Pokazywanie postów oznaczonych etykietą depresja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą depresja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2016

...winter is coming

Będzie zwięźle, bo nie chce mi się kwieciście. czasu brak.
Jesień przyszła.
Leje
 i meble w garażu, a drobnica pod wiatą, łapią grzyba i katar.
Zamiast złotej jesieni, pojawiła się stara rozpadająca lafirynda i weszła w mój ulubiony etap
 totalnej zgnilizny, dokumentnego rozpadu, zanim jeszcze kolory dokonały żywota na drzewach
i zanim dopadła je grawitacja.
Zaczyna się najbardziej uroczy miesiąc i dwa podnoszące na duchu trupodziękczynne
święta w roku.
Nienawidzę szczerze i z całego serca przedsionka bożonarodzniowych świąt,
nienawidzę zapowiedzi zimna. błota, soli, zeżartych butów, czerni i bieli w nadmiarze.
Przeraża mnie brak światła, zapach kadzideł,  odwiedziny u sztywnej części rodziny,
przyjaciół i znajomych...
Panie i Panowie zaczyna się depresja, rozkład, nadciąga łitner is koming.
Gdybym mogła wypieprzała bym stąd daleko, gdzie świeci słońce.. szumi ocean i kolory
zabijają intensywnością.
 bo
Starzy górale powiadają, że przyszły tydzień przyniesie opady śniegu i szybki spadek temperatur.
także wniosek jest tylko jeden, kupuję budzik świetlny.
Okopujemy się, okopujemy nasz dom, nasze koty zamieniają się we foki, zwłaszcza Maniek
choć i Luśka przytyła, wyrosła i ma futro.
Lucynka jest bambrem i psują. Wywalam ją na dwór i przestaje się przejmować,
bo Lucynka ma problem ze swędzeniem zębów. gryzie, no gryzie wszystko, co się nawinie
w tym nas.
Tymczasem Matkajadwiga mówi do siebie ciebie kotów psówwróbli, gada napierdala ciągle,
no chyba, że akurat jest turecki serial, to milczy cmokając na kanapie.

ps
no nie mam ani lawendy, ani mienty
kurwusia
czuję się nadal jak ryba wyrwana z kontekstu,
nie widziałam lata, nie widzę jesieni ... ach ach, kiedyż to się zmieni?
od 9 lat po raz pierwszy taka sytuacja.

ps
no patrzę w tele, a tu wstrząsy na Lateranie, 
mój panie Rzym, ale Florencja też odczuła.
ruiny z zabytków... to straszne.