Muszę dobrze wykorzystać ostatnią dynię, która napoczęłam:) Dlatego upiekłam pyszny tort z dodatkiem startej dyni, dzięki której ciasto jest wilgotne. Ciasto przełożyłam delikatnym kremem dyniowym z dodatkiem białej czekolady. Dekorację zaś stanowi opalana beza szwajcarska... Mój synek nie przepada za dynią, ale to ciasto zjadł z ogromnym apetytem i prosił o dokładkę;):)
Ciasto:
2 i 1/2 szklanki mąki pszennej,
4 jajka,
2
szklanki startej dyni,
2 szklanki cukru,
1 i 1/4 szklanki oleju
rzepakowego,
łyżeczka proszku do pieczenia,
2 łyżeczki sody
oczyszczonej,
łyżeczka cynamonu.
Białka
ubić, pod koniec ubijania stopniowo dosypując cukier. Dodać kolejno
żółtka. Dodawać na przemian olej oraz mąkę przesianą mąkę zmieszaną z
proszkiem do pieczenia i sodą oczyszczoną. Dodać cynamon oraz dynię
startą na tarce o drobnych oczkach. Delikatnie wymieszać szpatułką.
Ciasto przelać do przygotowanej tortownicy o śr. 24cm.
Piec około 50-60minut w temp. 180-190st.
Ostudzić i przekroić na 3 części.
Krem:
300g obranej dyni,
500g serka mascarpone,
100g białej czekolady,
2 łyżki cukru.
Dynię
pokroić w kostkę, zalać wodą i gotować około 15minut. Następnie
odcedzić i ostudzić, po czym zblendować na puree.
Czekoladę połamać na
kawałki i stopić na parze, przestudzić.
Serek zmiksować z dynią i cukrem, dodać
przestudzoną czekoladę. Zmiksować na gładki krem.
Masą przełożyć blaty
ciasta.
Beza szwajcarska:
200g drobnego cukru,
4 białka.
W
kąpieli wodnej mieszać białka z cukrem przez około 3 minuty.
Następnie
zdjąć z ognia i ubijać aż masa stanie się sztywna.
Pianę rozsmarować na
wierzchu i bokach tortu, tworząc fantazyjne esy floresy.
Całość
podgrzewać palnikiem do creme brulee, aż beza stanie się odrobinę
brązowa.
Smacznego:)