Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biżuteria. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lipca 2013

Tydzień w zdjęciach - #2

Tyle się dzieje, że dzisiejszy wpis obfituje w zdjęcia. Na początek fotka z nowym nabytkiem. To pudełko kupiłam w Tchibo za bardzo przyjemną cenę. Jest powleczone materiałem w delikatny wzorek i narazie skrywa moje scrapowe projekty, nad którymi aktualnie pracuję. 



Sówka to zapowiedź małego albumiku dla Adki.


A tu mega przeceniona chusta - jej cena to 3,99 zł! Żal było nie brać, tym bardziej, że szukałam takiej od dawna.


Jak tylko pogoda dopisywała, korzystaliśmy ze świeżego powietrza, ile się da. Pewnego dnia wylądowaliśmy na zaporze zbiornika w Goczałkowicach.


Spacery ostatnio przestały nam wystarczać, więc podkręciliśmy tempo :) Mąż odkurzył swoje rolki – jego wielką miłość :), za to Adka odkryła swą miłość do gokartów. 


Ta mała blondyneczka już nie zabiera na spacer wózka z lalami. Moja trzylatka wszędzie jedzie gokartem, a ja mam darmowy fitness, biegając za nią :)


Oboje z Mężem lubimy prowadzić samochód, więc ma to chyba we krwi :)


Nie opuściłam też festiwalu ceramiki, którego jedną z atrakcji był marsz glinoludów


Każdy mógł wymazać się gliną, wybierano nawet króla i królową.
 

Mój obiektyw przyciągnął anioł ... z tatuażem.


W adkowym wydaniu mazanie skończyło się na szczęście na wersji light.


Straganów z wystawcami było mnóstwo. Ja w ramach „programu oszczędnościowego” skusiłam się jedynie na małe koraliki. W zeszłym roku kupiłam żyłkę z największą kuleczką, a tym razem dołożyłam dwa szare.


Mam taki plan, że co roku będę dodawać kolejne elementy.


Pozostając w temacie biżuterii pokażę zestaw, który ostatnio podbił moje serce. Wyprzedażowe okazje zadziałały też na mnie i stałam się posiadaczką dżinsowej kurteczki z ćwiekami. Jakoś do tej pory ta ćwiekowa moda mnie omijała, ale kurtka idealnie leżała, więc nie oparłam się. Do niej dołączam miks trzech bransoletek ( mam na ich punkcie „lekkiego” bzika ). Właśnie z Sandomierza przywiozłam tę plecioną z krzemieniem pasiastym. To unikalny minerał, nasz polski diament.


Kolejny tydzień zapowiada się jeszcze bardziej intensywnie. Ale się cieszę!
Pozdrawiam serdecznie!

niedziela, 26 maja 2013

Wyjątkowy Dzień

Dzień Matki to święto, które jest dla mnie wyjątkowe i czekam na nie bardziej, niż na swoje urodziny… Od trzech lat sama jestem mamą naszej Adki i z każdym rokiem coraz bardziej świadomie obchodzimy to święto. W przerwie na drzemkę wrzucam zdjęcie prezentu, jakim obdarowała mnie Moja Dziewczynka. Mąż wybrał się z nią na zakupy, postawił przed gablotą z biżuterią i dał jej wolną rękę. W ten sposób stałam się posiadaczką najpiękniejszej bransoletki, wybranej samodzielnie przez Adkę! Niewątpliwie ma zmysł estetyczny i wie, co lubię, bo dopasowała idealnie błyskotkę do zegarka, który ostatnio bardzo często noszę :) Od dziś to mój ulubiony zestaw!




Na dowód fotka. Zegarek to żadne złoto, zwykła blaszka kupiona w pośpiechu, ale stał się moim ulubieńcem, bo pasuje i do ubrań w sportowym, jak i bardziej eleganckim stylu. Tarczy nie sfotografowałam, ale pozbawiona jest ozdób w rodzaju kamyków, cyrkonii itd. i ta uniwersalność zegarka to właśnie tego zasługa.




A jak już fotografowałam bransoletkę, to pojawiło się też kilka fotek nowych przytulanek Adusi. Kupiłam je specjalnie dla niej, ale podświadomość podpowiadała mi, że to także prezent dla mnie :) Panna Krółiczanka – jak ją nazwałyśmy- to ręczna robota. Urzekła mnie doborem kolorów i faktur, ale nie bez znaczenia było też wtulone miękkie serduszko.
Do towarzystwa dołączył też misiak inspirowany pluszakiem, jakiego miał słynny Jaś Fasola. Pamiętacie go? :) Jak tylko go zobaczyłam, zakochałam się w nim i zabrałam do domu! Razem z Adką szybko wymyśliłyśmy mu imię – tu nie było problemów i nazywamy go po prostu: Fasola.




Misiaki pozują w wózku na kółkach, który pamięta moje dzieciństwo. Przywiozłam go od mojej Mamy z myślą o Adce i od razu zastąpił tradycyjny wózek dla lalek ( który po kilku spacerach rozkraczył się tak, że nie da się go już naprawić, eh ). Ma tę przewagę, że można go ciągnąc za sobą i to Adusi bardziej odpowiada. Ponad dwadzieścia lat zrobiło swoje i jest on trochę odrapany i taki vintage. Jeszcze się zastanawiam nad jego przemalowaniem, ale chyba dam mu nową szatę.




Pozdrawiamy!

niedziela, 29 stycznia 2012

Starociowo


Wśród prezentów gwiazdkowych znalazłam takie cuda: czajnik i garnek - patelnię wykonane z miedzi, kupione w antykwariacie. Stan czajnika nie jest najlepszy, ale jeszcze mu nie odpuszczam i spróbuję go doczyścić. Natomiast garnko-patelnia gotowa do pracy. Korzyści z gotowania w nich są ogromne i już rozglądam się za kolejnymi i w wyobraźni widzę je na belkach i wieszaku.



W ramy klimatu starociowego wpisały się też moje błyskotki. Żadne to rodowe precjoza, a zwykłe drobiazgi z sieciówek, ale mam do nich wielka słabość. Swoją codzienną biżuterię ograniczam do obrączki i pierścionka, ale czasem lubię założyć coś jeszcze. Ostatnio moimi faworytami są właśnie te.
Medalion z ptaszkiem upolowałam bardzo przeceniony. Od razu mi się spodobał, zwłaszcza, że jest otwierany i kryje miejsce na np. footografię. Wyrzuciłam jedynie czarną kokardkę, może zamienię ją na inny kolor.




Wisior kwiatowy lubię za długość łańcuszka i delikatny motyw.



Komplet paryski to prezent od Męża, który dobrze wie, jaką mam słabość i sentyment do tego miasta.



W końcu mamy słoneczną zimową pogodę!
Pozdrowienia!

niedziela, 12 grudnia 2010

Tak niewiele, a tak wiele ...



Niewiele wystarczy do wielkiego szczęścia... 
Piękny bukiecik bez okazji czyni dzień wyjątkowym. Mały drobiazg prosto z wielkiego serca.
Wiem, że rzadko tu zaglądasz, ale ...
dziękuję!



A do tego moja nowa słabość - broszki.
Nigdy wcześniej ich nie nosiłam, ale tyle się ich naoglądałam, że uległam i sobie ją zrobiłam.
Jest filcowa, w sam raz do zimowego płaszcza.
Pozdrawiam!

czwartek, 29 lipca 2010

Dziewczyńskie drobiazgi

Cudownie jest mieć córeczkę! Te wszystkie ubranka, drobiazgi, błyskotki... Już teraz oszalałam na punkcie zakupów dla Maleńkiej. Aż się boję pomyśleć, co będzie dalej :) 

Jednym z ostatnich zakupów dla Adki jest folder na płyty cd z jej zdjęciami.  Mnóstwo zdjęć wywołujemy, ale i tak coraz więcej jest na płytach. Dlatego chciałam zaprowadzić w nich porządek i wpadł mi w oko podobny album. Zamówiłam go u niezwykle utalentowanej Artystki z tego bloga.

Album jest cudny. Dopracowany w każdym szczególe. Nawet kolor włosów dziewczynki taki, jak u Adusi. 

A na koniec coś dla mnie. Zrobiłam sobie kolczyki do kompletu z pokazywaną wcześniej bransoletką. Mała rzecz, a jak cieszy!


Słoneczne pozdrowienia dla wszystkich!


poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Uplotłam sobie ...


W przerwie na ćwiczenia oczek do kolczyków uplotłam sobie korale. Dosłownie, bo praca polegała na nanizaniu na dratwę drobnych kamyczków. Zajęcie bardzo przyjemne i czyste :) Coraz bardziej doceniam to hobby. Wymaga mało miejsca, nic nie brudzę i nie muszę tyle sprzątać, jak przy decu czy malowaniu.

Od dawna marzyły mi się takie korale, a kiedy podobne zobaczyłam u Jednoskrzydłej, postanowiłam zrealizować to marzenie. W tym celu wykorzystałam kwarce różowe i niebieskie. Bardzo lubię te kamienie, a poza tym są takie wakacyjne. Będą w sam raz na wakacje nad morzem, do których już nie mogę się doczekać. Jeszcze tylko tydzień!

Podczas robienia zdjęć na stole pojawiły się fantastyczne cienie. Trochę się nimi pobawiłam, ale nie było to łatwe, bo dziś słońce pojawia się i znika. Długie oczekiwanie i krótka chwila pięknego światła. Istny trening cierpliwości ...
Kształt zwiniętych korali nasunął mi myśl, że przydałaby się jeszcze bransoletka do kompletu.

czwartek, 30 lipca 2009

Kolczyki i psie kadry


W ramach płodozmianu, zajęłam się próbą robienia biżuterii. Nie jest to zajęcie łatwe, mimo że kolczyki, które wybrałam, do skomplikowanych nie należą. Wystarczy mieć koraliki, bigle i szpilki. Wydaje się proste, ale niezbyt wychodziło mi zakręcenie ładnego, okrągłego oczka i wyszło takie jajowate. Teraz będę ćwiczyć na jakimś druciku :) Bardzo podobały mi się te koraliki, przypominają styl carskiej Rosji. W rzeczywistości wyglądają jeszcze ładniej, ale dziś nie wychodziły mi zdjęcia, więc zniechęcona pokazuję takie, jakie mam.

O wiele wdzięczniejszym modelem okazał się Bohun, który rozśmieszył mnie dziś, przytulając się podczas drzemki do swojej maskotki. Jest już ona w nienajlepszym stanie, ale stale nosi ją ze sobą, podrzuca i nie pozwala zamienić na inną. Przy okazji udało mi się uchwycić  go w kilku kadrach, co jest sukcesem, bo to pies, który jak tylko widzi aparat, obraca się tyłem,  albo ostantatcyjnie odchodzi i się chowa.




czwartek, 19 marca 2009

Pierwsza błyskotka




Zachęcona przez koleżankę z pracy zamówiłam troszkę koralików i linkę. O narzędzia do mojej zabawy zatroszczył się mój A., który wyposażył mnie w cały zestaw. Robienie biżuterii wciąga! Nie obyło się bez wpadek - zamontowałam łapaczkę na odwrót, ale jaka to frajda, kiedy widzi się gotową pracę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...