Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zagórz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zagórz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lipca 2025

Letni domek

zyskał ostatecznie nową szatę i właściwie mógłby stać się całorocznym, gdyby nie fakt, że musimy na zimę wyłączyć wodę i zabezpieczyć budynek. Teraz, kiedy został ocieplony, być może nie będzie przemarzał. Tymczasem cieszymy się z zakończenia inwestycji, tym bardziej, że jest teraz niesamowicie gorąco i praca przy domu byłaby prawie niemożliwa. Fachowiec sam pracował przy ociepleniu, wyszło mu prawie miesiąc pracy.






Zostało do zrobienia nieco drobiazgów: drzwi na stryszek, zainstalowanie lampy, wykonanie chodniczka wokół domku (musi się nieco ziemia ułożyć, bo fundamenty były ocieplane, odkopywane i zabezpieczane). Teraz mamy już wszelkie wygody na nasz tutaj prawie półroczny pobyt. Jest woda, łazienka, ogrzewanie (kiedy palimy grzeje się woda i grzeje nam w centralnym), dodatkowo mamy ogrzewanie podłogowe na prąd, którego używamy sporadycznie i okazjonalnie.

 

Czas teraz składać pieniądze na remont starej chałupy.

A tak wygląda otoczenie mojego domku letniego, starałam się tu wykonać różne dekoracje roślinne, by miło siedziało się na tarasie.

Rozpięta na siatce róża pnąca (szczepka z mojej krakowskiej), ma trzy lata i w tym roku wreszcie zakwitła - docelowo ma zasłonić siatkę i odgrodzić nas od sąsiadów.





Mam też choineczki w donicach, w tym roku można zauważyć dość duże przyrosty:






 
Na odkopanej, przez męża, studni stoją donice z bukszpanami, ozdobną poziomką i begoniami. U stóp studni leżą moje kule zrobione w zeszłym roku i konewki żelazne z główkami ozdobnych czosnków 

Może moje dekoracje przed domkiem zakwalifikują się do zabawy u Splocika Małe Dekoracje na lipiec.

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Do Zagórza

zjechaliśmy pod koniec kwietnia. I jak zwykle okazało się, że praca która nas czeka przerasta nasze możliwości fizyczne. Po pierwsze koszenie dobrze już wyrośniętej trawy - tym zajął się mąż. Dokończenie prac zaczętych w jesieni, a dokładniej przygotowanie do zagospodarowania placu po rozebranej w zeszłym roku stajni. Uzyskaliśmy dzięki temu placyk, na którym może skupić się życie wypoczynkowe (my jakoś czasu nie mamy, by wypoczywać, ale kiedy przyjadą dziewczynki, to potrzebne im takie miejsce). 

Po pierwsze urządziliśmy dodatkowe miejsce na huśtawkę. To znaczy, że zostały dospawane rury, by utworzyć stanowisko na drugą huśtawkę oraz kółko do huśtania. I tak dzięki temu, że mąż dał dodatkową rurę mamy trzy stanowiska do mocowania huśtawek. Dziewczynki przestaną się kłócić o huśtawkę, bo zawsze naturalnie chciały się huśtać równocześnie. Cała ta konstrukcja została posadowiona w nowym miejscu - rury zalane betonem, by dobrze stelaż się trzymał, tylko je jeszcze trzeba pomalować.  

Następnie została wyrównana skarpa, tak żeby była równo z powstałym kilka lat temu parkingiem. Teraz  podebraliśmy ziemię za chałupą oraz nadsypaliśmy w miejscu, gdzie był dół za stajnią. Kupimy na całą długość (23 m) otulinę i posadzimy jakieś okrywowe rośliny, żeby pokryły stok.  U szczytu sąsiad wymurował nam schody prowadzące do wiaty z drewnem do palenia oraz do drewnianej wygódki ukrytej za wiatą. Kiedyś wygódka mieściła się  za załomem ściany stajni. Teraz nie mogła zostać tak na środku...



Przenieśliśmy też stojak na huśtawkę ogrodową (ława na łańcuchach, doczepiona do stelaża z rur), z której często korzystamy pijąc np. poranną kawę  i delikatnie się kolebając. Nieopodal przygotujemy miejsce na basen, który rozkładamy na lato dla dziewczynek.

Miejsce jeszcze trzeba posprzątać oraz zagospodarować drugi brzeg skarpy równoległy do blaszanego garażu. Zostało to na później, kiedy można będzie poprzenosić rośliny z tego miejsca.

Spotkała nas też niespodzianka. Okazało się, że nasze wieloletnie oczko wodne "puściło" i wody było raptem nieco powyżej kostek. A jego głębokość, to 1,2 m. I znów trzeba było demontować, usunąć wszystkie kamienie i rośliny, by założyć nową folię i potem ponownie to oczko urządzać, układać kamienie. Duże położył sąsiad i mąż, a małymi ja obrobiłam sobie brzegi. Zatopiliśmy pojemniki  z liliami wodnymi i czekamy kiedy zakwitną. Teraz oczko wygląda satysfakcjonująco i na pewno folia powinna wytrzymać z 15 lat.








Ostatnim moim przedsięwzięciem jest praca przy kręgu ogniskowym. Sam krąg ogniskowy powstał ze trzy lata temu. Wytyczyłam wówczas duże koło, które otoczyłam kostką (równać ziemię, podbierać i podsypywać, pomagał mi robotnik). W środek poszła metalowa rura służąca za palenisko. Całość została podsypana drobnymi kamyczkami (na otulinie). Można na nie stawiać krzesła czy ławeczki, świetnie trzymają się w żwirku. Samo palenisko otoczyłam trzema rzędami ozdobnych kamyków, które przyjemnie nagrzewają się od ognia. 


Z jednej strony koła zrobiłam podejście z kamieni, 


a z drugiej robię dekoracyjne miejsce, gdzie bazą są granity. Podłożyłam resztki folii, która została z oczka wodnego, ziemia została równo podebrana, by utrzymać poziom płaskiego miejsca. Na razie brakło mi kamieni, więc wykonanie tej części jeszcze się przeciągnie. 


Przy okazji zajmowałam się ogrodem ozdobnym i naturalnie pracowałam w warzywniku. Niestety siły już nie te co dawniej, wydajność zdecydowanie mniejsza. Przyjechałam z Krakowa z bolącą nogą (ból podobny do rwy kulszowej) i niesprawnym kolanem. Chodziłam tu w Sanoku na terapię do fizjoterapeuty i już zapomniałam o bólu nogi od biodra do pięty. Kolano też się poprawiło. 

Przebywają z nami na letnisku cztery psy: dwa moje, dwa córki i zdaje się są bardzo szczęśliwe (o nich kiedyś następnym razem).

poniedziałek, 21 sierpnia 2023

Co można zrobić z jabłek

W ogrodzie zagórskim rosną dwie, przedwojenne jeszcze (mam na myśli wojnę z 1939 r.) , jabłonie  Jabłka z nich, to stare gatunki, które zimy nie przetrzymają, a samo owocowanie i zbiór przypada na wrzesień. W dawniejszych latach rodziły regularnie, co dwa lata, obecnie już trzy sezony, rok po roku. Jako, że jestem chytra, staram się przetworzyć niemal każde jabłko, a nie jest ich mało... Właściwie od końca sierpnia do początku października przetwarzam jabłka. Nie pozwala mi przyzwoitość na to, żeby owoce spadały z drzewa i pod nim gniły. Zresztą jabłka są dobre, ekologiczne, niepryskane. Wyrzucam tylko zgniłe, zbieram pod drzewem i wynoszę na kompost. Zasadniczo najwięcej robię jabłek do słoików. Ale ileż można naprodukować słoików z takim rarytasem? Ileż można napiec w sezonie różnych ciast z jabłkami? Ile przyszykować dań, gdzie "gwiazdą" są jabłka? No więc postanowiłam urozmaicić produkcję i zaczęłam robić z jabłek różności. 

Przetwory z jabłek:

1.Jabłka rozprażone.  Obieram, rozprażam w starym prodiżu na ogniu (bez cukru) i takie ładuję do słoików. Używam głównie do owsianki (przez cały rok), ale można zrobić makaron czy ryż z jabłkami, różne ciasta, placuszki, a nawet szarlotkę. Naturalnie słoiki pasteryzuję.

2. Marmolada jabłkowa - robię jak wyżej, dodaję tylko nieco cukru. Czasem zagęszczam Żelfixem, a jak go nie mam, to marmoladka jest nieco rzadsza. Pasuje do samodzielnie wypiekanego chlebka żytniego, naleśników (serek homo np. waniliowy + marmolada = pychota), piernika (do smarowania) itp.



3.Sok jabłkowy. Robię w starej zelmerowskiej sokowirówce, bo w ślimakowej owszem wychodzi, tylko trudno go wyklarować. A ten  wyciskany w starej sokowirówce zlewam do wielkiego gara, potem zbieram pianę i męty, aż uzyskam klarowny sok. Zamykam w słoikach i pasteryzuję.

4.Jabłka suszone. Obieram, albo nie, kroję na plasterki i suszę. W poprzednich latach w suszarce elektrycznej, a gdy ta wysiadła, a ceny prądu poszły w górę, zaczęłam suszyć nad płytą kuchni węglowej. Zaimprowizowana suszarka to dwie cegły, na to blaszka z papierem do pieczenia (nie chcę by jabłka ewentualnie przywierały do blaszki) i palenie z umiarem drewnem pod kuchnią. Co jakiś czas przewracam plasterki. Takie jabłka to ulubiony przysmak moich wnuczek.


5.Ocet jabłkowy. Najczęściej powstaje z obierek i ogryzków. Mam potem na użytek w kuchni i do picia. Przepis można znaleźć w Internecie, albo u Olgi Smile. Nie robię octu ściśle z przepisu Pani Olgi, dodaję cukier do fermentacji, zamiast miodu. Ale rzeczywiście i słój, i drewniana łyżka powinny być wyparzone (łyżka każdorazowo, kiedy musimy wymieszać nastaw).


6.Cydr. Wykonanie cydru jest pracochłonne: najpierw trzeba zrobić sok z jabłek (w sokowirówce), a potem nastawić cydr. Ja robiłam symboliczne ilości tego trunku, więc przepis na 100 czy 80 kg jabłek mnie nie dotyczył. Zasadniczo najlepszy, według mnie, jest przepis u Pani Olgi Smile. Internet naturalnie oferuje podobne przepisy, nawet z opcją wykonania cydru z soku kupionego w kartonach. Tego z kartonu nie próbowałam, więc nie wiem co wychodzi. Swój cydr robiłam najpierw z jabłek wrześniowych, a potem zimowych, które zebrałam z jabłoni samosiejki. Oba okazały się dobre.




7.Wino jabłkowe. Przepis znajdziemy w Internecie. Nasze nastawione zostało w chałupie. Na wiosnę zobaczymy co z niego wyszło, aczkolwiek ja nie piję alkoholu (no może kilka razy w roku).

8.Jabłka kiszone. Należy przygotować solankę, która zalewa się jabłka dodawszy uprzednio przyprawy: cynamon w lasce, goździki, imbir. Można dodać liście z winogron lub porzeczki. Smak poprawia również sok z kiszonej kapusty. Próbowałam również kisić jabłka razem z kapustą i wychodzą w smaku doskonałe. Takie kiszone jabłka, to znakomity dodatek do surówek, albo do mięs, a nawet do sosów mięsnych (należy zblendować  jabłka z innymi warzywami, w których dusiło się mięso.


9.Przecier z jabłek, mus. Jabłka ugotowane tak, jak na kompot, potem wszystko zblendowane. Cukru nie dodaję, ale cynamon i goździki owszem, można dodać sok z cytryny. Wykorzystać należy na doraźne potrzeby, albo pasteryzować w słoikach.

10.Frument. Przepis pochodzi od mojej pani weterynarz. Jabłka zgotowane jak na kompot, następnie ten płyn wymieszać z herbatą miętową. Można robić też: sok jabłkowy + herbata miętowa. Nie robiłam - ponoć doskonały napój w upały. Recepturę można znaleźć w Internecie. Naturalnie do napoju można dodać listki mięty, melisy, plasterek cytryny oraz kostki lodu.

Dania z jabłkami: 

Ciasta: szarlotka tradycyjnaszarlotka z budyniemszarlotka z beząszarlotka sypana, placek z jabłkamiciasto fale Dunajuciastka całuski, jabłecznik.

Dania i desery: ryż lub makaron z jabłkami, racuchy, pieczone jabłka, kompot z jabłek, surówki z jabłkami, naleśniki,  jabłka w cieście, strudel z jabłkami, strucla drożdżowa z  jabłkami, tarta z jabłkami, kaczka z jabłkami. Mięso duszone z jabłkami (surowymi lub kiszonymi)

Przyprawy dedykowane jabłkom: cynamon, goździki, imbir, sok z cytryny, mięta, melisa.

Naturalnie jabłka mają ogromną moc, zawierają witaminy: B, C, K, beta-karoten oraz fosfor, wapń, siarkę, magnez, żelazo. Stanowią również bogate źródło błonnika pokarmowego (szczególnie pektyny), kwercetyny oraz antyoksydanty.

Jeżeli Państwo macie ciekawe przepisy na inne jeszcze przetwory z jabłek i dania - zapraszam do podzielenia się ze mną. Interesują mnie też Wasze przepisy na strudel i struclę z jabłek.

piątek, 7 lipca 2023

Lato w Zagórzu

W tym roku na nasze letnisko zajechaliśmy dopiero 1 lipca, planowana operacja męża nie pozwoliła na pobyt wiosenny, byliśmy tu tylko tydzień na przełomie kwietnia i maja. Zrobiłam wówczas grządki i bardzo się zdziwiłam, że nieplewione przez dwa miesiące, nawet przetrwały. Fasolka szparagowa już ma strąki, groszek zielony całkiem jadalny, z chwastów wyłania się posadzona cebula, nawet jakąś pietruszkę i marchewkę widać... Wzeszły cynie, do których podejście robiłam czterokrotnie w Krakowie i nieustannie zżerały je ślimaki. Przywiozłam więc ze sobą te z trudem wychodowane kwiatki, by je tu posadzić na rabaty. Doszły ogórki, gotowe do wysadzenia do gruntu i pomidory w doniczkach wyhodowane przez moją córkę. Działka czeka na odchwaszczenie, jak i inne rośliny ozdobne, które już po prostu przekwitły. Dwa miesiące to cała epoka w ogrodzie...




Na szczęście sąsiad skosił trawę, więc nie musieliśmy brodzić w niej prawie do ramion. Niestety na pomoc męża nie mogę liczyć, bo rekonwalescent nic nie może robić i sam wymaga pomocy. Ruszyłam więc do harówki, nawet za bardzo mi się nie chciało jechać do sklepu, ale jeść coś trzeba.





Na stanie mamy teraz  cztery psy: dwa moje i dwa córki. Arcyciekawie wygląda spacer z nimi, gdyż każdy jest inny z wyglądu i rozmiarowo. Codziennie chodzę z nimi 5 km, przeważnie po lesie, żeby towarzystwo nieco zmęczyć, gdyż siedzenie tylko w ogrodzie, to jest dla nich za mało. Uwielbiają spacery. Pilnować tylko trzeba, bo mają tendencję do wycieczek na własną łapę. Tak, ja wiem że po lesie należy psy prowadzić na uwięzi (takie są przepisy), ale ten las jest jakby od lat "zaprzyjaźniony" z nami i jeszcze nie spotkałam nikogo, kto zwróciłby mi uwagę. 


Zresztą w lesie do tej pory nie zaliczyłam spotkania z człowiekiem, aczkolwiek sąsiedzi mówią, że pojawić się może niedźwiedź, który grasuje po lesie poraskim i nawet chadza sobie na posesje. A stąd do Poraża to tylko rzut kamieniem...




LinkWithin

Related Posts with Thumbnails