dolazła dzisiaj do nas. W ciągu dnia artystycznie pruszył śnieżek (nie, nie leży go zbyt wiele), ot tak pocukrzył nieco świat, który w polach ładnie wyglądał (zimy raczej nie lubię), jednak aparatu ze sobą nie zabrałam, toteż fotek nie ma. Psy natomiast wybiegały się jak należy. Nawet Tola nie odpuściła i z wielkim samozaparciem "kicała" po wysokiej trawie. Wróciła do domu mokra po sam czubek ogonka.
Jednak chciałam o czymś innym napisać, a właściwie to sie pochwalić. Od Olqi przyszła do mnie świetna, śliczna torebka - odebrałam ją z poczty w czwartek wieczór, jednak dopiero dzisiaj zrobiłam fotki.
I zbliżenie na ozdóbkę:
Torebeczka jest nagrodą - zostałam nagrodzona za komentarz z radą - dodam jednak, że rada nie była moja, tylko Yust Me. Tyle, że ja koleżance z bloga Przytulisko pod wiązami poradziłam to, co i mnie poradzono - czyli przekazałam radyYust Me. No i Olqa uznała, że mnie nagrodzi - co jak widać okazało się bardzo miłą niespodzianką. Na razie torebeczkę powiesiłam sobie w sypialni naprzeciwko łóżka i "pasę" nią oczy. A Olce serdecznie dziękuję za wyróżnienie.
A taki "łup" wpadł w moje ręce w szmateksie.
No po co mnie tam poniosło?! Poszłam tylko zarejestrować się do lekarza i co? Szmateks z włóczkami jest nieopodal przychodni. A, tak tylko sobie zajrzałam... i w efekcie przekopałam dwa wielkie kosze z włóczkami, by kupić jej około kilograma. Na zdjęciu nie ma 50 dkg granatowego akrylu (nie wiem po co go kupiłam), pokazuję tylko wełnę: skarpetkową i piękną brązową oraz zgniłozieloną z pasmami beżu (te dwie ostatnie wiązane były w pasma po 10 g - dziwne no nie?) - zrobię z niej chustę. Kupiłam też po jednym motku brązowej bawełny i czerwonego kordonka. A najciekawsze jest to, że potrzeby rzeczywistej, by kupić włóczkę - nie miałam. Ot nałóg się odezwał...
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdawajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdawajka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 28 października 2012
niedziela, 31 lipca 2011
Wywiązałam się
z rozdawajki zimowitowej, na ile to było możliwe, tzn. wysłałam cebule osobom, które podały adresy. Niestety dwie osoby, które wygrały zimowity: mała Mi i Anonim (komentarz z 18 lipca), do tej pory nie podały adresów na jaki wysłać cebule (czekałam tydzień). Być może jest to kwestia sezonu urlopowego i zainteresowane nie zajrzały na stronę z wynikami. Poczekam jeszcze do jutra i ewentualnie dokonam nowego losowania. Nie dostałam potwierdzenia, że cebule żonkili dotarły do adresatów tzn. do Doroty i reny 1001 - być może paczki jeszcze nie doszły?
Dopisane: zgłosiły się obie Panie. Dodatkowego losowania nie będzie.
Zdjęcie na dzisiaj:
Leje, dwa dni w zeszłym tygodniu były jako takie, ale weekend pod znakiem nieustannego deszczu. W ogrodzie woda stoi:
W piątek tak żarły bąki i komary, że w ogrodzie nie dało się sensownie pracować. Pomimo popsikania się preparatami i zjedzenia witaminy B - nie udało mi się stawić im czoła i zostałam użarta dotkliwie. Ugryzło mnie pod pachą, w tej chwili placek w kolorze mocnej czerwieni rozlał mi się na średnicę 10 cm, spuchło, swędzi i boli. Ratuję się wapnem, zażywam Allertec, robię okłady z kwaśnej wody. Raczej słabo pomaga. No ale kiedyś powinno przejść...
Dopisane: zgłosiły się obie Panie. Dodatkowego losowania nie będzie.
Zdjęcie na dzisiaj:
Leje, dwa dni w zeszłym tygodniu były jako takie, ale weekend pod znakiem nieustannego deszczu. W ogrodzie woda stoi:
W piątek tak żarły bąki i komary, że w ogrodzie nie dało się sensownie pracować. Pomimo popsikania się preparatami i zjedzenia witaminy B - nie udało mi się stawić im czoła i zostałam użarta dotkliwie. Ugryzło mnie pod pachą, w tej chwili placek w kolorze mocnej czerwieni rozlał mi się na średnicę 10 cm, spuchło, swędzi i boli. Ratuję się wapnem, zażywam Allertec, robię okłady z kwaśnej wody. Raczej słabo pomaga. No ale kiedyś powinno przejść...
niedziela, 17 lipca 2011
Zimowity - rozdawajka
Oto przedmiot losowania
Liczba i rozmiar cebul podobne, nie miałam jednak podobnych podstawek.
Przypominam - tak kwitną:
Niekiedy już w końcu sierpnia pokazują się pierwsze kwiaty (zależy od stanowiska w ogrodzie). Najintensywniej zimowity kwitną we wrześniu i październiku. Kwiaty są trujące.
Z cebuli wyrasta tylko kwiat, jesienią nie ma liści. Liście rosną na wiosnę i zasychają w czerwcu.
Liście zimowitów to te z lewej strony fotki, za główkami czosnku
Kiedy zasychają wyglądają mało dekoracyjnie i to należy przewidzieć sadząc zimowity
A może ktoś przygarnie cebulki żonkili - nie ukrywam - są dość drobne, gatunki różne. Jeżeli nie będzie chętnych wylądują na kompostowniku.
W każdej donicy jest tak mniej więcej 1/2 wysokości
Fotka na pożegnanie dnia:
sobota, 9 kwietnia 2011
„Resetować się”
Czytuję niekiedy artykuły czy wywiady umieszczane w Internecie. Jest to wygodne - rzadziej kupuję gazety „papierowe”. I nieustannie dziwi mnie współczesna polszczyzna młodych dziennikarzy, których często poziom znajomości języka narodowego jest mierny, i którzy chyba mało czytają dobrej literatury. Żyją szybko, piszą szybko. Może i znają języki, co ułatwia im poruszanie się w świecie bez granic i Internecie. A jednak drażni mnie ich polszczyzna. Wiem, że nie unikniemy zapożyczeń i kalek językowych, wiem, że świat mknie do przodu z niewyobrażalną szybkością, wiem, że żeby być, trzeba mieć nie tylko talent, ale i siłę przebicia, często tupet i pewność siebie.
No więc przeczytałam wywiad z Ewą Ewart autorką filmu „W milczeniu” (rozmowy z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej). Młoda dziennikarka Joanna Bartmańska zadaje pani Ewart pytania bardziej lub mniej zgrabnie sformułowane (mam jednak wrażenie, że nie do końca przemyślała strukturę i tematykę wywiadu). W pewnym jednak momencie dobiła mnie pytaniem: Jak się Pani resetuje po trudnych rozmowach? Oczy mi się zrobiły po tym pytaniu, jak przysłowiowe talarki. W swej naiwności sądziłam do tej pory, że „resetuje się” komputer lub jakiś inny sprzęt, co potwierdził mi słownik podający taką oto definicję: resetować - uruchamiać ponownie, rozpoczynać od nowa pracę danego urządzenia bądź programu. Ale człowiek? Pani Ewart zgrabnie wybrnęła odpowiadając na pytanie (zdaje się, że ze dwadzieścia lat przebywa za granicą, sprawnie posługuje się językiem angielskim – dlatego pewne ten koszmarek językowy jej nie zdziwił). Odpowiedziała, że „resetować się” czasu jeszcze nie miała i ma nadzieję, że „zresetuje się” dopiero po 10 kwietnia.
A o co właściwie tak naprawdę chodziło obu paniom z tym „resetowaniem się”? Zapewne o jakieś odreagowanie emocji po etapie trudnej pracy, pozbycie się stresu, wyciszenie wewnętrzne, odpoczynek psychiczny. Czyż wymienione przeze mnie synonimy nie byłyby zgrabniejsze? Potem przeczytałam sobie jeszcze profil pani Bartmańskiej i dowiedziałam się, że jest redaktorką serwisu „Życie gwiazd” „Grupa Onet.pl” i może warto by było, żeby jednak swój warsztat dziennikarski tam pilnie nadal szlifowała, a nie brała się za prowadzenie wywiadów na poważne tematy. Celebrytów (słowo robiące obecnie karierę w mediach) może pytać o to jak „resetują się” po ciężkim dniu.
A na takiej stronce znalazłam jeszcze jedną definicję: resetować się - (od ang. reset) celowe odreagowanie alkoholowe; upić się do utraty świadomości.
Przeczytałam też tam dialog udowadniający znaczenie związku wyrazowego „resetować się”:
-Roman,co ty dzisiaj taki przedwczorajszy?
-A...stara mnie wnerwiła i się musiałem zresetować.
Odprężywszy się dzisiaj nieco po ciężkim tygodniu pokazuję:
A ) prezent z rozdawajki od anabell :
Kiedy zakosztowałam robótkowania na addikach (a kupiłam sobie niemal wszystkie rozmiary, niektóre po dwa komplety), przestałam robić na innych drutach. "KnitPro" zapowiadają się równie ciekawie – mają ostrzejsze szpice i lepiej nadają się do włóczek np. rozwarstwiających się. W każdym razie zrobiłam sobie na tych drutach próbkę i robota na nich zapowiada się rewelacyjnie. Mało tego przełożyłam dotychczasową robótkę na "KnitPro" 4 mm i na nich "jadę" dalej. Oczywiście kombinowałam (jak koń pod górę) z kluczykiem dodanym do kompletu, a mającym się przydać do skręcania drutów z żyłką i rozgryzałam jego działanie, by w końcu na "Forum u Maranty" przeczytać, że kluczyk owszem służy tylko do lepszego obracania druta podczas skręcania i wcale nie ma zadania, które klasycznie kluczom przypisujemy...
No więc przeczytałam wywiad z Ewą Ewart autorką filmu „W milczeniu” (rozmowy z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej). Młoda dziennikarka Joanna Bartmańska zadaje pani Ewart pytania bardziej lub mniej zgrabnie sformułowane (mam jednak wrażenie, że nie do końca przemyślała strukturę i tematykę wywiadu). W pewnym jednak momencie dobiła mnie pytaniem: Jak się Pani resetuje po trudnych rozmowach? Oczy mi się zrobiły po tym pytaniu, jak przysłowiowe talarki. W swej naiwności sądziłam do tej pory, że „resetuje się” komputer lub jakiś inny sprzęt, co potwierdził mi słownik podający taką oto definicję: resetować - uruchamiać ponownie, rozpoczynać od nowa pracę danego urządzenia bądź programu. Ale człowiek? Pani Ewart zgrabnie wybrnęła odpowiadając na pytanie (zdaje się, że ze dwadzieścia lat przebywa za granicą, sprawnie posługuje się językiem angielskim – dlatego pewne ten koszmarek językowy jej nie zdziwił). Odpowiedziała, że „resetować się” czasu jeszcze nie miała i ma nadzieję, że „zresetuje się” dopiero po 10 kwietnia.
A o co właściwie tak naprawdę chodziło obu paniom z tym „resetowaniem się”? Zapewne o jakieś odreagowanie emocji po etapie trudnej pracy, pozbycie się stresu, wyciszenie wewnętrzne, odpoczynek psychiczny. Czyż wymienione przeze mnie synonimy nie byłyby zgrabniejsze? Potem przeczytałam sobie jeszcze profil pani Bartmańskiej i dowiedziałam się, że jest redaktorką serwisu „Życie gwiazd” „Grupa Onet.pl” i może warto by było, żeby jednak swój warsztat dziennikarski tam pilnie nadal szlifowała, a nie brała się za prowadzenie wywiadów na poważne tematy. Celebrytów (słowo robiące obecnie karierę w mediach) może pytać o to jak „resetują się” po ciężkim dniu.
A na takiej stronce znalazłam jeszcze jedną definicję: resetować się - (od ang. reset) celowe odreagowanie alkoholowe; upić się do utraty świadomości.
Przeczytałam też tam dialog udowadniający znaczenie związku wyrazowego „resetować się”:
-Roman,co ty dzisiaj taki przedwczorajszy?
-A...stara mnie wnerwiła i się musiałem zresetować.
Odprężywszy się dzisiaj nieco po ciężkim tygodniu pokazuję:
A ) prezent z rozdawajki od anabell :
której bardzo, bardzo dziękuję - bo naszyjnik mnie zauroczył, kiedy zobaczyłam go na jej blogu.
B) symptomy wiosny w mojej okolicy:
C) prezent, który sprawiłam sobie z okazji bez okazji: druty „KnitPro” metalowe:
Kiedy zakosztowałam robótkowania na addikach (a kupiłam sobie niemal wszystkie rozmiary, niektóre po dwa komplety), przestałam robić na innych drutach. "KnitPro" zapowiadają się równie ciekawie – mają ostrzejsze szpice i lepiej nadają się do włóczek np. rozwarstwiających się. W każdym razie zrobiłam sobie na tych drutach próbkę i robota na nich zapowiada się rewelacyjnie. Mało tego przełożyłam dotychczasową robótkę na "KnitPro" 4 mm i na nich "jadę" dalej. Oczywiście kombinowałam (jak koń pod górę) z kluczykiem dodanym do kompletu, a mającym się przydać do skręcania drutów z żyłką i rozgryzałam jego działanie, by w końcu na "Forum u Maranty" przeczytać, że kluczyk owszem służy tylko do lepszego obracania druta podczas skręcania i wcale nie ma zadania, które klasycznie kluczom przypisujemy...
niedziela, 11 lipca 2010
Prace na "letnisku"
Rozdawajki:
u Antosi - piękna serwetka do wygrania. Losowanie 4 sierpnia.
u Zulki - serweteczki i cudne korale. Zapisy do 17 lipca.
Tak było w całym domu. Szerokie fugi do wypełnienia po wyrzuceniu starej gliny. Tu ściana na ganku:
u Antosi - piękna serwetka do wygrania. Losowanie 4 sierpnia.
u Zulki - serweteczki i cudne korale. Zapisy do 17 lipca.
* * *
W minionym tygodniu harowaliśmy jak woły. Chcemy do jakiegoś możliwego stanu doprowadzić chałupę, a więc front robót jest dość duży.Tak było w całym domu. Szerokie fugi do wypełnienia po wyrzuceniu starej gliny. Tu ściana na ganku:
Ściana w sieni
Ta sama ściana - zaklejone fugi (sień - 2010 r.)
Pokój (2009 r.)
Pokój po pierwszym bieleniu - jeszcze przed wymianą instalacji elektrycznej (2009 r.)
Kuchnia po pierwszym bieleniu (2009 r.), przed wypełnieniem szpar w suficie
Tak było przed chałupą (2009 r.)
Tak jest teraz (musimy jeszcze kupić krawężniki) (2010 r.)
Kostka trochę nierówna, ale bardzo trudno się poziomuje takie nierówne elementy
Przerabianie instalacji wodnej (2010 r.)
Już jest woda...
Kuchnię już pomalowałam i posprzatałam. Jeszcze muszę porządnie pomalować pokój, bo robiłam zaprawki i "kitowałam" dziurki w belkach i w suficie (tam gdzie nie doszła pianka).
Te powyższe zajęcia spowodowały, że na blogowanie, komentowanie i robótkowanie jakoś czasu już nie starczyło...
środa, 5 maja 2010
Ogród Reni
Obiecałam kiedyś, że pokażę piękny ogród Reni - mojej koleżanki. Renia zgodziła się na publikację zdjęć na moim blogu. Dodam, że koleżanka w większości sama zajmuje się ogrodem, który jest jej oczkiem w głowie. Corocznie wzbogaca go o nowe elementy dekoracyjne i rośliny. Zmaga się też z niełatwym podgórskim klimatem - gdyż mieszka w Muszynie (koło Krynicy).
- trzeba się spieszyć, bo zapisy tylko do jutra do godz. 12.00, a losowanie: 7 maja.
Tak na marginesie - jakoś mi się nie chce tego kończyć... Zatrzymałam sie na pewnym etapie... i zaczęłam inną robótkę. Za ciepłe mi się wydaje na tę pore roku. Obiecuję jednak, że wrócę do tego projektu, bo po prostu trzeba go skończyć.
* * *
Losowanie cudownej włóczki u Kocurka:
* * *
mydełkowa podroz - pytałaś o łaczenie elementów tuniczki z kapturem. Ja łączę je oczkami ścisłymi (taką podjęłam decyzję), chociaż widziałam łączenie tylko na rogach pięciokątu. Przyznam, że nie bardzo mogłam się zdecydować, ale wybrałam akryl moherowy, a więc z założenia włóczkę cieplejszą i dlatego zdecydowłam się na takie łączenie elementów.Tak na marginesie - jakoś mi się nie chce tego kończyć... Zatrzymałam sie na pewnym etapie... i zaczęłam inną robótkę. Za ciepłe mi się wydaje na tę pore roku. Obiecuję jednak, że wrócę do tego projektu, bo po prostu trzeba go skończyć.
piątek, 9 kwietnia 2010
wtorek, 9 marca 2010
Rozdawajka, Wyróżnienia
Rozdawajka u Jagienki z okazji 3 rocznicy powstania bloga - tylko do 17 marca,
a do wygrania piękna ręcznie przędziona włóczka.
Otrzymałam kolejne wyróżnienie od tojateni i zuli:
1. Podziękować osobie, która je podarowała.
2. Podlinkować ją na swoim blogu.
3. Podarować kolejnym 10 osobom.
4. Wyróżnione osoby podlinkować.
5. Poinformować je, zamieszczając informację w komentarzach.
Wyróżnienie przekazuję osobom/blogom:
http://2knitornot2knit.blogspot.com/
http://kuchennepogawedki.blogspot.com/
http://sanka1.blogspot.com/
http://anpar40.blogspot.com/
http://ponitcedoklebka.blogspot.com/
http://mikarobotki.blogspot.com/
http://piumka.blogspot.com/
http://bietas.blogspot.com/
http://antosia2.blogspot.com/
http://olajda.blogspot.com/
a do wygrania piękna ręcznie przędziona włóczka.
Otrzymałam kolejne wyróżnienie od tojateni i zuli:
Bardzo, bardzo dziękuję
Należy je przekazać dalej.
Zasady przekazywania tego wyróżnienia:
1. Podziękować osobie, która je podarowała.
2. Podlinkować ją na swoim blogu.
3. Podarować kolejnym 10 osobom.
4. Wyróżnione osoby podlinkować.
5. Poinformować je, zamieszczając informację w komentarzach.
Wyróżnienie przekazuję osobom/blogom:
http://2knitornot2knit.blogspot.com/
http://kuchennepogawedki.blogspot.com/
http://sanka1.blogspot.com/
http://anpar40.blogspot.com/
http://ponitcedoklebka.blogspot.com/
http://mikarobotki.blogspot.com/
http://piumka.blogspot.com/
http://bietas.blogspot.com/
http://antosia2.blogspot.com/
http://olajda.blogspot.com/
wtorek, 2 marca 2010
Wyróżnienie i prezent
Dostałam cały pakiet wyróżnień od KonKaty :
U Kagi natomiast wylosowałam śliczną, w kolorze bzowym, bawełnę "Miyę". Dziś otrzymałam przesyłkę:
Bawełny jest 300 g i zapewne wystarczy na letnią bluzeczkę. Cieszę się niezmiernie, gdyż właśnie minionego lata przymierzałam się do kupienia takiego właśnie koloru bawełenki. Dlatego ten prezent jest dla mnie szczególnie miły.
Spłynęła też pierwsza informacja od malgorzaty-p17 o wykonaniu pisanek w ramach "Zabawy blogowej Pisanki 2010" - dziękuję.
Myślę, że będę zgłaszane realizacje doraźnie (w miarę wolnego czasu) umieszczać na blogu "Zabawy blogowe u Antoniny". Blog ma dość dużą oglądalność - warto więc promować, nawet wcześniej, dzieła osób, które do zabawy się zgłosiły.
Serdecznie za nie dziekuję
U Kagi natomiast wylosowałam śliczną, w kolorze bzowym, bawełnę "Miyę". Dziś otrzymałam przesyłkę:
Bardzo, bardzo dziękuję
Spłynęła też pierwsza informacja od malgorzaty-p17 o wykonaniu pisanek w ramach "Zabawy blogowej Pisanki 2010" - dziękuję.
Myślę, że będę zgłaszane realizacje doraźnie (w miarę wolnego czasu) umieszczać na blogu "Zabawy blogowe u Antoniny". Blog ma dość dużą oglądalność - warto więc promować, nawet wcześniej, dzieła osób, które do zabawy się zgłosiły.
środa, 10 lutego 2010
Rozdawajka - rękawiczki dla zakochanych. Wyniki losowania
Nadeszła historyczna chwila losowania rękawiczek dla zakochanych:
Zgłosiło się 24 osoby:
i proszę o podanie adresu, bym mogła wysłać walentynki.
Zgłosiło się 24 osoby:
Przed chwilą mój mąż "pracujący" dziś jako sierotka
wylosował karteczkę i nagrodę dla:
blasiuk - serdecznie gartuluję wygranej
i proszę o podanie adresu, bym mogła wysłać walentynki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)