Showing posts with label lunch. Show all posts
Showing posts with label lunch. Show all posts

2012-02-23

Zielony lunch.


Z tęsknoty za wiosną w oko wpada mi wszystko co zielone - zielony lakier do paznokci, zielone rękawiczki, wszystkie zieloności w warzywniaku - rukola, szpinak i awokado. Co prawda wszystkie pochodzą z importu i przybyły do nas jeśli nie z Włoch czy z Hiszpanii to z RPA, ale powoli męczy mnie już korzeniowe trio - ziemniak, marchewka, seler. Marzę o odmianie i o  słodkich letnich pomidorach, ale na razie muszę zadowolić się daktylowymi pomidorkami cherry, które co prawda są słodkie, ale wciąż im daleko do smaku malinowych pomidorów od znajomego rolnika.


Jak co roku w lutym jest jeszcze za zimno na sałatki, ale zarazem już tracę ochotę na ciężkie zimowe dania, więc łączę jedno i drugie i robię proste sałatki makaronowe. Dzisiaj pierwsza z nich - bardzo zielona, bo z awokado, rukolą i bazylią. W kolejce czeka czerwona - z pesto rosso i moja ulubiona - kolorowa z mnóstwem grillowanych warzyw. Wszystkie idealnie pakują się w pudełko (ja właśnie planuję zamówić jedno z takich) i stanowią przepyszny i zdrowy lunch.


Sałatka makaronowa z awokado, mozarellą
i pomidorkami cherry

porcja na 2 osoby jako danie główne, 4 jako przystawka

150g makaronu kokardki / farfalle
1 duże dojrzałe awokado*
1 kulka mozarelli (125g)
8 pomidorków cherry (najlepiej odmiany daktylowej, są najsłodsze o tej porze roku)
garść rukoli
8 listków bazylii
świeżo zmielony pieprz
4 łyżki pestek słonecznika

Makaron ugotować w osolonej wodzie zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu. Odsączyć na durszlaku odstawić.
Awokado przekroić na pół wzdłuż, łyżeczką wyjąć pestkę, dużą łyżką wyjąć połówkę awokado. Skórkę wyrzucić.
Mozarellę odsączyć z wody, pokroić w drobną kostkę. 
Pomidorki umyć i przekroić na pół. Rukolę umyć i osuszyć, bazylię umyć i posiekać.
Pestki słonecznika podprażyć na suchej patelnii aż będą złote i aromatyczne.
Przygotować sałatkę: makaron wymieszać z rukolą i bazylią. Wyłożyć na to awokado, pomidorki cherry i mozarellę. Posypać świeżo zmielonym pieprzem. Przygotować dressing.

dressing miodowy z balsamico:
1 łyżka octu balsamico
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżka miodu
1/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka musztardy Dijon
1/3 szklanki delikatnej oliwy z oliwek

Octy, miód, sól i musztardę wymieszać. Powoli dodawać oliwę cały czas mieszając, aż dressing zgęstnieje / powstanie emulsja. Gotowym dressingiem polać sałatkę, posypać prażonymi pestkami słonecznika. Smacznego!

*awokado sprzedawane w sklepach zazwyczaj są twarde i niedojrzałe, ale wystarczy zawinąć je w ściereczkę kuchenną i odstawić na parę dni a dojrzeją. Dojrzałe awokado powinno być miękkie i maślane.

2010-04-08

Wytrawnie - quiche z łososiem, młodymi ziemniakami i koperkiem.

W serii 'moje ulubione tarty' nie mogło zabraknąć tart wytrawnych. Te, które pieczone są z dodatkiem custard (bez cukru i wanilii oczywiście) noszą nazwę quiche [wymowa: kisz]. Chociaż kojarzą się z kuchnią francuską, to ich pochodzenie jest niemieckie.
Czy słyszeliście kiedyś może o quiche Lorraine? Kruche ciasto + zapieczony custard z bekonem pochodzący z ongiś niemieckiego regionu Lothringen, przemianowanego na Lorraine po przejęciu władzy przez Francuzów. Samo słowo quiche wywodzi się z niemieckiego słowa 'kuchen' oznaczającego ciasto. Za quiche Lorraine zaproszę Was przy innej okazji (lubię tą tartę, ale zdecydowanie nie jest to moja ulubiona), dzisiaj zapraszam na mój ulubiony lekki obiad - quiche z wędzonym łososiem (najlepiej bałtyckim od sopockich rybaków :) ), młodymi ziemniaczkami i koperkiem. Koniecznie z dużą ilością zielonej sałaty z winegretem. 

  
Quiche z łososiem, młodymi ziemniakami i koperkiem
Salmon, dill and potato tart
Oryginalny przepis pochodzi z BBC Good Food.

300g gotowego kruchego ciasta (wolę przygotować ciasto sama, pâte brisée z poprzedniego postu nadaje się idealnie)
350g młodych ziemniaczków
300ml śmietanki (użyłam 22%, może też być kremówka jak i lżejsza 18%)
2 jajka
3 łyżki posiekanego koperku (może być mrożony)
skórka z 1 limonki
200g wędzonego łososia
1 białko (do posmarowania spodu tarty)
sól i świeżo zmielony pieprz

1. Nagrzej piekarnik do 190°C. Wyłóż ciastem formę na tartę o średnicy 28cm. Ustaw kratkę w dolnej części piekarnika. Wyłóż tartę papierem do pieczenia i napełnij fasolą (lub specjalnymi ceramicznym kulkami do pieczenia tart). Piecz przez 10 minut, następnie wyjmij fasolki i papier i piecz jeszcze 5 minut. Wyjmij tartę z piekarnika i ostudź na kratce. Posmaruj spód oraz brzegi białkiem.
2. W międzyczasie obierz delikatnie młode ziemniaki lub po prostu dobrze je wyszoruj. Ugotuj je w osolonej wodzie do miękkości (ok. 8 - 10 minut). Ważne jest by ich nie rozgotować. Odsącz, a gdy ostygną pokrój je i łososia na cienkie plasterki.
3. Przygotuj custard: w misce wymieszaj razem śmietankę, jajka, koperek, skórkę z limonki. Dopraw solą i pieprzem.
Na dnie tarty rozłóż połowę ziemniaków, w wolne miejsce rozłóż kawałki łososia. Zalej połową custard, następnie rozłóż równomiernie resztę ziemniaków i łososia. Zalej pozostałym custard.
4. Piecz przez 25 minut, aż quiche się delikatnie zarumieni a custard zetnie. Ostudź na kratce przez 10minut przed wyjęciem z formy / krojeniem.
Podawaj w temperaturze pokojowej, z dodatkowym świeżym koperkiem (jeśli mamy), sałatą i dobrym różowym winem. Smacznego!

2010-03-24

Szałwiowe risotto z dynią.

Ani się obejrzałam a minął prawie tydzień od mojego poprzedniego wpisu, w którym obiecywałam na drugi dzień przepis na dyniowe risotto. Wszystkich czekających - przepraszam za opóźnienie.
Tańczę, ćwiczę, rozciągam się. Cieszę się słońcem. Zjadam niewyobrażalne ilości warzyw i owoców, gotuję całkiem sporo - głównie rzeczy proste i szybkie jak dzisiejsze risotto, w którym po raz kolejny pojawia się moja ulubiona dynia.

Tym razem użyłam odmiany czerwonej Hokkaido (Uchiki Kuri), która ma swój europejski, odrobinę bardziej włóknisty odpowiednik -  Potimarron. Chociaż należy ona do rodziny dyni olbrzymiej to jej owoce są całkiem małe - moja ważyła ok. 1,5kg. Jest to jedna z niewielu dyń, którą można spożywać razem ze skórką. Miąższ Uchiki Kuri jest zwarty, pachnie pięknie orzechami i ma bardzo pomarańczowy kolor.

Podstawowy przepis dzisiejszego risotto pochodzi z bloga Asi - Kwestia Smaku. Poniższy przepis to moja wariacja na jego temat - dodałam świeżą szałwię, zrezygnowałam z wina na rzecz bulionu warzywnego, zastąpiłam część masła oliwą z oliwek, dodałam więcej dyni. Risotto przygotowuje się w dwóch etapach - dzień przed przygotowuje się dynię i moczy się ja w mleku (co jest sekretem wyjątkowego smaku tego dania). Na drugi dzień przygotowuje się risotto, które staję się tym samym daniem ekspresowym, bo przygotowanie go zajmuje ok. 20 minut. Polecam koniecznie z lampką dobrze schłodzonego białego wina :)


Szałwiowe risotto z dynią

2-3 porcje

Dzień przed: obrać dynię, pokroić w ok. 1cm kostkę. Do risotto potrzebujemy dwóch szklanek dyni, którą zalewamy szklanką mleka i odstawiamy na noc (lub minimum 12h) do lodówki.

1l bulionu warzywnego
2 łyżki masła
2 łyżki oliwy z oliwek
1 szalotka lub połowa cebuli
100g ryżu do risotto (1 filiżanka, użyłam arborio)
1/8 - 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
garść świeżej szałwii
25g tartego parmezanu (ok. 1/2 filiżanki)
sól i świeżo mielony pieprz do smaku

1. Przygotować bulion (używam bio bulionu z kostki, bez dodatku glutaminianu sodu etc.). Pokroić drobno szalotkę. Odcedzić dynię (wylać mleko).  Roztopić masło z oliwą na patelni z grubym dnem, dodać szalotkę, połowę dyni i 3-4 listki szałwii. Smażyć na małym ogniu aż cebulką się zeszkli.
2. Wyjąć szałwię, a dodać ryż. Na średnim ogniu dobrze wymieszać ryż z masłem, dynią i szalotką.
3. Porcjami dodawać bulion, gotować aż wyparuję i dodać koleją porcję bulionu. Po ok. 10 - 12 minutach dodać resztę dyni. Dodawać bulion i gotować aż ryż będzie miękki, ale nie rozgotowany. Mi zajęło to ok. 20 minut.
4. Gotowe risotto zdjąć z ognia, dodać parmezan, doprawić do smaku solą i pieprzem. Podawać z listkami świeżej szałwii. Smacznego!

2010-03-19

A kiedy nie mam czasu na obiad...

Nasz pobyt w Buenos zaczął się powoli, wakacyjnie i leniwie. A potem gwałtownie przyspieszył :) Oprócz lekcji tanga, doszła codzienna sesja pilatesu (na maszynach tzw. reformerach) i jogi. Wieczorem milonga lub praktyka, o ile wcześniej nie położyliśmy się tylko na chwilę by wyciągnąć nogi, która to chwila czasami przeciąga się do rana. Słowo położyć się w tym przypadku to raczej eufemizm - jeśli chodzi o mnie zdecydowanie bardziej adekwantym wyrażeniem byłoby "zwalić się jak kłoda". ;)

Kiedy pisałam o dyniach, które udało mi się tutaj kupić, planowałam zrobić dyniowe ravioli i dyniowe pesto. Na ravioli zabrakło mi czasu / motywacji, a do dyniowego pesto okazało się, że brakuje mi blendera. Purée z zielonej Kabochy siedziało więc w lodówce czekając na nowy pomysł.
Nie chcąc trzymać Was dłużej w napięciu - z puree powstały pyszne krokieciki z tradycyjnym greckim sosem tzatziki. Przygotowanie ich nie zajmie więcej niż pół godziny, pod warunkiem, że w lodówce mamy gotowe purée - można je spokojnie przygotować dzień lub dwa wcześniej. Osobiście bardzo lubię dania, których część przygotowuje się z wyprzedzeniem, zwłaszcza, gdy nie mam czasu by myśleć co by tu zrobić na obiad. Dzisiaj zapraszam na krokiety z sosem tzatziki, jutro - w ramach dań ekspresowych - na szałwiowe risotto z dynią :)


Dyniowe krokiety

dzień wcześniej: przygotować purée z dyni

2,5 szklanki dyniowego purée
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
4 łyżki mąki pszennej pełnoziarnistej
1 jajko
sól, pieprz, gałka muszkatołowa
bułka tarta do obtoczenia

1. Wymieszać dyniowe purée z mąką, jajkiem i pietruszką. Doprawić solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Konsystencja powinna umożliwić nam formowanie krokiecików - jeśli purée ma dużo wody, trzeba dodać odrobinę więcej mąki.
2. Obtoczyć krokiety w bułce tartej. Na grubej patelni rozgrzać olej i smażyć krokiety ok. 2 minut z każdej strony, aż skórka będzie złota. Przełożyć na na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem - wchłonie od nadmiar tłuszczu.





Sos tzatziki

1 jogurt bałkański lub zwykły naturalny (200g)
1 średni ogórek lub pół dużego
1 łyżka oliwy z oliwek extra virgin
pół łyżeczki - łyżeczka octu winnego lub soku z cytryny (zależy jak bardzo kwaśny jest jogurt)
1 duży rozgnieciony ząbek czosnku
sól, pieprz
koperek**

Zetrzeć na tarce ogórek, przełożyć na sitko, posolić i odsączyć wodę. Wymieszać z resztą składników, doprawić solą i pieprzem.

** nieosiągalny w Buenos... Ale i tak sos był pyszny!

2010-03-14

Z ziemi włoskiej do argentyńskiej.

Argentyna jest prawdziwym tyglem kulturowym. Rdzenni mieszkańcy Argentyny (w tym Indianie) mieszkali w małych rozproszonych plemionach i jeśli chodzi o liczebność stanowią raczej mniejszość. W XVI wieku Argentyna została skolonizowana przez Hiszpanów i do tamtego czasu przez ponad 300 lat Hiszpanie byli większością osadników.

Na przełomie XIX i XX wieku zaczęła się wielka emigracja z Europy za "pracą, domem i ziemią". Znowu najwięcej było Hiszpanów, potem Włochów, a także Polaków i Rosjan. Prawie każdy Argentyńczyk, z którym mam okazję rozmawiać, dowiedziawszy się, że jestem z Europy zaczyna wymieniać swoich przodków - babcie, prababcie, dziadków - którzy z Europy pochodzą.
Ta emigracja przełomu wieków, a później także okresu wojen światowych, przywiozła ze sobą własne zwyczaje, w tym kulinarne.

Moim okiem typowo argentyńskie są wołowe steki, wina i dulce de leche. Reszta przynależy albo do kuchni hiszpańskiej (w tym mój ulubiony flan) albo włoskiej.
Na każdym rogu znajdziemy pizzerię, w każdej restauracji obowiązkowo znajduje się obszerny dział z pastami. O ile pizza w wydaniu argentyńskim zupełnie mnie nie wzrusza - jest dość tłusta i nie uznaje żadnych przypraw (broń boże oregano!), to pasty są znakomite. Włócząc się po uliczkach Alto Palermo odkryliśmy, że niemal za rogiem mamy ekskluzywny sklep specjalizujący się w wyrobie makaronów (Maccare - pasta artesanal). Makarony bazyliowe, szpinakowe, paprykowe, pełnoziarniste... jakie tylko dusza zapragnie. W każdym spożywczym można też bez problemu dostać przyzwoity parmezan i dobrą oliwę.

Dzisiaj zapraszam na pełnoziarniste, szpinakowe i jeszcze do tego jajeczne fettuccine z kremowym sosem cytrynowym i łososiem. Koniecznie z lampką schłodzonego rosé. Danie jest ekspresowe jak prawie każdy makaron - w 15- 20 minut obiad jest gotowy. Zapewniam - było pyszne! Zjedliśmy po podwójnej porcji...


Szpinakowe fettucine 
z kremowym sosem cytrynowym i łososiem

Porcja na 3-4 osoby, albo dwie bardzo głodne :)

ok. 200g  szpinakowego fettuccine (polecam też jajeczne tagliatelle)
300g świeżego łososia
1 jajko
pół szklanki śmietanki (kremówki, ale wersja light z 18% jest też smaczna)
2 - 3 łyżki startego parmezanu
starta skórka z jednej cytryny
50g (lub więcej!) orzeszków piniowych
sól, świeżo zmielony pieprz, świeża bazylia
4 łyżki oliwy z oliwek

1. Makaron ugotować al dente wg wskazówek na opakowaniu, w dużej ilości wrzącej, osolonej wody. W miedzyczasie umyć, osuszyć i pokroić łososia - w kostkę 1,5cm. Następnie dobrze go doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. Rozgrzać oliwę z oliwek na patelni, dodać łososią i smażyć aż się zarumieni, wtedy przewrócić na drugą stronę i dodać orzeszki piniowe. Smażyć aż orzeszki będą złote. Zdjąć z ognia, odstawić.
2. Wymieszać jajko, śmietankę, startą skórkę z cytryny (najlepiej z bio-cytryny, jeśli takowej nie mamy trzeba ją porządnie wyszorować przed starciem), parmezan. Doprawić solą.
3. Odcedzić makaron, przełożyć ponownie do garnka. Na minimalnym ogniu dodać sos do makaronu - dobrze wymieszać i lekko podgrzać (nie za mocno, by białko się mocno nie ścięło) cały czas mieszając. Dodać łososia z orzeszkami pinii, wymieszać. Podawać z listkami świeżej bazylii i świeżo zmielonym pieprzem.

2010-01-13

Proste smaki

Podczas mojego pobytu w Polsce miałam przyjemność zjeść wspaniały obiad w restauracji Trafik w Gdyni.  Jest to nowe miejsce na kulinarnej mapie Trójmiasta i zdecydowanie warte regularnego odwiedzania.Po pierwsze - wspaniały wystrój - minimalistyczny, czysty, nowoczesny, ale zarazem bardzo ciepły i przytulny, co w moim mniemaniu jest nie lada sztuką. Uwielbiam retro i stare meble i zazwczaj unikam zbyt nowoczesnych miejsc/ restauracji (o ile nie serwują w nich dobrego jedzenia!). W tym przypadku jednak rozglądałam się po lokalu z przyjemnością i z zachwytem cieszyłam oko harmonią wszystkich elementów wystroju
Po drugie - Trafik posiada wspaniałego szefa kuchni - Michała Maja, który gotuje w otwartej kuchni (co za przyjemność popatrzeć!). Skorzystaliśmy z okazji i wypróbowaliśmy prawie wszystko ze specjalnej oferty lunchowej, a także dwa dania z karty głównej. Jedzenie było świeże i apetycznie podane - to jednak powinno być standardem. Co mnie ujęło to idealna równowaga przypraw, skromna liczba składników, prostota dań i smaków, wspaniała jakość.
Nie powinno być zaskoczeniem dla nikogo, że wybrałam dania z dyni, która jest moim ulubionym warzywem, niestety raczej niedocenianym w Polsce. Sam fakt, że aż dwie potrawy z dynią znalazły się w menu lunchowym sprawiła, że się szeroko uśmiechnęłam. Zupa dyniowa była zbliżona w smaku do mojej Good Mood Pumpkin Soup, tylko że bez bekonu. Podana za to była z pysznymi pełnoziarnistymi grzankami i startym serem. Druga dyniowa wspaniałość, którą spróbowałam to placuszki dyniowe podawane ze śmietaną i szczypiorkiem. Zjadłam ich całe dwie porcje... ;) Smaku placuszków nie mogłam zapomnieć długo, w związku z czym wróciwszy do Budapesztu (w którym dyni jest pod dostatkiem) postanowiłam, że zrobię je w domu. I oto one :) Smakowały mi nie mniej (a nawet bardziej niż) w Trafiku, robiłam je dwa dni pod rząd (delektując się nimi i na obiad i na kolację) i gdyby nie wzgląd na innych domowników zrobiłabym je i po raz trzeci.
:)


Placuszki dyniowe (wytrawne)

500g obranej i startej dyni*
3 duże jajka
50ml oliwy z oliwek**
160g mąki
2 łyżki kwaśnej śmietany (użyłam 12%)
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
sól i pieprz

1. Wymieszaj dynię z żółtkami, mąką, śmietaną, gałką muszkatołową. Dopraw do smaku solą i pieprzem.
2. W osobnej misce ubij na sztywno białka. Delikatnie wmieszaj je do dyni. 
3.  Rozgrzej patelnię z odrobiną oleju - najlepiej spryskaj ją olejem. Łyżką nabieraj porcje ciasta i smaż na średnim/ wolnym ogniu. Jeden placuszek - 1 łyżka stołowa ciasta.  Przewróć placuszki na drugą stronę i smaż aż placuszki będą złote. Podawaj polane kwaśną śmietaną i posypane szczypiorkiem.
Smacznego!

* ponownie użyłam mojej ulubionej odmiany dyni - piżmowej
** inna możliwość: dodaj 3 - 4 łyżki roztopionego masła zamiast oliwy

2009-12-11

Energetyczny lunch - fusilli con zucca arrosto e mascarpone

Fusilli con zucca arrosto e mascarpone to makaron, który gotowałam już wiele wiele razy. Intensywny pomarańczowy kolor dyni piżmowej, kremowy smak masacarpone i dodatek wędzonego sera... - dla mnie takie połączenie jest uzależniające. Najwspanialsze jest jednak to, że przygotowanie tego dania nie zajmuje więcej niż 10 minut mojego aktywnego czasu, reszta to czekanie aż dynia się upiecze.
O tym przepisie miałam napisac o wiele wcześniej, jednak dopiero teraz doceniłam to danie - kiedy jestem chora (chociaż prawie już wygrałam z wirusem!) i nie mam siły na żadne specjalne gotowanie. Jest to także mój comfort food - nie wyobrażam sobie, że można zrobić coś źle lub zepsuć tą pastę. Pewność że z połączonych składników wyjdzie znakomite danie w krótkim czasie zdecydowanie podnosi na duchu ;)
Ilości składników, które podaję są przybliżone - za każdym razem używam trochę innej ilości makaronu/cebuli/ dyni, a danie za każdym razem jest smaczne. W obliczu większego apetytu, polecam po prostu dodanie podwójnej ilości wędzonego sera. Głównym źródłem inspiracji był dla mnie przepis z Good Food


Fusilli z pieczoną dynią piżmową i mascarpone
Fusilli con zucca arrosto e mascarpone

Porcja dla dwóch osób.

200g fusilli (lub innego makaronu)
ok. 500g dyni piżmowej
1 czerwona cebula
2 ząbki czosnku
70g wędzonego sera (np. rolady ustrzyckiej, oscypek też będzie dobry ;))
2-3 łyżki mascarpone
parę łyżek oliwy z oliwek
sól, świeżo zmielony pieprz

1. Nagrzej piekarnik do 200°C
2. Obierz, usuń gniazda nasienne, a następnie pokrój dynię w dużą kostkę. Włóż do kwadratowej lub prostokątnej blaszki. Obierz i pokrój cebulę w piórka. Obierz i drobno posiekaj czosnek. Wymieszaj cebulę i czosnek razem z dynią. Sowicie skrop oliwą z oliwek, dopraw pieprzem i solą. Piecz przez 20 - 25 minut aż warzywa zmiękną i zarumienią się na brzegach.
3. Ugotuj makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ważne: nie rozgotuj go, powinien być al dente.  Odsącz wodę, a następnie dodaj 2-3 łyżki mascarpone. 
4. Kiedy warzywa są już gotowe, dodaj je do makaronu i podawaj posypane startym serem wędzonym i doprawione świeżo zmielonym pieprzem. (Polecam także szklankę dobrego białego wytrawnego wina :) ).

2009-12-04

Jaki jest Twój ulubiony fast food?

Ok, nie mówię o Mc Donald's - nie jestem w stanie wejść tamże, ze względu na obezwładniający zapach palącego się tłuszczu. Na samą myśl o tym dostaję gęsiej skórki.Myślę za to o przepysznym makaronie, świeżych ziołach, kolorowych warzywach... apetyczne prawda..? i bardzo szybkie w przygotowaniu. Przyrządzenie ani jednego z moich ulubionych włoskich makaronów nie zajmuje więcej niż 20 minut. Ponadto - jeśli zachowasz odpowiednie proporcje warzyw do makaronu i sera - na korzyść tych pierwszych - otrzymasz lekki lunch. W przeciwieństwie do tradycyjnego polskiego obiadu składającego się z mięsa, ziemniaków i szczątkowej surówki, po paście z warzywami nie czuję się ociężała i spiąca.
Jeszcze jedna rzecz - kolory. Zielony, żółty, czerwony... we włoskich makaronach jest cała tęcza. Przygotowywanie kolorowych warzyw podnosi mnie na duchu szczególnie wtedy, kiedy muszę zmierzyć się z szaroburym niebem i nieustającym deszczem.



Pappardelle z cukinią i ziołami 
Pappardelle con zucchine e erbe aromatiche

Porcja dla dwóch osób.

150g (przed gotowaniem) pappardelle all' uovo | makaron grube wstążki z jajkami
ok. 420g cukinii*
1 duże jajko
50ml słodkiej śmietany (20% lub lżejszej)
2 łyżki startego sera**

4 łyżki oliwy z oliwek extra virgin
1 łyżki każdego z ziół (polecam świeże, jeśli nie masz takowych to mrożone, w ostateczności suszone):
bazylia, oregano, tymianek, koperek
sól, świeżo zmielony pieprz


 

1. Umyj i pokrój cukinie. Włóż je do durszalaka, solidnie posól i odstaw na 15 minut. W międzyczasie przygotuj sos: zmieszaj jajko ze śmietaną i 1 łyżką startego sera. Dopraw odrobiną soli i pieprzu. 




2. Ugotuj makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Ważne: nie rozgotuj go, powinien być al dente. 
3. Osusz cukinie papierowym ręcznikiem. Rozgrzej oliwę na patelni i usmaż cukinie na średnim ogniu aż staną się złote. Jeśli używasz świeżych ziół dodaj je na końcu, jeśli mrożonych / suszonych - dodaj je na początku.
4. Wymieszaj makaron z sosem, dodaj cukinie i podawaj z pozostałą łyżką startego sera i z świeżo zmielonym pieprzem.

* Wolę mniejsze cukinie - nazywane tutaj sałatkowymi. Te duże są także dobre, tylko niestety mają twardszą skórkę, którą zazwyczaj trzeba obrać.
** Niestety zazwyczaj nie używam parmezanu ani pecorino, gdyż są one tutaj po prostu bardzo drogie. Jeśli jednak masz je pod ręka - to bardzo polecam, dodają wspaniałego smaku każdej paście. Jeśli jesteś w takiej sytuacji jak ja, użyj innego twardego żółtego sera, który lubisz. W sklepach można znaleźć także gotową startą mieszankę żółtych serów do lasagne. Jak dla mnie jest ona całkiem ok.

2009-11-30

"And now for something completely different..."* - hummus & falafel


Generalnie jestem otwarta na eksperymenty i poszukiwanie nowych smaków, jednak nigdy szczególnie mnie nic nie ciągnęło do kuchni arabskiej. Prawdopodobnie brak chęci związany jest z niezliczonymi arabskimi barami wyrastającym jak grzyby po deszczu, które zazwyczaj oferują tanie i niskiej jakości jedzenie w nienajczystszych warunkach... zapachy też nie są za bardzo nęcące. Jest jednak jedno miejsce w Budapeszcie, gdzie znalazłam fantastyczny bar sałatkowy, dobry hummus i falafele. Wciąż jednak chciałam zrobić własną wersję hummusu z prawdziwą sezamową pastą tahini. Okazja pojawiła się wraz z zakupem książki - "The Cook's Book" - w której znalazłam wspaniały rozdział o zbożach i roślinach strączkowych autorstwa Paula Gayler'a. Znalazłam w nim przepis zarówno na hummus jak i na falafele, jako że obie potrawy są oparte na ciecierzycy (grochu włoskim).
Hummus to dip popularny na Bliskim Wschodzie, ma swoje szczególne miejsce w kuchni arabskiej jak i żydowskiej. Zrobiony jest ze zmiksowanej ciecierzycy, sezamowej pasty tahini i soku z cytryny. Falafele to głęboko smażone kulki z ciecierzycy i/lub fasoli. Pochodzą z Egiptu, lecz sprzedawane są na ulicy prawie wszystkich bliskowschodnich krajów. Podawane zazwyczaj jako mezze (przystawka) lub jako mały posiłek / przekąska w chlebie pitta. Obowiązkowym dodatkiem jest oczywiście hummus, bardzo często także sałatka z pokrojonych w kostkę pomidorów i ogórków.
Ja podaję hummus i falafele jako lunch. Doskonale sprawdzają się także w roli przekąsek na małe przyjęcie.


Hummus

150g suszonej ciecierzycy
600ml wody
2 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
sok z dwóch małych cytryn (lub jednej dużej)
75ml oliwy z oliwek
150ml tahini (pasta sezamowa) -można ją bez problemów dostać w większości sklepów bio
pieprz kajeński (mielony)

Do podania:
2 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
szczypta pieprzu kajeńskiego

1. Dzień przed: opłucz ciecierzycę i namocz w dużym garnku przez noc.
2. Odsącz ciecierzycę. Dodaj 600ml świeżej wody. Zagotuj, następnie częsciowo przykryj i gotuj na małym ogniu przez ok. 2h aż ciecierzyca będzie miękka. Odsącz - zachowaj jednak 150ml wody z gotowania. Odłóż także dwie łyżki ugotowanej ciecierzycy do dekoracji. Resztę włóż do blendera razem z czosnkiem (możesz użyć także miksera ręcznego, ale blender jest o wiele poręczniejszy w tym wypadku).
3. Dodaj sok z cytryny, oliwę z oliwek i 150ml wody z gotowania. Zmiksuj na purée, Dodaj pastę tahini i dalej miksuj aż masa będzie gładka. Dopraw solą i pieprzem kajeńskim, przełóż do miski.
4. Polej oliwą z oliwek. Udekoruj natką pietruszki, pieprzem kajeńskim i odłożonymi uprzednio całymi ziarnami ciecierzycy. Hummus możesz przechowywać w lodówce około 2-3 dni.


Falafel

Przepis na 25 falafeli.

600g suszonej ciecierzycy, namoczone przez noc i odsączonej
1 cebula, drobno pokrojona
40g natki pietruszki, drobno pokrojonej
2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
4 cebulki dymki, drobno pokrojone
szczypta chilli (w proszku)
1 łyżeczka mielonej kolendry (nie mogłam jej tutaj dostać, więc ją ominęłam i dodałam za to odrobinę pieprzu kajeńskiego)
1 łyżeczka mielonego kminku
1 łyżeczka sody
sól
olej roślinny, do głębokiego smażenia

1. Zmiksuj ciecierzycę w malakserze tak aby otrzymać masę o ziarnistej konsystencji. Dodaj cebulkę i miksuj dalej, aż masa będzie gładka. Przełóż do miski, dodaj natkę pietruszki, czosnek, cebulę dymkę, przyprawy, sól i sodę. Odstaw na godzinę.



2. Dłońmi uformuj kulki o średnicy ok. 4cm, odrobinę spłaszczone. Odstaw na 30 minut, a następnie smaż na głębokim tłuszczu rozgrzanym do temperatury 180°C przez około 3-4 minuty lub do momentu kiedy kulki nie będą złote. Odsącz z tłuszczu na ręczniku papierowym i podawaj z pastą hummus. **





* z Latającego Cyrku Monty Pythona
** Podzieliłam miksturę / ciasto na dwie części - jedną z nich włożyłam do lodówki i zrobiłam z niej falafele na drugi dzień.
Related Posts with Thumbnails