Showing posts with label wegańskie. Show all posts
Showing posts with label wegańskie. Show all posts

2013-02-02

Wielkie wyciskanie!


 Odkąd zielone smoothies wkroczyły w moje życie zamarzyłam o wyciskarce do soków, zwłaszcza takiej, która poradziłaby sobie z liściastą zieleniną. Najbardziej zielone lokalne warzywo (boski jarmuż), które można dostać w Gdańsku zimą ma niesamowicie dużą ilość włókien i bez pomocy profesjonalnego blendera ni rusz nie idzie przygotować kremowego smoothie. Podobnie rzecz się ma z selerem naciowym, który wprost uwielbiam. Poza tym smoothies to w 60% owoce, a mi się marzył sok z samego selera naciowego, czy 80% pietruszki i odrobina jabłka albo marchewkowo - szpinakowy.



Równolegle dowiedziałam się o terapii Gersona, dałam się zaskoczyć wegańskim i surowym przysmakom w Raw Organic w Krakowie oraz przeczytałam 'od deski do deski' blog Moniki Trawińskiej Rawolucja. Pokochałam także optymizm i siłę Kris Carr oraz przede wszystkim jej styl gotowania (lub niegotowania, większość potraw jest niepoddanych obróbce cieplnej). Poniżej reklama jej nowej książki Crazy Sexy Kitchen, która już stała się jedną z moich ulubionych i najbardziej inspirujących książek:


Po przeczytaniu tysiąca opinii, recenzji i porównań zdecydowałam się na wyciskarkę (smaczniejszy, bardziej odżywczy sok, który nie ulega natlenieniu i nie traci cennych enzymów, można go także bez problemu przechowywać w lodówce do 48h) ze średniej półki cenowej - Omega 8006. Po tygodniu codziennego użytkowania mogę powiedzieć, że jest to najlepszy zakup 'kuchenny' jakiego kiedykolwiek dokonałam. Dość powiedzieć, że wyciskarka przyćmiła marzenia o mikserze Kitchen Aid, a codzienne picie soków sprawiło, że zapomniałam co to jest apetyt na słodycze i chęć pieczenia ciasta ;)


Soki staram się wyciskać z warzyw ekologicznych, ale kiedy nie mam do nich dostępu to nie ma dramatu i w ruch idą te z osiedlowego warzywniaka. Bardzo się cieszę, bo ostatnio w Lidlu pojawiła się cała sekcja warzyw z uprawy ekologicznej (niepryskane!), a w niej znaleźć można m.in. marchewki, jabłka, niewoskowane cytryny, ziemniaki w przyzwoitej cenie. Raz na tydzień kupuję 4 - 5kg marchewki i 3kg jabłek i podstawa zimowych soków jest z głowy :) Poniżej 'przepisy' na dwa moje ulubione zimowe soki.


Zimowy pomarańczowy sok
na 1l soku

1,5 kg marchewek
0,5kg jabłka
2 pomarańcze

Marchewki i jabłka myję dokładnie i wyciskam ze skórką (tylko jeśli są ekologiczne, zwykłe obieram, bo w skórce zbierają się wszelkie chemikalia, opryski etc.). Pomarańcze myję i wyciskam, dodaję do soku marchewkowo - pomarańczowego i wypijam ze smakiem lub przelewam do czystego słoika i wstawiam do lodówki.


Zimowy zielony sok
na 1 l soku

1 kg jabłek (najlepiej twardych, świetne są De Costy)
1 duży seler naciowy
pęczek szpinaku zwykłego lub torebka typu baby (zazwyczaj ok. 200g)
sok z 1/2 cytryny

Owoce i warzywa myję dokładnie i wyciskam ze skórką (tylko jeśli są ekologiczne, zwykłe obieram, bo w skórce zbierają się wszelkie chemikalia, opryski etc.).
W wersji dla początkujących polecam dodanie 1 gruszki lub zwiększenie ilości jabłek do 1,5kg.

Smacznego!

2012-06-26

Zielone smoothies

Moją największą wadą jest brak systematyczności i słomiany zapał. Poranny jogging? Tak, ale przez pierwszy tydzień, w drugim znajdę już 101 wymówek i ważniejszych spraw. Całkowite wykluczenie cukru z diety? Tak, przez pierwszy miesiąc, ale już w drugim skusi mnie piekarnik i upiekę gryczane brownie, zdrowsze co prawda niż "zwykłe" ciasto, ale wciąż słodzone (nierafinowanym) cukrem.

Jedynym zdrowym nawykiem, który udało mi się wprowadzić i utrzymać aż do dzisiaj jest codziennie picie zielonego smoothie, które stało się moim ulubionym "śniadaniem" i które potrafi dodać mi energii aż do południa. Nie tylko  mi, bo zielone smoothie są zaraźliwe - uwielbia je P., który potrafi wstać pół godziny wcześniej tylko po to by wystać w warzywniaku świeżutki szpinak i pietruszkę, posmakowały one także moim rodzicom.


Moją główną inspiracją jest książka Victorii Boutenko "Rewolucja zielonych koktajli", której autorka (wraz z rodziną) będąc od wielu lat na diecie witariańskiej (raw, surowej) szukała sposobu włączenia do diety większej ilości surowej zieleniny czyli liściastych zielonych warzyw. Bo o ile każdy z nas wie, że szpinak, jarmuż, sałata, natka pietruszki, liście buraka czy rzodkiewki są super zdrowe i powinniśmy je uwzględniać w naszej diecie, to raczej mało kto sam z siebie zje na surowo wiązkę szpinaku czy liści rzodkiewek. Szukając smacznego sposobu włączenia zieleniny Viktoria odkryła, że szympansy robią sobie zielono - owocowe kanapki - tj owijają zielonymi liśćmi owoce i tak je zjadają. Idąc tym tropem zmiksowała w blenderze jarmuż z bananami - okazało się, że taki napój pachnie i smakuje fantastycznie mimo zjadliwie zielonej barwy.
Podstawowy przepis na zielone smoothie jest więc bardzo prosty:
owoce (80% dla początkujących, 60% dla już praktykujących ;) ) + zielone liście + (opcjonalnie) woda
Poniżej znajdziecie dwa proste przepisy na moje ulubione zielone koktajle, a w osobnym wpisie (który mam nadzieję zajmie mi mniej czasu niż ten obecny) przygotowuję FAQ dotyczące zielonych smoothie - dlaczego chlorofil jest dla nas taki dobry, z czego można zrobić smoothie, jak często je pić, jaki blender jest najlepszy etc.


Smoothie szpinakowe

duża wiązka szpinaku - 2 pełne szklanki (może też być szpinak typu baby - jedna torebka)
1/2 dojrzałego melona (np. kantalupy lub żółtego, bez pestek i bez skórki, sam miąższ)
sok z 1 cytryny
1 banan (2 banany dla początkujących)
1/4 - 1/2 szklanki

Wszystkie składniki zmiksować w blenderze na gładki koktajl dodając tyle wody, aby uzyskać odpowiednią konsystencję (która jest upodobaniem indywidualnym ;) - ja lubię bardzo płynne i lekkie smoothie, P. gęste i ciężkie), wypić od razu :) Z podanych proporcji wychodzi ok. 1,5l smoothie.

Smoothie pietruszkowe

2 pęczki natki pietruszki (najlepiej ekologicznej)
1 ogórek, obrany
2 jabłka bez gniazd nasiennych (jeśli mam ekologiczne jabłka to ich nie obieram)
1 banan (dla początkujących)
1/2 szklanki wody

Wszystkie składniki zmiksować w blenderze na gładki koktajl, wypić od razu :)  Z podanych proporcji wychodzi ok. 1,5l smoothie.


Powyższe zdjęcie to zdjęcie zieleniny, którą przywieźliśmy z gospodarstwa ekologicznego Fohat pani Izabeli i Leszka Walczak z Janówka pod Starym Polem (e-mail: eco.farm.fohat@wp.pl). Wypicie całej tej zieleniny zajęło nam nieco ponad tydzień :)




2011-10-11

Kominek.

Nie ma lepszej pory na pieczenie chleba niż wczesna jesień. Dojmująca szarość za oknem i zimne jeszcze kaloryfery, sprawiają, że z radością zanurzam ręce w lepkim cieście, które wyrabiam, zagniatam, wyrabiam...by w końcu wstawić mało kształtną szarą masę do piekarnika i wyjąć piękny złocisty, śpiewajacy bochenek. W trakcie tej magicznej przemiany biorę wygodne krzeslo, książkę i siadam przed piekarnikiem - moim jesiennym kominkiem, wspominając ciepły i słoneczny wrzesień.


Im bardziej jestem zabiegana i zajęta spełnianiem marzeń (o czym w nastepnym wpisie), tym bardziej potrzebuję takich momentów. Kiedy czas zwalnia - bo przecież nie można pospieszyć wyrastającego chleba i kiedy łapię oddech. 
Zapraszam na jasny chleb żytni (light rye bread) Jeffrey'a Hamelmana, który zasadniczo jest chlebem pszennym, ale na żytnim zakwasie. Light rye jest dość lekki, prosty do zrobienia, idealny do moich ulubionych ostatnio kanapek z hummusem i ogórkiem kiszonym :) Poniżej wersja z moimi zmianami - może się skusicie? Już za parę dni Światowy Dzień Chleba :)

Bake Bread for World Bread Day 2011


Jasny chleb żytni

przepis na jeden duży bochenek pieczony w keksówce 10x20cm lub prostokątnej formie 12x18cm (mierzone po dnie)

zaczyn:
70g mąki jasnej żytniej (typ 720)
55g wody
1 czubata łyżka aktywnego zakwasu żytniego (dokarmionego 10 - 12h wcześniej)

Wszystkie składniki wymieszać w misce, przykryć folią i odstawić na 12h w temperaturze pokojowej (21°C).  Przed dodaniem pozostałych składników do sfermentowanego już zaczynu odejmuję jedną łyżkę, którą dokarmiam i używam do następnego chleba.


ciasto właściwe:
cały zaczyn
385g mąki pszennej chlebowej
250g wody
1 łyżka czarnuszki (w oryginale kminku)
1 1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki drożdży instant

Wszystkie składniki wymieszać w dużej misce, wyrobić mikserem z hakami- zajmie to ok. 5 minut.

Miskę przykryć folią i odstawić do fermentacji w temperaturze pokojowej na 1h. Wyrośnięte ciasto przełożyć do natłuszczonej i  wysypanej otrębami formy. Odstawić do wyrastania na40 min. do 1h w ciepłe miejsce.
Piekanik nagrzać do 240°C, naparować (wrzucam dwie kostki lodu na dno). Wstawić wyrośnięty chleb i piec przez 15 minut, następnie obniżyć temperaturę do 225°C i piec 20 - 25 minut.  Ostudzić na kratce. Smacznego!


2011-08-23

Pochwała prostoty - letnia zupa jarzynowa.

Obiecany wpis z 7 rzeczami, których o mnie nie wiecie (vide: Lovely Blog Award) jest wciąż w trakcie tworzenia. Uff, ciężko mi pisać o sobie, więc stwierdziłam, że najpierw zrobię zdjęcia, a potem dodam do nich komentarze.:)

Tymczasem przechodzę przez rynkowy zawrót głowy* - bez opanowania rzucam się na kolorowe cukinie, kabaczki i pierwsze dynie. Nie potrafię odmówić fioletowym kalafiorom (które po ugotowaniu robią się zielone!), malinowym pomidorom i młodej papryce. Kuszą mnie śliwki, papierówki i ciągle, nieustająco borówki. Najchętniej zamknęłabym się w kuchni i gotowała bez przerwy, tymczasem pochłania mnie praca (czytaj: tango), rowery i kolejne hobby (jak myślicie,co? :)).


Pierwszą rzeczą, którą gotuję po powrocie z rynku** jest zupa. Jako, że lata praktycznie nie było i temperatury nas nie rozpieszczały chłodnik pojawił się u nas tylko kilka razy, ale za to z radością gotuję lekkie zupy warzywne. Z kaszą lub razowym makaronem. Wywar z młodej marchewki, selera, liści selera i pietruszki i innych dobroci, które znajdę na rynku jest tak słodki i smaczny, że mogłabym go pić, sam, po prostu z kubka. Dorzucam do niego kabaczek, cukinię, fasolki, młody ziemniak i odrobinę kapusty. Doprawiam delikatnie solą i świeżym koperkiem, bo młodym warzywom nic więcej nie trzeba. Jeśli jeszcze nie robiliście takiej zupy, polecam gorąco!


Letnia zupa jarzynowa

1 cebula, obrana
3 marchewki pokrojone
1 pietruszka + nać
1/2 główki selera korzeniowego lub 1 mała główka  (pokrojony w drobną kostkę) + nać
3 łyżki oliwy z oliwek
3 ziarna ziela angielskiego
ok. 10 ziarenek czarnego pieprzu
1 liść laurowy
1 ziemniak
garść fasolki szparagowej lub masłowej, pokrojonej na mniejsze kawałki, długości ok. 3cm
1/2 kabaczka, obranego i wydrążonego z nasion, pokrojonego w grubą kostkę
1/2 cukinii lub jedna mała cukinia, pokrojona w grubą kostkę
1/4 główki białej kapusty, poszatkowanej
świeży koperek, sól
garść ugotowanego pęczaku, lub garść drobnego makaronu np. takiego

Cebulę, marchew, pietruszkę z natką, posiekany w drobną kostkę seler oraz jego nać włóż do 2 litrów wrzącej wody. Dodaj oliwę z oliwek, ziele angielskie, ziarenka czarnego pieprzu i liść laurowy.  Gotuj pod przykryciem na wolnym / średnim ogniu przez ok. 20 minut. Następnie wyjmij cebulę, pietruszkę z natką, nać selera, ziele angielskie, liść laurowy i ziarenka pieprzu. Do bulionu dodaj ziemniak i fasolkę i gotuj przez 10 -15 minut. Dodaj cukinię i kabaczek oraz makaron. Gotuj przez 5 minut. Dodaj poszatkowaną kapustę i gotuj ok. 5 minut, aż kapusta zmięknie, ale nie rozleci się. Zdejmij zupę z ognia (w tym momencie dodaj ugotowany pęczak, jeśli wolisz kaszę), pozwól ostygnąć i dopiero po ostygnięciu dopraw solą i świeżym koperkiem. Smacznego!


*przy okazji tematu rynków, ryneczków i targowisk - polecam świetny artykuł Agnieszki Kręglickiej na ten właśnie temat. Nic dodać, nic ująć.
**Mój ulubiony rynek to malborskie targowisko we wtorki i piątki, koniecznie przed 8, kiedy jeszcze jest z czego wybierać. A Wasz?

2011-08-13

Sezon na... borówki!

Odkąd się pojawiły jemy je codziennie. Dosłownie. Rano do klasycznej owsianki oraz w moich ulubionych razowych racuszkach, na podwieczorek jako dodatek do czekoladowych naleśników z kokosowym twarożkiem (przepis wkrótce) lub w postaci odżywczego koktajlu z tofu.


Aż wstyd się przyznać, ale tofu odkryłam dopiero miesiąc / dwa temu, gdy zaczęłam zmieniać nasze menu na bardziej warzywne i zielone, czerpiąc wiele inspiracji z blogu Davida, Luise i Elsy - Green Kitchen Stories. Tofu okazało się niezastapione do lasagne warzywnej (z brokułami, pieczoną papryką i kalafiorem), wegańskiego bigosu (tu kłaniam się weganie.blogspot.com - piękny, polski wegańskie blog), do czekoladowo - owsianych ciasteczek i do śniadaniowych koktajlów.  Na dzisiejszy shake w zasadzie nie mam dokładnego przepisu - za każdym razem robię go odrobinę inaczej, w zależności od tego czy mam ochotę na gęsty odżywczy napój czy może lekki shake owocowy. Póki są jeszcze maliny (w przy niekończących opadach deszczu chyba już niedługo...) polecam do borówek dodać jeszcze garść malin. Dla koloru i pięknej skóry (maliny to bogactwo witaminy C i potasu).



Koktajl borówkowo - malinowy z tofu

na 2 osoby

200g borówek (lub jagód)
200g malin
1 łyżka otrębów owsianych
1/4 kostki tofu naturalnego
1 szklanka mleka roślinnego (np. sojowego, migdałowego, lub jogurtu naturalnego w wersji niewegańskiej, z jogurtem shake będzie bardziej gęsty)
1 płaska łyżka miodu

Wszystkie składniki zmiksować, podawać od razu :)

PS. Dziękuję Wam za tyyle nominacji do One Lovely Blog Award. Niestety przerwę łańcuszek, bo nie nominuję kolejnych osób (ostatnie dwa miesiące zupełnie nie mam czasu na śledzenie prawie żadnych blogów :( ), ale w nastepnym wpisie na pewno znajdzie się 7 faktów o mnie :)



2011-07-23

Letni obiad doskonały - pieczone warzywa z domowym pesto.

Obiad, który w zeszłym tygodniu jadłam codziennie, zmieniając tylko warzywa i modyfikując przyprawy.
Poniżej przedstawiam Wam moją ulubioną wersję - lekko skarmelizowana marchewka aromatyczna dzięki świeżemu tymiankowi, przypieczone młode ziemniaki (nalepiej wyszorowane, w mundurkach) z rozmarynem, cukinia i gotowana zielona fasolka. Całość polana domowym (koniecznie!) pesto z bazylii, które tym razem zrobiłam z prażonymi orzechami włoskimi.



Pieczone warzywa

na 4 porcje

400g młodych ziemniaków
6 - 8 marchewek
1 duża cukinia
300g zielonej fasolki
1 łyżka świeżego rozmarynu
mała garść świeżego tymianku
sól, świeżo zmielony pieprz
oliwa z oliwek extra virgin, masło

Piekarnik nagrzać do 200°C.

Ziemniaki wyszorować, duże przekroić na pół, mniejsze zostawić w całości. Marchewki obrać, jeśli są grubsze przekroić na pół. Cukinię pokroić na grube plastry.
Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Ułożyć na niej ziemniaki i marchewki, nie powinny być za blisko siebie. Ziemniaki posypać rozmarynem, marchewkę tymiankiem, posolić. Warzywa spryskać oliwą, a na marchewkę wyłożyć ok. 2 łyżeczek masła (zazwyczaj trę zimne masło na tarce jak ser). Wstawić do piekarnika i piec 20 minut.
W międzyczasie umyć i obrać fasolkę, wrzucić ją do wrzącej osolonej wody i gotować do miękkości (ok. 20 minut.) Odcedzić. Przygotować pesto (przepis poniżej).
Po 20 minutach do warzyw dołożyć posoloną cukinię i nastawić piekarnik na grill. Piec 7 minut, przełożyć warzywa na drugą stronę i piec kolejne 7 minut.
Na każdym talerzu ułożyć ziemniaki, marchewkę, fasolkę i cukinię, w razie potrzeby dodatkowo posolić (np. solą morską) i doprawić świeżo zmielonym pieprzem. Polać odrobiną pesto. Smacznego!


Bazyliowo - orzechowe pesto

1 "doniczka" / krzaczek bazylii
6 połówek orzechów włoskich podprażonych na suchej patelni lub w piekarniku
3 łyżki startego parmezanu
1 ząbek czosnku
1/2 szklanki oliwy z oliwek extra virgin
1/4 łyżeczki soli (lub do smaku)

Wszystkie składniki zmiksować.

2011-04-26

Chleb żytni razowy z miodem i czarnuszką.


Czarnuszka czyli nigella sativa to ostatnio moja ulubiona przyprawa - najchętniej dodałabym ją do wszystkiego, ale na razie ograniczyłam się do eksperymentów z pieczywem i past do chleba (np. marchwiowa pasta z dodatkiem czarnuszki właśnie - pycha).
Czarnuszka nazywana jest także czarnym kminkiem i złotem Faraonów - w Egipicie wierzono, że leczy wszystko oprócz śmierci.
Jej kolor pochodzi od nasion, które mają korzenny, lekko gorzki, bardzo aromatyczny smak. Stanowi dobry zamiennik pieprzu dla osób z wrzodami żołądka i problemami z wątrobą, a także jest ziołem leczniczym o szerokim spektrum działania (żółciopędne, przeciwbakteryjne, przeciwbólowe, rozkurczające, wzmacniające odporność).


Razowiec, który chcę Wam przedstawić dzisiaj jest z zaparką czyli  zaparzaną (zalaną wrzątkiem) mąką razową, która sprawia, że chleb ma bardzo "gładką" strukturę i dłużej zachowuje świeżość (tydzień minimum). Chleb mimo, że jest na zakwasie żytnim, w smaku jest słodko - gorzki, dzięki miodowi i czarnuszce. Koniecznie spróbujcie, polecam gorąco!

Chleb żytni razowy z miodem i czarnuszką
inspirowany 80 percent sourdough rye Jeffrey'a Hamelmana

przepis na jeden duży bochenek pieczony w keksówce 10x20cm lub prostokątnej formie 12x18cm (mierzone po dnie)

zaczyn:
160g mąki żytniej razowej (typ 2000)
130g wody
1 łyżka aktywnego zakwasu żytniego (dokarmionego 10 - 12h wcześniej)

Wszystkie składniki wymieszać w misce, przykryć folią i odstawić na 12h w temperaturze pokojowej (21°C).  Przed dodaniem pozostałych składników do sfermentowanego już zaczynu odejmuję jedną łyżkę, które dokarmiam i używam do następnego chleba.

zaparka:
90g mąki żytniej razowej
120g wrzącej wody

Mąkę zalać wrzącą wodą, wymieszać, przykryć folią spożywczą i odstawić na 12h.

ciasto właściwe:
cały zaczyn
zaparka
100g mąki żytniej razowej
100g mąki pszennej chlebowej
110g wody
1/2 łyżeczki drożdży instant
1 1/2 łyżeczki soli
1 czubata łyżeczka miodu
1 łyżeczka czarnuszki

Wszystkie składniki wymieszać w dużej misce, wyrobić mikserem - zajmie to ok. 5 minut. Ciasto będzie bardzo lepkie i luźne.

Miskę przykryć folią i odstawić do fermentacji w temperaturze pokojowej na 1h (jeśli nie dodajemy drożdży to ok. 3h). Wyrośnięte ciasto przełożyć do natłuszczonej i  wysypanej otrębami formy. Odstawić do wyrastania na 1h w ciepłe miejsce (temp. 27°C).
Piekanik nagrzać do 250°C, naparować (wrzucam dwie kostki lodu na dno). Wstawić wyrośnięty chleb i piec przez 15 minut, następnie obniżyć temperaturę do 220°C i piec 40 minut. Jeśli chleb za bardzo zacznie się rumienić należy przykryć go folią aluminiową. Ostudzić na kratce i zawinąć w czystą ściereczkę kuchenną. Chleb można kroić po 24h - tyle potrzebuje na ustabilizowanie miąższu. Smacznego!

2011-04-11

Granola - moja ulubiona.

Jako dziecko kochałam granole. Jednak wraz z systematycznym ograniczaniem ilości cukru, który zjadam, wszystkie kupne płatki i granole poszły w odstawkę, bo najzwyczajniej przestały mi smakować - były zdecydowanie za słodkie i za tłuste.


Za to domowa granola... o tak...  W zależności od nastroju słodzę ją miodem lub syropem klonowym, czasami dodaję więcej orzechów, czasami więcej suszonych owoców albo kokosa. Czasami mieszam ją często i jest bardzo sypka, czasami zostawiam w spokoju mieszając tylko raz w trakcie pieczenia i mam duże kawałki do chrupania. Po ostygnięciu i upieczeniu przekładam ją do dużego słoja, a rano, by zrobić szybkie śniadanie dodaję ekologiczny jogurt, mleko / mleko sojowe i świeże owoce. Książka do ręki (po "W obronie jedzenia. Manifest wszystkożercy." Michaela Pollan pora na Dr Davida Servan - Schreiber "Zdrowiej" i "Antyrak", w kolejce czeka nowy Murakami) i szary deszczowy poniedziałek nie jest mi już tak straszny.


Granola
1 szklanka to 250ml, 1 łyżka to 15ml, 1 łyżeczka to 5ml

suche składniki:

2 1/2 szklanki płatków owsianych (górskich, nie instant)
1/2 szklanki otrębów owsianych
1/3 szklanki orzechów włoskich
1/3 szklanki orzechów laskowych
1/3 szklanki orzechów brazylijskich
1/3 szklanki  orzechów cashew (nerkowców)
1/3 szklanki pestek słonecznika
1/3 szklanki drobnych rodzynek
1/3 szklanki suszonych żurawin
3 łyżki wiórków kokosowych
2 łyżki sezamu
1 łyżka siemienia lnianego
1 łyżeczka cynamonu
szczypta mielonego kardamonu
szczypta soli

mokre składniki:

1 szklanka soku jabłkowego (najlepiej nie z koncentratu, świeżo wyciskanego - polecam wypróbowanie różnych marek i znalezienie swojego ulubionego, gdyż z każdym sokiem granola smakuje inaczej)
4 łyżki oleju canola / rzepakowego / innego bez mocnego aromatu
4 łyżki miodu / syropu klonowego (granola będzie mało słodka, można spokojnie zwiększyć tą ilość do 8 łyżek - ok. 1/2 szklanki)

W osobnych miskach wymieszać suche i mokre składniki. Jeśli miód jest bardzo gęsty całość można delikatnie podgrzać na wolnym ogniu, aż do jego rozpuszczenia z pozostałymi składnikami. Dodać mokre składniki do suchych i dokładnie wymieszać.
Piekarnik nagrzać do 160°C. Dużą blaszkę (najlepiej tą dołączoną do piekarnika) wyłożyć papierem do pieczenia.
Granolę wysypać na blaszkę i rozłożyć równomiernie do całości. Wstawić do piekarnika na 30 minut (granola złocista) do 40 minut (granola mocno dopieczona, bardziej chrupiąca), mieszając co najmniej raz, a najlepiej co 10 minut w trakcie pieczenia. Wyjąć z piekarnika, dobrze ostudzić i przełożyć do szczelnego słoja.



2011-04-07

Jak upiec focaccię idealną?


Przyznam, że jestem szczęściarą (chociaż to bardzo niepopularne w PL), bo po raz pierwszy próbowałam focacci we Włoszech, a dokładniej w magicznym Cinque Terre.  Malutka lokalna piekarnia, która specjalizowała się głównie w focacci przyciągnęła mnie i moją mamę niezwykłym zapachem. Za symboliczne euro dostałyśmy po wielkim kawałku świeżej focacci z oliwkami. Niestety mania fotografowania wszystkiego co jem przyszła później, więc nie mam zdjęcia tego przysmaku, ale jeśli tylko uda mi się pojechać tam ponownie to nie omieszkam zrobić całej sesji zdjęciowej. Pamiętając ten niezwykły smak po powrocie próbowałam przeróżnych przepisów i metod przygotowania aż to co upiekłam smakowało tak jak focaccia w Riomaggiore. Dla pocieszenia wrzucam parę zdjęć z tej wycieczki :)

Po prawej możecie zobaczyć kawałek Riomaggiore.

Dla niewtajemniczonych: focaccia to rodzaj włoskiego pieczywa podobnego do pizzy, ale bez sosu pomidorowego i sera. Podstawowymi składnikami jest zawsze mąka chlebowa, drożdże, sól i oliwa z oliwek. Podstawową wersją jest focaccia ze świeżym rozmarynem, ale można dodać do niej oliwki, pomidorki cherry czy inne zioła jak np. szałwię. Podaje się ją najczęściej jako przystawkę, wybornie smakuje maczana w dobrej oliwie z odrobiną balsamico. Może też być bazą do smacznych kanapek.


Parę uwag o tym jak upiec focaccię idealną:

1. Fermentacja i zaczyn noc przed pieczeniem do podstawa. Można upiec focaccię jako "straight dough" (czyli bez fermentacji, mieszanie, przygotowanie i pieczenie ciasta tego samego dnia), zaoszczędzimy czas, ale stracimy wyjątkowy lekko słodki i orzechowy smak jaki daje całonocna fermentacja.

2. Dobra focaccia jest wilgotna w środku i ma chrupiącą skórkę. Żeby osiągnąć taki efekt hydracja (czyli stosunek ilości wody do mąki) musi być wysoka, ok. 80%. Ciasto będzie bardzo lepkie, dlatego lepiej wyrobić je mikserem a przy rozkładaniu na blaszcze porządnie nasmarować dłonie oliwą niż dodawać do niego mąkę.

3. Jakość wody dodanej do ciasta też ma znaczenie. Najgorszym możliwym wyjściem jest kranówka, lepszym woda filtrowana (np. Britą), najlepszym - woda mineralna.

4. Mąka - koniecznie chlebowa. Większość sklepów Bio a także Bomi oferuje przyzwoitą mąkę pszenną chlebową (typ 720). Można ją także zamówić przez internet np. w młynie Bogutyn.


Focaccia (idealna) 
inspirowana przepisem na ciabattę Jeffrey'a Hamelmana

przepis na jedną focaccię pieczoną w formie 28x23cm (wyższa) lub 25x35cm (niższa)

zaczyn (wymieszać i zostawić na noc przed pieczeniem, 12h):

140g mąki pszennej chlebowej
140g wody
szczypta drożdży suszonych (na czubku noża)

ciasto właściwe:

cały zaczyn
315g mąki pszennej chlebowej
220g wody
1 1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki suszonych drożdży

Wszystkie składniki wyrobić mikserem z hakami przez 10 minut aż ciasto będzie gładkie oraz będzie odstawać od miski. Miskę przykryć folią i odstawić do wyrastania na 3h w temperaturze pokojowej aż do podwojenia objętości.
Przygotować formę - wysmarować dużą ilością oliwy z oliwek (może lekko "pływać" na dnie). Ciasto delikatnie przełożyć do formy i dłońmi (nasmarowanymi oliwą - nie ma lepszego kremu :)) rozłożyć / rozciągnąć ciasto tak, by wypełniło całą formę. Staram się nie ugniatać ciasta, by go nie odgazować za mocno. Jeśli ciasto nie chce się rozciągać trzeba dać mu odpocząć na 10 - 15 minut.
Focaccię przykryć folia lub ręcznikiem kuchennym i odstawić do ostatecznego wyrastania - mi zajmuje to 1h - 1h 30 minut w temperaturze pokojowej. W międzyczasie nagrzać piekarnik do 230°C, naparować (spryskać ścianki piekarnika wodą z spryskiwacza lub wrzucić na dno parę kostek lodu).
Tuż przed wstawieniem focacci do piekarnika palcem maczanym w oliwie zrobić ok. 10 dziurek, w które należy włożyć po dwa listki świeżego rozmarynu. Można dodatkowo wlać w nie odrobinę oliwy. Całość posypać dwoma szczyptami gruboziarnistej soli. Wstawić do piekarnika i piec 20 - 25 minut aż skórka będzie złota. Ostudzić przed pokrojeniem, smacznego!


Moja ulubiona kanapka na bazie focacci zawiera grillowane warzywa (cukinię, bakłażan, pieczarki), pieczoną paprykę, czarne oliwki i pokruszoną fetę. Całość zagryzam pomidorkami koktajlowymi z oliwą, balsamico i świeżą bazylią. Polecam! :) (od kwietnia zagości także na stałe w menu Przystanek Patrzałkowie)



Jeśli nie macie patelni grillowej sprawdzi się także zwykła - cukinię wystarczy osuszyć, delikatnie posolić, posypać odrobina oregano, bazylii i tymianku i usmażyć na oliwie z oliwek.



2009-11-30

"And now for something completely different..."* - hummus & falafel


Generalnie jestem otwarta na eksperymenty i poszukiwanie nowych smaków, jednak nigdy szczególnie mnie nic nie ciągnęło do kuchni arabskiej. Prawdopodobnie brak chęci związany jest z niezliczonymi arabskimi barami wyrastającym jak grzyby po deszczu, które zazwyczaj oferują tanie i niskiej jakości jedzenie w nienajczystszych warunkach... zapachy też nie są za bardzo nęcące. Jest jednak jedno miejsce w Budapeszcie, gdzie znalazłam fantastyczny bar sałatkowy, dobry hummus i falafele. Wciąż jednak chciałam zrobić własną wersję hummusu z prawdziwą sezamową pastą tahini. Okazja pojawiła się wraz z zakupem książki - "The Cook's Book" - w której znalazłam wspaniały rozdział o zbożach i roślinach strączkowych autorstwa Paula Gayler'a. Znalazłam w nim przepis zarówno na hummus jak i na falafele, jako że obie potrawy są oparte na ciecierzycy (grochu włoskim).
Hummus to dip popularny na Bliskim Wschodzie, ma swoje szczególne miejsce w kuchni arabskiej jak i żydowskiej. Zrobiony jest ze zmiksowanej ciecierzycy, sezamowej pasty tahini i soku z cytryny. Falafele to głęboko smażone kulki z ciecierzycy i/lub fasoli. Pochodzą z Egiptu, lecz sprzedawane są na ulicy prawie wszystkich bliskowschodnich krajów. Podawane zazwyczaj jako mezze (przystawka) lub jako mały posiłek / przekąska w chlebie pitta. Obowiązkowym dodatkiem jest oczywiście hummus, bardzo często także sałatka z pokrojonych w kostkę pomidorów i ogórków.
Ja podaję hummus i falafele jako lunch. Doskonale sprawdzają się także w roli przekąsek na małe przyjęcie.


Hummus

150g suszonej ciecierzycy
600ml wody
2 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
sok z dwóch małych cytryn (lub jednej dużej)
75ml oliwy z oliwek
150ml tahini (pasta sezamowa) -można ją bez problemów dostać w większości sklepów bio
pieprz kajeński (mielony)

Do podania:
2 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
szczypta pieprzu kajeńskiego

1. Dzień przed: opłucz ciecierzycę i namocz w dużym garnku przez noc.
2. Odsącz ciecierzycę. Dodaj 600ml świeżej wody. Zagotuj, następnie częsciowo przykryj i gotuj na małym ogniu przez ok. 2h aż ciecierzyca będzie miękka. Odsącz - zachowaj jednak 150ml wody z gotowania. Odłóż także dwie łyżki ugotowanej ciecierzycy do dekoracji. Resztę włóż do blendera razem z czosnkiem (możesz użyć także miksera ręcznego, ale blender jest o wiele poręczniejszy w tym wypadku).
3. Dodaj sok z cytryny, oliwę z oliwek i 150ml wody z gotowania. Zmiksuj na purée, Dodaj pastę tahini i dalej miksuj aż masa będzie gładka. Dopraw solą i pieprzem kajeńskim, przełóż do miski.
4. Polej oliwą z oliwek. Udekoruj natką pietruszki, pieprzem kajeńskim i odłożonymi uprzednio całymi ziarnami ciecierzycy. Hummus możesz przechowywać w lodówce około 2-3 dni.


Falafel

Przepis na 25 falafeli.

600g suszonej ciecierzycy, namoczone przez noc i odsączonej
1 cebula, drobno pokrojona
40g natki pietruszki, drobno pokrojonej
2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
4 cebulki dymki, drobno pokrojone
szczypta chilli (w proszku)
1 łyżeczka mielonej kolendry (nie mogłam jej tutaj dostać, więc ją ominęłam i dodałam za to odrobinę pieprzu kajeńskiego)
1 łyżeczka mielonego kminku
1 łyżeczka sody
sól
olej roślinny, do głębokiego smażenia

1. Zmiksuj ciecierzycę w malakserze tak aby otrzymać masę o ziarnistej konsystencji. Dodaj cebulkę i miksuj dalej, aż masa będzie gładka. Przełóż do miski, dodaj natkę pietruszki, czosnek, cebulę dymkę, przyprawy, sól i sodę. Odstaw na godzinę.



2. Dłońmi uformuj kulki o średnicy ok. 4cm, odrobinę spłaszczone. Odstaw na 30 minut, a następnie smaż na głębokim tłuszczu rozgrzanym do temperatury 180°C przez około 3-4 minuty lub do momentu kiedy kulki nie będą złote. Odsącz z tłuszczu na ręczniku papierowym i podawaj z pastą hummus. **





* z Latającego Cyrku Monty Pythona
** Podzieliłam miksturę / ciasto na dwie części - jedną z nich włożyłam do lodówki i zrobiłam z niej falafele na drugi dzień.
Related Posts with Thumbnails