Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 marca 2012

Pewnego dnia przyszła na świat Księżniczka...


... a była to najpiękniejsza Księżniczka, spośród wszystkich, jakie do tej pory widzieli jej Rodzice. Wśród radosnego tupotu małych nóżek mijał im dzień za dniem. Aż do dzisiejszego dnia, kiedy to świętowali Jej drugie urodziny.

Nie mogę w to uwierzyć, ale Adka kończy dziś dwa latka! Banalne stwierdzenie: "nie wiem, kiedy to zleciało" nabrało dla mnie realnego znaczenia. Czas mija nieubłaganie, za szybko, zbyt niespodziewanie, a nasza maleńka Córeńka zmienia się ze słodkiego bobaska w rezolutną i pogodną dziewczynkę.

Teraz, kiedy zmęczona solenizantka zasnęła, chciałabym utrwalić te chwile...

Chciałam zrobić Adce małą niespodziankę i zawiesiłam w nocy, przed jej urodzinami, girlandę. Warto było zarwać noc dla takiego zdziwienia :)



Zmieścił się jedynie napis "2 latka", bo na przeciwległej ścianie zabrakło punktu zaczepienia :)



Tak wyjątkowa okazja wymagała wyjątkowej oprawy, dlatego rzucając się na głęboką wodę, upiekłam tort. Pierwszy raz w życiu. Piekłam ciasta, ciastka, babeczki, ale torty zawsze mnie przerażały. I pewnie kupiłabym gotowy, gdyby nie pewien przepis. Zobaczyłam go i już nie było odwrotu. Mój tort nie jest idealnie wykończony, ale w kwestii smaku nie można mu nic zarzucić. Pyszny!




Zrobiłam też babeczki wg przepisu Elle. To zdecydowanie moje smaki, będę piekła je częściej.



Jednym z prezentów dla Adki ( a może dla Rodziców? :) ) była czekoladowa fontanna. Mała, zgrabna i różowa :) Jestem jej wielką fanką!



Zmykam cieszyć się jeszcze tym wyjątkowym dniem!

Pozdrowienia!



wtorek, 9 sierpnia 2011

Wyprzedażowe okazje


Odkąd mamy swoje własne cztery kąty, wyprzedaże ubraniowe nie robią na mnie dużego wrażenia. Owszem, ciekawych ubrań czy butów nigdy dość, ale prawdziwe emocje wywołują u mnie sklepy z wystrojem wnętrz. Czas okazji zakupowych właśnie trwa, więc pojawiły się nowe nabytki. Narzutę oglądałam już wiele miesięcy temu i bardzo mi się spodobała, chociaż jej cena była mniej urokliwa. Ostatnio, przypadkiem znów zajrzałam do Jyska. Nie jestem zbytnią fanką tego sklepu, ale szukałam koszyka, który kiedyś tam kupiłam. I proszę: przecena przeceny narzuty. Cena była tak niska, że wydawało mi się to pomyłką. Jednak kasjerka potwierdziła ową kwotę, więc do towarzystwa dobrałam poduszki i mam cały komplet.



Drugi okazyjny zakup to patera z ... marketu budowlanego :) Wpadłam tam na szybko po klej, a wyszłam dodatkowo z paterką, której zakup zawsze odkładałam ze względu na dość wysokie ceny. Nigdy bym nie przypuszczała, że można tam znaleźć takie przedmioty i to w tak okazyjnej kwocie.



Kiedy pogoda nie sprzyja spacerom, razem z Adką pieczemy. Mała siedzi na blacie i uwielbia przesypywanie wszelakich mąk, cukrów itp., mieszanie, wylewanie. Bałaganu przy tym multum, ale ile też frajdy :) Ostatnio wypróbowałyśmy ten przepis na muffinki cytrynowe i narazie trwam w uzależnieniu od nich. Zasmakują osobom lubiącym wilgotne, zdecydowane w smaku babeczki. Są pyszne!



Chciałam jeszcze podziękowac za tak miłe przyjęcie mojego haftu rocznicowego. Strasznie na niego ponarzekałam, ale muszę przyznać, że także cieszę się z efektu. Na pewno nie zaprzestanę haftowania, nawet teraz robię coś dla Adki, ale na pewno narazie zaprzestanę tak dużych projektów. Muszę odpocząć i zatęsknić za haftowaniem.

Pozdrawiam!



poniedziałek, 6 lipca 2009

Chleb z orzechami i śliwkami


I tym razem nie mogłam oprzeć się pokusie upieczenia chleba z Weekendową Piekarnią. Wybrałam chleb z orzechami i śliwkami i jest to mój ulubiony! Bardzo pyszny, a na dodatek nie jest pracochłonny. Robi się go bezproblemowo i bardzo szybko zjada. Mnie najbardziej smakuje z konfiturami z czereśni ( które sama zrobiłam :) Na pewno będzie u mnie często się pojawiał.

niedziela, 28 czerwca 2009

Chałka


Po długiej przerwie wróciłam do Weekendowej Piekarni. Nie mogłam przejść obojętnie obok tego przepisu. Chałka na zakwasie już dawno za mną "chodziła".  Trochę się jej bałam, nie bardzo wiedziałam, jak wykonać skręty i zawijasy, ale na szczęście udało się. Chałka jest pyszna, niezbyt pracochłonna, jedynie jej pieczenie jest rozciągnięte w czasie. Ale dla takich efektów warto!

Przepis podaję za inicjatorką tego pieczenia, bez żadnych zmian.

Chałka na zakwasie czyli propozycja jej -Przepis pochodzi z książki Maggie Glezer „A Blessing of Bread”

Z podanych proporcji wyjdzie jedna około kilogramowa chała lub dwie półkilogramowe

Poprzedniego dnia wieczorem przygotowuje kwaśne ciasto:

-35g aktywnego pszennego zakwasu
(można wziąć 10 g żytniego i odświeżyć go rano 20g wody i 30g mąki pszennej chlebowej, jeszcze bardziej aktywny zakwas uzyskamy odświeżając go kilkukrotnie co 12 godzin, resztę zachowujemy do kolejnego wypieku, przechowujemy w lodówce i odświeżamy co tydzień oraz zawsze na 12 godzin przed kolejnym wypiekiem).
-80g ciepłej wody
-135g mąki pszennej chlebowej
W misce mieszamy wodę z zakwasem, a następnie wsypujemy mąkę. Dokładnie wyrabiamy na jednolite ciasto. Przykrywamy folią i dostawiamy na 8 do 12 godzin.
Następnego dnia przygotowujemy ciasto właściwe:
-60g ciepłej wody
-3 jajka i jedno do wysmarowania chałek
-8g soli
-55g oleju roślinnego lub roztopionego masła
-65g delikatnego miodu (akacjowego, lipowego, kwiatowego, ja dodam z rozmarynu) lub 60g cukru
-400g mąki pszennej chlebowej
-200g kwaśnego ciasta

W dużej misce ubijamy wodę, jajka, tłuszcz, miód i sól, a następnie wsypujemy stopniowo mąkę, całość mieszając drewnianą łyżką. Powstanie nam postrzępione ciasto. Dodajemy kwaśne ciasto i wszytko razem mieszamy. Wykładamy na stolnicę, w tym czasie ciasto się lepi do rąk, ale nie warto się tym przejmować. Na stolnicy oprószonej mąką wyrabiamy ciasto wilgotnymi dłońmi przez około 8-9 minut ( nie dłużej niż 10 minut). Ciasto powinno być zwarte o konsystencji ciastoliny. Miskę po cieście myjemy w gorącej wodzie, wycieramy do sucha i do takiej nagrzanej miski wkładamy ciasto, przykrywamy folią i odstawiamy do fermentacji na 2 godziny. W tym czasie ciasto może wcale nie urosnąć!

Po tym czasie wykładamy na omączoną stolnicę. Dzielimy na tyle części, ile planujemy zrobić chałek. Dalsze instrukcje dotyczą jednej chałki.
Ciasto wałkujemy. Dzielimy nożem na pół. I każdą część rolujemy. Następnie rolkę wałkujemy dłońmi tak by uzyskać długi, cieńszy na końcach wałeczek. Kazdy wałeczek składamy na pół i podwieszamy na patyczku, a następnie zaplatamy jedno ramię na drugie, aż do końca. Patyczkiem wykonujemy jeszcze kilka skrętów w przeciwnym kierunków. Kto kiedykolwiek kręcił się na sznurkowej huśtawce, wie o co chodzi. Z drugim wałeczkiem postępujemy tak samo. Oba wałki układamy na blasze lub w okrągłej formie wyłożonej pergaminem.
Zostawiamy do wyrastania na 5 godzin.
Piekarnik rozgrzewamy pod koniec wyrastania do 180 st. C. Przed pieczeniem chałki smarujemy jajkiem rozkłóconym ze szczyptą soli. Pieczemy 500g chałki 25-35 minut, większą 45 minut.

niedziela, 17 maja 2009

Waza, chleb i cebularze





Dość nerwową ostatnio atmosferę w moim umyśle postanowiłam rozładować w kuchni. Wypróbowałam dwa nowe przepisy, które pojawiły się w Weekendowej Piekarnii i w ten sposób po raz pierwszy upiekłam cebularze, które dotychczas sporadycznie kupowałam. Oprócz tego spróbowałam chleba z płatkami owsianymi i jabłkami. Chyba ta nerwowa atmosfera miała wpływ, bo zapomniałam chleba posypać płatkami . Mimo to chlebek smakuje nam, jest wilgotny, chociaż ja jabłek w nim nie wyczułam :) Polecam wypróbowanie cebularzy, robi się je błyskawicznie i nie trzeba zakwasu! :) Tylko trzeba uważać, żeby ich nie przypiec, bo ja pierwszą turę trochę za długo trzymałam w piekarniku i wyszły zbyt chrupiące :) 

Chleb wystąpił na zdjęciach z wazą, którą podarowała mi chrzestna narzeczonego ( oprócz wielu! innych rzeczy ). Mimo że, nosi ona ślady używania, bardzo mi się podoba, bo jestem trzecim pokoleniem, które będzie jej używać. Nie widziałam jeszcze osoby, która z taką radością oddawałaby swoje rzeczy. Bardzo cieszyła się, że podobają mi się te przedmioty, bo myślała, że wszyscy młodzi ludzie wolą minimalizm w urządzaniu wnętrz :) 

Cebularze

5 dag drożdży świeżych
1 łyżka cukru
1/2 kg maki (najlepiej krupczatki)
1 szklanka mleka
1 jajko
1 łyżeczka soli
6 dag margaryny- dałam masło 
1 kg cebuli
3 czubate łyżki maku
Olej 

Drożdże mieszamy z cukrem, 2 łyżkami maki i częścią cieplnego mleka. Pozostawiamy do wyrośnięcia.
Rozpuszczamy w garnku masło z reszta mleka. Wyrośnięty rozczyn i cieple mleko z masłem dodajemy do maki z sola. Jajko roztrzepujemy za pomocą widelca i dodajemy do pozostałych składników zostawiając trochę na posmarowanie brzegów cebularzy (około łyżki).
Wyrabiamy ciasto tak, aby odstawało od reki, w razie potrzeby dodajemy make. Następnie pozostawiamy do wyrośnięcia aż podwoi objętość.
Gdy ciasto rośnie, przygotowujemy cebule - kroimy ja w kostkę i podsmażamy na oleju do uzyskania złotego koloru. Do cieplej jeszcze, ale już zdjętej z ognia cebuli wsypujemy mak oraz doprawiamy sola i pieprzem.
Ciasto dzielimy na 12 części. Każda cześć wałkujemy na owalne placki. Brzegi placków smarujemy pozostawionym jajkiem. Następnie kładziemy porcje cebuli, rozkładając ja równomiernie po całym placku. Zanim wstawimy do gorącego piekarnika, poczekajmy chwilkę, aż znów podrosną.
Pieczemy w 200 stopniach do momentu, aż cebularze się zarumienia.

niedziela, 10 maja 2009

Chleb ze słonecznikiem





Chyba już zdążyłam się uzależnić od Weekendowej Piekarni :) Nie wyobrażam sobie tygodnia bez upieczenia chleba, czasem nawet piekę go dwa razy w tygodniu. Tym razem skusiłam się na chleb ze słonecznikiem, który jest jednym z naczęściej pieczonych przeze mnie. Jednak zaproponowany przepis trochę różnił się od "mojego", więc tym chętniej wzięłam się za pieczenie.  Chlebek jest naprawdę bardzo łatwy do wykonania, dlatego osoby, które nigdy nie piekły, zachęcam do spróbowania właśnie tego przepisu. A ja muszę w końcu kupić odpowiednią foremkę, bo mam dwie i żadna nie jest dobra: jedna za mała, druga za duża :) 
Tak patrzę na mojego posta i widzę, że zaszalałam z ilością zdjęć, ale tak mi się spodobały te kwiatki, że robiłam  fotki bez opamiętania :) A tak na marginesie: może ktoś wie, jak się one nazwyają?
Oto przepis na chlebek, cytowany wprost z Weekendowej Piekarni
CHLEB RAZOWY PSZENNO-ŻYTNI ZE SŁONECZNIKIEM

Wieczorem, w przeddzień pieczenia:

* 100g zakwasu żytniego (najlepiej z mąki żytniej razowej)
* 100g mąki pszennej razowej
* 200g mąki żytniej razowej
* 130g letniej woda 

Wszystko wymieszać łyżką, dodając tyle wody aby utworzyła się miękka masa. Przykryć i pozostawić na noc w temp. pokojowej.

Na drugi dzień rano dodać:

* 180g mąki pszennej razowej
* 200g mąki żytniej razowej
* 1,5 łyżeczki soli
* 1 łyżka kminku lekko roztłuczonego w moździeżu
* 100g nasion słonecznika
* letnia woda

Wszystko razem wymieszać, dodając wody tyle aby powstało miękkie lecz nie luźne ciasto. Ma się lekko mieszać ale nie rozpływać .Pozostawić na 10 minut aby odpoczęło i przełożyć do naoliwionej (można wysypać otrębami) dłuższej keksówki lub dwóch małych. Przykryć naoliwiona folią i pozostawić do wyrośnięcia (ok. 2,5 godz). Ma podrosnąć o ok 70% objętości. Posmarować wierzch chlebków roztrzepanym jajkiem, posypać ziarenkami słonecznika i po wierzchu posmarować ponownie przyklejając ziarenka do chleba.
Piekarnik nagrzać do 250stC. Wstawić chleb i obniżyć temp. do 220stC. 
Piec ok 1 godz. Wyłączyć i pozostawić chwilę w piekarniku. Chleb ma być ciemno brązowy, dobrze wypieczony. Wyjąć na kratkę i ostudzić. Kroić po całkowitym wystudzeniu, najlepiej na drugi dzień.

poniedziałek, 4 maja 2009

Bagietki z pomarańczą i chleb fiński





W ten piękny, majowy weekend wypróbowałam dwa nowe przepisy zaproponowane w Weekendowej Piekarni. Na pierwszy ogień poszły bagietki: bezproblemowe w wykonaniu, smaczne w jedzeniu. Mają chrupiącą skórkę i delikatny zapach pomarańczy. Nie mam formy do pieczenia bagietek, więc musiałam poratować się ściereczkami podczas wyrastania. Na szczęście, ich ostateczny kształt był w miarę zbliżony do wzorca :)
I na tym miałam poprzestać, ale bagietki szybko zostały skonsumowane i pojawiła się wizja niedzieli bez chleba. .. Zabrałam się więc za chleb fiński i nie żałuję. Nie żałowałam do niego miodu i od dzisiaj jest to mój ulubiony chleb. ( pewnie do kolejnego weekendu, kiedy nie spróbuję nowego przepisu, haha ). A że nazwa nasunęła mi pewne skojarzenia, to na zdjęciach prezentuję pudełko na słodkości zrobione przed Bożym Narodzeniem. W ten upalny, słoneczny dzień wspomnienia śnieżnych świąt wydają się dla mnie baaardzo odległe :) Ale jednocześnie bardzo miłe, bo to był piękny dla mnie czas.
Oto przepisy na te smakołyki, które podaję za Margot z Weekendowej Piekarni:
Bagietki na zakwasie z makiem i skórką pomarańczową

400 g białej mąki pszennej
250 g mąki razowej pszennej 
1 łyżka soli morskiej
1 łyżka brązowego cukru trzcinowego
350 g wody
350 g zakwasu- ( wieczorem można wziąć ok. 50 g zakwasu –czy to pszennego czy żytniego i 150g maki pszennej białej i 150 g wody, wymieszać, nakryć i zostawić na noc w cieple )
-------------------
3 łyżki ziaren maku
otarta skórka z 1 pomarańczy

Wyrobić ciasto ręcznie (ok. 15-20 min), przed końcem wyrabiania dodać mak i otartą skórkę; 
uformować kulę, przykryć i zostawić do wyrośnięcia na ok. 3 godz. (w temp. 23-25°). ( Ja polecam 1-2 razy złożyć ciasto w trakcie rośnięcia )Następnie ciasto odgazować, lekko wyrobić (ok. 1 min.), podzielić na 3 części i z każdej uformować bagietkę. Bagietki mogą wyrastać między ściereczkami lub na specjalnej foremce do bagietek. Zostawić do ponownego wyrośnięcia na ok. 2 godziny.(czasami pieczywo na samym zakwasie potrzebuje więcej czasu i myślę ,że 3 godziny nie zaszkodzą )
Piec w temp. 230° (nie zapomnieć o spryskaniu wodą) ok. 25 min. (po 20 min. można przykryć folią aluminiową jeśli pieczywo zbyt szybko brązowieje).

Fiński chleb JOULULEIPPA 


tradycyjny fiński chleb bożonarodzeniowy :)))
1 łyżeczka - 5 ml, 1 łyżka - 15 ml

Zaczyn

* 1 łyżeczka 9 procent. Octu( ja dam 10 % bo taki jest w Polsce pół na pół z winnym co ma 6%) 
* 350 ml gorącej wody
* 400 ml mąki żytniej(białej lub razowej)
Zagotować wodę, lekko ja ostudzić (odstawić na 5- 7 minut ), dodać ocet i wtedy dodać mąkę. Wszystko dokładnie wymieszać, przykryć i pozostawić
w ciepłym miejscu, co najmniej 12 godzin.

* 25 ml wody
* 20 g świeżych drożdży
* 3 łyżki miodu (można mniej)
* 1 łyżką oleju
* 1 łyżeczka mielonego (startego) kardamonu
* 1 / 2 łyżeczki cynamonu
* odrobinka :) startej gałki muszkatołowej 
* 1 łyżeczka soli
* 300 ml mąki żytniej razowej
* 300 ml mąki pszennej razowej (ostatecznie można i białej)

Do posmarowania
* 1 łyżka wody,
* 1 / 2 łyżki miodu,
* 1 łyżeczka soli morskiej (grubej)
Drożdże rozpuścić w wodzie z łyżeczką miodu. Pozostawić aż się spieni. Następnie wymieszać wszystko razem-zagnieść I zostawić do rośnięcia na godzinę, przykryte Wyjąć ciasto, na papierze do pieczenia uformować 2 podłużne bochenki (wąskie) - ja zrobiłam jeden bochenek. Zostawić do rośnięcia. Po 30-35 minutach wierzch posmarować wodą zmieszana z miodem i posypać sola. Piec przez 45 - 50 minut, 200 C. Wystudzić na kratce.

Zachęcam do spróbowania wypieku chleba, bo daje to wiele radości i satysfakcji, a smaku takiego pieczywa nie da się porównać z tym sklepowym.

piątek, 24 kwietnia 2009

Chleb toskański i zabawa u Annie




Moja chlebowa pasja trwa nadal i także podczas tego weekendu skusiłam się na pieczenie w ramach Weekendowej Piekarni. Tym razem skorzystałam z przepisu na chleb toskański zaproponowanego przez Tilianarę z Kuchni Szczęścia: kuchniaszczescia.blogspot.com. Gdy tylko zobaczyłam ten przepis, wiedziałam, że muszę spróbować tego chlebka. Już sama nazwa przywoływała jeden z moich ulubionych filmów: "Pod słońcem Toskanii". Ten klimat, ciepło, optymizm, wszystko to pojawiło się przed moimi oczami.  I sam chleb jest pyszny: delikatny, miękki. Zrobiłam dwa bohenki, ale sfotografować udało mi się tylko jeden, bo drugi zniknął w tajemniczych okolicznościach :) Bohenki wyszły dość małe, więc następnym razem z podanej porcji zrobię jeden bohenek. 
Chleb toskański

Pasta mączna:
256 g mąki (ja dam mąki pszennej chlebowej)
398 g wrzątku 

Przygotowanie pasty: W misce zmieszałam wrzącą wodę z mąką. Mieszałam do uzyskania gładkiej i jednorodnej pasty. Ostudziłam, zakryłam folią i odstawiłam na 12 godzin w temperaturze pokojowej. 

Ciasto właściwe:
341 g mąki
114 g. wody
8 g. (2 1/2 łyżeczki) drożdży instant
28 g. (2 łyżki) oliwy
cała mączna pasta 

Przygotowanie: W misce miksera połączyć wszystkie składniki ciasta, ale ilość wody należy dostosować do konsystencji ciasta. Wyrabiać mikserem na średniej prędkości (można też ręcznie) do uzyskania mało rozwiniętego glutenu (można zobaczyć jak to powinno wyglądać w linkach poniżej). Powinno to zająć ok. 10 minut, przy wyrabianiu mikserem. Przełożyć ciasto do nasmarowanej oliwą miski i zostawić do wyrastania na 2 godziny, z jednym złożeniem po 1 godzinie. Po tym czasie wyjąć ciasto na omączony blat i podzielić na pół. Uformować kule, starając się jak najmniej je odgazować. Zostawić przykryte ściereczką na 15 minut. Po tym czasie uformować owalne bochenki i odstawić do rośnięcia na ok. 1 godzinę. W tym czasie nagrzać piekarnik (z kamieniem jeśli ktoś posiada) do temperatury 260 stopni Celsjusza (ta temperatura jest raczej mało prawdopodobna w większości piekarników, ale myślę, że wystarczy 240-250 stopni). Przygotować wodę w spryskiwaczu lub kostki lodu, by piec chleb z parą, we wstępnej fazie. Tuż przed pieczeniem oprószyć bochenki mąką i naciąć je równolegle, dwoma nacięciami. Od razu po włożeniu bochenków, zmniejszyć temperaturę do 230 stopni Celsjusza, piec przez 10 minut z parą, a kolejne 20-25 minut bez pary. Bochenki powinny być złotobrązowe. Wyłączyć piekarnik, zostawić bochenki na 5 minut w stygnącym, otwartym piekarniku, a następnie wyjąć i studzić na kratce.
A na koniec zaproszenie do zabawy u Annie z bloga: anne-homesweethome.blogspot.com. Do wygrania piękne, haftowane serduszka.

piątek, 17 kwietnia 2009

Niemiecki chleb wiejski



Od jakiegoś czasu sama piekę chleb i sprawia mi to wielką frajdę. Taki domowy chlebek dłużej zachowuje świeżość, a zapachu, który roznosi się wszędzie podczas pieczenia nie da się niczym zastąpić. Tym razem spróbowałam przepisu pochodzącego z Weekendowej Piekarni -kuchniaalicji.blogspot.com. Chleb jest pyszny i ma delikatny posmak dodanych ziół. A w wykonaniu bardzo prosty.

P. S. Na zdjęciach w tle stoi butelka na mleko. Kiedy chciałam ją kupić, okazało się, że to ostatnia i jest dekoracją, ale udało mi sie uprosić sprzedawczynię. 

Niemiecki wiejski chleb żytnio-pszenny

100 g (1/2 szklanki) aktywnego żytniego zakwasu (dokarmionego 12-24 godziny wcześniej)
350 g (1,5 szklanki) wody
5 g (1 łyżeczka) suszonych drożdży instant (ja użyłam świeżych)
350 g (2 i 1/4 szklanki) mąki żytniej jasnej, chlebowej (użylam typ 720)
130 g (3/4 szklanki) mąki pszennej (użyłam mąki chlebowej)
20 g (1 łyżka) otrębów żytnich lub pszennych
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kolendry
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kminu indyjskiego
1/4 łyżeczki zmielonych nasion kopru włoskiego
1/4 łyżeczki zmielonego anyżu
10 g (1,5 łyżeczki) soli morskiej

Do posypania: otręby żytnie

12-24 godzin wcześniej należy odświeżyć zakwas. Można to zrobić używając 2 łyżek zakwasu i równych części mąki żytniej chlebowej i wody. Tak, by całość wyniosła 100 g. Można też po prostu dokarmić zakwas dowolnym sposobem.

Następnego dnia:

Wlać wodę do dużej miski, dodać drożdże, mąkę żytnią, pszenną, otręby, przyprawy i sól. Następnie wlać zakwas i dokładnie wyrobić ciasto. Można to zrobić używając miksera: miksować 8 minut, następnie dać odpocząć ciastu i miksować pnownie przez 3-5 minut.
Przykryć miskę folią spożywczą i odstawić do wyrastania na ok. 2 - 2,5 godziny. Ciasto mniej więcej podwoi swoją objętość.
Keksówkę o długości 28 cm wysmarować olejem i wysypać otrębami żytnimi.
Przelać ciasto, posypać jego wierzch otrębami i odstawić do wyrastania - ciasto wypełni całą formę. Zajmie mu to ok. 1-1,5 godziny.

Piekarnik nagrzać do 230 st C.
Na dno piekarnika wsypać 1/2 - 1 szklanki kostek lodu.
Wstawić wyrośnięty chleb. Piec 10 minut. Zmniejszyć temperaturę do 210 st C i dopiekać kolejne 30 minut. Chleb jest upieczony, jeśli wyjęty z formy i popukany d spodu wydaje głuchy odgłos. Gdyby tak nie było, należy wyjąć go z formy i dopiekać jeszcze chwilę, 5-10 minut.
Po upieczeniu chleb spryskać wodą i wstawić do piekarnika na 3 minuty. Dzięki temu będzie miał błyszczącą skórkę.

Smacznego!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...