Wesołego Alleluja
Zdrowych, wiosennych, radosnych
Świąt Wielkanocnych
życzę moim Czytelnikom
wygląda mój zając z balonem przypominającym pisankę. Wprawdzie hafcik nie jest pastelowy, tylko biały, występują na nim niedociągnięcia (trudno było liczyć krzyżyki z dwóch nitek na dwie nitki, bo haft jest na jucie, a nie na kanwie, a juta ma nierównej grubości niteczki):
Jednak sądzę, że zaklasyfikuje się do marcowej odsłony zabawy blogowej u Anetty. Jeszcze nie wiem czy będzie z tego kawałka juty mała serwetka, czy też hafcik zakwalifikuje się do oprawienia w ramki.
Nie było rady, trzeba było zabrać się do zrobienia dekoracji wielkanocnej, bo czas późny, a pomysłu nie ma. W końcu przypomniałam sobie, że mam w zapasach pisanki, które należy zrobić wypełniając je haftem diamentowym. Wyjęłam co potrzeba i zasiadłam do robótki. Nigdy się za to nie zabierałam, bo "stara jezdem, ślepa jezdem". Pomysłu na nic innego nie było i zaczęłam...
I spodobało mi się. Wydawało mi się, że jest trudna technika haftu kryształkowego i mało tego trzeba wysilić wzrok (to akurat okazało się prawdą). Zrobiłam sześć pisanek, które dedykuję zabawie u Splocika Małe Dekoracje na marzec:
i być może będzie to "coś wartościowego".
zostały wykonane dzisiaj przez moje wnuczki. Przed każdymi świętami dziewczynki przychodzą do mnie na warsztaty plastyczne. Muszę więc wymyśleć zadania tematyczne dostosowane do wieku wnuczek (teraz 7 i 11 lat). Tym razem poszłam na łatwiznę i sama przygotowałam tylko tulipanki z rolek po papierze toaletowym (pomysł z bloga Ani). Jednak nie zostały pokolorowane, tylko wzięte do domu i tam mają dostać szatę.
Dziewczęta zajęły się wykonywaniem pisanek haftem diamentowym. Wydawało mi się to dość trudne dla młodszej, ale radziła sobie doskonale.
W sumie zrobiły cztery pisanki (ostatnia nie załapała się na zdjęcie, bo przyjechała mama dziewczynek, by je zabrać i nie było już czasu na fotografowanie).Tym razem praca wydała się interesująca i wnuczki zabrały swoje pisanki do domu, by pochwalić się tatusiowi (mama zobaczyła pisanki u mnie).
Jestem bardzo dumna z moich wnuczek, że tak doskonale sobie radziły.
powstały dlatego, że zachciało mi się obrobić jajka pastelowymi włóczkami. Miałam pod ręką jajka styropianowe, znalazłam kilka pastelowych kolorów włóczki i tak bardzo szybko udało się je obrobić półsłupkami.
tradycyjnie lubię tworzyć z różnych materiałów. W zeszłym roku powstały kury betonowe (chciałam się do nich odwołać i jak się okazuje moich kur betonowych nie pokazywałam na blogu - w takim razie pokażę je w kwietniu, teraz przysiadły na tarasie). W tym roku wróciłam do mojego ulubionego surowca: owczej wełny i z niej wykonałam tegoroczne wielkanocne kury:
Te dwie zrobiłam szydełkiem słupkami i wypełniłam tylko otuliną. Siedzą sobie teraz na stoliczku i patrzą na siebie:
Powstała jeszcze jedna kura z owczej wełny, ta ma wypełnienie na spodzie z ryżu nasypanego do skarpetki, a potem dopiero uzupełniłam luki otuliną. Dlatego trzyma się stabilnie podłoża i daje się nieco formować. Miała posłużyć jako odbojnik, ogranicznik drzwiowy (door stop), ale wyszła trochę za niska. Zrobię sobie następną, wyższą kurę. Na razie taka:
Kury z tego wpisu dedykuję także zabawie blogowej u Splocika Małe dekoracje na kwiecień:
mojej kolekcji kurzo-ptasiej, którą najczęściej eksponuję przed Wielkanocą. Pozostałe ptaki, albo jeszcze zostały w Zagórzu, albo są gdzieś ukryte w pudłach. No jakoś nie mogę się oprzeć przed zakupem figurek kurek, albo ptaków i tak to powiększa się moja kolekcja zbierająca kurz. Naturalnie eksponuję je tylko czasowo, potem chowam do pudeł, by wyciągnąć coś innego.
jest kolejną dekoracją świąteczną, którą chciałabym zadedykować zabawie blogowej u Splocika "Rękodzieło i przysłowia albo...". Tym razem kwietniowe przysłowie i cytat to:
1.Lepsze pół jajka, niż pusta skorupka.
2."Kreatywność to wymyślanie, eksperymentowanie, wzrastanie, ryzykowanie, łamanie zasad, popełnianie błędów i dobra zabawa." (Mary Lou Cook)
Kupiłam na Allegro drewniane jaja niepomalowane, jako bazę do ozdobienia. Zdobić jednak nie miałam zamiaru, gdyż chciałam je wykorzystać jako obciążniki obrusowe. Dokupiłam więc haczyki i żabki i powstały takie oto rustykalne ciężarki: