Niezastąpiona przy plotkach. Sprawdza się również jako aromatyczny dodatek przy pieczeniu mufinek lub ciast.
Od Babci Marysi dostałam wydłubane pestki z pigwy, z której to napichciła Marysieńka konfiturki, przeciery i Bóg wie co jeszcze - różności na zimę do herbat i ciast.
Bidulka zamiast wyrzucić resztki na moją prośbę łuskała, dłubała.
Znalazłam u OlgiSmile przepis, który od razu podbił serca części rodziny (oczywiście tych pokoleń legitymujących się dowodem osobistym).
Nie czekaliśmy, żeby zlać nalewkę...
Składniki:
1 filiżanka pesteczek z pigwy
1 filiżanka cukru
1 filiżanka wody
1 filiżanka spirytusu
Wykonanie:
Z wody i cukru ugotowałam syrop. Po wystudzeniu zmieszałam pestki, syrop i spirytus. I tak miało stać.
No i stało do Bożego Narodzenia ale niewiele zostało...
Odlałam do klarowania. Ale pewnie nie zdąży się doklarować...
Równolegle robiliśmy nalewkę z owoców pigwy i ta rozkłada owocową na łopatki!