Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oliwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oliwa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 września 2013

Bruschetta (ślubofobia)



Na początku był pierścionek i romantyczne chwile, ale o tym następnym razem, bo dzisiaj będzie o ślubofobii. Odkąd, w bardzo krótkim czasie, ohajtały mi się wszystkie siostry i kuzyni, nabiegałam się po weselach i napatrzyłam się. Aż za bardzo. I zaczęłam współczuć nowożeńcom…
Ślub, jak wiadomo, zaczyna się przed ślubem. Nie tylko wybieraniem sukienki i wciskaniem się w garnitur z komunii. Są jeszcze…

środa, 10 lipca 2013

Makaron z cukiniowym pesto (chuje dach!)


Goede dag! Przez tydzień spontanicznie przebywałam w Holandii. No, może prawie, bo wyjazd był planowany na "początek lipca", ale nikt nie wiedział dokładnie kiedy, jak i dlaczego.
W końcu, na samym początku lipca spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy naszą płatną dwupasmówką na północ. Po kilkunastu godzinach, głodni, stanęliśmy na chodniku w Rotterdamie i... przywitała nas sklepowa pustka. Przez cały tydzień rzadko trafiałam na otwarty sklep (nie licząc sklepów spożywczych prowadzonych przez Turków, z polskimi rzeczami). W ogóle sklepy otwierają się tam kiedy się otworzą, zamykają kiedy się zamkną, a w międzyczasie jest jeszcze sjesta i dwie przerwy. 
Już pierwszego dnia nauczyłam się nowego słowa, którego odtąd używałam przy każdej okazji, naprzemiennie z hellooo!. "Dzień dobry", a po niderlandzku chuje dach (choć google upiera się, że jest to chude dach) zdziwiło mnie strasznie. Na samym początku, kiedy szłam, suszyłam zęby i byłam niesamowicie zadowolona z życia, wszyscy mówili mi "dzień dobry!", a że mówili to z dziwnym, germańskich akcentem... myślałam, że chcą żebym się przesunęła.
Cały czas w popłochu odsuwałam się na trawę. Każdy się za mną odwracał.
Przepiękny niderlandzki może troszeczkę peszyć :)
Wczoraj wróciliśmy do Polski i mieliśmy dokładnie taki sam problem, co w Holandii — wszystkie sklepy były już pozamykane, a my byliśmy głodni. I w takiej sytuacji przydają się pasteryzowane w słoiczkach zapasy. Wybór padł na cukiniowe pesto...
Makaron dla głodnego turysty? Proszę bardzo!
Składniki na 4 porcje:
370g makaronu spaghetti
400ml pesto
kilka świeżych listków bazylii
1 cytryna
4 łyżeczki oliwy z oliwek (z pierwszego tłoczenia)
Cytrynę wyszorować i sparzyć, pokroić na ćwiartki. Makaron ugotować al dente, odcedzić. Włożyć z powrotem do garnka i wymieszać z pesto. Wyłożyć na talerze, polać oliwą (porcja to 1 łyżeczka) i przybrać bazylią i cząstkami cytryny. 


Kiedy się w końcu wyśpię, na blogu zaroi się od serów, wiatraków i marihuany. A dziś tylko kostka brukowa i rowery, rowery, rowery :)
Szczerze polecam przejechanie się po Holandii rowerem. Możecie jechać z opaską na oczach i nie zatrzymywać się prawie w ogóle. Rowerzyści są tam świętymi krowami.

wtorek, 6 listopada 2012

Gruszki na sałacie z miętowym sosem


Gruszki na sałacie to jedna z propozycji sałatek, które zabrałam ze sobą w torebce. Jest genialnie prosta, przyjemna w smaku, syci (niestety, nie na długo). W sam raz, kiedy nie spędzacie zbyt długo czasu poza domem i nie potrzebujecie wielkiego obiadu.
Robiłam sałatkę z arbuzem i gruszką, polaną miodowym sosem.  A teraz czas na coś, co jest raczej przekąską! Miętowy dressing! Niebo w gębie :)
A samotne gruszki smakują bardzo dobrze z sałatą masłową.

Składniki na porcję
1 gruszka
kilka listków sałaty (porwanej na strzępy)
Gruszkę pokroić na części, ułożyć na sałacie.
Jeżeli robicie sałatkę "na wynos", włóżcie sałatę i gruszkę do pudełka, a dressing do małego pojemniczka.
1 łyżeczka syropu miętowego (przepis wkrótce)
1 łyżeczka oliwy
1/2 łyżeczki soku z cytryny
sól, pieprz
Wszystkie składniki dokładnie ze sobą wymieszać i polać nimi sałatkę.
Albo schować do pojemniczka. Ja, jak prawdziwa lekomanka, trzymam sosy buteleczce po ketonalu.



niedziela, 26 sierpnia 2012

Dip bakłażanowy




Kuchnia bałkańska kojarzy mi się z ajwarem, bakłażanami, papryką i kozim serem. No i z rakiją (chyba mam jakąś manię na punkcie narodowych alkoholi).
Dziś nie będę was dręczyć słodyczami. Czas na łatwą i tanią wyprawę na Bałkany! A to oznacza pastę z pieczonego bakłażana!
Jest pyszna. Jadłam ją głównie z pieczywem, ale sprawdziła się też jako dip i dodatek do mięsa.
Przygotowanie tej pasty musisz zacząć poprzedniego dnia. W zasadzie pasta robi się sama, bo bakłażana wstawia się do piekarnika i zostawia na noc. Rano otwierasz piekarnik i miksujesz wszystkie składniki.
A składniki, oczywiście, można dobierać według uznania. Połączenie tych ziół z bakłażanem jest świetne, ale zawsze można włożyć co tylko się chce. 
Bo kto bogatemu zabroni? ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...