Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akropol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akropol. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 grudnia 2022

Wierszowanie może sprowokować. Moja wielka grecka przygoda.

czyli o Grecji między wierszami ...

... o wierszach nie będzie, bo to śliski temat. a literowanie przebiega mniej więcej tak: G R E C J A wczoraj i dziś. albo; Moja wielka grecka przygoda. Bo To będzie moja historia.

[raczej nie miałam kłopotu ze złapaniem stopa]

Ja wiem, że nadciąga bożoimpreza i powinno się wklejać takie foty, jakie już na blogach skandynawskich podbijają moje serce, no ale

Sortuje zdjęcia robione analogowo i robię z nich pliki. bo za chwilę zbledną i zwietrzeją całkiem do końca. Zapadam się we wspomnienia.

Zdjęcia, to jest zajebisty wynalazek, patrzę jak się zmieniam, jakie miałam fryzury, kolory włosów, jaka byłam chuda, ładna, moda bardziej i mniej ;-) 

No to START. Na pierwszy rzut idzie Hellada z Hellenami. W tej odsłonie JA w Grecji pierwszy raz i także ostatni. PORÓWNANIE.

[Nie będę wam tu wykładów z historii oraz wklejanek linkowych robiła. żeby nie obrażać Towarzystwa, w końcu każdy historię Grecji antycznej zna, mniej więcej a jak ma z czymś problem, to sobie może wyguglać. Gdyż inteligentni ludzie sobie radzą a idioci się przypierdalają i tkwią mentalnie w średniowieczu... że aby wiedzieć do ostatniego usranego szczegółu (chuj wie po co?) należy do siódmego pokolenia wstecz archiwa i pisma oraz teksty źródłowe przekopać. W związku z tym idioci siedzą w archiwach a ludzie czynu jeżdżą po świecie aby na  własne oczy zobaczyć, poczuć, powąchać...]

Pierwsze spotkanie z Helladą i Hellenami było przygodą mojego życia. Miało miejsce, gdy już byłam pełnoletnia.Wybrałyśmy się z przyjaciółką Ireną na STOPA do Grecji. Najpierw Samolotem do Sofii i następnie pociągiem do Kulaty i przejściem granicznym na piechotę do samiutkiej Grecji. 

a potem ziuuu przygodo. miałam 30 dolarów w kieszeni ...

Nigdy potem, podczas moich licznych podróży, nie przeżyłam więcej w ciągu miesiąca. ale też nigdy więcej nie powtórzyłam tego wyczynu i nie powtórzę, no bo raz się ma dwadzieścia lat, prawda. I jest się głupim, naiwnym i ma się szczęścia więcej od rozumu.

Same w obcym kraju;-)

ale nie samotne (A mogłam brać, fajny był ten Grek)) mało brakowało do Mojego wielkiego greckiego wesela.

Same w bułgarskim pociągu osobowym, obglądane, jak egzotyczne ptaki w zoo, musiałyśmy konwersować z konduktorami i pasażerami...a na pospieszny do Kulaty się spóźniłyśmy. więc, na granice dotarłyśmy w środku nocy i granica była ZAMKNIĘTA. serio.

No i się przespałyśmy na sianie w wagonie z bykami. jak się potem okazało. w zasadzie, to nie spałyśmy całą noc.

Delfy po raz pierwszy


I po raz ostatni 
 

Delfy w ogóle się nie zmieniają ;-)

Do Grecji pojechałam po raz drugi, całkiem nie dawno. i to już nie było to samo. ..A tu na zdjęciu w Delfach Stoję i przypominam sobie moje pierwsze spotkanie z Delfami: wysiadłyśmy z auta osobowego, które nas do upragnionych Delf dowiozło, ludzie nas obdarowali butelką wody z lodem. Przed wejściem do auta najadłyśmy się fig prosto z drzewa, nie wiedząc, że to figi. Ledwo dobiegłyśmy do campingu. 

Pamiętam, że byłyśmy Delfami zachwycone, teatrem, pozostałością po wyroczni(nawet się nad tą dziura zawiesiłyśmy na moment, żeby poczuć magie)) ruinami. Spokojem. Natomiast nie byłyśmy zachwycone faktem, że nie miałyśmy kasy a bank był zamknięty...i znów trzeba było jeść, co matka natura dała, prosto z drzewa i z okolicznych pól, na przykład arbuzy.

Teatr w Delfach po raz drugi


 WSZYSTKIE tu zamieszczone zdjęcia robiłam sama a mnie zdejmowały przyjacioły.



  I jeszcze look na Delfy moim okiem, bo są one też przepięknie położone


No i Peloponez.

 Mykeny: Pierwszym archeologiem, który odkrył prastare wykopaliska w latach 1874 - 1876, był Heinrich Schliemann. Odkrył pięć bogato wyposażonych grobowców. Mówi się o wielu kilogramach złota, które stąd wywiózł, choć podobno jest to niewiele w porównaniu ze znaleziskami w legendarnej Troi. Widziałam więc wszystko co ważne i podniecające:

Mur cyklopowy otaczający gród legendarnych Myken,Grobowce szybowe w Mykenach,Lwią Bramę w Mykenach, pałac minojski, podziemną cysternę w cytadeli mykeńskiej, skarbiec Atreusza czyli Grób Agamemnona. (uwaga podaję nazwy historyczne miejsc, przeze mnie zwiedzanych, nie robię wykładów, nie poprawiam Schliemana, żeby się znów żaden muzealny zjeb nie doczepił).

 Wyznaję zasadę, że skoro wykładam historię, to powinnam być i widzieć o czym mówię. Same rycie w papierach nie daje pełnego obrazu, a czasami ten obraz zamazuje...










 


 

Wtedy do Myken nie dotarłyśmy tylko do Przesmyku korynckiego. Zdjęcia z pierwszego pobytu się nie zachowały, aparat nam wypadł z tira, gdy zwiewałyśmy od zbyt namolnego kierowcy, i większość zdjęć szlag trafił. Szkoda, bo te stare biało czarne kliszowe mają swój klimat.

Skoro Za pierwszym razem na zwiedzałyśmy Peloponezu, to do teatru w Epidauros również nie dotarłyśmy, najdalszym punktem był przesmyk koryncki. ale już za ostatnim razem owszem tak(o Epidauros będzie następną razą).


Na Akropol obowiązkowo się wdrapałyśmy i Partenon także był w rusztowaniach. chyba zawsze jest ...

Pamiętam, że prawie z nabożną czcią maszerowałyśmy dzielnie  po tych schodach w ukropie, świeżo upieczone absolwentki historii. Podekscytowane, ciekawe świata i ludzi.


a za plecami Ateny. one mnie wielkością, rozległością zaszokowały. I wtedy i teraz. Port w Pireusie jest już połączony oczywiście z tym ogromem sięgającym po horyzonty. Na plaży w Pireusie spędziłyśmy jedną noc i było cudownie.

Ponieważ nie lubię spodenek, zawsze mam kontrast, że rączki opalone a nóżki nie







Ogromne wrażenie zrobiły wtedy na nas Meteory i klasztory. 

 

 




Lazłyśmy pod te cholerną górę na piechotę. TYLKO po to, żeby nas tam NIE WPUŚCILI, bo byłyśmy w krótkich spodenkach. i ogólnie nieprzyzwoicie ubrane. Ale oczywiście za drugim razem wjechałam i weszłam oraz przywiozłam stamtąd kilka ikon.

Ech Meteory, Spałyśmy na polu campingowym z osłami, które skoroświt robiły ioioioio

No i miałam urodziny

[Kiedyś uszykuje posta z miejscami w których obchodziłam urodziny]

Tym drugim razem całą podróż objazdową przejechałam wypasionym autokarem. spałam w wypasionych hotelach. W przeciwieństwie do pierwszego razu, że namioty, że krzaki i plaże i gaje oliwne z gwiazdami nisko nad głową zawieszonymi. Ale klnę się na wszystko, że taki ogrom wiedzy nie opowiadanej przez żadne książki, ani nawet przewodników WYNIOSŁAM z tej wyprawy, że postanowiłam jeździć po świecie. w dodatku na własnych warunkach. Przez większą cześć mojego dotychczasowego życia Warunki finansowe raczej na indywidualne podróżowanie nie pozwalały, więc Europę głównie zwiedzałam z biurami podróży i teatrami: festiwale teatralne, warsztaty, występy. To dopiero miało walor poznawczy.

Między greckimi przygodami jest ponad 20 lat różnicy.

Wybrałam zdjęcia, które robiłam ostatnim razem, już cyfrowo, aby porównać je ze starymi, ocalałymi, które jakoś jeszcze przemawiają. Ale to nie jest materiał na jeden post. opowieści wystarczy na kilka postów, bo pisałam pamiętnik podczas pierwszej wyprawy. to dopiero frajda czytanie go teraz.

A na koniec kilka uroków Grecji





Zmiana warty, i choreografia, która śmieszy tak samo za każdym razem )))))


cdn.

***

Z dnia bieżącego, Wczoraj uroczysta kolacja świąteczna i spektakl w naszym Teatrze, po nim fajne spotkanie z widzami. A dziś w domu nieplanowany wydatek, czyli cięcie gałęzi i sosny, która się załamała pod ciężarem śnieżnym...a w teatrze ciąg dalszy projektu od rana.