Ponieważ od jakiegoś czasu interesuje mnie zagadnienie kolei transwersalnej w Galicji - zaczęłam dostrzegać i zbierać materiały na ten temat. Dlatego, kiedy na stronie internetowej Miasta i Gminy Zagórz zobaczyłam informację o otwarciu w Miejsko - Gminnym Ośrodku i Kultury i Sportu wystawy fotografii pana
Grzegorza Nycza „Zagórska kolej w moim obiektywie” - oczywiście zaplanowałam, że ją zobaczę. Wystawę ma być czynna do końca czerwca - toteż, aby mi nie umknęła wybrałam się w poniedziałek. Godziny otwarcia szalone - bo od dziewiątej, bodajże, do piętnastej. A więc w czasie, kiedy nikt z pracujących przed południem nie może jej odwiedzić... No jest to jednocześnie czas pracy pracowników ośrodka kultury w Zagórzu... Obejrzałam, bo jestem na urlopie... Kiedy się pojawiłam w budynku i zapytałam o miejsce wystawy - odniosłam wrażenie, iż panowie tam pracujący mocno się zdziwili, że ktoś chce obejrzeć zdjęcia. Zosatałm jednak wpuszczona, nawet pan muzykujący w tej chwili w salce wystawowej, wyniósł się. Zyskawszy chwilę intymności, mogłam spokojnie pooglądać zdjęcia. Fotografie piękne, kolorowe, pokazujące właściwie odchodzący świat pociągów, lokomotyw, dworców...
Widać, że autor musiał włożyć wiele trudu w znajdowanie interesujących miejsc, by zrobić wspaniałe ujęcia pociagów mknących przez rejon Podkarpacia. Były na fotografiach i lokomotywy parowe, i spalinowe, wijące się pociągi towarowe na tle bogatej przyrody naszego rejonu, budynki dworcowe. Ponoć na wystawie miały być jeszcze eksponaty z Kolejowej Izby Pamięci tutejszego gimnazjum, ale na moją wizytę nie doczekały...
Plakat wystawowy. Wystawa zorganizowana przez bibliotekę.
Autor fotografii Grzegorz Nycz na wystawę wybrał te zdjęcia, które związane są z Zagórzem. To człowiek o ogromnej pasji, pragnący utrwalić na fotografii - to wszystko co jeszcze można, a jest związane z kolejnictwem. Jednocześnie jest zbieraczem starych fotografii związanych z tym tematem. Tak o panu Nyczu napisano na stronie intenetowej MGOKiS:
Wszystkie pamiątki zebrał od mieszkańców gminy Zagórz. To on pukał do naszych drzwi w poszukiwaniu starych zdjęć, dokumentów oraz przedmiotów związanych z historią zagórskiej kolei. Podczas spotkania opowiedział o swojej wielkiej pasji, która trwa do dziś oraz o tym jak powstała książka „Kolej transwersalna przez Galicję.
Zagórz - jako dawny węzeł kolejowy, to miasteczko kolejarzy. Na kolei pracowały nieraz całe rodziny, to i tradycje kolejarskie są tu jeszcze żywe.
Wyczytałam, że fotografie pana Nycza ilustrują książkę panów:
Ryszarda Stankiewicza i Edwarda Wieczorka „Kolej transwersalna przez Galicję”:
Ryszard Stankiewicz, Edward Wieczorek „Kolej transwersalna przez Galicję”. Wydawnictwo Eurosprinter; 2009 r.
Słusznie wyczekiwana przez środowiska miłośników kolei i Galicji książka o jednej z najpiękniejszych linii kolejowych w Polsce. Galicyjska Kolej Transwersalna powstała pod koniec XIX wieku jako gigantyczna inwestycja Monarchii Austro-Węgierskiej. Mająca prawie 800 km linia łącząca Czadcę z Husiatynem poprzez Żywiec, Suchą Beskidzką, Nowy Sącz, Biecz, Jasło, Krosno, Sanok, Sambor i Stanisławów urzeka do dzisiaj zarówno z powodu przebiegu przez góry i pogórza jak także dzięki architekturze dworców charakterystycznych dla tamtej epoki i jej projektodawców. Bogactwo zamieszczonego w albumie materiału zaskoczy z pewnością każdego! W sumie zebrano ok. 900 ilustracji w tym także układy stacyjne, stare dokumenty ale przede wszystkim fotografie z których większość nie była nigdy publikowana, są też takie które dokumentują budowę linii pod koniec XIX wieku. Album jest kolejną pozycją z cyklu NAJCIEKAWSZE LINIE KOLEJOWE W POLSCE.
Pomyślam, że warto by było to wydanie albumowe zobaczyć. Skierowałam więc swe kroki do tutejszej bilioteki. Pani bibliotekarka swym wyglądem absolutnie nie zaprzeczyła stereotypowi bibliotekarki: Większości ludzi, gdy spytamy ich o wizerunek bibliotekarza, stanie przed oczyma niezbyt atrakcyjna, nieśmiała kobieta w średnim wieku, spoglądająca na świat przez grube szkła okularów, ubrana w niemodną i kolorystycznie stonowaną spódnicę, takiż sweter oraz buty na płaskim obcasie. Bibliotekarka nie używa, w powszechnym mniemaniu, makijażu i biżuterii. Po prostu zlewa się z tłem. (za: Renata Augustyn, Michał Fijał, Centrum Informacji Biznesowej i Europejskiej, Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie ("Między wizerunkiem a stereotypem").
Ta wprawdzie nie miała siwych włosów i okularów, była stosunkowo młoda, odziana w jakąś ocieplaczową kamizelkę, znudzona (pustki w bibliotece) i zupełnie niezorientowana. Dowiedziałam się, że: omawiana wyżej książka była, ale chyba ktoś wypożyczył. Dlaczego na wystawie nie ma już eksponatów z izby pamięci ?- pani nie wiedziała. Ostatecznie uratowała swój bibliotekiarski honor znajdując mi pisemko wydawane przez zagórską parafię, w którym był artykuł i o panu Nyczu, i o książce Stankiewicza i Wieczorka, a także telefon do pana Nycza. Za jedyne 20 gr zł polskich skserowałam sobie stroniczkę pisemka: "Verbum" nr 10(69)/2009 (poźniej znalazłam archiwalne numery tegoż miesiecznika w Internecie).
Dziś zadzwoniłam do pana Nycza, podziękowałam z piękne fotografie, wyraziłam słowa uznania, otrzymałam obietnicę, że kiedy zawita do Sanoka, przywiezie książkę i się umówimy, bym mogła ją zobaczyć. Uzyskałam zgodę na reprodukcję zdjęć z wystawy. Zrobiłam kilka, ale jakość techniczna jest fatalna (odbijały się szyby). Zresztą moje marne umiejętności fotograficzne i kiepski dosyć sprzęt "zabijają" cały urok fotografii autora - pokazuję dlatego tylko dwa najlepsze (w moim wykonaniu):
Fot. Grzegorz Nycz: Ty2-953 z pociagiem towarowym do Uherzec na tle góry Sobień
Fot. Grzegorz Nycz: Pociąg osobowy Łupków-Zagórz na stacji Mokre Małopolskie