Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Wyspowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Wyspowy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 listopada 2023

Kapliczka na przełęczy E. Rydza-Śmigłego

Kapliczka posadowiona została na przełęczy Edwarda Rydza-Śmigłego między Łopieniem (961 m n.p.m.) a Mogielnicą (1171 m n.p.m.) nieopodal jego pomnika.  



Na przełęczy znajduje się kamienny Pomnik Spotkania Pokoleń z 1938 r. oraz krzyż, postawione na pamiątkę walk Legionów Polskich w 1914 r., dowodzonych właśnie przez  E.Rydza-Śmigłego.

sobota, 25 marca 2023

Na Łopień

Wycieczka krótka i niemęcząca. W sam raz na wyprawę z córką,  obiema wnuczkami i pieskiem (tym razem yorkiem). Było to tzw. łapanie jeszcze niezłej pogody, która i tak nas nieco zawiodła. Bo chociaż zapowiadało się wypogodzenie i słońce - skończyło się deszczem (chwilami zlodowaciałym) i wietrzyskiem urywającym głowy. Na górze przydały się nawet rękawiczki.

Na trasie zobaczyłyśmy salamandrę. Zrobiłyśmy zdjęcia  i filmiki - poczułyśmy się jak japońska wycieczka, każda chciała uwiecznić zwierzę, które szło tylko sobie wytyczoną dróżką 


Łopień ma rozległy i długi grzbiet przebiegający z południowego zachodu na północny wschód. W grzbiecie tym wyróżnia się trzy szczyty: zachodni Łopień 961 m n.p.m., środkowy Łopień Środkowy ok. 950 m n.p.m i  Łopień Wschodni 805 m n.p.m.





Najwyższy wierzchołek masywu Łopienia opada w południowo-wschodnim kierunku do Przełęczy Rydza-Śmigłego, poprzez którą łączy się z masywem Mogielicy.

Wyruszyłyśmy z Przełęczy Rydza-Śmigłego (jest tam jednocześnie parking samochodowy) zielonym szlakiem i ograniczyłyśmy się tylko do wejścia i zejścia. Można stamtąd iść także na Mogielicę. Czas wejścia i zejścia niedługi i zamyka się w granicy  dwóch godzin. Naturalnie nam zeszło nieco dłużej, bo na szczycie było jedzenie, zabawy z pieskiem i podziwianie widoków z punktu widokowego.

I jeszcze ciekawostka. Taką oto ławeczkę odkryłyśmy na szczycie Łopienia: 


Poszukałam wiadomości na jej temat i oto czego się dowiedziałam.

Co roku, od 14 lat odbywa się akcja "Odkryj Beskid Wyspowy", która polega na zorganizowanym zdobywaniu szczytów pasma górskiego rozciągającego się pomiędzy doliną Raby, a Kotliną Sądecką na terenie województwa małopolskiego. W tym roku cykl wędrówek rozpocznie się 11 czerwca od wejścia na Urbanią Górę, a zakończy się 10 września w Lubogoszczy. 

Pomysł na ustawianie ławek noszących imiona turystów pojawił się wśród organizatorów inicjatywy. Polega na tym, że turyści wspólnie zdobywają szczyty tego pasma górskiego i teraz stawiają takie ławeczki (społecznie i na własny koszt).

Czesław Szynalik, pomysłodawca tej akcji powiedział:
Postanowiliśmy, że każda ławeczka będzie dedykowana turystom imiennie. Chcielibyśmy, aby każdy wędrowiec po Beskidzie Wyspowym miał swoje dedykowane miejsce. Z drugiej strony ławki są konieczne, żeby turyści mieli gdzie odpocząć po trudzie wędrowania po Beskidzie Wyspowym, który jest piękny, ale wymagający.
Swoje ławeczki mają już: Joanny, Anny, Julie, Agaty, Edyty, Lidki, Ireny, Stanisławy, Józefy, Mieczysławy, Andrzeje, Czesławy, Janusze.
Zamontowano już 16 ławeczek m.in. na Jasieniu, Łopieniu, Szałasie, Polanie Łąki, Ostrej, Lubogoszczy, Ćwilinie, Śnieżnicy, Szczeblu, Bydłoniowej. Ławek ma być około 40. 

źródło:https://krakow.tvp.pl/65415483/laweczki-z-imionami-turystow-na-szlakach-beskidu-wyspowego

niedziela, 21 marca 2021

Na Luboń Wielki

Na Luboń Wielki (1022  m n.p.m.), zwany przez miejscowych "Biernatką", wybrałyśmy się z córką i wnuczką. Należało przywitać pierwszy dzień wiosny.😁
Wyruszyłyśmy szlakiem żółtym z Rabki  Zaryte. Jak się okazało był jednym z trudniejszych, ale co tam...
Dziwiłyśmy się  tylko, że tak mało ludzi idzie na tę niewielka przecież górę. Minęło nas jakieś młode  towarzystwo i jeden pan. Szlak jest jednak atrakcyjny, chociaż w zimie inaczej postrzega się jego uroki. 
 

 

Już na początku okazało się, że nasze pierwsze wiosenne wejście będzie zupełnie zimowe. W nocy było blisko -8 st. C, rano jeszcze trzymał mróz.

 
No i kiedy odeszłyśmy nieco z Zaryte, stało się widoczne, że w miarę drogi - śniegu przybywa.


 Najbardziej atrakcyjną częścią podejścia było przedarcie się przez tzw. gołoborze, które w porach bezśnieżnych musi wyglądać bardzo interesująco. Teraz jednak przysypane śniegiem i wyślizgane kamienie, zupełnie nie prezentowały się się przyjaźnie.



 
Gołoborze zwane „Dziurawe Turnie” znajduje się na terenie rezerwatu przyrody nieożywionej „Luboń Wielki”. A przejście prowadzi przez  rumowisko skał  i powalonych starych drzew. Ponoć jest tam 13 jaskiń. 

 
Na szczycie przywitało nas okazałe schronisko PTTK (teraz nie wpuszczające ludzi do środka). Jego budowę rozpoczęto w 1929 r., a ukończono w 1931 r.


Pod koniec okupacji pojawiła się realna groźba spalenia budynku przez Niemców, którzy niszczyli obiekty turystyczne, jako potencjale bazy partyzantów. Na szczęście nie doszło do tego, zapobiegła mu ówczesna gospodyni schroniska Karolina Kaleciakowa. Wg opowieści, kiedy na początku 1945 r. na Luboniu pojawił się oddział hitlerowców, Karolina Kaleciakowa stanęła przed komendantem jednostki likwidacyjnej z niemowlęciem i flaszką wódki. Niemcy odstąpili od realizacji planu. Próbowali jeszcze później zniszczyć schronisko pociskami, ale bezskutecznie. (źródło: https://gorydlaciebie.pl/wyprawy/lubon-wielki-polane-surowki/).

Na szczycie schroniska widnieje wieża przekaźnikowa
wybudowana w 1961 r., w celu poprowadzenia transmisji mistrzostw świata FIS w Zakopanem w 1962 r. Obecnie jest przekaźnikiem dla telewizji oraz telefonii komórkowej.

Niestety na szczycie okazało się, że aura jest zupełnie nieprzyjazna. Sypał drobny śnieg, niesamowicie wiał mroźny wiatr, mróz mroził palce w rękawiczkach. Wydawało mi się, że za chwilę zupełnie odmrozi mi twarz. Okazało się jednak, że jest tam sporo ludzi, którzy weszli łatwymi szlakami: głównie niebieskim, albo zielonym. Tradycji nie stało się zadość, zrezygnowałyśmy z jedzenia kanapek - było tak zimno, że kawa która polała się po termosie - zamarzła na nim. A więc zrobiłyśmy błyskawiczne zdjęcia i hajda w dół niebieskim szlakiem.

 
Im niżej, to cieplej i mniej śniegu. Jednak popadywał drobny śnieżek, a przez chmury próbowało się przedrzeć słońce. Aczkolwiek zupełnie mu się to nie udało.



LinkWithin

Related Posts with Thumbnails