Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 marca 2014

Pikantna granola (życie od śniadania do śniadania...)


Często miewam wrażenie, że wszystko przelatuje mi przez palce. Ja sobie siedzę a życie gdzieś tam sobie chodzi, ucieka i kradnie mój czas. Cały dzień się nudzę, naprawdę, potwornie nudzę, z drugiej strony – kiedy ktoś do mnie dzwoni, żeby się (na poważne!) umówić... sprawdzam kalendarz i ze zdziwieniem stwierdzam, że nie mam czasu!
Leżę na kanapie a tutaj czas leci, mimowolnie pracuję, umawiam się na jakieś spotkania, wizyty, projekty, zajęcia... no, po prostu mam ochotę krzyknąć do swojego alternatywnego ja: „Hej, Wacek, co robisz? Zatrzymaj się, przecież ja tutaj sobie siedzę!”*
I tak płynie mi kolejny dzień. W zasadzie od śniadania, do kolejnego śniadania. Ale, nie myślcie, że chodzi tutaj o poranki... nie! Nie jem już żadnych normalnych posiłków, no, chyba że ktoś mi je podsunie pod nos. A bez kontroli innych ludzi mój dzień wygląda mniej więcej tak: rano granola, zamiast obiadu tost z serem, na kolację jajecznica. Całe moje dzienne wyżywienie opiera się na śniadaniach popitych kawą z mlekiem więc, chcąc nie chcąc, jestem wiecznie nabuzowana kofeiną.
Są też dobre strony — w chorobliwej atmosferze przeciągającego się poranka robię różne cuda. Ostatnio padło na granolę. Jest niesamowita! Słodka, korzenna, pikantna. Taka kombinacja okazała się strzałem w dziesiątkę!
Czekam jeszcze na coś, co pozwoli mi docenić obiady :)
*Moje drugie życie opiera się na przekonaniu, że jestem facetem. Może to być wynik ukrytej gender-opcji. Ale naukowcy jeszcze się na ten temat nie wypowiedzieli.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Kawa kokosowa



Jeżeli już wytrzepaliście swojego kokosa... pewnie zastanawiacie się, co zrobić z wodą kokosową. Zanim psująca się w lodówce woda zacznie spędzać Wam sen z oczu — wypróbujcie to!
Przepis podpatrzony u Ansi.
Przepis na 2 porcje:
1 szklanka mocnej kawy (tak jak robicie zazwyczaj, kawa rozpuszczalna, albo odcedzona fusiasta)
woda kokosowa z 1 kokosa
1 szklanka mleczka kokosowego
1 łyżka miodu
kostki lodu
Wszystkie składniki, oprócz lodu, zmiksować. Do wysokich szklanek wsypać lód, wlać kawę.
I nie martwić się resztkami :)

sobota, 24 sierpnia 2013

Czerwone curry (+ 5 najgłupszych reklam kulinarnych)



Oto jedna z propozycji na to, co zrobić z domowym mleczkiem kokosowym. Czerwone curry — przepiękne, intensywne, aromatyczne. Czy muszę Was dalej zachęcać? :)
Przepis na 4 porcje:

4 piersi z kurczaka
1 łyżka czerwonej pasty curry
1 puszka pomidorów (albo 3–4 pomidory bez skórki, pokrojone)
1 szklanka rosołu
1 średnia cebula
3 małe marchewki
5 łyżek oleju
sól, pieprz i sok z limonki (do smaku)

Mięso pokroić na cienkie paski, marchewkę w krążki, cebulę w piórka.
Olej rozgrzać w woku, usmażyć na nim cebulę, następnie przesmażyć pastę curry. Kiedy pasta zacznie uwalniać aromat, wrzucić pozostałe składniki (oprócz mleczka kokosowego i pomidorów) i dobrze wymieszać. Wlać mleczko, odczekać kilka sekund i dobrze zamieszać. Wrzucić pomidory.
Następnie wlać rosół, gotować przez 30 minut, często mieszać.
Podawać z ryżem, albo chlebkami chapati.

A teraz, 5 najgłupszych reklam związanych z jedzeniem. Kolejność przypadkowa (no, może poza ostatnią).

czwartek, 22 sierpnia 2013

Mleczko kokosowe

Nie przepłacajcie! Sklepowe mleczko potrafi mieć nie tylko super cenę, ale też super skład. Te wszystkie zagęstniki, konserwanty, regulatory kwasowości... smacznego!
Dlatego, jeżeli widzicie kokosy w rozsądnej cenie, kupcie co najmniej  trzy i zróbcie sobie wleczko kokosowe na zapas. A przy okazji także wiórki...
Przepis "na oko": 
kokosy
przegotowana, zimna woda
Kokos rozłupać, wyjąć miąższ i oczyścić. Pokroić na małe kawałki.
Na jednego kokosa dodać około 500ml wody.
Zblendować, aż do uzyskania konsystencji śmietanki. Odstawić na kilka minut, wymieszać łyżką i odcedzić przez gazę (i dobrze odcisnąć).
Na gazie pozostaną wiórki kokosowe, w garnuszku — mleko :)

Nadwyżkę wlać do niewielkich słoików i pasteryzować przez, mniej więcej, 15 minut.

Mleczko wykorzystywać do:
i innych takich...


I mały peesik: w piątek odwiedzę Warszawę. Jeżeli jest ktoś, kto chciałby zobaczyć moją paszczękę na żywo i porozmawiać o ważnych sprawach przy kawie... piszcie, dzwońce, wywieszajcie transparenty :)

środa, 21 sierpnia 2013

Jak wybrać i rozłupać kokosa?


Idziemy sobie do sklepu i, z obłędem w oczach, poszukujemy kokosa. Niezależnie od tego, czy chcemy wykorzystać go w kuchni, czy mamy zamiar rozwalić nim głowę sąsiadki, musimy znać zasady.
Dzięki nim będziemy mieli genialne, twarde orzechy, które można spokojnie wykorzystać do samoobrony, kiedy idziemy pod stadionem albo weselem.
1. Kokos musi chlupać. Bierzemy sobie kokosa i potrząsamy, tak jak marakasami. Jeżeli chlupie — kupujemy.
2. Kokos nie jest pusty. Kiedyś kupiłam orzecha i, jak wielu z niedoświadczonych amatorów smaków z indyjskiej kozy, trafiłam na pusty egzemplarz. Totalnie pusty!
Żeby tego uniknąć trzeba patrzeć na "oczka". Mają być trzy, nienaruszone i wyglądające na świeże.
A to kilka porad jak rozłupać gagatka:
1. Metoda piekarnikowa. Nastawiamy piekarnik na 180 C i od razu wrzucamy orzechy. Kiedy piekarnik piknie i oświadczy nam, że jest gotowy, możemy wyjąć kokosy. Wtedy wystarczy tylko mocniej puknąć młotkiem. Ponoć podobny efekt daje gotowanie przez kilka minut, ale ja jestem do tej metody sceptycznie nastawiona (przecież chodzi o to, żeby ciut go wysuszyć, nie rozgotować).
2. Metoda konserwatywna. Potrzebne nam będą dłuto i młotek, albo szpadel. Wbijamy dłuto w dziurkę (tylko jedna jest miękka, pozostałe są zasklepione i ciężkie do wydłubania). Przez otwór wylewamy wodę. Tylko do kubeczka, bo taka woda się przyda.
Następnie opukujemy orzech szpadlem (tutoriale: klik!) i rozłupujemy. Jeżeli mamy siłę, bo ja nigdy nie potrafiłam.
3. Metoda blokowa. Jeżeli, tak jak ja, mieszkacie w bloku... jesteście szczęściarzami. Wystarczy wejść na 2 piętro, może być wyżej, ale drugie piętro to absolutne minimum. Teraz otwieramy okno na klatce, albo wbijamy się do domu sąsiadów. Zrzucamy kokosa i zbieramy swoje dzieło. Nie będziemy mieli z tego wody kokosowej, ale najważniejsze jest to, że dobierzemy się do miąższu :)

A już jutro: klasyk kokosowy, żeby nie przepłacać i nie truć się chemią. 

czwartek, 31 stycznia 2013

Fish and chips. A ryba w kokosowej panierce!




Przepraszam, przepraszam, przepraszam! Zapomniałam o publikacji, przyznaje się bez bicia.
Ale dzisiaj, ostatni egzamin, ostatni dzień sesji (i zaliczony egzamin na 5, więc możecie gratulować) :) W szale planowania alkoholowych wypadów zupełnie wypadło mi z głowy, że godzinę temu miałam dodać rybę.
Tak więc nie przedłużam i zostawiam Was z jedzeniem, które dobrze smakuje na kacu. Takim małym kacu.
Inne propozycje na fish'n'chips mają: Dobromiła, Emma, Tomek.

Przepis na 2 porcje:
ryba
250g filetu z białej ryby (u mnie mintaj)
1/2 łyżeczki curry
1 łyżka zarodków pszennych
szczypta pieprzu
szczypta ostrej papryki
Wszystkie składniki dokładnie zmiksować. Uformować z pulpy 4 długie paluszki.
4 łyżki bułki tartej
4 łyżki wiórków kokosowych
1 białko
szczypta soli
Widelcem wymieszać białko z solą. Bułkę wymieszać z wiórkami. Paluszki rybne obtoczyć kolejno w białku i bułce. Rozłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczone ziemniaki
4 średnie ziemniaki
szczypta: soli
pieprzu
rozmarynu
2 łyżki oleju rzepakowego
Ziemniaki obrać, gotować przez 15 minut. Następnie trochę ostudzić, pokroić w plastry*. Rozłożyć na dużej blasze, wyłożonej papierem do pieczenia. Polać olejem, posypać solą, pieprzem, rozmarynem.
Piec w 190 C przez 20 minut, następnie dodać do ziemniaków paluszki rybne i piec jeszcze 15 minut.

*Wiem, chips to frytki, ale nie mam doświadczenia z pieczeniem ziemniaków i nie chciałam ryzykować obiadem. Jeżeli chcecie, możecie pokroić ziemniaki w słupki.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...