Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mleko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 września 2013

Koktajl awokado z bananem


Koktajl pochodzi z książki Sophie Dahl "Na każdą porę". Podobno tyłek autorki strasznie urósł od takich cudów (a była wtedy na surowej, dosłownie surowej, diecie). Mój tyłek nie rośnie, ale piłam go dopiero przez tydzień. Fakt, codziennie, ale nie mogę się powstrzymać, żeby nie zmiksować sobie rano mleka z owocami.
I, jeszcze super praktyczna porada od Chujowej Pani Domu: kupujcie więcej bananów, krójcie i zamrażajcie. Zawsze się przydają.

Składniki na porcję:

250 ml mleka (1 szklanka)
1/2 dojrzałego awokado
kilka kawałków zamrożonego banana
kilka migdałów (blanszowanych albo nie, bez znaczenia)
1 łyżeczka miodu
Wszystkie składniki zblendować.

sobota, 16 lutego 2013

2# Dzieciństwo w soboty: kakao



Poprzednio też pisałam o mojej babci ze strony ojca. Oprócz ziółek, grzybka kefirowego i innych naturalnych terapii miała jeszcze jeden nałóg... katolicyzm. Tak, było mocno wierząca, ale niezbyt ortodoksyjna.
Pamiętam jak w październiku brała mnie do swojego domu i odprawiała różaniec. To był chyba jakiś miesiąc Maryjny, albo coś w tym stylu. Wieczór w wieczór przychodziłam do niej i robiłyśmy to samo: ona wyjmowała różańce i zapalała świeczki. Czytała jakieś tajemnice Jana Pawła II, a później mamrotałyśmy modlitwy bez końca.
Czasami spałam (a zazwyczaj spałyśmy, bo ja i siostra) w domu babci. Włączała Radio Maryja, modliła się tuż przed snem i zostawiała na całą noc. To dopiero było straszne! Wieczorem opowiadałyśmy sobie z siostrą historie o duchach, a kiedy obudziłyśmy się w nocy... słyszałyśmy śpiewy duchów. o niebiosach, piekle, nieśmiertelnych duszach, winie i innych takich rzeczach :)
Nagrodą za baardzo długą godzinę różańcową (albo upiorną noc) było kakao. Najlepsze kakao na świecie! Zawsze na tłustym mleku, chyba też ze śmietanką i dużą ilością kakao. a do każdej filiżanki babcia wrzucała kilka kostek czekolady i szczyptę cynamonu. Pycha!
Przepis na porcję:
1 niepełna filiżanka pełnotłustego mleka
1–2 łyżeczki niesłodzonego kakao
2–3 kostki czekolady*
szczypta cynamonu
1 łyżeczka delikatnego miodu
Mleko zagotować na niewielkim ogniu. Tylko pilnować, bo szybko kipi!
Kakao i cynamon wsypać do szklanki i rozrobić z niewielką ilością wody (maksymalnie 2 łyżki wody).
Kiedy mleko się zagotuje, zdjąć z ognia i wlać do niego kakao. Przelać kakao do filiżanki i wrzucić do niej kostki czekolady. Będzie się powoli rozpuszczała :)
Kiedy kakao nie będzie bardzo gorące posłodzić miodem.
* Teraz zrobiłam z gorzką, ale w dzieciństwie była mleczna.

niedziela, 6 stycznia 2013

Projekt "dieta cud". Dzień drugi.





Nie zwariowaliście przypadkiem?! Ja tutaj wstawiam już drugi raz własną paszczę i żadnego komentarza o tym, jaka jestem piękna! Wstydźcie się i poprawcie, bo dzisiaj musi być lepiej.
A teraz, do rzeczy! Odkryłam, dlaczego ta dieta jest skuteczna. Uwierzcie mi, na Europejczyków ona w ogóle nie działa, ale, jeżeli urodzilibyście się w Japonii albo innym kraju Azji na pewno zawiesilibyście na niej oko.
Mnie nic się nie dzieje, ale kiedy Matka Moja zobaczyła jak dużo mleka pochłaniam szybko zapytała: "a nie łatwiej z lewatywą?".
Tak! To jest klucz do sukcesu! Jak wiadomo Azja z mleka i serów nie słynie i dieta oparta na mleku działa ekstra-przeczyszczająco. A banany? Nie dość, że bez nich na takiej głodówce pewnie byłoby ciężko to jeszcze zawierają pektyny, które pomagają przy biegunce. To faktycznie dieta cud! Wyobrażacie sobie? To jak walka dobra ze złem: biegunka i powstrzymywanie biegunki.
Jeżeli chodzi o moje dietowanie, to, oczywiście, nie porzuciłam eksperymentu. Pewnie zrobię to jutro, bo już zaczynam odczuwać mało przyjemne skutki diety. A niezbyt chce mi się wkładać trzy razy więcej energii w koncentrację, bieganie na tramwaj i noszenie książek.
A dzisiaj, mimo, że waga pokazuję tylko ciut mniej niż wczoraj to... bardzo po mnie widać głodówkę. Od razu odbiło się to na wyglądzie twarzy. Mam wystającą żuchwę i noszę okulary, więc teraz, mocno umalowana (bo oczy podkrążone, cera szara) i z zapadniętymi policzkami wyglądam po prostu jak suka. Aż dziw, że mojej SU-KO-WA-TOŚ-CI nie zauważyłam rok temu. Teraz przynajmniej wiem, dlaczego wszyscy myśleli, że jestem zła.
Na koniec, zdradzę Wam, że jestem na tak idiotycznej diecie, bo chciałam poczuć jak to jest. Nigdy nie byłam na diecie, a moja niska waga oraz brak apetytu wynikał tylko i wyłącznie z bezsenności. Teraz, świadomie i na trzeźwy umysł wiem jak to jesti, muszę przyznać, anorektyczki to niezłe idiotki. Nie wyobrażam sobie, co trzeba mieć w głowie, żeby na serio się tak kretyńsko odchudzać. W dodatku z pełną powagą i bez kontroli.

sobota, 5 stycznia 2013

Projekt "dieta cud". Dzień pierwszy.




Banany i mleko już mi w ogóle nie wchodzą i prawdopodobnie jutro wyrzygam wszystko jeśli wepchnę w siebie nową szklankę mleka
Dietę zaczęłam od wyprawy do sklepu. Rano zawsze jem śniadanie, więc dzisiaj, kiedy nie miałam żadnych produktów, które mogę jeść, poszłam z kretyńskim wyrazem twarzy, zgięta w pół do sklepu, wrzuciłam kiść bananów, poprosiłam o mleko i szybko zmyłam się do domu. Od wejścia rzuciłam owoce na stół i zrobiłam sobie śniadanie. Taa... śniadanie niby, a tutaj brak chleba, płatków, mąki. Kurwa. Postanowiłam nie myśleć o tym, bo reszta posiłków nie jest dla mnie zbyt ważna i byłam przekonana, że zapomnę szybko o brakach w odżywianiu (co się oczywiście nie stało, bo jak, kurwa mać, zapomnieć o tym, że jest się niedożywionym?!).
Przyznaję, że dieta najbardziej ucieszyła fretkę, która oddałaby pewnie cały swój tygodniowy zapas żarcia za banany, mleko i ogórki. I wyszło na to, że nie dość, że jem głodowe porcje to jeszcze muszę się dzielić ze zwierzakiem. Co za życie...
Żeby wszystko było jak należy wprowadziłam kilka ulepszeń do diety. Po pierwsze, nie mam zamiaru zdychać na diecie bez zębów, więc mleko jest pełnotłuste. Będzie więcej witamin.
Po drugie: jak powszechnie wiadomo Japończycy nie używają przypraw (no może poza jakimś octem i syropem sojowym), więc moje banany są przyprawiane wszystkimi przyprawami oprócz soli i cukru. Ostatni punkt to... brak wody. Nie będę piła zimnej w czasie zimy, więc piję herbatę i zioła.
Do rzeczy!
Postanowiłam się zagłębić w temat diety bananowej... wiecie, że to nie jest dieta odchudzająca, ale "oczyszczająca"? Oczyścić to może nerka albo wątroba, ale nie banany z mlekiem. Nie bądźcie, do cholery, naiwni, nie ma czegoś takiego jak oczyszczenie organizmu. Możecie przestać pić alkohol i wątrobę sobie ziołami regenerować.
Więcej! Taki sposób odżywiania się ma być odpowiedni dla osób z problemami żołądkowymi. No tak, już widzę jak ludzie, którzy mają dziury w przewodzie pokarmowym głodują i piją mleko (mleko!).
Zostały mi jeszcze dwa dni diety wysoce monotematycznej, więc… wielkim problemem jest urozmaicenie posiłków. Staram się jak mogę, ale moje dzisiejsze śniadanie to banan zmiksowany z mlekiem, na obiad banan pokrojony popijany szklanką mleka, a kolacja — banan pieczony z cynamonem i mleko.
Chciałabym jutro zjeść coś ciepłego na obiad. Macie jakieś pomysły?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...