Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 maja 2026

Festiwal Wełny w Łodzi

Dziś spędziłam cudny dzień z fantastycznymi kobietami z ekipy "Gniezno dzierga", które przygarnia mnie pod swoje skrzydła co jakiś czas..


A czas ten spędziłyśmy w Łodzi, dokąd wybrałyśmy się na Festiwal Wełny. 

Ale że nie samymi włóczkami dziewiarka żyje, to skorzystałyśmy z okazji do krótkiego spaceru po Piotrkowskiej, gdzie zajrzałyśmy w kolorowe podwórko zdobione włóczką, a po smacznym obiedzie obejrzałyśmy jeszcze piękny lusterkowy Pasaż Róży oraz podwórko zdobione instalacją "Narodziny dnia" Wojciecha Siudmaka. 

Tak, bardzo dobry to był dzień 🥰

Dziewczyny, dziękuję! 💙💙💙

niedziela, 3 maja 2026

Majówka

Staje się pomału naszą tradycją, by długie weekendy, majówkowym na czele, spędzać ma rowerowych wycieczkach. W tym roku wybraliśmy się w Beskid Żywiecki, gdzie od Rajczy do Żywca przejechaliśmy malowniczą trasą Velo Soła. Między drzewami, wzdłuż rzeki Soła, z widokami na zielone góry, bez większych przewyższeń z finiszem nad pięknym jeziorem. 


50 km 🚲 to też satysfakcjonujący wynik 🥰

Polecamy!

poniedziałek, 23 lutego 2026

Londyn 19-22.02.2026

Wycieczka do Londynu to mój prezent urodzinowy :) Pojechaliśmy całą rodzinką :) 

W sumie nasza wizyta trwała cztery dni, ale dwa z nich to przeloty i docieranie na i z lotniska :) 

Głównymi punktami wycieczki były: Studio Warner Bros i plan filmowy Harrego Pottera oraz obchody początku Chińskiego Nowego Roku. A reszta czasu to "dotknięcie" Londynu, zerknięcie na kilka turystycznych miejsc. 

Czwartek

Przylecieliśmy późnym popołudniem, więc po dotarciu do naszego miejsca noclegowego nad Regent's Canal, poszukaliśmy miejsca, by zjeść obiado-kolację :) 


Piątek

Po śniadaniu udaliśmy się na autobus (tak, piętrowy, czerwony ;) ), którym przemieściliśmy się do Londyn Bridge. Stamtąd spacerkiem wzdłuż Tamizy przeszliśmy do Tower of London i Tower Bridge. 


Po krótkim odpoczynku i deserku skierowaliśmy się metrem na King Cross Station, a potem na Euston Station, skąd kursuje pociąg do Watford Junction. Z tej właśnie stacji można dojechać wahadłowym autobusem pod same drzwi hali Harrego Pottera (z biletem na zwiedzanie studio, autobus jest darmowy). 


I tam spędziliśmy dobre cztery godziny! A spokojnie można było więcej. :) 
To było ciekawe doświadczenie. I wcale nie trzeba być wielkim fanem filmów o młodych czarodziejach, choć to bardzo ułatwia, skoro są na każdym kroku ;) Zajrzenie na plan filmowy, zerknięcie, jak się robi efekty specjalne, jak się projektuje, obejrzenie makiet, szkiców, zobaczenie produkcji kostiumów, masek, potworów. Duuuużo ciekawostek, duuuuużo kroków wytupanych :D 


Wróciliśmy zmęczeni, ale zadowoleni :) 

Sobota

Rano odkryliśmy, że na ulicy za oknem rozłożyły się stragany! Poszliśmy więc zobaczyć, co też tam ciekawego planowali sprzedawać (byliśmy ciut za wcześniej, dopiero się rozkładali) - wszystkiego po trochu, jak to na takich targowiskach bywa: jedzenie, warzywa i owoce, ciuchy, dodatki dekoracyjne, biżuteria.


Sobota to dzień na łażenie ;) Zaczęliśmy od podjechania autobusem do Wesminster Abbey i Hall i oczywiście Big Bena :D Zerknęliśmy na drugi brzeg na London Eye, a potem spacerkiem poszliśmy wzdłuż Whitehall, zaglądając w okna budynków parlamentu, rzucając oknem na Downing Street, gdzie mieszka premier i podziwiając zmianę warty Królewskiej Straży Konnej na placu Horse Guards Parade. 


Potem przeszliśmy przez dziedziniec i cały St James Park (w którym biegało mnóstwo szarych wiewiórek walczących o jedzenie od turystów z kaczkami, gołębiami i papugami), by zerknąć na Buckingham Palace. 


Stamtąd spacerkiem wzdłuż The Mall poszliśmy na Tralagar Square - niestety tu główna impreza z okazji Chińskiego Nowego Roku odbywać miała się w niedzielę, wszystko było zastawione, w trakcie budowania rusztowań i konstrukcji sceny. Poszliśmy więc dalej obok National Gallery przez Leicester Square w stronę Chinetown pięknie udekorowanej czerwonymi lampionami. Załapaliśmy się na taniec smoka, który błogosławił po kolei restauracje, kłaniając się ich właścicielom. 


Zostawiliśmy tłum w chińskiej dzielnicy i skierowaliśmy się na Baker Street 221B - nie mogłam nie zajrzeć do Sherlocka Holmesa! 


To był kolejny intensywny dzień - kilkanaście kilometrów w nogach :) 

Niedziela.

Dzień na powrót - wczesnym popołudniem mieliśmy samolot, a na lotnisko daleko. Zaplanowaliśmy śniadanie na Liverpool Street Station - naszej przesiadkowej stacji, skąd odjeżdżają bezpośrednie pociągi na lotnisko Stansted. A potem pozostało nam tylko dotrzeć na lotnisko i wrócić do domu. 


Krótki to był pobyt, bardzo intensywny. Kiedyś na spokojnie wrócimy z nastawieniem na zwiedzanie. Marzy mi się, by wejść do Westminster Abbey, National Gallery,  British Museum, Tower Bridge. I zobaczyć wiele innych miejsc, na które tym razem nam czasu i sił nie wystarczyło.   

niedziela, 14 grudnia 2025

Szkolenie LEGO Education

Jako trenerka Akademii LEGO Education docieram w różne miejsca, by poprowadzić szkolenia. 

Ten weekend spędziłam daleko od domu, w Suwałkach, gdzie miałam przyjemność poprowadzić szkolenie ze Spike Prime dla studentek pedagogiki Państwowej Uczelni Zawodowej im. Edwarda F. Szczepanika.
To był intensywny dzień, ale nie pozbawiony elementów zabawy i śmiechu - wszak naszym narzędziem pracy były klocki 😁

Lubię ten obszar mojej pracy 🙂

czwartek, 18 września 2025

Urlop 2025 - Sycylia

 Od powrotu z urlopu minął niemal tydzień. Miałam plan, by codziennie wrzucać post z podróży. Nie wyszło. Ale żeby nie zapomnieć wrzucę tylko takie krotkie podsumowanie :) 


Sycylia 2025 :) 


Dzień 1. 

  • Katania przylot
  • Cefalu
  • Nocleg 1 - przyjazd do San Giuseppe Jato

Dzień 2.

  • Erice
  • Trapani


Dzień 3.

  • Segesta


Dzień 4.

  • Przejazd nocleg 1 San Giuseppe Jato  do nocleg 2 Syrakuzy
  • Agrigento. Dolina świątyń. Muzeum
  • Przyjazd nocleg 2 Syrakuzy

Dzień 5. 

  • Syrakuzy. Ortigia


Dzień 6.

  • Noto
  • Plaża Lido di Noto
  • Ortigia




Dzień 7.

  • Przejazd nocleg 2 Syrakuzy do nocleg 3 Santa Venerina
  • Bronte
  • Wokół Etny
  • Przyjazd nocleg 3 Santa Venerina



Dzień 8.

  • Taormina
  • Etna - krater Silvestri


Dzień 9.

  • Katania


Dzień 10.

  • Wylot o wschodzie słońca



niedziela, 22 czerwca 2025

Wdzydze - Park Etnograficzny

Dzień zaczęliśmy od wypadu nad morze, by obejrzeć latarnię w Stilo i zajrzeć na plażę. Niestety pogoda nie zachęcała do posiedzenia na piasku - wiało i kropiło, więc wróciliśmy do Wdzydz, z krótkim postojem na kawę w Lęborku i spacer deptakiem ze ślicznymi kamienicami. Wdzydze to piękne jeziora, ale i ważne dla kaszubskiej kultury miejsce - ogromny skansen Muzeum Park Etnograficzny. Zbiory to nie tylko hafty i przedmioty życia codziennego. Przeniesiono tu wiele chat, dworków, a nawet dwa kościoły z różnych części Kaszub. Wśród drzew, nad jeziorem - świetne miejsce na spacer z odrobiną ciekawej historii w tle. 


Po spacerze, nasyceni historią, podjechaliśmy jeszcze na drugi koniec wsi, bo tam znajduje się wieża widokowa - usytuowama na środku krzyża, który tworzą wdzydzkie jeziora, a z której roztacza się piękny widok na wszystkie jego ramiona

piątek, 20 czerwca 2025

Długi weekend na Kaszubach

Długi weekend spędzamy na Kaszubach. Zabraliśmy nasze rowery na wycieczkę. I dziś objechaliśmy grupę jezior wdzydzkich - jednąz tras polecanych przez Karola Wernera z @kolemsietoczy w książce "Rower to jest świat". 43 km niełatwej dla takich rowerowych świeżaków, jak my, trasy głównie przez iglaste lasy, łachy piachu, miliony korzeni, dziury, pagórki... W połowie wycieczki słońce schowało się za chmury i pojawił się wiatr, który nie ułatwił jazdy. Ale satysfakcja wielka! 


Do tego śpimy w cudnym miejscu w chacie krytej strzechą, otoczonej ogrodem, w którym można po wycieczce odpocząć z robótką i audiobookiem, gdy tuż obok płynie Wda (a po niej co jakiś czas przepływa kajak). 

A śniadanie przepyszne zjedliśmy w miejscu, które bardzo polecamy: Fusiara przy rynku w Kościerzynie serwuje pyszną kawę, ciacha i wspomniane śniadania w stylu włoskim. 

Jutro wybieramy się do Fabryki Porcelany Lubiana i Skansensu - Muzeum Kaszubski Park Etnograficzny we Wdzydzach. Jakieś wieże widokowe również są w planach 😁

sobota, 3 maja 2025

Majówka - dzień zwiedzania

Dziś dzień zwiedzania. 

Najpierw był zamek Dunajec w Niedzicy. Jego początki sięgają XIV wieku i był węgierską warownią. Na drugim brzegu stoi zamek Czorsztyn, który był warownią polską. Między nimi dziś można przepłynąć promem lub gondolą, z czego skorzystaliśmy. 
W niedzickim zamku kręcono m.in. Janosika, Zemstę czy Wakacje z duchami. A sam zamek jest bardzo dobrze zachowany i mieści muzeum, które można zwiedzać. 

Z zamku czorsztyńskiego zachowało się trochę mniej. Jego początki sięgają XIII wieku. W odrestaurowanej części mieści się muzeum. 

Po zamkach przyszła pora na przepiękny jeden z najlepiej zachowanych gotyckich drewnianych kościołów: pochodzący z XV w. Kościół pw. św. Michała. Został zbudowany bez użycia gwoździ i do dzisiaj pozostał niezmieniony. Wiele elementów wyposażenia datowanych jest na XV w. Najpiękniejsza i unikatową jwst ponad 500-letnia polichromia, najstarszą w Europie – wykonaną na drewnie i zachowaną w całości w oryginalnych kolorach z farb roślinnych, której do tej pory nie trzeba było odświeżać. 
Kościół znajduje się na szlaku architektury drewnianej województwa małopolskiego, w 2003 r. został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. A z ciekawostek - właśnie w nim kręcono scenę ślubu Maryny i Janosika 😁

Ostatnim punktem na dziś była kładka, a w zasadzie mostek, łączący Polskę ze Słowacją. Jednocześnie jest to świetny punkt widokowy na Trzy Korony z jednej strony i Tatry z drugiej. 

Wrócimy kiedyś w te okolice pełne świetnie przygotowanych tras rowerowych i pięknych zabytków. 

piątek, 2 maja 2025

Majówka - dzień rowerowy - Velo Czorsztyn

Dziś przejechaliśmy piękną trasę rowerową Velo Czorsztyn, z cudownymi widokami na ogromne jezioro i góry - te bliższe, czyli Pieniny i te dalsze, wyrastające w oddali Tatry. 


40 km po w większości równym terenie z niewielkimi przewyższeniami i tylko (lub aż) dwoma stromymi, dość trudnymi podjazdami. 
Jechaliśmy spokojnie, na luzie, delektując się pieknymi okolicznościami przyrody. 
Piękna to trasa, choć też dość tłoczna - zwłaszcza, gdy minęło południe. Ale w końcu majówka, długi weekend, idealna pogoda - nie tylko my wpadliśmy na takie spędzenie czasu. 

niedziela, 29 września 2024

Karolin - Centrum Folkloru Polskiego

Dziś Karolin. Bardzo polecamy Centrum Folkloru Polskiego stworzone przez Zespół Mazowsze. To nie tylko historia zespołu, ale ogrom wiedzy o historii i kulturze Polski ze szczególnym uwzględnieniem muzyki i tańca. Fantastyczna wystawa, wiele ciekawostek, piękne stroje. A dookoła piękny park, idealny na spacer.

sobota, 28 września 2024

Winnica Dwórzno

Weekend pod znakiem realizowania jednego z zaległych prezentów, zanim voucher straciłważność: zwiedzanie Winnicy Dwórzno połączone z degustacją win. 
Bardzo udana i ciekawa wycieczka, zwłaszcza, że oprowadzał nas wicemistrz Polski sommelierów 2024 Jan Knąber. Mnóstwo merytorycznej wiedzy i ciekawostek o winnicy i produkcji wina, a na koniec degustacja 5 różnych win wyprodukowanych w Dwórznie. 


Obiad w restauracji przy hotelu Sphinx, drzwi których pilnuje dinozaur, para z Piratów z Karaibów i para Na'vi wprost z Avatara. Taki miks. 😉

sobota, 10 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 10

Urlop. Dzień 10

Ciut leniwy ten dzień. Pojechaliśmy obejrzeć artyleryjską twierdzę Hůrka, która była częścią systemu obronnego Czechosłowacji. To rozległy system bunkrów i podziemnych korytarzy, ciekawy kawałek historii tego regionu. 


Popołudnie to obiad i spacer po Šumperku - tym razem skierowaliśmy się w drugą stronę i dotarliśmy do parku przy muzeum, gdzie na stawku stoi rzeźba pijącego wodę konia - często ma pocztówkach się pojawia obok fontanny dzieci pod parasolem na deptaku i ławki z mamą z niemowlęciem przy ratuszu.

I tak kończymy nasz urlop. Sobota upłynie pod znakiem podróży do domu. 

Wszyscy zgodnie orzekli, że cały wyjazd był bardzo udany 🥰


czwartek, 8 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 9

Urlop. Dzień 9

Pogoda po południu miała się zepsuć, zaplanowaliśmy więc pół dnia, w dodatku lżejszego po wczorajszej wycieczce. Z pobliskich miast wybraliśmy Ołomuniec. Piękne miasteczko pełne historii na każdym kroku, z piękną starówką, kamieniczkami i kościołem, wśród których wyróżnia się katedra św. Wacława. 

środa, 7 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 8

Urlop. Dzień 8

Wycieczki w podgrupach. Męska część rodziny poszła na Śnieżnik. Ruszyli spod Jaskini Niedźwiedziej (gdzie parkingu pilnował lis 😁), a skończyli w Międzygórzu, gdzie zjedliśmy pyszny obiad w restauracji Dom nad wodospadem (polecamy!). 


Ja po porzuceniu chłopaków w Kletnie powoli ruszyłam do Międzygórza, po drodze zatrzymując się na parkingach i chłonąc widoczki. Przejechałam przez Stronie Śląskie, Lądek Zdrój, Bystrzycę Kłodzką, by wylądować w Międzygórzu. Tam połaziłam pięknymi trasami spacerowymi wokół wodospadu Wilczki, by spotkać się w końcu z chłopakami we wspomnianej już restauracji. 

Popołudnie to relaks w hotelowym jacuzzi i basenie 😁

Udany dzień. I widoczki były 🥰

wtorek, 6 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 7

Urlop. Dzień 7

Ostatnia zmiana zakwaterowania. Opuszczamy Węgry, przejeżdżamy przez Bratysławę przy okazji zerkając w miejsca, do których nie dotarliśmy, przejezdzamy przez Słowację i Czechy, lądując pod Polską granicą. 

Šumperk to nieduże miasteczko z bardzo ładnym starym centrum. Mały popołudniowy spacer po deptaku i wokół ratusza zaliczony 🙂

Urlop. Dzień 6

Urlop. Dzień 6

Wiedeń. Plany były ambitne, ale pogoda je pokrzyżowała. Zaczęliśmy od Katedry św Szczepana, przepięknej koronkowej budowli gotyckiej, by przez kolejne zabytki obejść miasto. Po drodze odpoczynek zaplanowaliśmy w słynnej Cafe Sacher, by spróbować oryginalnego tortu. Po godzinie dorwała nas ulewa. Niestety to, co w prognozie rano było półgodzinnym deszczem koło południa zmieniło się w deszcz do wieczora. Zdecydowaliśmy się więc skończyć na wizycie w Sacher i udaliśmy się na obiad już po węgierskiej stronie granicy. 


Wiedeń więc wciąż na liście miast do zwiedzenia. Innym razem, na spokojnie, na kilka dni, nie przejazdem. 

Popołudnie spędziliśmy leniwie w jaccuzi, saunie i przy grach. Takie popołudnia też są potrzebne 😁

niedziela, 4 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 5

Urlop. Dzień 5

Bratysława, stolica Słowacji. I kilka jej charakterystycznych punktów: pomnik człowieka w pracy, czyli kanalarza Čumila, pomnik Pięknego Ignacego, najstarsza fontanna w mieście, ratusz, Stary Rynek i piękny niebieski kościół św. Elżbiety. 


Na koniec wjechaliśmy do spodka UFO, który przysiadł na pylonie mostu nad Dunajem, gdzie mieści taras się widokowy z piękną panoramą we wszystkie strony. 

Wracając obejrzeliśmy jeszcze antyczne rzymskie ruiny Gerulata w Rusovcach. 

Na obiad dania węgierskie, desery również. Wszak zwiedzać trzeba wszystkimi zmysłami 😁

Urlop. Dzień 4

Urlop. Dzień 4

Dzień na przemieszczenie się między noclegami. Przejazd przez całą Słowację na Węgry urozmaiciliśmy sobie postojem na zwiedzanie Demianowskiej Jaskini Wolności. 
Niesamowite miejsce! Ponad kilometr w skałach, wśród tysięcy stalaktytów i stalagmitów, między zakrętami wijącej się podwodnej rzeki tworzącej głębokie jeziorka o krystalicznie czystej wodzie... Godzina chodzenia, niemal tysiąc stopni - a to tylko fragment najdłuższego kompleksu jaskiń w Słowacji. Obok jest jeszcze kilka fragmentów otwartych do zwiedzania. 
Nie wolno tam robić zdjęć (no chyba, że się dodatkowo zapłaciło), więc wszytko zostaje tylko w naszych wspomnieniach 🙂

Resztę podróży przejechaliśmy już bez atrakcji, podziwiając piękne słowackie ukształtowanie terenu - bardzo mi się ten kraj podoba, na pewno wrócę po więcej 🥰

Kilka kolejnych dni spędzimy na Węgrzech, ale blisko granicy ze Słowacją i Austrią. Planujemy odwiedzić Bratysławę i Wiedeń. Budapeszt zostawiamy na inną okazję. 

piątek, 2 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 3

Urlop. Dzień 3

Przed południem wycieczki w podgrupach, a po południu wspólna. 

Rano mąż i Młodszy pokonywali kolejne stupaczki i drabinki na szlaku Sucha Bela. Ale wrócili na dół wypożyczonymi rowerami - Młodemu tak się spodobał wczorajszy zjazd, że dziś nie odpuścił, no musiał 🤣


Druga ekipa, czyli Starszy i ja, dotknięta lękiem wysokości, wybrała się na zwiedzanie ruin Zamku Spiskiego - największego w Słowacji, wpisanego na listę zabytków UNESCO. 


A po południu wybraliśmy się wspólnie do Lewoczy - miasteczka, którego wiele zabytków wpisanych jest też na listę UNESCO. Małe, klimatyczne, urokliwe. Ze świetnie zachowanymi murami obronnymi, pięknym ratuszem, śliczną bazyliką, a w niej najwyższym drewnianym ołtarzem trójskrzydłowym - Kraków miał Wita Stwosza, Lewocza miała mistrza Pawła. 
Przepiękny ołtarz i pozostałe rzeźby i ołtarze, ciekawa historia miejsca. Chłopcy jeszcze weszli na wieżę 😁 


No i nie należy pominąć obiadu, który dziś składał się z dań słowackich: pierogów z bryndzą, kluseczek ziemniaczanych w serowym sosie, gulaszu z parowaną bułą, smażonego sera, a wszystko popijane kofolą lub słowackim piwem. Pyszności! 

czwartek, 1 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 2

Urlop. Dzień 2

Dziś Słowacki Raj i atrakcje w podgrupach. Pierwsze dwa kilometry z Hrabusic do Hrdlo Hornadu szliśmy razem. A potem moi panowie poszli niebieskim szlakiem Przełom Hornadu w kierunku Klastoriska - szlakiem pełnym stupaczek (czyli metalowych ażurowych kładek wbitych w skałę, wiszących nad rzeką), łańcuchów i drabin, ale też pięknych skalnych wąwozów i rwących wodospadów. 
Mój histeryczny lęk wysokości wyklucza mnie z takich atrakcji, więc gdy chłopaki poszli sobie w swoją stronę, ja ruszyłam w przeciwnym kierunku - tym samym szlakiem, ale w stronę Podlesoku. 

Tam okazało się, że można wypożyczyć rower ze wsparciem elektrycznym i nim wjechać specjalnie przygotowaną trasą rowerową do Klastoriska. Długo się nie zastanawiałam i tak zrobiłam. I powiem Wam, że mimo wsparcia z baterii dla moich nóg, pierwsze dwa kilometry z nachyleniem 8-10% łatwe nie były. Ale później już złagodziła się trasa i było łatwiej. Choć jazda po skalistym mocno nierównym podłożu dała się we znaki. Zjazd, wbrew pozorom, nie jest łatwiejszy, choć większość z górki. Wciąż jednak mocno wyboiste skały pod kołami, a ostatnie 2 km to ręce non stop na hamulcach, od czego skurczy dostałam. 
Ale satysfakcja jaka!

W Klastorisku można wypożyczyć rower i nim zjechać do Podlesoku i to też jest fajna opcja po przetupaniu szlaków i roklin. Z tej opcji skorzystał Młodszy, co sprawiło mu ogroooomną frajdę 🙂 Pozostała dwójka poszła tym samym szlakiem pieszo.

Z Podlesoku złapaliśmy taki pseudopociąg (na pewno kojarzycie takie kursujące po turystycznych miastach lub między nadmorskimi miejscowościami). Na bilecie wstępu do Słowackiego Raju można tym vlakiem jechać za darmo do Hrabusic. Idealnie! Zawiózł nas niemal pod restaurację, którą poleciła nam nasza gospodyni (jedliśmy tam wczoraj po przyjeździe i tak nam smakowało, że dziś również tam wylądowaliśmy na obiadokolacji) - polecamy u Hudaka w Hrabusicach 😁 

Teraz czas na zasłużone lenistwo, robótkę i książkę.