Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makaron. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 listopada 2013

Klopsy w sosie pomidorowym (jak być pieszym 1 listopada?)


Hej 1 listopada! Jeden z moich ulubionych dni w roku. To dzień, który się kocha i równie mocno nienawidzi. Wcale nie ze względu na to, że na cmentarzach bazar, a ludzie wyjmują ostatnie oszczędności i wydają je na sztuczne chryzantemy i inne plastikowe kwiatki w tęczowych kolorach.
Nie straszny mi tłok na cmentarzu i wszystkie rozmowy w stylu:
— Wierusia! No jak ty wyrosłaś! Nie zapowiadałaś się na taką ładną dziewczynę, a jednak. Taka dorodna, taka krasna! No ciebie to mąż w łóżku szukać nie będzie!
— Wiera! a jak tam w serduszku, kochanie, co? Masz jakiegoś chłopaka? A, masz. Co robi? Informatyk? To pewnie gruby jest, chcesz po nim zbierać butelki z moczem? Znalazłabyś sobie kogoś normalnego w końcu...

środa, 10 lipca 2013

Makaron z cukiniowym pesto (chuje dach!)


Goede dag! Przez tydzień spontanicznie przebywałam w Holandii. No, może prawie, bo wyjazd był planowany na "początek lipca", ale nikt nie wiedział dokładnie kiedy, jak i dlaczego.
W końcu, na samym początku lipca spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy naszą płatną dwupasmówką na północ. Po kilkunastu godzinach, głodni, stanęliśmy na chodniku w Rotterdamie i... przywitała nas sklepowa pustka. Przez cały tydzień rzadko trafiałam na otwarty sklep (nie licząc sklepów spożywczych prowadzonych przez Turków, z polskimi rzeczami). W ogóle sklepy otwierają się tam kiedy się otworzą, zamykają kiedy się zamkną, a w międzyczasie jest jeszcze sjesta i dwie przerwy. 
Już pierwszego dnia nauczyłam się nowego słowa, którego odtąd używałam przy każdej okazji, naprzemiennie z hellooo!. "Dzień dobry", a po niderlandzku chuje dach (choć google upiera się, że jest to chude dach) zdziwiło mnie strasznie. Na samym początku, kiedy szłam, suszyłam zęby i byłam niesamowicie zadowolona z życia, wszyscy mówili mi "dzień dobry!", a że mówili to z dziwnym, germańskich akcentem... myślałam, że chcą żebym się przesunęła.
Cały czas w popłochu odsuwałam się na trawę. Każdy się za mną odwracał.
Przepiękny niderlandzki może troszeczkę peszyć :)
Wczoraj wróciliśmy do Polski i mieliśmy dokładnie taki sam problem, co w Holandii — wszystkie sklepy były już pozamykane, a my byliśmy głodni. I w takiej sytuacji przydają się pasteryzowane w słoiczkach zapasy. Wybór padł na cukiniowe pesto...
Makaron dla głodnego turysty? Proszę bardzo!
Składniki na 4 porcje:
370g makaronu spaghetti
400ml pesto
kilka świeżych listków bazylii
1 cytryna
4 łyżeczki oliwy z oliwek (z pierwszego tłoczenia)
Cytrynę wyszorować i sparzyć, pokroić na ćwiartki. Makaron ugotować al dente, odcedzić. Włożyć z powrotem do garnka i wymieszać z pesto. Wyłożyć na talerze, polać oliwą (porcja to 1 łyżeczka) i przybrać bazylią i cząstkami cytryny. 


Kiedy się w końcu wyśpię, na blogu zaroi się od serów, wiatraków i marihuany. A dziś tylko kostka brukowa i rowery, rowery, rowery :)
Szczerze polecam przejechanie się po Holandii rowerem. Możecie jechać z opaską na oczach i nie zatrzymywać się prawie w ogóle. Rowerzyści są tam świętymi krowami.

piątek, 10 sierpnia 2012

Deser kremowy na czekoladowym spaghetti


Dzisiaj będzie o makaronowym gotowaniu wspólnie z kilkoma blogerami (pod patronatem Violi z Fun & Taste). Pełna lista uczestników na końcu wpisu. Mam wrażenie, że wszyscy się postarali i z ułańską fantazją przygotowali potrawy z makaronem spaghetti. Więc przejście na ich blogi jest bardziej niż wskazane!
Wiem, mój makaron to nie do końca spaghetti. Chciałam zrobić go sama, a potrzebny był mi jakiś deser, więc... zajrzałam tutaj po przepis na czekoladowy makaron, zrobiłam (bez maszynki do makaronu!) coś, co przypomina spaghetti.
Mam nadzieję, że docenicie pracę, bo robienie spaghetti maszynką do mielenia mięsa nie jest trudne, ale wymaga wielu, bardzo wielu, pokładów cierpliwości.
A później już tylko suszenie i krem. Same przyjemności!
A już jutro kulinarny Poznań. I  legendarne wyjaśnienie kilku faktów :)

wtorek, 17 lipca 2012

Szybki makaron z woka



Jakiś czas temu Najlepszy z mężczyzn zrobił mi makaron z woka.  Wziął przepis z jakieś książki kucharskiej, chyba "Gotuj z fantazją" (ale pewności nie mam). Kolacja była tak szybka i dobra, że musiałam wypróbować. Mam nadzieję, że nie będzie miał pretensji za ten plagiat :)

Nie żartuję! Jeżeli odliczycie marynowanie mięsa (no, przecież można to zrobić wieczorem, poprzedniego dnia) przygotowanie dania zajmie mniej niż 15 minut.

niedziela, 3 czerwca 2012

Makaron z kurczakiem w marynacie śliwkowej



W knajpie z jedzeniem orientalnym, w której byliśmy ostatnio z Najlepszym z mężczyzn znajomy kucharz podał nam makaron z sosem śliwkowym. To świetne połączenie, więc postanowiłam odtworzyć je w swoim domu. Nie wyszło idealnie, ale jest z pewnością smaczne. No i, w przeciwieństwie do gotowych sosów, nie ma żadnych dodatkowych umilaczy w postaci glutaminianu sodu, E220, E415. Jest tylko E150, czyli karmel :)
Kurczak rzadko  pojawia się na moim stole bez marynaty. Znajomi mówią, że marynaty wymagają dużo czasu i dobrego przepisu. Bzdura. Wystarczy zrobić sos wieczorem, włożyć do niego mięso i wyjąć z lodówki w czasie obiadu. I... to wszystko :)

piątek, 27 kwietnia 2012

Smażony makaron z warzywami i klopsiki. Wersja chińska.


Zgrzeszyłam. Przez Was zgrzeszyłam! Nie doczytałam dokładnie przepisu na spaghetti po chińsku i zachciało mi się je robić. A tam przecież trzeba włączyć piekarnik. No, nic, w tym tygodniu i tak będzie włączony po raz drugi (minimum), więc prędzej czy później będę musiała go uruchomić... 

Podczas robienia tego dania odkryłam bardzo ważną rzecz: zamiast dodawać do pulpetów bułki tartej, kaszy manny, lub zarodków pszennych można dodać ryż preparowany. Zmielony, oczywiście. To bardzo dobry pomysł!

Oryginalny przepis wymaga trochę składników, których nie mogłam dostać. Groszek cukrowy długo umykał moim oczom, a kiedy w końcu go znalazłam oniemiałam. Był strasznie drogi. Wyrzuciłam go więc z przepisu.W zamian za to jest marchew.
Po drugie olej sezamowy, którego tutaj nie widać. Albo to ja jestem ślepa. Nie miałam czasu jeździć po Łodziach więc zrobiłam mniej wyrafinowaną wersję klopsów :)

I jeszcze jedno — w oryginale jest to makaron długi, bo przecież to ma być spaghetti. niestety, w moim domu makaronu było jak na lekarstwo, więc zmieszałam kilka rodzajów i ugotowałam. I tak było bardzo smaczne!
Wspólnie ze mną gotowali: Maggie, Ania, Panna Malwinna, i Shinju.

I cieszę się z tych azjatyckich klopsów jak głupia, bo to mój pierwszy ciepły i normalny obiad w tym tygodniu.

niedziela, 25 marca 2012

Prosty makaron z bananem i papryką


Mam kompletnego fioła na punkcie wkładania owoców do dań głównych (co było widać w zupie szpinakowej). Bardzo lubię takie połączenia — owoce zazwyczaj dają daniu specyficzną słodycz, delikatną kwaskowatość i egzotyczny smak.
Kilka dni temu mogłam gotować tylko dla siebie i koleżanki, więc wyszło mi danie bezmięsne. Jest gotowe w 15 minut, ma niewiele składników i smakuje niesamowicie. Idealne na ploty z głodną koleżanką :)

Znajoma stwierdziła, że jest idealne przed imprezą, bo na pewno nie spowoduje wzdęć ani biegunek. Bo ma w składzie banana – znacie jego magiczne właściwości? Ludzie rezygnują z bananów, bo mają zbyt dużo kalorii, cukru, a przecież są niezastąpione, kiedy trzeba jakiegoś dzieciaka wyleczyć z grypy żołądkowej. No. Więc nie rezygnujcie pochopnie z bananów i spójrzcie na nie łaskawszym okiem. Proszę!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...