Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słowacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 7

Urlop. Dzień 7

Ostatnia zmiana zakwaterowania. Opuszczamy Węgry, przejeżdżamy przez Bratysławę przy okazji zerkając w miejsca, do których nie dotarliśmy, przejezdzamy przez Słowację i Czechy, lądując pod Polską granicą. 

Šumperk to nieduże miasteczko z bardzo ładnym starym centrum. Mały popołudniowy spacer po deptaku i wokół ratusza zaliczony 🙂

niedziela, 4 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 5

Urlop. Dzień 5

Bratysława, stolica Słowacji. I kilka jej charakterystycznych punktów: pomnik człowieka w pracy, czyli kanalarza Čumila, pomnik Pięknego Ignacego, najstarsza fontanna w mieście, ratusz, Stary Rynek i piękny niebieski kościół św. Elżbiety. 


Na koniec wjechaliśmy do spodka UFO, który przysiadł na pylonie mostu nad Dunajem, gdzie mieści taras się widokowy z piękną panoramą we wszystkie strony. 

Wracając obejrzeliśmy jeszcze antyczne rzymskie ruiny Gerulata w Rusovcach. 

Na obiad dania węgierskie, desery również. Wszak zwiedzać trzeba wszystkimi zmysłami 😁

Urlop. Dzień 4

Urlop. Dzień 4

Dzień na przemieszczenie się między noclegami. Przejazd przez całą Słowację na Węgry urozmaiciliśmy sobie postojem na zwiedzanie Demianowskiej Jaskini Wolności. 
Niesamowite miejsce! Ponad kilometr w skałach, wśród tysięcy stalaktytów i stalagmitów, między zakrętami wijącej się podwodnej rzeki tworzącej głębokie jeziorka o krystalicznie czystej wodzie... Godzina chodzenia, niemal tysiąc stopni - a to tylko fragment najdłuższego kompleksu jaskiń w Słowacji. Obok jest jeszcze kilka fragmentów otwartych do zwiedzania. 
Nie wolno tam robić zdjęć (no chyba, że się dodatkowo zapłaciło), więc wszytko zostaje tylko w naszych wspomnieniach 🙂

Resztę podróży przejechaliśmy już bez atrakcji, podziwiając piękne słowackie ukształtowanie terenu - bardzo mi się ten kraj podoba, na pewno wrócę po więcej 🥰

Kilka kolejnych dni spędzimy na Węgrzech, ale blisko granicy ze Słowacją i Austrią. Planujemy odwiedzić Bratysławę i Wiedeń. Budapeszt zostawiamy na inną okazję. 

piątek, 2 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 3

Urlop. Dzień 3

Przed południem wycieczki w podgrupach, a po południu wspólna. 

Rano mąż i Młodszy pokonywali kolejne stupaczki i drabinki na szlaku Sucha Bela. Ale wrócili na dół wypożyczonymi rowerami - Młodemu tak się spodobał wczorajszy zjazd, że dziś nie odpuścił, no musiał 🤣


Druga ekipa, czyli Starszy i ja, dotknięta lękiem wysokości, wybrała się na zwiedzanie ruin Zamku Spiskiego - największego w Słowacji, wpisanego na listę zabytków UNESCO. 


A po południu wybraliśmy się wspólnie do Lewoczy - miasteczka, którego wiele zabytków wpisanych jest też na listę UNESCO. Małe, klimatyczne, urokliwe. Ze świetnie zachowanymi murami obronnymi, pięknym ratuszem, śliczną bazyliką, a w niej najwyższym drewnianym ołtarzem trójskrzydłowym - Kraków miał Wita Stwosza, Lewocza miała mistrza Pawła. 
Przepiękny ołtarz i pozostałe rzeźby i ołtarze, ciekawa historia miejsca. Chłopcy jeszcze weszli na wieżę 😁 


No i nie należy pominąć obiadu, który dziś składał się z dań słowackich: pierogów z bryndzą, kluseczek ziemniaczanych w serowym sosie, gulaszu z parowaną bułą, smażonego sera, a wszystko popijane kofolą lub słowackim piwem. Pyszności! 

czwartek, 1 sierpnia 2024

Urlop. Dzień 2

Urlop. Dzień 2

Dziś Słowacki Raj i atrakcje w podgrupach. Pierwsze dwa kilometry z Hrabusic do Hrdlo Hornadu szliśmy razem. A potem moi panowie poszli niebieskim szlakiem Przełom Hornadu w kierunku Klastoriska - szlakiem pełnym stupaczek (czyli metalowych ażurowych kładek wbitych w skałę, wiszących nad rzeką), łańcuchów i drabin, ale też pięknych skalnych wąwozów i rwących wodospadów. 
Mój histeryczny lęk wysokości wyklucza mnie z takich atrakcji, więc gdy chłopaki poszli sobie w swoją stronę, ja ruszyłam w przeciwnym kierunku - tym samym szlakiem, ale w stronę Podlesoku. 

Tam okazało się, że można wypożyczyć rower ze wsparciem elektrycznym i nim wjechać specjalnie przygotowaną trasą rowerową do Klastoriska. Długo się nie zastanawiałam i tak zrobiłam. I powiem Wam, że mimo wsparcia z baterii dla moich nóg, pierwsze dwa kilometry z nachyleniem 8-10% łatwe nie były. Ale później już złagodziła się trasa i było łatwiej. Choć jazda po skalistym mocno nierównym podłożu dała się we znaki. Zjazd, wbrew pozorom, nie jest łatwiejszy, choć większość z górki. Wciąż jednak mocno wyboiste skały pod kołami, a ostatnie 2 km to ręce non stop na hamulcach, od czego skurczy dostałam. 
Ale satysfakcja jaka!

W Klastorisku można wypożyczyć rower i nim zjechać do Podlesoku i to też jest fajna opcja po przetupaniu szlaków i roklin. Z tej opcji skorzystał Młodszy, co sprawiło mu ogroooomną frajdę 🙂 Pozostała dwójka poszła tym samym szlakiem pieszo.

Z Podlesoku złapaliśmy taki pseudopociąg (na pewno kojarzycie takie kursujące po turystycznych miastach lub między nadmorskimi miejscowościami). Na bilecie wstępu do Słowackiego Raju można tym vlakiem jechać za darmo do Hrabusic. Idealnie! Zawiózł nas niemal pod restaurację, którą poleciła nam nasza gospodyni (jedliśmy tam wczoraj po przyjeździe i tak nam smakowało, że dziś również tam wylądowaliśmy na obiadokolacji) - polecamy u Hudaka w Hrabusicach 😁 

Teraz czas na zasłużone lenistwo, robótkę i książkę. 

Urlop. Dzień 1

Urlop. Dzień 1

Spędzony w trasie z widokami na Tatry od strony polskiej i słowackiej.