Dla każdego, komu jest zdecydowanie za wesoło, kiedy całymi dniami pada deszcz.

6. Jan Dobraczyński Małżeństwo Anny

Dla wszystkich miłośników starych, dobrych sag rodzinnych, szczególnie tych, których akcja dzieje się w dwudziestoleciu międzywojennym i w czasie II Wojny Światowej. Panorama ludzkich losów, charakterów i zdarzeń, większych czy mniejszych, które składają się na codzienne życie. Do kontemplacji, namysłu, wolnego czytania z przerwami na spoglądanie w okno i zastanawianie się nad tym, co właśnie się przeczytało. I choć Autor nie jest pisarzem idealnym, to ta książka udała mu się bardzo, szczególnie w kwestii psychologicznej bohaterów, którzy są czasami bardzo podobni do nas, więc mogą zostać naszymi kolejnymi książkowymi przyjaciółmi  i ciekawych kolei ich życia z którymi czasami możemy się utożsamić. Zachęcam więc do odkrywania losów tytułowej Anny i jej rodziny, kiedy będziemy mieć przed sobą długi wieczór i ochotę na powolną, kontemplacyjną, ale pachnącą domem lekturę. 


7. Alexander Dumas Trzej muszkieterowie
Co jest lekiem na jesienną chandrę i nudę? Oczywiście, że książka z porywającą fabułą i ciekawymi (przystojnymi!) bohaterami. Jeśli do tego dorzucimy piękne suknie, femme fatale, czary i spiski otrzymamy mieszankę kontrolowanie wybuchową, taką, która sprawi, że zapomnimy o całym świecie wokół. I nawet nie zauważymy kiedy przeczytamy tę cegłowatą przecież książkę, ba!, będziemy chcieli więcej, a po wszystkim wpadniemy w niezły kac książkowy. Ale co lepszego może być wtedy, kiedy za oknami pada deszcz i pogoda zniechęca do jakiejkolwiek większej aktywności? Kolorowe suknie dam i cokolwiek dziwne ubiory mężczyzn ubarwią nasz świat i zapewnią pożywki dla naszej wyobraźni. Problem tylko w tym, czy wystarczy czasu, by wszystko przeczytać od początku.

8. Łukasz Wasilewski Oddawaj różdżkę, Phong!

Mimo że to debiutancka powieść Autora, a więc zdarzają się mankamenty, nawet w obecnej postaci rozświetli ponure dni i podziała jak zastrzyk kofeiny, kiedy będziemy myśleć, że zaraz zaśniemy czy ciśnienie będzie zbyt małe. To odskocznia w świat romansu, teraz pod Pałacem Kultury i Nauki oczywiście w bardziej barwnej wersji. I choć akcja powieści toczy się raczej w okolicach Bożego Narodzenia, to warto po nią sięgnąć, choćby dlatego, żeby przywołać do siebie tą ciepłą, rodzinną atmosferę i pokibicować głównej parze bohaterów. Bo śmiech to zdrowie. A przypominając sobie śmieszne sceny możemy się uśmiechać nawet wtedy, kiedy stoimy wśród niezbyt wyspanych ponuraków.

9. Michelle Richmond Rok we mgle
Ładnie napisane czytadełko. Trochę psychologii, nieco kryminału, a wszystko zatopione w oparach wspomnień, które mogą nas zawodzić. I te wakacyjne, letnie klimaty Los Angeles, oceanu i, przede wszystkim, przystojnych surferów. Można się poczuć jak w czasie egzotycznych wakacji, a w dodatku naszą uwagę absorbują poszukiwania głównej bohaterki, zagadka zginięcia małej dziewczynki i psychologiczne aspekty powyższych problemów, poprzecinane elementami teorii fotografii, rzeczy może nieco banalne, ale napisane pięknym językiem, który jest największym plusem powieści. To dość inteligenta opowieść, idealna, gdy przychodzimy zmęczeni ze szkoły lub z pracy i potrzebujemy rozrywki na niezłym poziomie, zapomnienia o rzeczywistości i poczytania o czyichś problemach. 

10. Christoper W. Gortner Spisek Tudorów
Rzecz do łyknięcia w jedno popołudnie, dla tych, którym zabrakło czasu na Trzech muszkieterów. Choć słabsze od tego klasyku, to wcale niezłe. Na pewno Anglia za czasów Elżbiety I, spiski, twierdza Tower i piękna, tajemnicza Sybilla Darrier. Czego chcieć więcej? Mózg się ucieszy, bo nie trzeba używać wycieńczonych komórek, a powieść gatunkowo przypominająca historyczny kryminał wciąganie nas na tyle, że zapomnimy o otaczającej nas rzeczywistości. Jednak najlepsze jest to, że osoby będące na co dzień nauczycielami, uczniami, sekretarkami, księgowymi czy sprzedawcami stają się królewskimi szpiegami, podobnymi nieco do Jamesa Bonda, którzy stają przed ważną misją uratowania królestwa. Kto się temu oprze, choćby to miało trwać jeden lub dwa wieczory?