Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eriksson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eriksson. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 stycznia 2015

KRET SAM NA SCENIE

Skandynawom, a szczególnie Szwedom (obarczmy ich konkretnie i zbiorowo odpowiedzialnością) przypisujemy zamach na tabu. Tymczasem ich największe zasługi widzę w oswajaniu normalności i dnia codziennego. Ich twarde, choć czułe stąpanie po ziemi, kontra nasze romantyczne bujanie w obłokach (w formie motylka).  Z drugiej strony, jeśli całe życie przynajmniej w myślach buja się w obłokach, co ustanowić „normalnością" i się do tego następnie odnieść?

niedziela, 11 stycznia 2015

2014 PA!

Stało się, podsumuję 2014, choć to takie nieoryginalne, ale w tym roku słowom „kreatywny" i „niebanalny" wystawiłam grobik, a czas i na tekścik (ale to w 2015).  Miejsca nie są numerowane.



sobota, 23 lipca 2011

Księżniczki i smoki

Siedem księżniczek na siedem dni tygodnia.
Månstråle, Tindra, Onetta, Torinda, Freesia, Lövkoja, Sömntuta.
Petunia, Werbena, Dalia, Czeremcha, Piwonia, Sasanka, Nasturcja.
Mandag, Tisdag, Onsdag, Torsdag, Fredag, Lördag, Söndag.
Poniedziałek, Wtorek, Środa, Czwartek, Piątek, Sobota, Niedziela.
Oraz smoki, bezimienne, w tym jeden z imieniem i umiłowaniem do przebieranek.


środa, 27 kwietnia 2011

Wielolyby będą cytać ksiąskę taty na dnie moza


Z tatą jest bardzo fajnie.  O wiele fajniej niż z mamą.  
Tata - wiadomo - uczy jeździć na a) rowerze, b) łyżwach, c) nartach, także pokazuje a) na czym polega życie, b) wszechświat, c) co to jest prawdziwa przygoda.  Ponadto to i owo.  Same banały.  Oczywiście jestem uprzedzona z wiadomych przyczyn:  zazdroszczę, że nie jestem mężczyzną i nigdy nie pokażę dzieciom męskiego świata (sic!).  No i o dziwo, po tym 'pełnym wrogości wstępie', tu i teraz, polecę opowieść o tym, jak się spędza czas z dziećmi, ojcem będąc. Tato, popłyńmy na wyspę! przypadło mi do gustu nie dlatego, że w głębi duszy cieszyłam się z porażek gamoniowatego Pawła Różyczko z pewnej nadmorskiej miejscowości, ojca trojga dzieci - Olafa, Konstantego i Anny Marii, z założenia 'ciężko doświadczonego'.  Humor Markusa Majaluoma jest po prostu pełen autoironii i ciekawych spostrzeżeń z życia wziętych podniesionych do potęgi n-tej.  Czyli tak naprawdę dzień powszedni wielodzietnej energetycznej rodziny, która co rano dziwi się, że jeszcze nikt na świecie nie wpadł na pomysł wykorzystania dzieci jako naturalnych zasobów energii odnawialnej.  Taka rodzina nieźle zaoszczędziłaby na opłatach (za energię w każdym razie).