Przedstawiam państwu herbatniki. Miały być takie zwykłe, podstawowe, ale dodałam mąki pełnoziarnistej.
I (o nie!), wyszły digestive. Tak, to moje pierwsze podejście do herbatników.
Takie zwykłe herbatniki to bardzo ciekawa sprawa. Są łatwe w przechowywaniu (może się kruszą, ale przynajmniej nie gniją) i dlatego dawniej znajdowały się w prowiantach podróżników, marynarzy i wojskowi. Z tego co wiem, to wojskowi do dziś dostają w racjach żywieniowych herbatniki (na przykład w Wielkiej Brytanii) :)
Herbatniki klasyczne z oczyszczonej mąki pszennej to jeden rodzaj, innym jest pełnoziarnisty herbatnik digestive. Został opracowany w Szkocji, pod koniec XIX wieku.
Pełnoziarniste "digestive biscuit" miały mieć niesamowitą właściwość — pomagały podobno trawić
i działały kojąco na żołądek. Oczywiście, to stwierdzenie jest już dzisiaj obalone.
Na wielu forach przeczytałam, że takie herbatniki są słone, mają wyczuwalny posmak sody, albo są tłuste. Moje ciacha nie mają żadnej z tych cech! Pozytywnie mnie zaskoczyły, bo kiedy się piekły miałam mieszane uczucia... Ale są pyszne, więc: na zdrowie Waszych żołądków!