Międzynarodowy port lotniczy "Marsa Alam" umiejscowiony na pustyni, parę kilometrów za Portem Ghalib
Gdy zadzwonił telefon byłam w teatrze i Naczelnik powiedział: Walizki mamy. dojechały. Wcześniej już na grupie, ludzie pisali, że dostają... jakaś osobówka dostarcza.
Pędziłam do domu co koń wyskocz, bo wiadomo.
Popłakałam się na widok moich kosmetyków i alabastrowego niebieskiego kota. oraz ciuchów lnianych. i że wszystko było zapakowane dokładnie tak, jak ja pakowałam i nie ruszane i niczego nam nie ukradziono.
[poniżej kot alabastrowy z fabryki alabastrowych wyrobów, specjalny glejt, który mnie upoważnia do wywiezienia go poza granice, i bilety wstępu do świątyni w Karnaku, Hatszepsut oraz Doliny Królów]
Przez te zaginione walizki, ale nie tylko,
powrót był już wyjątkowo chujowy. i znów lot w nocy. a autokar nad ranem...
[Hotel Casa Mare Resort w odległości 15 km od Portu Ghalib]
Cały ostatni dzień spędziliśmy na plaży, snurkowanie tym razem, nie żadne leżenie. Potem pakowanie walizy, prysznice, polegiwanie w klimatyzowanym pokoju i jedzenie. Doba hotelowa wprawdzie jest do 12tej ale korzystać mogliśmy ze wszystkiego do samego opuszczenia hotelu. Przedłużyliśmy sobie te dobę do 15ej, za jedyne 20 dolców. Bo warto. i na spokojnie mogliśmy przetrwać ostatni dzień a godzina w lobby, z winkiem, wrzutami zdjęć i rozmowami, zleciała szybko.
Po co my jechaliśmy na to lotnisko trzy godziny przed planowanym odlotem ?? a chujwie. celnicy zachowywali się tak, jakby szukali sobie roboty i się postarali, żebyśmy się nie nudzili. no na prawdę jestem im wdzięczna.
otóż najpierw nas ustawili w kilometrowej kolejce i zrobili pierwszy wgląd w nasze bagaże, które mieliśmy właśnie nadać i otrzymać bilet. niektórym wybrańcom kazali otwierać walizki i grzebali zamaszyście na oczach całej kolejki...
[kurwa, pomyślałam, jak mi otworzą walizkę, to jej nie spakuję z powrotem, nie ma opcji...zostanę tu na zawsze, albo polecę dodatkowo z reklamówkami]
Następnie zważyli i zaniżyli kilogramy na papierze(!?), co zauważyliśmy, gdy sprawdzaliśmy formy odszkodowania za utracony lub zaginięty czasowo bagaż. Potem drugie skanowanie bagażu podręcznego, przejście na bosaka przez bramkę. mogliśmy zachować wodę w małych butelkach. to jakieś nowum.
No i czekanie na samolot, w małej i oblężonej przez ludzi hali. Lot okazał się półtorej godziny spóźniony. mieliśmy lecieć o 20 a wypadło o 21.40.
Byliśmy już głodni, gdyż z hotelu wyjechaliśmy po 16 ej, więc poszliśmy z Naczelnikiem do knajpy. zdążyliśmy złożyć zamówienie, na monitorze nadal godzina odlotu 21.40 brak gatu a tu dzwonią do nas, że obsługa lata wokół nich i drze ryja, że Gdańsk do kolejki...
Naczelnik się wkurzył i stwierdził, że to pierdoli musi zjeść pizzę a gatu nadal brak. No ale po co im monitory, gaty i cały ten nowoczesny szajs elektroniczny, skoro można rozpuścić wici dając znaki dymne, albo ganiać po lotnisku i zaganiać barany, drąc japy po polsku.
Jednak nie wytrzymaliśmy ciśnienia, gdy kolejka znikła nam z oczu. znaczy wszyscy GDZIEŚ poszli. Zbiegamy na dół z pizzą w pudełku i widzimy ichniego ćwoka, który zaczepia ludzi i pyta: Gdańsk ?
Podchodzimy a pan z rozbrajającym uśmiechem, że spokojnie niech Panzje te pizzę w pudełku.. . a następnie się przebierze i oddycha, nic sie nie dzieje, my tylko przegoniliśmy pana pobratymców, dla beki (!!!) przez kontrolę na narkotyki, czyli wywalanie toreb, macanie, wąchanie, psy i wilki pustynne. A po co mają tak smętnie zwisać z krzeseł ...wkurwieni. Ale Wypaństwo sobie przejdą bez kontroli i ... przeszliśmy bez kontroli, do innej poczekalni. widocznie nam dobrze z oczu patrzy.
[muszę jednak zauważyć, że miałam tu dokładnie odwrotnie, niż zazwyczaj w cywilizowanych krajach, gdzie mnie ZAWSZE macają, sprawdzają i podejrzewają o najgorsze, tu wszystkich podejrzewają ale mnie akurat ominęły specjalne względy]
DZIKI kraj.
I do samego wylotu na monitorach nie wyświetlił się gejt przy opóźnionym locie do Gdańska.
*
Gdy po bardzo męczących perypetiach na tym cholernym lotnisku "Marsa Alam i locie, który przespałam, wreszcie stanęłam w moim ulubionym lotnisku gdańskim ... i po długim oczekiwaniu, usłyszałam, że nie ma naszych walizek...a dokładnie walizek ponad połowy naszego lotu...
to nie wiedziałam czy, to żarcik jakiś na koniec imprezy KIEPSKI zresztą, czy o co chodzi.
Okazało się, że nasz bagaż został w Egipcie, w tym jebanym rozpierdolu, w porcie lotniczym Masa Alam. w temperaturze 60 stopni. Jakim cudem nie zauważono, że samolot pełny po brzegi a luk bagażowy prawiepusty ???????
Nagle uświadomiłam sobie, że kurcze mam tak Wszystko. kosmetyki, przede wszystkim. ale najfajniejsze ciuchy letnie, perfumy, bieliznę kupowaną specjalnie na ten wyjazd. Ludzieeee toż ja wchuj kasy miałam w tej walizce. i prezenty. kawę, hibiskus, przyprawy... i niebieskiego kota z alabastru. i skarabeusza. biżuterie. okulary i ... leki na nadciśnienie.
nożkurwajegomać. oklapłam, skisłam i się zamknęłam w sobie.
a zanim się zapadłam, pomyślałam :kosmetyki mi skisną.
a niektórym mokry strój kąpielowy...
Fabryka alabastru w mieście Umarłych, Morssy Al Abaster Factory,Duży kot, to prezent, wizerunek bogini Bastet (Bastet, znana też pod nazwą Bast, Boubastis, Pasht, Ubasti, Ba en Aset – w mitologii egipskiej bogini miłości, radości, muzyki, tańca, domowego ogniska, płodności, a także kotów. Wierzono, że Bastet chroni mężczyzn przed chorobami i demonami.)