Zrobiłam pesto czosnkowe z łodyg kwiatostanu czosnku. Ponieważ już zawiązały się cebulki powietrzne, łodygi były nieco zdrewniałe i nie za bardzo chciały poddać się blendowaniu. Przepuściłam je więc (razem z ziarnami słonecznika) przez maszynkę do mięsa - dało to zadawalający efekt rozdrobnienia.
Potem już tylko sól i olej. Dodałam rzepakowy (sanocki), bo taki miałam w domu.
Ubiłam zawartość ciasno w słoiczkach, na górze przykryłam jeszcze olejem i gotowe.
Pierwsze próby smakowania wypadły bardzo dobrze. Łyżeczka czosnkowego pesto dodana do sosu gulaszowego, ciekawie wzbogaciła smak. Nie wspomnę już o makaronie razowym potraktowanym odrobiną tego specyfiku...
Kto ma jeszcze na grządce zimowy czosnek z kwiatowymi łodygami - może popróbować zrobić takie pesto.
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 17 lipca 2016
sobota, 6 lutego 2016
Słodycze bez cukru
Co jakiś czas dzielę się z moimi czytelnikami moimi pomysłami na słodycze bez cukru. Nie ukrywam, że jeżeli jakiś przepis mi się spodoba, a produkt posmakuje, to takie "słodycze" robię dość często. Ostatnio posmakowały mi fasolowe babeczki i kokosowe kartofelki.
Pierwsze są źródłem białka i głównie służą mi jako "przegryzki" potreningowe. Drugie są już wybitnie "słodką" przekąską np. do kawy.
Fasolowe babeczki
Składniki:
puszka czerwonej fasoli,
2 banany lub ksylitol, albo stewia (2 łyżki),
2 jajka,
4 łyżki kakao,
cynamon, kardamon, imbir, gałka muszkatołowa (po 1/2 łyżeczki,
bakalie: rodzynki, orzechy, żurawina, migdały itp. (co się tam aktualnie ma w domu).
Fasolę opłukać na sicie; wszystkie składniki zblendować, dodać przyprawy i bakalie, wymieszać, nałożyć do silikonowych foremek lub papierowych papilotek (niestety ciasto do nich przywiera); piec w 190 st. C 25 minut.
Nie ukrywam, że "kartofelki" są dosyć kaloryczne, zakładam jednak, że nikt się nimi nie będzie objadał (góra 1 - 2) do kawy.
Pierwsze są źródłem białka i głównie służą mi jako "przegryzki" potreningowe. Drugie są już wybitnie "słodką" przekąską np. do kawy.
Fasolowe babeczki
Składniki:
puszka czerwonej fasoli,
2 banany lub ksylitol, albo stewia (2 łyżki),
2 jajka,
4 łyżki kakao,
cynamon, kardamon, imbir, gałka muszkatołowa (po 1/2 łyżeczki,
bakalie: rodzynki, orzechy, żurawina, migdały itp. (co się tam aktualnie ma w domu).
Fasolę opłukać na sicie; wszystkie składniki zblendować, dodać przyprawy i bakalie, wymieszać, nałożyć do silikonowych foremek lub papierowych papilotek (niestety ciasto do nich przywiera); piec w 190 st. C 25 minut.
Najczęściej staram się unikać dodawania bananów, które doskonale dosładzają, ale też podnoszą indeks glikemiczny babeczek. Jeżeli ciasto wydaje się za gęste, można dodać wody. A do środka daję takie bakalie, jakie aktualnie mam w domu. Babeczki można też spożywać np. na podwieczorek czy do kawy.
Kokosowe kartofelki powstają jako produkt uboczny wytwarzania mleka owsianego lub kokosowego. Po przecedzeniu mleka zostaje mi na sicie pulpa owsiana, albo kokosowa. początkowo ją wyrzucałam, potem jednak wpadłam na pomysł, że może posłużyć jako półprodukt do wykonania kartofelków.
Kokosowe kartofelki
I wersja
Składniki:
pulpa pozostała po produkcji mleka owsianego lub
kokosowego,
wiórki kokosowe,
1- 1,5 łyżki masła orzechowego.
Do pulpy owsianej dodajemy masło orzechowe, wiórki
kokosowe (ile zabierze aby uzyskać konsystencję pasty), mieszamy łyżką.
Następnie toczymy kulki w rękach, obtaczamy w wiórkach kokosowych lub
zmielonych orzechach. Wkładamy do pojemnika, przechowujemy w lodówce.
Jeżeli mamy bezcukrowe masło orzechowe, możemy pastę
dosłodzić ksylitolem lub stewią.
Jeżeli robimy kokoski z pulpy kokosowej, dodajemy mniej
suchych wiórków.
II wersja
Składniki:
pulpa pozostała po produkcji mleka owsianego lub kokosowego,
wiórki kokosowe,
1/2 opakowania serka mascarpone,
stewia lub ksylitol,
gorzka czekolada (90%), 1 płaska łyżka oleju kokosowego.
Składniki jw. mieszamy w misce do uzyskania konsystencji pasty. Formujemy kulki.
W mikrofali topimy czekoladę z olejem kokosowym, polewamy kartofelki. Przechowujemy w lodówce.
Słodziki możemy zastąpić naturalnym miodem.
Nie ukrywam, że "kartofelki" są dosyć kaloryczne, zakładam jednak, że nikt się nimi nie będzie objadał (góra 1 - 2) do kawy.
poniedziałek, 21 września 2015
Moje desery
Normalnych słodyczy nie jadam ze względu na zawartość cukru. Szukam więc dla siebie alternatywnych deserów. Dziś podzielę się dwoma przepisami na "ciasta", które sobie przyrządzam od czasu do czasu. Jako, że cukru zupełnie nie używam, słodzików też (nie muszę wzbogacać potraw słodzikami, bo przyzwyczaiłam się do naturalnych smaków, nie odczuwam dyskomfortu, że coś tam nie jest słodkie).
Pierwszy deser to tradycyjny sernik na zimno. Przepis bajecznie prosty, a zrobić go można dosłownie z tego, co ma się pod ręką.
Sernik na zimno
Składniki:
3 łyżeczki żelatyny,
2 jogurty 400/500 ml (1,5% lub 2% tłuszczu) np. "Tola" z Biedronki; zamiennie mogą być sereki homogenizowanym (naturalne), albo twaróg sernikowy (czasem mieszam serek homo z jogurtem),
owoce sezonowe: borówki amerykańskie ( 250 g), albo jedna brzoskwinia itp.
2 łyżki kakao.
Rozpuszczam żelatynę w 1/2 l wody (czekam, aż ostygnie). Do miski przekładam jogurty (lub jogurt z serkiem, lub twaróg sernikowy), dodaję ostudzoną żelatynę, mieszam składniki. 2/3 wylewam do pojemnika plastikowego, do 1/3 dodaję 2 łyżki kakao - mieszam i wylewam do pojemnika w esy-floresy. Wrzucam opakowanie borówek amerykańskich lub pokrojoną drobno brzoskwinię.
Wkładam do lodówki. Jem, kiedy sernik stężeje. Kto lubi bardziej słodkie może dodać ksylitol, lub inulinę - ja nie odczuwam potrzeby, gdyż wystarcza mi słodkość owoców.
Drugie "ciasto": szarlotka sypana ciągle jest w fazie eksperymentów. Bezpośrednią inspiracją była szarlotka sypana Teni. Pierwszą zgodnie z oryginalnym przepisem zrobiłam dla rodziny - była wyśmienita. Potem zaczęłam fazę eksperymentów, by dostosować przepis do moich potrzeb, a więc bez cukru, mąki pszennej, grysiku, no i masła (niestety bez masła nie udaje się uzyskać dobrego efektu smakowego).
Mój wariant szarlotki sypanej:
Składniki:
1 kg jabłek
1 łyżeczka cynamonu
1 szklanka mąki kokosowej
1 szklanka mąki orzechowej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
3-4 łyżki oliwy z oliwek.
Starte jabłka prażę w rondlu. Suche składniki mieszam w misce i wykładam warstwami na blaszkę (na papier do pieczenia); 1/3 na spód, na to warstwa jabłek, znów 1/3 suchych składników, pozostałe jabłka, ostatnia warstwa suchych składników. Polewam to oliwą z oliwek. Piekę ok. 45 minut w piekarniku (180 stopni).
Próbowałam jedną mąkę zastąpić mąką sojową (nie wyszło zbyt dobre - smak mąki sojowej przebijał). Próbowałam masło (w oryginale) zastąpić mleczkiem kokosowym - szarlotka nie wchłonęła za bardzo tego mleka. Wersja z oliwą (może być poddawana obróbce termicznej) jest niezła, tylko oliwa jest dosyć kaloryczna. Kolejną wersję spróbuję z płatkami owsianymi zamiast np. mąki orzechowej. Jabłka są dosyć soczyste, puszczają sok, który przesącza ciasto, trzeba ten efekt jeszcze wzmocnić, W oryginale stopione masełko łączy się z jabłkami i cukrem - daje znakomity smak. W mojej wersji smak jest nieco inny - ja jem z zadowoleniem - mnie taka dietetyczna szarlotka smakuje.
Oczywiście dla rodziny robię normalne szarlotki, np. taką:
Pierwszy deser to tradycyjny sernik na zimno. Przepis bajecznie prosty, a zrobić go można dosłownie z tego, co ma się pod ręką.
Sernik na zimno
Składniki:
3 łyżeczki żelatyny,
2 jogurty 400/500 ml (1,5% lub 2% tłuszczu) np. "Tola" z Biedronki; zamiennie mogą być sereki homogenizowanym (naturalne), albo twaróg sernikowy (czasem mieszam serek homo z jogurtem),
owoce sezonowe: borówki amerykańskie ( 250 g), albo jedna brzoskwinia itp.
2 łyżki kakao.
Rozpuszczam żelatynę w 1/2 l wody (czekam, aż ostygnie). Do miski przekładam jogurty (lub jogurt z serkiem, lub twaróg sernikowy), dodaję ostudzoną żelatynę, mieszam składniki. 2/3 wylewam do pojemnika plastikowego, do 1/3 dodaję 2 łyżki kakao - mieszam i wylewam do pojemnika w esy-floresy. Wrzucam opakowanie borówek amerykańskich lub pokrojoną drobno brzoskwinię.
Wkładam do lodówki. Jem, kiedy sernik stężeje. Kto lubi bardziej słodkie może dodać ksylitol, lub inulinę - ja nie odczuwam potrzeby, gdyż wystarcza mi słodkość owoców.
Mój wariant szarlotki sypanej:
Składniki:
1 kg jabłek
1 łyżeczka cynamonu
1 szklanka mąki kokosowej
1 szklanka mąki orzechowej
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
3-4 łyżki oliwy z oliwek.
Starte jabłka prażę w rondlu. Suche składniki mieszam w misce i wykładam warstwami na blaszkę (na papier do pieczenia); 1/3 na spód, na to warstwa jabłek, znów 1/3 suchych składników, pozostałe jabłka, ostatnia warstwa suchych składników. Polewam to oliwą z oliwek. Piekę ok. 45 minut w piekarniku (180 stopni).
Próbowałam jedną mąkę zastąpić mąką sojową (nie wyszło zbyt dobre - smak mąki sojowej przebijał). Próbowałam masło (w oryginale) zastąpić mleczkiem kokosowym - szarlotka nie wchłonęła za bardzo tego mleka. Wersja z oliwą (może być poddawana obróbce termicznej) jest niezła, tylko oliwa jest dosyć kaloryczna. Kolejną wersję spróbuję z płatkami owsianymi zamiast np. mąki orzechowej. Jabłka są dosyć soczyste, puszczają sok, który przesącza ciasto, trzeba ten efekt jeszcze wzmocnić, W oryginale stopione masełko łączy się z jabłkami i cukrem - daje znakomity smak. W mojej wersji smak jest nieco inny - ja jem z zadowoleniem - mnie taka dietetyczna szarlotka smakuje.
Oczywiście dla rodziny robię normalne szarlotki, np. taką:
piątek, 24 kwietnia 2015
Czosnek niedźwiedzi kulinarnie
To już ostatnie chwile by zbierać liście czosnku niedźwiedziego. Za chwilkę pokażą się kwiaty i liście staną się zbyt twarde i łykowate (komu to nie przeszkadza - może je spożywać). Jem czosnek niedźwiedzi już ze trzy tygodnie, od momentu kiedy liście stały się na tyle dorodne, by je zrywać. Trzeba pamiętać, że czosnek niedźwiedzi zawiera sporo witaminy C, obniża cholesterol i ciśnienie, działa przeciwmiażdżycowo, ma dobry wpływ na układ trawienny.
Młode listki czosnku doskonale nadają się do sałatek i surówek. Znakomicie komponują się z mięsem (jako przyprawa). Można z nich zrobić pesto czy leczniczą nalewkę, a nawet ususzyć i używać jako przyprawy.
Moje przepisy z wykorzystaniem liści czosnku niedźwiedziego:
I sałatka
2 jaja ugotowane na twardo,
garść liści czosnku niedźwiedziego,
kilka szczypiorów cebuli siedmiolatki,
jogurt naturalny, szczypta soli morskiej.
Jaja zetrzeć na grubej tarce, dodać pokrojone liście czosnku i cebuli siedmiolatki, posolić, polać jogurtem naturalnym, wymieszać i jeść z chlebkiem czystoziarnistym.
II sałatka
garść liści czosnku niedźwiedziego,
szczypior cebuli siedmiolatki,
zielony ogórek
sól morska, jogurt naturalny.
Pokroić liście czosnku i szczypior, dodać pokrojony na cząstki zielony ogórek, posolić, polać jogurtem. Jeść jak wyżej.
Jeżeli lubimy, możemy do obydwu sałatek dodać biały ser - otrzymamy kolejną, nieco inną smakowo sałatkę.
Bardzo dobrze komponuje się czosnek niedźwiedzi z sałatką, której bazę stanowi upieczony (ugotowany) i pokrojony filet z kurczaka przyprawiony kurkumą. Ja zwykle dodaję do takiej sałatki kukurydzę i drobny makaron. Ostatnio kukurydzę zastępuję ugotowaną ciecierzycą.
Jak moje Czytelniczki zauważyły kulinaria niezbyt mnie interesują. Post ten należy więc bardziej wiązać z tzw. zdrowym odżywianiem, niż ze sztuką kulinarną, której w zasadzie nie uprawiam.
Młode listki czosnku doskonale nadają się do sałatek i surówek. Znakomicie komponują się z mięsem (jako przyprawa). Można z nich zrobić pesto czy leczniczą nalewkę, a nawet ususzyć i używać jako przyprawy.
Moje przepisy z wykorzystaniem liści czosnku niedźwiedziego:
I sałatka
2 jaja ugotowane na twardo,
garść liści czosnku niedźwiedziego,
kilka szczypiorów cebuli siedmiolatki,
jogurt naturalny, szczypta soli morskiej.
Jaja zetrzeć na grubej tarce, dodać pokrojone liście czosnku i cebuli siedmiolatki, posolić, polać jogurtem naturalnym, wymieszać i jeść z chlebkiem czystoziarnistym.
II sałatka
garść liści czosnku niedźwiedziego,
szczypior cebuli siedmiolatki,
zielony ogórek
sól morska, jogurt naturalny.
Pokroić liście czosnku i szczypior, dodać pokrojony na cząstki zielony ogórek, posolić, polać jogurtem. Jeść jak wyżej.
Jeżeli lubimy, możemy do obydwu sałatek dodać biały ser - otrzymamy kolejną, nieco inną smakowo sałatkę.
Bardzo dobrze komponuje się czosnek niedźwiedzi z sałatką, której bazę stanowi upieczony (ugotowany) i pokrojony filet z kurczaka przyprawiony kurkumą. Ja zwykle dodaję do takiej sałatki kukurydzę i drobny makaron. Ostatnio kukurydzę zastępuję ugotowaną ciecierzycą.
Jak moje Czytelniczki zauważyły kulinaria niezbyt mnie interesują. Post ten należy więc bardziej wiązać z tzw. zdrowym odżywianiem, niż ze sztuką kulinarną, której w zasadzie nie uprawiam.
czwartek, 5 lutego 2015
Przepisy na miksturę czosnkową i owsiane ciasteczka
podaję na prośbę Czytelniczek. Nie są to przepisy odkrywcze - podobnych w necie znajdziemy multum.
Mikstura czosnkowa - dobra na odporność i przeziębienia. Kiedy człowiek zmaga się z infekcją należy ją pić kilka razy dziennie. Na odporność - wystarczy 1 - 2 razy dziennie (1 dawka to mniej więcej pięćdziesiątka - dla dorosłej osoby).
Mikstura czosnkowa
4 cytryny,
16 ząbków czosnku,
4 łyżki miodu,
1 l wody letniej przegotowanej.
Obrane ząbki czosnku rozgniatam praską, wrzucam do szklanego słoja (dzbanka). Wyciskarką wyciskam cytryny, sok do słoja. Zalewam 1 l ciepłej przegotowanej wody i odstawiam na 24 godziny. Następnie odcedzam (na sicie) i do otrzymanego płynu daję 4 łyżki miodu - dobrze mieszam. Przelewam miksturę do ciemnych butelek, przechowuję w lodówce.
Można robić mniejsze dawki: 1 cytryna, 4 ząbki czosnku, 1 łyżka miodu, 1/4 l wody.
Kto lubi bardziej słodkie, może dać trochę więcej miodu. Można też dać nieco więcej czosnku - zwiększy się "moc" mikstury.
Niektórzy nie przecedzają, tylko wszystko trzymają w słoiku i spożywają to, co jest "na górze".
Ciasteczka owsiane
1 szklanka płatków owsianych,
1 szklanka otrębów owsianych,
3 łyżki otrębów granulowanych (niekoniecznie),
3 łyżki ziaren słonecznika,
3 łyżki ziaren lnu,
3 łyżki żurawiny,
1/2 opakowania płatków migdałowych, lub rozdrobnionych migdałów,
1 jajo,
1 1/2 szklanki startych, podsmażonych wcześniej jabłek (ja dodaję ze słoika, bo mam zrobione wcześniej) - jabłka ostatecznie można zastąpić sokiem/musem jabłkowym (niesłodzonym) np. z kartonu, wtedy dolewamy "na oko", żeby zmiękczyć suche składniki.
To jest przepis podstawowy - można go dowolnie modyfikować. Np. dodaję orzechy włoskie, pokrojone, suszone morele, suszone śliwki itp. Jeżeli nie mam granulatu - nie dodaję. Kiedy po produkcji mleka kokosowego zostają mi wiórki kokosowe - również dorzucam do miski; po produkcji mleka owsianego dodaję pulpę owsianą, migdałowego - migdały itd. Można dodać np. aromat do ciasta, jeżeli ktoś lubi. Jeżeli nie dajemy wiórków kokosowych, można dodać cynamon.
Suche składniki mieszam, dodaję jajo i jabłka - dalej mieszam. Jeżeli masa jest za sucha, można podlać ją sokiem jabłkowym (jak nie mamy - wodą przegotowaną).
Z ciasta owsianego formujemy małe kulki, rozpłaszczamy je, układamy na blaszce do pieczenia (ja kładę na papier do pieczenia) i pieczemy około 20 - 25 min. do lekkiego zarumienienia się. Ostudzone przechowuję w blaszanej puszce.
Średnio wychodzi mi 24 niewielkie ciasteczka - po 12 na jeden wsad. Mnie szczególnie smakują ciasteczka z wiórkami kokosowymi; często je zjadam jako deser na podwieczorek. Doskonale tłumią objawy głodu i przyspieszają perystaltykę jelit.
Mikstura czosnkowa - dobra na odporność i przeziębienia. Kiedy człowiek zmaga się z infekcją należy ją pić kilka razy dziennie. Na odporność - wystarczy 1 - 2 razy dziennie (1 dawka to mniej więcej pięćdziesiątka - dla dorosłej osoby).
Mikstura czosnkowa
4 cytryny,
16 ząbków czosnku,
4 łyżki miodu,
1 l wody letniej przegotowanej.
Można robić mniejsze dawki: 1 cytryna, 4 ząbki czosnku, 1 łyżka miodu, 1/4 l wody.
Kto lubi bardziej słodkie, może dać trochę więcej miodu. Można też dać nieco więcej czosnku - zwiększy się "moc" mikstury.
Niektórzy nie przecedzają, tylko wszystko trzymają w słoiku i spożywają to, co jest "na górze".
Ciasteczka owsiane
1 szklanka płatków owsianych,
1 szklanka otrębów owsianych,
3 łyżki otrębów granulowanych (niekoniecznie),
3 łyżki ziaren słonecznika,
3 łyżki ziaren lnu,
3 łyżki żurawiny,
1/2 opakowania płatków migdałowych, lub rozdrobnionych migdałów,
1 jajo,
1 1/2 szklanki startych, podsmażonych wcześniej jabłek (ja dodaję ze słoika, bo mam zrobione wcześniej) - jabłka ostatecznie można zastąpić sokiem/musem jabłkowym (niesłodzonym) np. z kartonu, wtedy dolewamy "na oko", żeby zmiękczyć suche składniki.
To jest przepis podstawowy - można go dowolnie modyfikować. Np. dodaję orzechy włoskie, pokrojone, suszone morele, suszone śliwki itp. Jeżeli nie mam granulatu - nie dodaję. Kiedy po produkcji mleka kokosowego zostają mi wiórki kokosowe - również dorzucam do miski; po produkcji mleka owsianego dodaję pulpę owsianą, migdałowego - migdały itd. Można dodać np. aromat do ciasta, jeżeli ktoś lubi. Jeżeli nie dajemy wiórków kokosowych, można dodać cynamon.
Suche składniki mieszam, dodaję jajo i jabłka - dalej mieszam. Jeżeli masa jest za sucha, można podlać ją sokiem jabłkowym (jak nie mamy - wodą przegotowaną).
Z ciasta owsianego formujemy małe kulki, rozpłaszczamy je, układamy na blaszce do pieczenia (ja kładę na papier do pieczenia) i pieczemy około 20 - 25 min. do lekkiego zarumienienia się. Ostudzone przechowuję w blaszanej puszce.
Średnio wychodzi mi 24 niewielkie ciasteczka - po 12 na jeden wsad. Mnie szczególnie smakują ciasteczka z wiórkami kokosowymi; często je zjadam jako deser na podwieczorek. Doskonale tłumią objawy głodu i przyspieszają perystaltykę jelit.
sobota, 31 stycznia 2015
Po wczorajszej
niemal wiosennej aurze, poranek przywitał nas obfitymi opadami mokrego śniegu. Kiedy postanowiłam wyruszyć na zakupy, musiałam się zdrowo namachać przy odśnieżaniu auta (mokrego paskudztwa było pewnie z 15 cm). Mimo, że nie był to wczesny ranek, ulice miasteczka niemal puste (ludzie zapewne obawiali się tej niepewnej i niebezpiecznej pogody). Zdziwiły mnie też luzy na parkingu pod centrum handlowym w mieście. Kiedy wróciłam zabrałam się za kucharzenie. Zrobiłam na obiad paluszki (dla męża i mamy), a następnie zabrałam się za przygotowanie różności dla siebie.
Mleko owsiane:
Na bazie mleka owsianego lub kokosowego robię sobie codziennie owsiankę. Taki słoik mleka (przechowywany w lodówce) wystarcza mi na trzy razy.
Do wspomnianej wyżej owsianki dodaję około 2 łyżek jabłek ze słoika (rano przed pracą nie mam czasu, by bawić się w ucieranie jabłka), więc daję gotowe ze słoika. A, że zapasy na wyczerpaniu - należało je uzupełnić.
Potem - wykorzystując m.in. pulpę owsianą z mleka owsianego i wiórki kokosowe z poprzedniej produkcji mleka kokosowego upiekłam sobie ciasteczka owsiane. Są one efektem modyfikacji i własnych eksperymentów jakiegoś przepisu znalezionego w sieci. Wzbogacone ziarnami, otrębami owsianymi, płatkami owsianymi, żurawiną itp. stanowią doskonały deser na podwieczorek.
Na koniec przygotowałam miksturę czosnkowo-cytrynową, którą w zimie piję profilaktycznie.
Muszę jednak stwierdzić, że pita kilka razy dziennie, kiedy zapadłam na zapalenie oskrzeli - postawiła mnie na nogi. A herbatka z kwiatów czarnego bzu dała lepszy efekt leczniczy, aniżeli jakiekolwiek syropy. Polecam więc naturalne sposoby walki z przeziębieniami. Miksturę po 24 godzinach odcedzam, dodaję miód, następnie przelewam do ciemnych butelek, które przechowuję w lodówce.
Mleko owsiane:
Na bazie mleka owsianego lub kokosowego robię sobie codziennie owsiankę. Taki słoik mleka (przechowywany w lodówce) wystarcza mi na trzy razy.
Do wspomnianej wyżej owsianki dodaję około 2 łyżek jabłek ze słoika (rano przed pracą nie mam czasu, by bawić się w ucieranie jabłka), więc daję gotowe ze słoika. A, że zapasy na wyczerpaniu - należało je uzupełnić.
Potem - wykorzystując m.in. pulpę owsianą z mleka owsianego i wiórki kokosowe z poprzedniej produkcji mleka kokosowego upiekłam sobie ciasteczka owsiane. Są one efektem modyfikacji i własnych eksperymentów jakiegoś przepisu znalezionego w sieci. Wzbogacone ziarnami, otrębami owsianymi, płatkami owsianymi, żurawiną itp. stanowią doskonały deser na podwieczorek.
Na koniec przygotowałam miksturę czosnkowo-cytrynową, którą w zimie piję profilaktycznie.
Muszę jednak stwierdzić, że pita kilka razy dziennie, kiedy zapadłam na zapalenie oskrzeli - postawiła mnie na nogi. A herbatka z kwiatów czarnego bzu dała lepszy efekt leczniczy, aniżeli jakiekolwiek syropy. Polecam więc naturalne sposoby walki z przeziębieniami. Miksturę po 24 godzinach odcedzam, dodaję miód, następnie przelewam do ciemnych butelek, które przechowuję w lodówce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)