Lolito, światłości mojego życia, ogniu moich lędźwi. Grzechu mój, moja duszo. Lo-li-to: koniuszek języka robi trzy kroki po podniebieniu, przy trzecim stuka w zęby. Lo. Li. To. Na imię miała Lo, po prostu Lo, z samego rana, i metr czterdzieści siedem w jednej skarpetce. W spodniach była Lolą. W szkole – Dolly. W rubrykach – Dolores. Lecz w moich ramionach zawsze była Lolitą.
Co może być bardziej wiosennego od kuszących, niewinnych, pół-odkrytych ciał? Już zaczynamy się rozbierać, zauważyliście? ;)"Lolita" Vladimir Nabokov
Tak, do zrobienia tej sałatki zainspirowała mnie książka Nabokova. Nie, żeby był w niej jakiś przepis, albo wzmianka o podobnym daniu :).
Po prostu moja sałatka wygląda bardzo niewinnie – jest kolorowa, owocowa, orientalna, słodka. Ale to tylko pozory: jest też naprawdę ostra! Dodałam dużo imbiru i ostrej papryki. I, jestem pewna, jeżeli ta sałatka byłaby człowiekiem, to z pewnością musiałaby wyglądać jak kilkunastoletnia lolitka z książki Nabokova.
Po prostu moja sałatka wygląda bardzo niewinnie – jest kolorowa, owocowa, orientalna, słodka. Ale to tylko pozory: jest też naprawdę ostra! Dodałam dużo imbiru i ostrej papryki. I, jestem pewna, jeżeli ta sałatka byłaby człowiekiem, to z pewnością musiałaby wyglądać jak kilkunastoletnia lolitka z książki Nabokova.
Sałatki witające Wiosnę przygotowałam razem z: Dobromiłą, Królem, Lejdi, Magdą, Maggie, Michałem, Mopsikiem, Panną Malwinną, Pelą, Shinju i Śliwką,