... a w zasadzie słonecznikowo za sprawą quillingowej broszki, którą zrobiłam z okazji wyzwania rzuconego przez Kasię Wróblewską. Posiłkowałam się zdjęciami słoneczników, które Kasia wrzuciła w ilości hurtowej oraz jej kursem.
A oto wspomniana broszka :)
A w miniony weekend byłam na Rękodzielniku Szamotulskim, przy okazji załapując się na spotkanie Szagi. I popełniłam tam kartkę z nowych papierw UHK Gallery. Warunki były polowe, choć na chwilę specjalnie dla nas ;) przestało padać. Spotkanie i kartkę uważam za udane :D
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quilling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą quilling. Pokaż wszystkie posty
piątek, 5 września 2014
poniedziałek, 7 lipca 2014
Krasnale się wygrzewają...
... w słońcu :)
Pamiętacie, jak narzekałam, że krasnale zimują i się pochowały? Wczoraj spędziłam pół dnia na IV Dolnośląskich Letnich Warsztatach Craftowych zorganizowanych przez Kwiat Dolnośląski, dokąd pojechałam specjalnie na zajęcia z Kasią Wróblewską, która zdradzała tajniki quillingu.
Zajęcia z Kasią wspominam bardzo miło, poniżej karteczka z jaką wróciłam, delikatnie wioząc ją tyle kilometrów :) W lewym górnym rogu w wersji powarsztatowej, reszta już po małym liftingu :)
Po obejrzeniu wszystkiego, kupieniu kilku drobiazgów, udałam się na Rynek na spotkanie z Yenną, czyli Joanną Orlikowską. Asia czaruje szkło w lampworkowe cuda - ja jestem fanką (i szczęśliwą posiadaczką kilku koralików) jej prac :)
Po drodze wypatrzyć udało mi się kilka krasnali wygrzewających się w upalnym żarze lejącym się z nieba... Duże wrażenie zrobiła na mnie jeszcze grupa przechodniów schodzących pod ziemię, żeby przejść na drugą stronę ulicy...
Wciąż obiecuję sobie i dzieciom, że pojedziemy do Wrocławia "polować" na krasnale, uzbrojeni w mapkę i aparat :) Może w końcu nam się uda... :)
To była baaaardzo udany weekend :)
Pamiętacie, jak narzekałam, że krasnale zimują i się pochowały? Wczoraj spędziłam pół dnia na IV Dolnośląskich Letnich Warsztatach Craftowych zorganizowanych przez Kwiat Dolnośląski, dokąd pojechałam specjalnie na zajęcia z Kasią Wróblewską, która zdradzała tajniki quillingu.
Zajęcia z Kasią wspominam bardzo miło, poniżej karteczka z jaką wróciłam, delikatnie wioząc ją tyle kilometrów :) W lewym górnym rogu w wersji powarsztatowej, reszta już po małym liftingu :)
Po obejrzeniu wszystkiego, kupieniu kilku drobiazgów, udałam się na Rynek na spotkanie z Yenną, czyli Joanną Orlikowską. Asia czaruje szkło w lampworkowe cuda - ja jestem fanką (i szczęśliwą posiadaczką kilku koralików) jej prac :)
Po drodze wypatrzyć udało mi się kilka krasnali wygrzewających się w upalnym żarze lejącym się z nieba... Duże wrażenie zrobiła na mnie jeszcze grupa przechodniów schodzących pod ziemię, żeby przejść na drugą stronę ulicy...
Wciąż obiecuję sobie i dzieciom, że pojedziemy do Wrocławia "polować" na krasnale, uzbrojeni w mapkę i aparat :) Może w końcu nam się uda... :)
To była baaaardzo udany weekend :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)