Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutorial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutorial. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 lipca 2014

Biżuteryjny kolaż - satynowa kolia cz.1

Witajcie drogie Hamakowiczki i Hamakowicze!!!
Korzystając z niezbyt letniej aury (deszcz pada nieustannie od 2 dni) przysiadłam do komputera, aby zapoczątkować na Hamaku nowy cykl tutoriali związanych z tworzeniem biżuterii. Mam nadzieję, że cyklem tym zachęcimy Was do próby swoich sił i w tej tematyce rękodzielniczej. A więc zaczynamy nasz:

Zdajemy sobie sprawę z dużej ilości różnych tutoriali biżuteryjnych dostępnych w sieci dlatego też postanowiłyśmy nie tworzyć kolejnego cyklu tak zwanego ABC, czyli nauki konkretnych technik od podstaw, ale chcemy Wam pokazać jak można różne techniki łączyć ze sobą oraz jak można wykorzystywać do tworzenia biżuterii niestandardowe półprodukty - jednym słowem będziemy tworzyć biżuteryjne kolaże :)
Witam Was serdecznie :) dziś chciałam zaprezentować jedną z nowości jaka przewija się na forach internetowych, a mianowicie zastosowanie materiałów farbowanych w biżuterii.

Większość z Was pewnie słyszała o jedwabiu "shibori" - nie jest to jego gatunek, a rodzaj farbowania materiałów. "Shibori" to technika, która ostatnio w Polsce zdobywa coraz więcej zwolenników. Ma to związek z zainteresowaniem różnymi metodami barwienia tkanin oraz użycia coraz to nowych pomysłów do tworzenia niepowtarzalnych egzemplarzy biżuterii. Termin „shibori” pochodzi z języka japońskiego i oznacza barwienie tkanin, które wcześniej są odpowiednio zgniecione, przeszyte, uciśnięte lub skręcone. W wyniku tego procesu otrzymuje się nie tylko barwne wzory na tkaninie, ale też ciekawą strukturę. Ten sposób zdobienia tkanin znany był zresztą nie tylko w Japonii, ale także w Afryce, Ameryce Południowej, Indiach, czy w Indonezji.

W niektórych sklepach internetowych w Polsce pojawił się już jedwab "shibori", ale wiadomo, że kreatywna Polka nie mogła by spać po nocach ;) gdyby nie spróbowała tej techniki zastosować na materiałach dostępnych w naszym kraju :) i tak o to jedna z moich znajomych podjęła się tego zadania i dziś zaprezentuję Wam właśnie zastosowanie nie jedwabiu a satyny farbowanej metodą "shibori" :) Może wystarczy tego przydługiego wstępu i przejdźmy do konkretów :)

Potrzebne materiały:
- igły do koralików np firmy Galant
- nici monofilowe i nici do szycia koralików
- nożyczki
- filc
- materiał satynowy farobwany metodą "shibori"
- koraliki toho 11 i 15
- kaboszon główny w tym wypadku agat dendrytowy oraz minerały (labladoryty, kwarc różowy - listki, perły rzeczne
- taśma metalowa z perełkami
- eko- skórka
- szpilki
- klej np. szewski
- kartka brystolu A4, marker


1. Pierwszą czynnością jest narysowanie na kartce A4 szablonu kolii i wycięcie go, a potem przeniesienie na arkusz filcu (dobrze jeśli filc który będzie bazą do szycia będzie ciut grubszy) obrysowanie i wycięcie. Następnie za pomocą szpilek staram się ułożyć na filcu materiał satynowy.



2. Dobrze jest rozplanować sobie też ułożenie minerałów żeby wiedzieć ile ich potrzebujemy do swojej pracy. Miejsca położenia poszczególnych minerałów można zaznaczyć delikatnie markerem lub wbić szpilkę (markera nie polecam na satynę co innego miejsca na filcu).


3. Przystępuję teraz do przyszycia satyny ściegiem fastrygowym - używam do tego celu nici monofilowych tak aby ślad szycia był jak najmniej widoczny na materiale.


4. Kolejnym krokiem jest przyklejenie kaboszonu głównego - stosuję do tego celu klej szewski, odczekuję odpowiednią ilość czasu aby klej związał minerał z satyną (przy aplikacji kleju należy uważać aby nie dać go za dużo i żeby nie zabrudzić nim materiału).


5. Przystępuję teraz do obszycia minerału koralikami toho 11 i 15 używając takich ściegów beadingowych jak back stitch i peyote. Przy obszyciu tego agatu używam już nici do beadingu - ja osobiście wolę się nimi posługiwać choć są osoby zajmujące się beadingiem, które do tego celu używają żyłek.


 6. Następnie przyszywam resztę minerałów. Do tego celu używam dalej nici beadingowych.



7. Gdy już wszystkie minerały są przyszyte zaczynam obszywać je koralikami toho 11 stosując back stitch.





8. Czasami zdarza się tak podczas naszej pracy, że stwierdzamy iż początkowy projekt trzeba jeszcze wzbogacić o jakieś elementy :) tak też było i tym razem. Do projektu biżuterii dołączyłam perły rzeczne, których początkowo miało nie być. Przyszyłam je, a następnie dalej obszywałam już pracę koralikami toho tak aby zakryć te miejsca, gdzie jest pusty filc.



Żeby Was za bardzo nie zanudzić przydługim tutorialem na dziś skończymy nasze wspólne szycie, a w następnej części pokażę Wam jak należy wykończyć tył pracy podszywając go eko-skórą i zamontować zapięcie. Życzę Wam powodzenia :) w tworzeniu biżuterii.

Mam nadzieję, że zapoczątkowany dziś cykl spowoduje, że zechcecie sięgnąć po techniki biżuteryjne, których jeszcze nie próbowałyście i półprodukty, których na co dzień nie używacie do tworzenia.

Z chęcią w cyklu "Biżuteryjne kolaże" przedstawimy również Wasze ciekawe tutoriale :) zapraszamy do kontaktu z naszym Zespołem turkusowyhamak1@gmail.com :)

Miło też będzie nam jeśli prześlecie zdjęcia swoich prac na e-mail, które powstaną na bazie tutoriali w cyklu "Biżuteryjny kolaż" - stworzymy galerię Waszych prac z linkami do blogów lub stron fb - czekamy na efekty Waszej pracy :) W temacie wiadomości napiszcie "Biżuteryjny kolaż".

Przypominamy że do 15 lipca czekamy na Wasze piękne prace wykonane na Siłownię Twórczą "Świat magii". 

Pozdrawiam serdecznie i życzę wiele weny twórczej.



środa, 9 października 2013

Z miłości do haftu - wiosenne kwiaty

 Witajcie drogie Hamakowiczki i Hamakowicze:) za oknami króluje nam już jesień ale jak widać po tytule dzisiejszego posta my będziemy czarować dla Was wiosennie jeszcze na Turkusowym Hamaku:) a to za sprawą naszej Luny, która dla Was rozpoczęła nowy cykl na naszym blogu


Dzięki fascynacji Gosi haftem będziemy mogły poznać tajniki haftu płaskiego, cieniowanego i wielu innych odmian, których nazw nawet Wam nie powtórzę w tym momencie - ale dzięki tym kursom myślę, że nie tylko moja wiedza w dziedzinie haftu znacznie się poszerzy. Zapraszam Was na pierwszą część wspaniałego cyklu "Z miłości do haftu".


Witajcie !
Chciałam Was dzisiaj zaprosić do wspólnego haftowania . Haft płaski należy do moich ulubionych i to od niego zaczynałam swoją przygodę z wyszywaniem . Jego odmian jest bardzo dużo i różnie jest nazywany. 
Najpopularniejszy jest kolorowy i biały chociaż wydaje się , że nieco zapomniano o tej niezwykłej metodzie haftowania. Najtrudniejszym wydaje się być haft cieniowany , w którym oprócz techniki potrzebne są pewne zdolności manualne. Mam nadzieję ,że ten kursik przybliży Wam nieco tą piękna metodę zdobienia tkanin.

Dzisiaj pokaże Wam jak wypełniać na tkaninie odbity wzór.
Wybrałam wzór , który od dawna  bardzo  mi się podoba  , ale nie było okazji by go wykonać.
Pochodzi z miesięcznika "Anna" , który to swego czasu był jedynym źródłem moich inspiracji.
Na widocznym zdjęciu 1/4 całości 


Potrzebna nam będzie odpowiednia tkanina , nie może być zbyt wiotka , najlepiej jakiś len lub dosyć sztywna bawełna o gęstym splocie. Można użyć  lnu przeznaczonego do haftu krzyżykowego jeśli komuś akurat zbywa tej tkaniny , ale nie może być to len obrazkowy ( ma rzadki splot) .


Musicie wybrać odpowiednią mulinę , ja akurat wybrałam ta podaną w schemacie czyli DMC , ale możecie dokonać modyfikacji , często to robię. Do tego typu wzorów niekoniecznie musicie używać podanych nici.


Przenosimy wzór na tkaninę , ja robiłam to w sposób bardzo archaiczny , za pomocą kalki ołówkowej. Odbijałam schemat na pergamin a następnie kopiowałam za pomocą kalki na tkaninę.Jeśli chcecie możecie użyć ołówków do kopiowania lub pisaków, ja robię to własnie w ten sposób.


Wzór jest okrągły co widać po czterokrotnym jego odbiciu .
A tak wygląda schemat.


Zostaje nam teraz założyć tamborek , chyba , że ktoś nie używa ! ale ja nie wyobrażam sobie haftowania bez niego, wg. mnie niezwykle ułatwia pracę.


A teraz do pracy! wybieramy kolor muliny i musimy zdecydować ile pasm użyjemy do wyszycia jednego kwiatka. Ja podzieliłam pasmo na pół, w tego typu wzorach musimy uzyskać efekt wypukłości, dlatego nić nie może być  zbyt cienka . Do wyszywania łodyg można użyć dwóch pasemek mulinki, ale wszystko zależy od naszych indywidualnych upodobań.


Aby nie robić pęków należy zabezpieczyć nić na tkaninie przed wypruciem.


Zaczęłam wyszywać listek, dlatego aby uzyskać wspomniany wyżej efekt wypukłości, kilkoma prostymi ściegami wypełniam środek listka .


a następnie wkłuwam igłę w zaznaczony brzeg wzoru raz za razem 


Wykonując te proste ściegi wypełniamy pierwszy listek.


W czasie haftowania ułatwiam sobie pracę nie zmieniając co chwilę koloru nici , ale wykorzystując ta  którą mam nawleczoną do wypełnienia kolejnego takiego samego listka.


jeśli zostanie Wam kawałek muliny w jakimś kolorze to możecie użyć jej do pogrubienia wzoru  wypełniając środek kolejnego elementu w tym kolorze.


Teraz zajmiemy się przebiśniegiem , listki już mamy. Za pomocą tych samych ściegów  przystępujemy do wypełnienia białą mulinka  płatków kwiatka.


Musicie pamiętać podczas wypełniania o pogrubieniach wewnątrz wzoru.



I przebiśnieg gotowy ! To naprawdę nie jest trudne ! trochę ćwiczeń i wprawy a
 osiągniecie wymarzone efekty. Jeśli nie zdecydujecie się na wyszywanie większej całości , to zawsze możecie użyć poszczególnych elementów by ozdobić woreczek, poduszkę, ręcznik czy inny kawałek tkaniny.
Życzę powodzenia .
A za miesiąc kolejna lekcja, będziemy haftować pierwiosnka.
Luna.

Mam nadzieję, że nowy cykl spodobał się Wam i skorzystacie z tych kursów:) i wzbogacicie swój warsztat hafciarski o nowe umiejętności - tym bardziej, że poszczególne elementy chociażby powyższego haftu można wykorzystać do ozdobienia mniejszych prac np. woreczków, serwetek, zawieszek.....Życzymy Wam wiele weny twórczej.

Przypominamy, o trwającej Siłowni Twórczej - Jesienią malowane. Do 14 października czekamy na wasze prace.


piątek, 27 września 2013

Metamorfozy czyli jak odnowić ramę krzesła

Witajcie

W naszym nowym cyklu:




chciałabym Wam pokazać jak odnowić ramę krzesła. W moim przypadku chodzi o krzesła, które miały zostać wyrzucone na śmietnik. Mój mąż zamawiał lokal na imprezę taneczną w pewnej instytucji i dowiedział się że krzesła są do wyrzucenia. Wziął cztery. Trzeba mu oddać wielką sprawiedliwość, bo były w naprawdę opłakanym stanie. Bardzo zniszczona tapicerka i ramy też trochę. Straszliwie brudne (czekało go potem gruntowne czyszczenie samochodu)  Ale ich zaletą jest to że są stabilne. Ponieważ i tak musiałabym kupić krzesła, bo nie mieliśmy żadnych, więc powiedziałam sobie, że nic nie ryzykuję. Jak je popsuję, to skończą gdzie miały skończyć, a ja się może czegoś nauczę. Czy powinny skończyć na śmietniku? Ocenicie sami.



Nie mam zdjęć całkowicie przed moimi działaniami, ale po tapicerowaniu wyglądały tak:


Ramy były zniszczone, w niektórych miejscach lakier zszedł do żywego drewna. Widać, że nie miały kontakt z wodą.

Takie krzesła można odnowić na dwa sposoby. Można zmatowić lakier i pomalować podkładem tzw. primerem, a potem farbą - uzyskuje się wtedy efekt gładkiej powierzchni. Ja chciałam dotykając krzesło czuć ciepło i lekką szorstkość drewna. W tym celu trzeba pozbyć się lakieru.

Mój pierwszy pomysł był taki:


Wyczyścić wszystko do imentu. Pozbyć się lakieru i warstwy nasączonej bejcą. Ale niestety okazało się szybko, że nie mam odpowiednich narzędzi. Dysponowałam bowiem nienajlepszą szlifierką papierami ściernymi różnej maści i własnymi rękoma.

Postanowiłam więc pozostawić bejcę i wykorzystać ją do lekkich przecierek, a usunąć tylko lakier.

Potrzebne mi więc było:
1.szlifierka,
2.specjalny papier ścierny-kratka,
3.odkurzacz,
4.farba akrylowa biała i barwniki do niej,
5. gąbka,
6. rękawiczki,
7. miejsce gdzie można dowolnie brudzić - ja wybrałam balkon.

Pozbawiłam krzesło siedziska

Duże powierzchnie szlifowałam szlifierką


 żeby nie wyrzeźbić kantów na nogach wszystkie obłe powierzchnie szlifowane były taką specjalną siatką. To mój mąż w akcji.


Najtrudniejsze były okrągłe wykończenia, które trzeba było dopracować ręcznie papierem ściernym na gąbce


Uwaga na kąciki lakier nie mógł nigdzie pozostać, bo w takim miejscu farba nie wsiąkłaby w drewno. Ponieważ pył pokrywał wszystko równą powierzchnią, co jakiś czas przecierałam szmatką wyszlifowane miejsca by sprawdzić czy nic mi się nie błyszczy. Połysk oznaczał niezdarty lakier.

Po zakończeniu szlifowania trzeba odpylić ramę krzesła

 Ja robiłam to odkurzaczem.
Tak wygląda oszlifowane krzesło
Moje krzesła nie wymagały napraw, ale gdyby trafiły Wam się bardziej zdezelowane egzemplarze, to  na tym etapie jest czas na klejenie krzesła i wypełnianie ewentualnych ubytków najlepiej szpachlą do drewna.
Do krzeseł zrobiłam bejcę z farby akrylowej. Farbę najpierw zabarwiłam na kolor, jaki mi się podobał, a potem rozcieńczyłam mniej więcej do konsystencji ciasta naleśnikowego. Chodzi o to by była płynna i łatwo wsiąkała w drewno ale nie pokrywała go całkiem.
Gąbką wcierałam farbę w drewno.

 Przy wcieraniu chodzi o uzyskanie jednolitej powierzchni i równe pokrycie całości. W tym celu trzeba wcierać farbę na danym elemencie zawsze w jednym kierunku. Jeśli przy okazji pacniemy farbą sąsiedni element nie wolno go tak zostawić trzeba to pacnięcie również rozetrzeć.

Tak to wyglądało po jednokrotnym wtarciu farby. Po przeschnięciu, które jest bardzo szybkie wtarłam drugą warstwę.

A to już efekt końcowy:

Krzesło nie jest jednolite jak po pomalowaniu pędzlem, widać przetarcia w miejscu gdzie "wygląda" bejca. Całość trzeba jeszcze zabezpieczyć. Ja użyję do tego wosku do drewna.  W ten sposób krzesła zostały uratowane i pewnie mi trochę posłużą. A jakie Wy przedmioty ratujecie od zapomnienia? Czekamy na Wasze propozycje.
Zapraszamy Was serdecznie do dzielenia się na łamach Turkusowego Hamaka swoimi pomysłami na "Metamorfozy". Czekamy też na Wasze prace w Siłowni Twórczej "Jesienią malowane".