takie powłoczki na poduszki na krzesła pod altanką (jeszcze przed wyjazdem z Krakowa).
Jako że materiał zawiera dużo niebieskości, a właściwie nawet błękitu nieba, kwalifikuje się do zabawy blogowej Małe Dekoracje u Splocika na maj.
takie powłoczki na poduszki na krzesła pod altanką (jeszcze przed wyjazdem z Krakowa).
Jako że materiał zawiera dużo niebieskości, a właściwie nawet błękitu nieba, kwalifikuje się do zabawy blogowej Małe Dekoracje u Splocika na maj.
Mam starą chałupę w Zagórzu, mam zamiłowanie do starych garnków, w których umieszczam doniczki z pelargoniami. Lubię kolor niebieski, na który pomalowałam półlitrowe blaszane garnuszki. Jeden z nich, ten z dziubkiem, jest znaleźny i prawie nie ma spodu, ale urzekł mnie ten dziubek. Te pomalowane kubki umieściłam na ścianie chałupy (nie dorobiłam się drewnianego płotka), wisi tam też co najmniej 70-letni niebieski durszlak (kolor ma oryginalny).
Stwierdziłam, że taka dekoracja pasuje mi do zabawy blogowej u Splocika "Małe dekoracje".
Cytat: "Cokolwiek możesz zrobić, o czymkolwiek możesz marzyć, po prostu zacznij to robić. Odwaga, to inteligentna moc sprawcza" - Johanes Wolfgang Goethe.
Od zawsze podobają mi się narożne zakładki do książki. Tym razem tak się złożyło, że mieliśmy się zająć wnuczkami, no i dla młodszej wymyśliłam drobną pracę. Miała wykonać haftem diamentowym narożną zakładkę do książki. Do pracy zabrała się ochoczo i po jakimś czasie mogła pochwalić się takim oto rezultatem:
Nowa zakładka została naturalnie w zasobach młodszej wnuczki, ja zrobiłam tylko zdjęcia.
wygląda mój zając z balonem przypominającym pisankę. Wprawdzie hafcik nie jest pastelowy, tylko biały, występują na nim niedociągnięcia (trudno było liczyć krzyżyki z dwóch nitek na dwie nitki, bo haft jest na jucie, a nie na kanwie, a juta ma nierównej grubości niteczki):
Jednak sądzę, że zaklasyfikuje się do marcowej odsłony zabawy blogowej u Anetty. Jeszcze nie wiem czy będzie z tego kawałka juty mała serwetka, czy też hafcik zakwalifikuje się do oprawienia w ramki.
Nie było rady, trzeba było zabrać się do zrobienia dekoracji wielkanocnej, bo czas późny, a pomysłu nie ma. W końcu przypomniałam sobie, że mam w zapasach pisanki, które należy zrobić wypełniając je haftem diamentowym. Wyjęłam co potrzeba i zasiadłam do robótki. Nigdy się za to nie zabierałam, bo "stara jezdem, ślepa jezdem". Pomysłu na nic innego nie było i zaczęłam...
I spodobało mi się. Wydawało mi się, że jest trudna technika haftu kryształkowego i mało tego trzeba wysilić wzrok (to akurat okazało się prawdą). Zrobiłam sześć pisanek, które dedykuję zabawie u Splocika Małe Dekoracje na marzec:
i być może będzie to "coś wartościowego".
Moja wnuczka Wanda zażyczyła sobie rośliny: zwisając liście. Kupiłyśmy więc odpowiednią włóczkę (tu akryl) w kolorze zielonym i tak uczyniłam szydełkową roślinę zwisającą, składającą się z łodyżek z liśćmi, których różnej długości wyszło kilka sznurów. Liście nieco się zwijały, więc potraktowałam je żelazkiem i wtedy się "rozwinęły". Doniczki wnuczka nie chciała, nie wiem więc, jak je będzie sobie mocowała, ale to późniejsza "pieśń"
Oto roślina:
Prezentuję ją wiszącą na drzwiach (to tak na razie tymczasowo do zdjęć).
Można przypiąć do kluczy, torebki, kosmetyczki, torby itp. Częściowo wykonane szydełkiem, częściowo wykorzystana została pomalowana główka - koralik:
Witam tegoroczne Walentynki takim oto sercem:
Są serca, jest miłość, kolor różowy, jest i dekoracja:
Raczej nie chwalę się dokonaniami wnuczek, ale tym razem praca mojej starszej wnuczki - Wandzi bardzo mnie zauroczyła. Dziewczynka, jak się okazuje, przejawia talent plastyczny. Dzisiaj pokazuję w jaki sposób przygotowała prezent dla swojej koleżanki.
Wandzia kupiła pudełko, do którego spakowała prezent, jednak sama to pudełko ozdobiła. Na czarnym tle pudełka pojawiły się stemple różowe w kształcie serduszek i napis "Agacia". Na wierzchu pudełka podobny napis, na kratkowanej kartce:
Na koniec karteczka na pamiątkę z symboliczną "13" (tyle lat ma dziewczynka) i kolażem, gdzie m.in. znajduje się zdjęcie dziewczynek (tu przysłonięte).
Mam sporo podkładek na stół, pod talerze. Są głownie haftowane (z dawnych lat), kiedy jeszcze w Polsce nie były popularne. Widziałam takie w Ameryce i przeniosłam do swojego domu. Faktem jest, że nie były plastikowe, łatwe w utrzymaniu i czyszczeniu. Ale mi to nie przeszkadzało, prałam poplamione podkładki z materiału i też służyły wielokroć.
Ostatnio uszyłam nowe podkładki: duże, z podwójnym materiałem. Na wierzch powędrowały stare kawałki dżinsu, resztki ze skróconych spodni, czy fragmenty zasłony. Drugą stronę uszyłam z podszewki, z kolorowej bawełny, która gdzieś tam pozostała w resztkach.
Sądzę, że moje podkładki, chociaż nie wyszydełkowane czy zrobione na drutach wpisują się w wezwanie zabawy blogowej Soplocika "Rękodzieło i przysłowia":
Pasuje mi tu cytat: "Pewnego dnia coś zrobisz, coś zobaczysz albo wpadniesz na pomysł, który pozornie pojawi się znikąd. I poczujesz, że coś w tobie drgnęło, jakieś ciepło w piersi. Kiedy tak się stanie, nie wolno ci tego zignorować. Otwórz umysł i podążaj za tym pomysłem. Podtrzymuj płomień. A wtedy na pewno znajdziesz swój ogień". - Beth Hoffman
Prosta forma, dość ciemny materiał podkładki, ale dobrze prezentują się na stole i chronią stół przed odparzeniem.
Pokazuję dzisiaj, jako przykład ozdoby, dekoracji, którą wykonać można z różnego materiału. Ja swoje kule styropianowe okleiłam: sznurkiem, ozdobną włóczką, czapkami żołędzi, samymi żołędziami, mchem, a nawet kawałkami ścinków z drewna pochodzącymi z rozdrabniacza gałęzi (pomalowałam je później na złoty kolor), a nawet miękkimi pomponikami... Można obklejać tym wszystkim, co nam fantazja dyktuje.
Chciałabym dedykować te dekoracje zabawie blogowej u Splocika Rękodzieło i Przysłowia... albo 3 w licowej odsłonie.
wykonałam z wełny owczej, która wydała mi się całkiem zdatna do takiego projektu. Kosze stanowią doskonałe osłonki na doniczki z kwiatkami: