Jest! Nareszcie mogę zaprezentować mój sposób na wiosnę, naszyjnik na którego miałam kilkanaście koncepcji, ale z tej jestem zadowolona. Skończyłam go już w święta, ale był problem ze zdjęciami, te też nie są takie jak być powinny, ale dobre i to.
Kwiatek (poznajecie jaki?) można przesuwać dzięki tulejce do której jest przyszyty. Jest to połączenie wzoru na końcówki koralikowe i peyotowe płatki. Do tego końcówki z listkami, można je ustawiać asymetrycznie, jak kto lubi. Wzór na listki uzupełnię jak tylko go znajdę bo przez te parę dni gdzieś mi się zapodział, pracowałam wtedy na innym komputerze.
Chciałam pokazać jak można ustawiać kwiatek więc załapiecie się na moje osobiste zdjęcia, robione jednak bardzo spontanicznie więc bez komentarzy proszę. ;)
Naszyjnik powstał na wiosenne wyzwanie.
To tyle z teorii, na wyzwanie jest jeszcze jedna praca, ale to innym razem bo muszę się pobawić z obróbką zdjęć. Sporo zdjęć bo chciałam jak najlepiej ukazać formę tej pracy.
Pierwsze zdjęcie to jak wygląda w pomieszczeniu kiepsko oświetlonym, tam gdzie mamy trochę słońca lub mocniejsze światło cały sznur pięknie się błyszczy dzięki zastosowaniu kilu różnych odcieni zieleni.
No i te moje nieszczęsne zdjęcia :)