Showing posts with label zupy. Show all posts
Showing posts with label zupy. Show all posts

2011-08-23

Pochwała prostoty - letnia zupa jarzynowa.

Obiecany wpis z 7 rzeczami, których o mnie nie wiecie (vide: Lovely Blog Award) jest wciąż w trakcie tworzenia. Uff, ciężko mi pisać o sobie, więc stwierdziłam, że najpierw zrobię zdjęcia, a potem dodam do nich komentarze.:)

Tymczasem przechodzę przez rynkowy zawrót głowy* - bez opanowania rzucam się na kolorowe cukinie, kabaczki i pierwsze dynie. Nie potrafię odmówić fioletowym kalafiorom (które po ugotowaniu robią się zielone!), malinowym pomidorom i młodej papryce. Kuszą mnie śliwki, papierówki i ciągle, nieustająco borówki. Najchętniej zamknęłabym się w kuchni i gotowała bez przerwy, tymczasem pochłania mnie praca (czytaj: tango), rowery i kolejne hobby (jak myślicie,co? :)).


Pierwszą rzeczą, którą gotuję po powrocie z rynku** jest zupa. Jako, że lata praktycznie nie było i temperatury nas nie rozpieszczały chłodnik pojawił się u nas tylko kilka razy, ale za to z radością gotuję lekkie zupy warzywne. Z kaszą lub razowym makaronem. Wywar z młodej marchewki, selera, liści selera i pietruszki i innych dobroci, które znajdę na rynku jest tak słodki i smaczny, że mogłabym go pić, sam, po prostu z kubka. Dorzucam do niego kabaczek, cukinię, fasolki, młody ziemniak i odrobinę kapusty. Doprawiam delikatnie solą i świeżym koperkiem, bo młodym warzywom nic więcej nie trzeba. Jeśli jeszcze nie robiliście takiej zupy, polecam gorąco!


Letnia zupa jarzynowa

1 cebula, obrana
3 marchewki pokrojone
1 pietruszka + nać
1/2 główki selera korzeniowego lub 1 mała główka  (pokrojony w drobną kostkę) + nać
3 łyżki oliwy z oliwek
3 ziarna ziela angielskiego
ok. 10 ziarenek czarnego pieprzu
1 liść laurowy
1 ziemniak
garść fasolki szparagowej lub masłowej, pokrojonej na mniejsze kawałki, długości ok. 3cm
1/2 kabaczka, obranego i wydrążonego z nasion, pokrojonego w grubą kostkę
1/2 cukinii lub jedna mała cukinia, pokrojona w grubą kostkę
1/4 główki białej kapusty, poszatkowanej
świeży koperek, sól
garść ugotowanego pęczaku, lub garść drobnego makaronu np. takiego

Cebulę, marchew, pietruszkę z natką, posiekany w drobną kostkę seler oraz jego nać włóż do 2 litrów wrzącej wody. Dodaj oliwę z oliwek, ziele angielskie, ziarenka czarnego pieprzu i liść laurowy.  Gotuj pod przykryciem na wolnym / średnim ogniu przez ok. 20 minut. Następnie wyjmij cebulę, pietruszkę z natką, nać selera, ziele angielskie, liść laurowy i ziarenka pieprzu. Do bulionu dodaj ziemniak i fasolkę i gotuj przez 10 -15 minut. Dodaj cukinię i kabaczek oraz makaron. Gotuj przez 5 minut. Dodaj poszatkowaną kapustę i gotuj ok. 5 minut, aż kapusta zmięknie, ale nie rozleci się. Zdejmij zupę z ognia (w tym momencie dodaj ugotowany pęczak, jeśli wolisz kaszę), pozwól ostygnąć i dopiero po ostygnięciu dopraw solą i świeżym koperkiem. Smacznego!


*przy okazji tematu rynków, ryneczków i targowisk - polecam świetny artykuł Agnieszki Kręglickiej na ten właśnie temat. Nic dodać, nic ująć.
**Mój ulubiony rynek to malborskie targowisko we wtorki i piątki, koniecznie przed 8, kiedy jeszcze jest z czego wybierać. A Wasz?

2010-11-24

Rozwiązanie zagadki + wyśmienita zupa.

Zagadka prawie nie była zagadką, bo już w pierwszym komentarzu pojawiła się prawidłowa odpowiedź! Kasię B. poproszę mejlem o namiary pocztowe, bym mogła wysłać nagrodę - pierniczki go powieszenia na choinkę mojego wypieku :)

Te białe kuleczki to śnieguliczka biała, które namiętnie rozgniatałam jako dziecko, aż do momentu, kiedy dowiedziałam się, że jest to zimowe pożywienie niektórych ptaków i wyrzuty sumienia nie pozwoliły mi na dalszą zabawę ;) Do tej pory pozostały one dla mnie znakiem, że oto już za rogiem czeka zima...

Koniec listopada - już nie jesień, jeszcze nie zima. Gdzieś pomiędzy testowaniem przepisów na pierniczki i ciasteczka świąteczne, wracam do słonecznych październikowych zdjęć, ubieram żółty sweter i uśmiecham się do kolejnej dyni.  Smażę racuchy z dyni i jabłek, gotuję wyśmienitą zupę dyniową Jamiego O. i piekę dyniowy keks z nieprzyzwoitą ilością bakalii i czekolady - a wszystko po to, by nie dać się ponurej listopadowej aurze. Z sukcesem! :)



Zupa dyniowa z boczkiem i chilli
inspirowana "wyśmienitą zupą dyniową" Jamiego Olivera

20ml oliwy z oliwek
2 cebule, obrane i posiekane
2 marchewki, obrane i posiekane
1/2 bulwy selera korzeniowego, obrana i posiekana
4 ząbki czosnku, obrane i przeciśnięte przez praskę
100g bekonu (boczku okrojonego z tłuszczu), pokrojonego w kostkę
1 łyżka świeżych igiełek rozmarynu
1/2 (lub 1 mała) świeżej czerwonej papryczki chilli, oczyszczonej z nasion i drobno posiekanej
1 1/2 kg dyni, oczyszczonej z nasion i pokrojonej na kawałki
2l bulionu warzywnego
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz

Do dużego garnka wlej oliwę i rozgrzej na średnim ogniu. Wrzuć cebulę i zeszklij (nie rumień), dodaj marchewkę, seler i smaż na wolnym ogniu przez 10 minut, mieszając od czasu do czasu. Dodaj czosnek, bekon, rozmaryn i smaż przez kolejne 5 minut. Dodaj dynię i bulion, doprowadź do wrzenia i gotuj na małym ogniu przez ok. 20 minut do pół godziny, aż dynia będzie miękka. Zdejmij z ognia, odrobinę ostudź, zmiksuj blenderem na krem. Starannie dopraw solą i pieprzem. Podawaj z grzankami* lub groszkiem ptysiowym.

*Kromki jasnego, pszennego chleba skrop posmaruj oliwą z oliwek, odrobinę posól. Wstaw do piekarnika z funkcją 'grill' lub opiekacza na 5 minut aż chleb będzie chrupki. Pokrój w kostkę.

2010-11-17

O powrotach + miska zupy.

Co robicie jak wracacie z dłuższej podróży? Ja zanim rozpakuję rzeczy i wstawię pranie, sprawdzam czy mam wszystkie składniki na zupę i w razie braku biegnę do warzywniaka. Bo zupa to podstawa, zwłaszcza teraz, jesienią. W czasie, gdy gotuje się zupa robię naleśniki, na które składniki zawsze mam (mąka, mleko). Po pół godzinie krzątania się w kuchni czuję, że wróciłam, że jestem u siebie. 


Na pozostałe zdjęcia z wyprawy zapraszam jutro (część pierwsza jest tutaj), dzisiaj króluje zupa - jesienna, gęsta, bardzo warzywna. I oczywiście naleśniki - gryczane, bez glutenu i mleka krowiego* (idealne dla alergików).

*mleko sojowe / ryżowe można oczywiście zastąpić zwykłym.



Zupa-krem z jesiennych warzyw

na bulion warzywny:
1 cebula, obrana
3 marchewki
1 pietruszka
1/2 pora
1 główka selera korzeniowego
3 łyżki oliwy z oliwek
3 ziarna ziela angielskiego
ok. 10 ziarenek czarnego pieprzu
1 liść laurowy

Przygotuj bulion: wszystkie składniki włóż do 2 litrów wrzącej wody i gotuj pod przykryciem na średnim ogniu przez ok. 20 minut. Następnie wyjmij i wyrzuć pora, pietruszkę, cebulę, liść laurowy, ziarenka pieprzu i ziela angielskiego.

Dodatkowo:
1 cebula drobno posiekana
1 brokuł, umyty, pokrojny na różyczki
kawałek obranej dyni (200 - 300g), pokrojonej w kostkę
4 ziemniaki (ok. 400g), obrane, pokrojone w kostkę
1 ząbek czosnku
2 łyżki oliwy z oliwek
sól i pieprz do smaku
śmietanka do podania

Na patelni rozgrzej oliwę z oliwek i podsmaż cebulkę (na złoto). Do gotowego bulionu dodaj brokuł, ziemniaki, dynię i podsmażoną cebulę. Gotuj na średnim ogniu przez ok. 15 - 20 minut aż warzywa zmiękną (jeśli bulionu jest za mało i nie przykrywa warzyw należy dodać wody). Zmiksuj na krem, dopraw przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku, solą i pieprzem. Podawaj z kleksem ze śmietanki. (Ja dodatkowo udekorowałam zupę pesto i rukolą).


Naleśniki gryczane
wg przepisu Brona Marshalla

250g mąki gryczanej
1 jajko
800 ml mleka ryżowego / sojowego/ tradycyjnego krowiego
szczypta soli

do wersji słodkiej dodaję 1 łyżkę miodu
do smażenia: olej rzepakowy / oliwa z oliwek

W dużej misce wymieszaj mąkę z solą, Dodaj jajko i wymieszaj. Powoli dodawaj mleko, cały czas mieszając, aż ciasto będzie gładkie. Rozgrzej 1 łyżkę oliwy z oliwek na patelni (moja miała średnicę 25cm). Łyżką wazową nalej trochę ciasta i przechylając patelnię, rozprowadź je tak, żeby tworzyło cienką warstwę. Smaż ok. 1 minuty, przewróć na drugą stronę i smaż przez kolejne 15 - 20 sekund. Powtórz czynność aż do wyczerpania ciasta.


Propozycje podania na słodko:
- z waniliowym twarożkiem i rodzynkami
- z duszonymi jabłkami / gruszkami
- z konfiturą (np. śliwkową)
- z bananem i syropem klonowym

Propozycje wytrwane:
- z duszonymi pieczarkami
- z brokułem gotowanym na parze i beszamelem

Smacznego!

2010-08-16

Pełnia lata: pomidorówka ze świeżych pomidorów.


Kiedy zmęczona po upalnym dniu wracam do domu, nic nie cieszy mnie bardziej niż talerz domowej zupy. Zupa w lodówce jest częściowo odpowiedzialna za moje poczucie bezpieczeństwa - jest zupa, jest więc co jeść. Większość moich zup jest na wywarze warzywnym, który gotuję z tego co dostanę na rynku, plus warzywa, które akurat są w sezonie, oliwa z oliwek i świeże zioła. Do tego kromka domowego chleba i jestem szczęśliwa.

Prezentowałam już kiedyś na blogu zupę pomidorową, która należy do moich podstawowych, ekspresowych zup przygotowywanych zimą. Latem jednak, w pełni sezonu pomidorowego, grzechem byłoby robić ją z pomidorów z puszki, nawet tych najlepszych. Zapraszam więc dzisiaj na letnią wersję ze świeżych pomidorów z bazyliowymi kluseczkami. Smak takiej pomidorowej jest za każdym razem inny, w zależności od dojrzałości i odmiany pomidorów, co jest zarazem jej sekretem. Najlepsze są pomidory śliwkowe, podłużne, które mają dużo miąższu i mało pestek, ale każde inne będą także ok. Niezależnie od użytej odmiany, pomidorówka ze świeżych pomidorów za każdym razem budzi mój zachwyt i marzenie, by mieć sezon na pomidory przez cały rok.


Zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów

bulion warzywny ugotowany na zmniejszonej ilości wody (1l)
2kg dojrzałych pomidorów
garść świeżej bazylii
1 łyżka oliwy z oliwek
4 łyżki słodkiej śmietanki 12 lub 18% 
sól i pieprz do smaku

bazyliowe kluseczki: 
2 jajka
garść świeżej bazylii
2 łyżki mąki
szczypta soli
woda

Pomidory umyć i pokroić na ćwiartki, a następnie wrzucić do garnka z oliwą i bazylią. Na wolnym ogniu zagotować mieszając łyżką od czasu do czasu. Gotować pomidory do momentu aż się całkowicie rozpadną. Przetrzeć przez sitko do bulionu warzywnego, doprawić solą i pieprzem.
Przygotować bazyliowe kluseczki: jajka zmiksować blenderem z bazylią. Dodać mąkę oraz sól. Mieszając łyżką dodawać wodę, aż do uzyskania masy o konsystencji bardzo gęstej śmietany. Zupę doprowadzić do wrzenia i kłaść kluseczki łyżeczką. 1 kluseczka - pół łyżeczki ciasta. Po zużyciu całego ciasta gotować zupę jeszcze przez minutę, lekko ostudzić i dodać 4 łyżki słodkiej śmietanki. Smacznego! 


2010-05-19

Z tęsknoty za zielenią...

ugotowałąm zupę krem z cukinii. Marzyłam o szparagowej, ale powoli (po ok. 2 miesiącach) sezon na nie już się kończy, są coraz droższe i coraz trudniej dostępne. A na cukinie sezon się właśnie rozpoczął - są zielone, słodkie i tanie. Upiekłam też pełnoziarniste bułeczki z zieloną nutą - ze świeżą szałwią i bazylią. Z tęsknoty za zielenią pojechaliśmy na wycieczkę do Tigre i delty Parany - relacja foto już jutro :) Tymczasem dzisiaj zapraszam na lekki zielony lunch, z którego jestem całkiem dumna, bo przepisy obmyśliłam sama :)


Zupa-krem z cukinii ze świeżymi ziołami

1kg cukinii
2-3 łodyżki selera naciowego
1 mała marchewka
1 cebula
1 mały ziemniak
1 ząbek czosnku
1 łyżka koperku
7 listków świeżej bazylii
3-4 listki świeżej szałwii
5 łyżek oliwy z oliwek extra virgin
1/2 kostki bio-bulionu warzywnego (opcjonalnie)
sól, świeżo zmielony pieprz do smaku
do podania: śmietanka

1. Warzywa umyć i obrać, pokroić w kostkę. Cukinię przełożyć na durszlak, posypać solą, odstawić.
2. Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oliwy z oliwek i podsmażyć seler naciowy, cebulę i marchewkę, aż warzywa będę al dente a cebulka zeszklona. Przełożyć do dużego garnka.
3. Odsączyć cukinię, osuszyć ręcznikiem papierowym. Na tej samej patelni rozgrzać pozostałą oliwę i podsmażyć cukinię wraz z ząbkiem czosnku, który wyjmujemy i wyrzucamy przed przełożeniem cukinii do garnka.
4. Warzywa zalewamy wodą, tylko tyle, by prawie przykrywała wszystkie warzywa. Dodajemy pokrojony ziemniak oraz pół kostki bulionu (opcjonalnie). Gotujemy pod przykryciem, na średnim ogniu ok. 15 do 20 minut. Zdejmujemy z ognia, pozwalamy zupie ostygnąć do temperatury pokojowej a następnie dodajemy świeże zioła - koperek, bazylię i szałwię. Blenderem miksujemy na krem. Doprawiamy solą i pieprzem, podajemy z kroplą śmietanki. Smacznego!



Bułeczki pszenne pełnoziarniste ze świeżymi ziołami

10 sztuk

2 łyżeczki drożdzy instant
400ml letniej wody
650g mąki pszennej pełnoziarnistej (grahamkowa też jest świetna)
2 łyżeczki soli
4 łyżki miękkiego masła
3 łyżki świeżych drobno posiekanych ziół (użyłam szałwii i bazylii)
mleko, śmietanka lub białko jajka do posmarowania wierzchu bułeczek

1. Drożdże wymieszać z letnią wodą i odstawić na 5 - 10 minut. Wymieszać z pozostałymi składnikami i wyrabiać przez ok. 5 minut, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przykryć folią, odstawić do wyrastania aż ciasto podwoi swoją objętość (mi zajęło to 1h).
2. Przygotować blaszkę - wysmarować masłem i wysypać bułką tartą lub otrębami. Po wyrośnięciu ciasto odgazować i uformować 10 bułeczek, maczając ręce w oleju - ważne by nie podsypywać mąką nawet jak ciasto będzie klejące. Ułożyć na blaszce zachowując 3-4 cm odstępy. Odstawić do wyrośnięcia - mi zajęło to 30 minut.
3. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200°C.Wyrośnięte bułeczki wstawić do piekarnika, piec ok. 20 - 25 minut aż będą złote. Ostudzić na kratce. Smacznego!

Uwagi:
1. Bułeczki są pyszne i wilgotne także na drugi dzień. Na trzeci dzień idealnie jako tosty.
2. Jeśli nie mamy świeżych ziół możemy użyć suszonych jednak w mniejszej ilości - myślę, że 1 łyżka całkowicie by wystarczyła.

2010-05-08

Duża zupa czyli minestrone.

Minestra oznacza po włosku zupę, którą zaczyna się posiłek. Przyrostek -one służy do tworzenia zgrubień i dlatego też minestrone to w dosłownym tłumaczeniu nic innego jak duża zupa. Minestrone zwłaszcza z dodatkiem makaronu stanowić może pełnowartościowy posiłek i to - oprócz dużej ilości warzyw - bardzo w niej lubię.

Nie ma "jednego" przepisu na tą wspaniałą włoską zupę - tak jak i w Polsce nie ma jednego przepisu na krupnik czy pomidorówkę. Każdy włoski region szczyci się swoją wersją. I tak na przykład w Mediolanie dodaje się do niej ryż, w Toskanii obowiązkowym dodatkiem jest zielona fasolka szparagowa i zielony groszek, w Genui dodaje się do niej kawałki dyni, bób, fasolkę czerwoną kidney i trzy rodzaje makaronu (cannolicchi, ditalini, penne), odrobinę pesto i tartego parmezanu.
Wspólnym mianownikiem wszystkich wersji są warzywa takie jak seler, cukinie, marchewki, ziemniaki, cebula i dojrzałe pomidory gruszkowe.

Moja ulubiona minestrone to kwintesencja późnego lata i wczesnej jesieni. Jest bardzo lekka, kolorowa, całkowicie warzywna i chyba najbliższa wersji toskańskiej (ciekawe dlaczego...? ;) ). P. dodaje do niej trochę parmezanu, ja natki pietruszki, oboje za to często jemy ją z chrupiącą grzanką posmarowaną zielonym pesto. Oryginalny przepis pochodzi z "Recetas basicas de Italia" Laury Zavan.


Minestrone

ok. 6 porcji

300g zielonej fasolki szparagowej
2 średnie ziemniaki
1 cebula
2 marchewki
3 gałązki selera naciowego
2 średnie cukinie
3 dojrzałe pomidory (najlepiej gruszkowe)
5 łyżek oliwy z oliwek
sól i świeżo mielony pieprz do smaku
opcjonalnie: starty parmezan, natka pietruszki

1. Nożem zrób małe nacięcia na pomidorach a następnie sparz je wrzątkiem. Zdejmij skórkę, przekrój na pół, wyrzuć nasionka, pozostałą część pomidora pokrój w kostkę.
Cebulę obierz i pokrój w drobną kostkę.
Umyj, obierz i pokrój w drobną kostkę (ok. 1,5cm na 1,5cm) pozostałe warzywa.
2. W dużym garnku podgrzej oliwę z oliwę. Na ciepłą oliwę wrzuć cebulę, marchewkę i seler naciowy. Często mieszając smaż aż cebula się zeszkli, a seler i marchewka lekko zmiękną.
Dodaj pozostałe warzywa i całość zalej wodą, tak by przykryła wszystkie warzywa. Gotuj na wolnym ogniu pod przykryciem ok. 30 - 40 minut (aż wszystkie warzywa będą miękkie, ale nie rozgotowane!). Dopraw do smaku solą i pieprzem, podawaj posypane natką pietruszki lub startym parmezanem (we Włoszech często podaje się go osobno). Smacznego!

2010-05-02

Edukacyjna kampania Jamiego Olivera.


Dla wszystkich nieangielskojęzycznych - w lewym dolnym rogu znajduje się "Subtitules available in:". Obok tego napisu znajduje się rozwijane menu, z którego wystarczy wybrać Polish i voila! W prawym górnym rogu oryginalnej strony znajduje sę także opcja "Open interactive transcript", na którą należy kliknać i wybrać "Polish" - w ten sposób będziemy mieli cały tekst przemówienia Jamiego Oliviera po polsku wyświetlony w prawej kolumnie.

Dla mnie najbardziej przerażająca jest scena, w której dzieci w szkole podstawowej nie są w stanie rozpoznać kalafiora, buraka czy pieczarki. Gdy Jamie pokazuje im pomidory zgadują, że to są ziemniaki!
Głównym punktem rewolucji Jamiego Olivera jest edukacja dzieci na temat zdrowego jedzenia, tak aby gdy dorosną umiały ugotować parę szybkich podstawowych dań i wiedziały co jest zdrowe a co nie. I chociaż dzieci jeszcze nie mam, podpisuję się pod tą ideą obiema rękami. Pamiętacie lekcje pracy techniki w podstawówce? Pamiętam, że uczyłam się wyszywać, szydełkować, robiliśmy własny brelok na klucze... ale nikt nie uczył nas gotować. Mam wyjątkowe szczęście mieć wspaniale gotującą mamę i to od niej właśnie nauczyłam się podstawowych przepisów. To z domu wyniosłam przeświadczenie, że ugotowanie zupy to chwila moment i coś bardzo prostego, tak samo jak przyrządzenie surówki czy upieczenie ryby w piekarniku. To, że umiem zrobić bulion warzywny i krupnik, ekspresową pomidorową czy zupę z czerwonej soczewicy to zasługa mojej mamy. Dzięki temu na studiach nigdy nie ciągnęło mnie do fast foodu, bo równie szybko mogłam mieć coś pysznego domowego i to jeszcze na dwa dni!
W okresie nastoletniego buntu co prawda odgrażałam się, że nie będę gotować i że znajdę sobie chłopka, który będzie dla mnie gotował... ale na szczęście szybko mi to przeszło i teraz dzielę swoją pasję razem z rodzicami, ciągle ucząc się od nich ale też i ucząc ich nowych rzeczy - np. zaraziłam tatę pieczeniem chleba i teraz piecze wspaniałe chleby na zakwasie, zdecydowanie lepsze niż moje.
Ciekawa jestem czego Wy się nauczyliście od swoich rodziców? :)

Przy okazji zapraszam na przepis na moją ulubioną zupę - barszcz ukraiński. Oczywiście nauczyłam się jej od mojej mamy, dziękuję! :)


Barszcz ukraiński

na bulion warzywny:
1 cebula, obrana
3 marchewki pokrojone
1 pietruszka
1/2 pora
1/2 główki selera korzeniowego
1/4 główki białej kapusty, poszatkowanej
3 łyżki oliwy z oliwek
3 ziarna ziela angielskiego
ok. 10 ziarenek czarnego pieprzu
1 liść laurowy

ponadto:
3 - 4 średnie buraki
puszka białej fasoli w sosie pomidorowym lub 2 garście fasoli namoczone min. 12h wcześniej i ugotowane
3 - 4 ziemniaki, pokrojone w kostkę sól, pieprz, śmietanka, natka pietruszki - do smaku

1. Umyj buraki. Razem ze skórką gotuj na średnim ogniu pod przykryciem aż do miękkości. Odcedź wodę, ostudź, a następnie obierz i zetrzyj buraki na tarce z dużymi oczkami.
2. W czasie kiedy buraki się gotują przygotuj bulion: wszystkie składniki włóż do 2 - 3 litrów wrzącej wody i gotuj pod przykryciem na wolnym / średnim ogniu przez ok. 30 minut. Następnie wyjmij pora, pietruszkę, seler, cebulę i liść laurowy. Do bulionu dodaj ziemniaki i gotuj przez ok. 10 - 15 minut. Następnie dodaj poszatkowane buraki i fasolę w sosie pomidorowym*. Zagotuj, dopraw solą i pieprzem. Podawaj z odrobiną śmietanki i z natką pietruszki. Smacznego!

* Jeśli używamy fasoli suszonej, należy ją 12h przed namoczyć a nastepnie ugotować do miękkości. Ugotowaną dodać do zupy plus dodatkowo ok. 300g passaty pomidorowej lub parę łyżeczk koncentratu pomidorowego.

2010-01-30

No Impact Man. Zupa krem z selera. Chleb rosyjski z ziarnami.

Czy słyszeliście może o No Impact Man? Colin Beavan wraz z rodziną postanowił przez rok żyć tak, by mieć jak najmniejszy negatywny wpływ na środowisko. Dodać należy, że Colin mieszka w samym sercu Nowego Jorku, na Manhattanie. Prawie codzienne zapiski, refleksje etc. znaleźć można na jego blogu, powstał też film dokumentujący cały eksperyment.

Colin zaczyna zmianę swojego stylu życia od prostych rzeczy takich jak zmiana diety i kupowanie produktów tylko organicznych i lokalnych, zmniejszenie ilości produkowanych śmieci, zaprzestanie kupowania nowych rzeczy (co na początku jest szczególnym wyzwaniem dla jego żony, która otwarcie przyznaje się do ubraniowego zakupoholizmu), rezygnacja z transportu publicznego etc. Kolejne kroki są coraz bardziej radykalne - m.in. po 6 miesiącach Beavanowie odłączają elektryczność.
Pierwsze efekty eksperymentu są bardzo namacalne (na przykład utrata wagi), dalsze zmieniają światopogląd i świadomość obojga. Projekt budzi na początku zaciekawienie, a następnie bardzo dużo wrogości i krytycyzmu,  albowiem podważa filar amerykańskiej kultury: konsumpcjonizm.
Mieć mniej w przypadku Colina znaczy mieć więcej - czasu dla rodziny, na rozmowę, na uprawę małego ogródka, na gotowanie, pisanie i refleksje.
Nie chcę oceniać filmu (ani Colina) - uważam jednak, że warto go zobaczyć. Obejrzeć starając się nie oceniać, spojrzeć z ciekawością, pomyśleć chwilę po.

Jest jeden moment, który bardzo bardzo mi się podoba. Projekt zaczyna się i kończy zimą. Colin przekopując ziemię w ogródku opowiada o tym jak bardzo inaczej ten rok mu minął. Że nie były to po prostu przewrócone kartki z kalendarza i zaskoczenie "ojej, to już rok minął", ale że naprawdę odczuł, że minął rok. Jedząc tylko lokalne sezonowe warzywa i owoce, uprawiając ogródek, rezygnując z klimatyzacji etc. poczuł się związany z naturą. (Po angielsku: "I felt connected" w moim odczuciu ma o wiele szersze znaczenie niż tylko związany z naturą, ale nijak nie umiem tego inaczej przetłumaczyć.)
Jestem bardzo 'za' wieloma pro-ekologicznymi pomysłami przedstawionymi w filmie, jednak z elektryczności rezygnować nie zamierzam. Póki co noszę własne płócienne torby na zakupy, warzywa i owoce kupuję na lokalnym rynku starając się kupować głównie te, które są właśnie w sezonie. Nawet jeśli są droższe niż w supermarkecie - wolę zjeść mniej a lepiej. Zanim coś kupię zastanawiam się i staram się być uczciwa wobec siebie czy czegoś potrzebuję czy po prostu chcę.
W duchu świetnego posta Bei oraz No Impact Man zapraszam na serię dań sezonowych. Dzisiaj zupa krem z selera z chlebem rosyjskim z ziarnami. Jutro tarta z buraczkami i karmelizowaną cebulą a pojutrze placuszki dyniowe.



Zupa-krem z selera

Ugotuj bulion warzywny, dodaj do niego 2 ziemniaki pokrojone w kostkę i kilka łodyżek selera naciowego (opcjonalnie). Zetrzyj dużą główkę selera na tarce o grubych oczkach. (Mój seler ważył prawie kilogram). Pokrój dużą cebulę w drobną kostkę. Rozgrzej oliwę na dużej patelni, przesmaż cebulkę na złoto. Dodaj starty seler i na średnim ogniu podsmaż go odrobinę. Następnie dodaj do niego dwie - trzy szklanki bulionu, duś przez ok. 15 do 20 minut na wolnym ogniu aż seler zmięknie.
Jeśli chcesz mieć bardzo gęsty krem do podduszonego selera po prostu dodaj ugotowane ziemniaczki i łodyżki selera naciowego i zmiksuj na krem. Ja zazwyczaj jednak dodaję podduszony seler do całego bulionu i wtedy miksuję. Doprawiam solą i pieprzem, podaję z pokrojną natką pietruszki i kromką domowego chleba. Smacznego!


Uwagi:
1. Zupę krem z selera można spokojnie zrobić tylko z selera korzeniowego. Zupa jest słodka, gęsta i bardzo pożywna.
2. Inspiracja na tą wspaniałą zupę pochodzi od mojej mamy - dziękuje! :)


Chleb rosyjski z pestkami dyni i słonecznika
Przepis cytuję za Piekarnią Tatter - Rossiysky z ziarnami.
Oryginalnie przepis pochodzi z książki A. Whitley "Bread Matters".

320g zaczynu zakwasowego żytniego razowego*
280g wody
480g jasnej mąki żytniej
10g soli
50g pestek słonecznika
50g pestek dyni

Do zaczynu dodać wodę i dobrze wymieszać. Wsypać mąkę i sól, dodać nasiona i wyrobić lepkie, raczej luźne ciasto. Trwa to zaledwie 2-3 minuty. Przełożyć do formy wysmarowanej oliwą i wysypanej otrębami - użyłam keksówki o długości 30cm i szerokości 11cm. Przykryć naoliwioną folią i zostawić do wyrośnięcia w 28°C (dobrze jest poczekać, aż chleb urośnie nieco (1/2 cm) ponad foremkę). Wtedy wierzch chleba posmarować oliwą i włożyć go do pieca rozgrzanego do 210°C i piec 15 minut. Następnie temperaturę zmniejszyć do 190C i piec kolejne 40-45 minut.

* zaczyn zakwasowy można przygotować metoda 3 stopniowa lub wymieszać:
50g zakwasu żytniego razowego
150g maki żytniej razowej (100%)
300g wody
Szczelnie przykryć i zostawić na 12-24 godziny. Po tym czasie zaczyn jest gotowy do użycia.

Uwagi:
1. Chleb rosyjski to mój chleb codzienny, ulubiony. Ma bardzo wilgotny miąższ, świeżość zachowuje nawet po tygodniu!
2. Piekłam go już wiele razy i za każdym razem wychodził wspaniale. Zdarzało mi się go piec tylko ze słonecznikiem lub tylko z dynią oraz bez dodatku pestek - każda wersja była smaczna. Bardzo ważne jest by piekarnik był porządnie rozgrzany a ciasto dobrze wyrośnięte.

2010-01-22

Pomidorowa. Ekspresowa.

Kiedy nie mam czasu (a zazwyczaj im bliżej weekendu tym mniej mam czasu - warsztaty, milongi, lekcje...) gotuję wielki gar zupy. Co najmniej 4 litry, tak by starczyło dla nas obojga na dwa dni. A ponieważ szalejemy na punkcie pomidorów* bardzo często jest to zupa pomidorowa. Latem kiedy pomidory pachną słońcem i są słodkie i soczyste gotuję ją ze świeżych pomidorów albo zamieniam w gazpacho. Zimą zazwyczaj używam passaty z dodatkiem sűrített paradicsom (węgierska wersja koncentratu pomidorowego, jednak nie aż tak skoncentrowana jak w Polsce, pyszna i idealna także na sos do pizzy). Najbardziej lubię ją z drobnym makaronem, P. preferuje z kluskami lanymi. W którejkolwiek wersji - zupa pomidorowa należy do mojej ścisłej czołówki.



Zupa pomidorowa, ekspresowa. 

bulion warzywny
400g passaty pomidorowej
200g sűrített paradicsom (można zastąpić 100g koncentratu pomidorowego lub dodać podwójną ilość passaty - czyli razem 800g passaty)
125 - 150g drobnego makaronu (użyłam sorprese lisce, ale każdy inny też będzie dobry)

Z ugotowanego bulionu wyjąć warzywa, zostawić tylko marchewkę. Dodać passatę i  sűrített paradicsom oraz drobny makaron, zagotować. Gotować na wolnym ogniu aż makaron będzie al dente (wg wskazówek na opakowaniu).  Zdjąć z ognia, doprawić solą i pieprzem. Jeśli zupa jest za bardzo skoncentrowana to można dodać trochę wody. Podawać z odrobiną słodkiej śmietanki i pokrojoną natką pietruszki. Smacznego!

* Tak, Tomatango to połączenie 'tomato' z tangiem. ;) Czyli pomidora z tangiem. Absurdalne, ale łatwe do zapamiętania i wymawia się tak samo w każdym języku. A co najważniejsze - dobrze opisuje nas - tango & food :)


2010-01-15

Krupnik mojej mamy

Smak mojego dzieciństwa... prosta, rozgrzewająca zimowa zupa, której sekret leży w pysznym wywarze warzywnym i gruboziarnistej kaszy jęczmiennej. Zupa jest oczywiście najlepsza kiedy ugotuje ją mama :)



Przygotowanie krupniku zaczynamy od ugotowania bulionu warzywnego:

2l wody
1 cebula, obrana
3 marchewki, całe lub pokrojone
1 pietruszka
1/2 pora
1/2 główki selera korzeniowego
3 łyżki oliwy z oliwek
4 ziarna ziela angielskiego
ok. 15 ziarenek czarnego pieprzu
1 liść laurowy


Wszystkie składniki zagotowujemy, następnie pod przykryciem na wolnym ogniu gotujemy ok. 20 - 25 minut aż marchewka i seler będą miękkie. Po ugotowaniu wyjmujemy warzywa i mamy gotowy czysty bulion warzywny, na bazie którego możemy przygotować wiele smacznych zup.

Krupnik 

bulion warzywny wg powyższego przepisu, ALE:
dodajemy 2-3 suszone borowiki do bulionu i nie wyjmujemy ich po ugotowaniu, tak samo nie wyjmujemy marchewek
ok. 6 sztuk średniej wielkości ziemniaków pokrojonych w kostkę
125g - 150g kaszy jęczmienej, najlepiej gruboziarnistej, wiejskiej
posiekana natka pietruszki
pieprz i sól

Do bulionu dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki oraz kaszę jęczmienną i gotujemy ok. 25 minut aż kasza i ziemniaki będę miękkie (ale nie rozgotowane). Doprawiamy solą i pieprzem, podajemy z posiekaną natką pietruszki. Smacznego!


2010-01-12

Robi się zimno, więc mam ochotę na zupę...

- Dzień dobry, Kłapousiu! - powiedział Krzyś, gdy otworzył drzwi i Kłapouchy wszedł do pokoju. - Co słychać?    - Wciąż pada śnieg - odpowiedział Kłapouchy posępnie.
    - A tak, pada.
    - I mróz bierze.
    - Naprawdę?
    - Tak - rzekł Kłapouchy. - Jednakże - ciągnął, rozpogadzając się trochę - nie mieliśmy ostatnio trzęsienia ziemi.
"Chatka Puchatka" A.A.Milne

Jakimś cudem (niewyjaśnionym oczywiście) udało się Budapesztowi uniknąć zarówno śnieżyc jak i bardzo mroźnym temperatur... Wczoraj było +5°C, dzisiaj mimo podobnej temperatury powietrze zaczął przenikać zimowy, wilgotny chłód...
Zimą jestem typowym piecuchem... wygrzewam stopy na elektrycznej poduszce, ubieram się w parę warstw, nie wychodzę bez czapki i rękawiczek. I marzę o ciepłym rozgrzewającym jedzeniu, a domowe zupy należą do jego ścisłej czołówki. W poszukiwaniu nowych przepisów na dobre zupy, przewertowałam trochę książek i skończyłam rozczytując się w książce o kuchni włoskiej. W "Kuchni włoskiej" Penny Stephens znalazłam z tuzin przepisów na pyszne zupy. Wszystkie przepełnione słońcem, lekkie ale odżywcze, pełne warzyw. Na pierwszy ogień poszedł przepis na dyniową zupę z pomarańczą i tymiankiem. Zupa jest zupełnie inna od mojego jesiennego numeru 1 - Good Mood Pumpkin Soup. Moje pierwsze wrażenie - tą zupę można by podawać jako deser. Jest słodka i bardzo pomarańczowa. Polecam ją z grzankami na maśle.




Zupa dyniowa z pomarańczą i tymiankiem 
Przepis pochodzi z  "Kuchni włoskiej" Penny Stephens.

Dla 4 do 6 osób.

2 łyżki oliwy z oliwek
2 średnie cebule (lub 1 duża) - posiekane
2 ząbki czosnku, rozgniecione
900g dyni*,obranej i pokrojonej w grubą kostkę
1,5l wywaru warzywnego
sok i starta skórka z jednej pomarańczy
3 łyżki świeżego tymianku lub 1 łyżka suszonego
150ml mleka
sól i pieprz

1. Oliwę rozgrzać w dużym garnku. Dusić w nim cebulę ok. 3-4 minut, aż stanie się miękka. Następnie dodać czosnek i dynię i dusić jeszcze ok. 2 minut, przez cały czas mieszając.
2.Dodać wywar warzywny, sok pomarańczowy i skórkę z pomarańczy oraz tymianek. Zagotować, zmniejszyć temperaturę a następnie przykryć garnek. Gotować przez 20 minut, aż dynia zmięknie.
3. Ostudzić zupę odrobinę i zmiksować blenderem. Doprawić pieprzem i solą.
4. Dodać mleko, wymieszać i podawać z grzankami na maśle.**

* Użyłam mojej ulubionej dyni - piżmowej, ale jestem pewna, że z każdym innym rodzajem zupa będzie pyszna.
** Pokrój w kostkę bułkę lub kawałek chleba tostowego. Rozgrzej patelnię z dwoma łyżkami masła. Wrzuć kawałki pieczywa na patelnię i smaż na średnim ogniu aż staną się złote i chrupiące, mieszając od czasu do czasu.


2009-11-27

Zupa z czerwonej soczewicy


Zupa z czerwonej soczewicy jest jedną z pierwszych zup, których nauczyłam się od mojej mamy... (od razu robi mi się cieplej i uśmiecham się szeroko do Niej). Gotowałam ją już wiele razy, zmieniając proporcje (czy dodając więcej marchewki czy ziemniaków etc.) i za każdym razem wychodziła mi wspaniała zupa. Pożywna i rozgrzewająca. Tak jak pisałam wczoraj - jest to moja ulubiona zupa na zimowe dni, z pajdą domowego chleba staje sie wegetariańskim daniem głównym, które zadowoli nawet mięsożercę (czytaj: mojego P.)

Zupa z czerwonej soczewicy

4 duże porcje jako danie główne, 8 porcji jako część obiadu dwudaniowego.

1 duża cebula
4 marchewki
1/2 główki selera
5 ziemniaków
1 pietruszka
250g czerwonej soczewicy
300ml purée pomidorowego (passata di pomodori)
3 główki czosnku
1 łyżeczka majeranku
około 4-5 łyżek oliwy z oliwek
sól, pieprz (świeżo mielony), natka pietruszki

1. Przygotuj warzywa: umyj, obierz i pokrój w kostke.
2. W dużym garnku rozgrzej oliwę z oliwek i zeszklij pokrojoną cebulę. Dodaj pozostałe warzywa i podsmaż mieszając przez ok. 4-5 minut.
3. Dodaj świeżo zagotowaną wodę - ok. 1,5l, tak by porządnie przykryła warzywa. Zamieszaj.
4. Wysyp soczewicę na sitko i dokładnie przepłucz pod zimną bieżącą wodą. Dodaj do zupy, zagotuj a następnie zmniejsz ogień i gotuj przez ok. 15 to 20 minut aż soczewica zmięknie. Prawdopodobnie trzeba będzie jeszcze odrobinę wody (soczewica chłonie jej całkiem sporo).
5.  Na sam koniec dodaj purée pomidorowe i dopraw zupę solą, świeżo zmielonym pieprzem, majerankiem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Podawaj z pokrojoną natką pietruszki. Smacznego! :)

2009-11-20

O eksperymentach kulinarnych słów kilka...



Kupiwszy dwie piękne dynie, zdecydowałam, że jedna z nich zamieni się w lasagne, a druga w pożywną, jesienną zupę. Już od jakiegoś czasu marzyłam o połączeniu makaronu, sosu béchamel i wędzonego sera. Miałam blade pojęcie o tym jak przygotować lasagne - nigdy przedtem jej nie robiłam - jednak zdecydowałam się zaryzykować. ;) Skończyło się na tym, że zjadłam połowe lasagne jednak nie byłam całkowicie szczęśliwa z wyników mojego eksperymentu. Proporcje nie były takie jak trzeba - za mało makaronu, za dużo sosu, dynia (piżmowa) była pocięta na zbyt duże kawałki tak samo jak marchewki, mogłoby być więcej cebulki a także czosnku i całkowicie zapomniałam dodać pietruszke (którą specjalnie kupiłam na tą okazje!). Dodałam także za mało przypraw, których dynia bardzo potrzebuje. Moja intuicja co do połączenia składników była generalnie dobre, jednak mojej lasagne brakowało całkiem sporo. Na szczęście, zostało mi jeszcze całkiem sporo samego makaronu jak i  połowa dyni, w związku z czym zamierzam wyprobować lasagne jeszcze raz po niedzieli. (podczas weekendu uczymy warsztaty, więc nie będę miałą za dużo czasu) Mam nadzieję, że za drugim podejściem lasagne będzie taka jaką ją sobie wymarzyłam, niemal doskonała.Doskonałość jest oszałamiająca, jednak jak pisze Whitney Otto w "Kolekcji piękności": "Skończone doskonałości zapomina się łatwo". Uwielbiam ten cytat i zdecydowanie można go odnieść także do mojego gotowania. Staram się, by moje potrawy były doskonałe, ale wynik prawie zawsze jest niedoskonały i muszę wypróbować pomysł parę razy aby znaleźć odpowiednią kompozycję smaków. Nawet jednak mając odpowiednie proporcje, danie jest za każdym razem inne, w zależności od składników (zwłaszcza tych świeżych, sezonowych, które najbardziej lubię) i mojego nastroju danego dnia. Tak więc idea "smaku doskonałego/ idealnego" zmienia się razem ze mną. Podsumowując moją historię o bardzo nieskonałym lasagne - to co najbardziej lubię w gotowaniu to możliwość eksperymentowania, testowania i elastyczność - mogę zmieniać proporcje raz za razem aż znajdę smak najbliższy Doskonałości. :)

Drugi eksperyment* - z zupą - okazał się jak najbardziej sukcesem, więc bez wahania dzielę się z Wami przepisem. Smacznego!

Zupa dyniowa ze słodkimi ziemniakami

1 średniej wielkości dynia
2 słodkie ziemniaki tzw. bataty (do zdobycia w sklepach bio lub dobrych delikatesach)
1 łyżka brązowego cukru
50g wędzonego bekonu
1 mała czerwona cebula
3 ząbki czosnku
1 łyżeczka tymianku
1/2 łyżeczki szałwi
0,5l bulionu drobiowego
0,5l bulionu warzywnego
oliwa z oliwek, sól i pieprz do doprawienia do smaku

1.  Obierz i pokrój w kostkę ziemniaki i dynię. W miedzyczasie rozgrzej piekarnik do 230°. W misce wymieszaj dynię, ziemniaki, polej szczodrze oliwą z oliwek i dopraw solą, pieprzem i brązowym cukrem. Dobrze wymieszaj. Wyłóż warzywa na blaszkę i piecz przez 40 minut aż zmiękną. 
2.  Pokrój drobno bekon, czosnek i cebulę (najlepiej w kosteczkę). Przygotuj buliony - polecam te ze sklepów bio, bez dodatku glutaminianu sodu etc. Różnica w jakości jest naprawdę duża. Rozgrzej odrobinę duży garnek a następnie podsmaż w nim bekon (bez dodatku żadnego tłuszczu) mieszając często aż cały tłuszcz się wytopi. Nie powinno to zająć dłużej niż 2-3 minuty. Zmniejsz ogień, dodaj parę łyżek oliwy z oliwek, cebulę, czosnek i smaż przez ok. 5 minut.
3. Wrzuć do garnka upieczone warzywa. Dodaj buliony i przyprawy - tymianek oraz szałwię. Dobrze wymieszaj. Warzywa powinny być przykryte bulionem, jeśli tak nie jest, dodaj wody. Zagotuj a następnie zmniejsz ogień. Gotuj przez 20 - 25 minut, mieszając od czasu do czasu.
4. Pozwól zupie ostygnąć, a następnie zmiksuj ją blenderem na krem. Dopraw solą i pieprzem jeśli jest taka potrzeba. Podawaj z grzankami czosnkowymi lub po prostu z chlebem z masłem czosnkowym. Możesz także dodać łyżkę kwaśnej śmietany tuż przed podaniem.

*Zainspirowany postem Bei o pieczonych warzywa i zupach z nich i  tym postem z blogu Chocolate Shaving's.
**Pokrój w kostke 2-3 kawałki chleba tostowego lub bułki, rozgrzej patelnię z 3-4 łyżkami masła czosnkowego. Smaż grzanki aż staną się złote, na średnim ogniu.

2009-11-10

My favourite autumn treat this year...

I'm a soup addict - just with the begining of autumn I feel a need for a plate of warm soup every day. My favourite soups are simple, almost rustic, almost always vegetarian and based on vegetable broth. Last year I had a tomato soup phase, this year butternut squash rules the menu. It's sweet and nutty with a deep orange flesh. It can be used intercheangeably with other pumpkins. It is a good source of vitamin A and C and has lots of fibres.



 The soup I'm going to present today I call it Good Mood because of its amazing orange colour and creamy, dense texture. It's full of flavour and so easy to prepare...
I serve it with fried small pieces of bacon and garlic bread with smoked cheese. For me, the garlic bread with smoked cheese is just plenty, but having a keen meat eater at home I usually add bacon as well. As I have found a new passion recently (thanks to Liska from Pracownia Wypieków), I baked the bread myself.  It was my second bread inspired by this recipe. As I didn't have rye flour I used whole-grain wheat flour to replace it and I added sunflower seeds. The bread was really yummy, not too moist, not too dry and with a tasty crust.  Baking it was so comforting and the satisfaction - really big. And the smell of fresh bread all around the home... indescribable.



Serves 4 or 5 big portions. It's equally good on the second day.
1 medium size butternut squash (weight after peeling and removing the seeds - around 1,5kg, before around 2kg)
3 carrots
1/2 celery root
1 big onion
1 tablespoon of butter
4 tablespoons of grapeseed oil
2 vegetable broth cubes (I recommend ones from bio-stores without added preservatives etc.)

Prepare the pumpkin: wash it, cut it in half alongside. With an ice-cream scoop remove the seeds and the fibres. Then cut into smaller pieces, cut off the skin and cut the rest into cubes. The same with celery root, carrots and onion - peel and cut into cubes. Warm up the butter and the oil in a big pot, then fry the onion in it until transparent. Then add the carrots and the celery root and fry for around 5 minutes more, stirring from time to time. Dissolve 2 vegetable broth cubes in around 1l 200 ml (use 1l if you want more creamy soup, use 1 1/1l if you want more liquid soup). Add the pumpkin cubes to the vegetables and pour the vegetable broth over it. Lower the heat and cook under cover for around 20 minutes to half an hour until the pumpkin becomes soft. Let the soup cool down a bit and then blend it with a hand mixer.
Season to taste with salt and freshly ground pepper (don't be modest! the soup requires it in order to break the sweetness of the butternut squash). Serve with bacon (cut it into small pieces and them fry it until it's crunchy without adding any extra oil) and/or garlic bread with smoked cheese.



100g whole-grain wheat flour (type 550)
300g wheat flour (type 550)
1,5 teaspoon salt
2g fresh yeast
250ml water
50g sunflower seeds
Fits rectangular loaf  form 25cm long.

Thoroughly mix all the ingredients in a bowl. Cover with a cotton kitchen cloth and leave for 12-18 hours. Cover the pan with the vegetable oil and sprinkle with bran. After 12-18h put the dough in the baking pan, sprinkle the flour onto the top and the leave in a warm place to rise. The dough should fill the baking pan within approximately 30 - 60minutes. Preheat the oven to 230°C. Onto the bottom of the oven (or the bottom flat baking pan) spill a glass of ice-cubes. Put the pan into the oven (only once it has risen). After 10minutes lower the temperature to 210°C and bake for 30-40minutes more.
Enjoy with the Good Mood Butternut Squash Soup and Garlic Butter :)

Garlic Butter

100g butter, softened
1 teaspoon of salt
3 garlic bulb squeezed through a garlic press
Related Posts with Thumbnails