www.VD.pl śniadanie| bistro mama bistro mama: śniadanie - Wszystkie posty
Print Friendly Version of this pagePrint Get a PDF version of this webpagePDF
śniadanie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pasztet warzywny z soczewicą

Pasztet warzywny z soczewicą

pasztet z soczewicy

Jakoś ponad tydzień temu, mąż poderwał się z kanapy i oznajmił: w sobotę... Tu strach obleciał i mnie, i dzieci, bo znany jest nam z planowania weekendów i różnych dziwnych wycieczek, na które niekoniecznie wszyscy reagujemy tak entuzjastycznie jak on. A on mówi: robimy pasztet warzywny. 

Ogarnął nas śmiech, śmiał się nawet Franek. Ale on to bardziej przez łzy i ze słowami: ja na pewno nie będę tego jadł! A mąż zabrał nas na wycieczkę, owszem, w jego czasy szkoły średniej i zaczął wspominać jak to w domu klecił różne pasztety warzywne za starych czasów, kiedy blisko mu było do punkowej subkultury. O jak to ładnie napisałam :) 

Jak na drugi pasztet w wersji wegetariańskiej (pasztet z czarnej fasoli TUTAJ) muszę przyznać, że wyszedł super. Ale nie mam za bardzo porównania :) Najważniejsze, że był smaczny i dobrze się kroił. Jadłam z chlebem żytnim i pomidorem. Pomidory o tej porze to porażka, ale mamy jedno miejsce w Opolu, gdzie pomidory są dobre (ale też drogie). W Piwniczce. Znacie to miejsce? :) 

pasztet z soczewicą

Składniki:
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy (suchej)
  • 1 szklanka ciecierzycy (suchej) 
  • 2 marchewki 
  • 2 pietruszki 
  • 1/2 średniego selera 
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku 
  • 1 jajko 
  • 3 łyżki bułki tartej 
  • 2 łyżeczki masła (do podsmażenia cebuli) 
  • 3 łyżki oleju (do podduszenia jarzyn) 
  • przyprawy:
    • sól - ok. 2 płaskie łyżeczki 
    • pieprz czarny - 1 płaska łyżeczka 
    • pieprz ziołowy lub cytrynowy - 1 płaska łyżeczka
    • słodka mielona papryka - 1 czubata łyżeczka
    • ostra mielona papryka - 1 płaska łyżeczka 
    • suszony lubczyk - 1 łyżeczka
    • mielony kmin rzymski - 1 łyżeczka 
    • gałka muszkatołowa - 1/2łyzeczki 
  • ziarna do posypania 
Przygotowanie:
  1. Ciecierzycę płuczemy, zalewamy dwiema szklankami wody i odstawiamy do namoczenia na kilka godzin (najlepiej na noc). Po namoczeniu możemy zmienić wodę i zagotować ze szczyptą soli. Gotowanie soczewicy trwa ok. 1,5 godziny. Miękką odsączamy na sitku i odstawiamy do wystudzenia. Żeby uniknąć tego procesu, można dać odsączoną ciecierzycę z puszki.  
  2. Czerwoną soczewicą zalewamy dwiema szklankami wody, solimy i gotujemy 15 minut na wolnym ogniu. Nadmiar wody odcedzamy, najlepiej na sitku i studzimy soczewicę. 
  3. Cebulkę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na maśle na złoty kolor. 
  4. Marchewki, pietruszki i seler obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach (lub rozdrabniamy za pomocą robota). Na dużej patelni rozgrzewamy olej i dusimy jarzyny do miękkości. Dodajemy do nich zmiażdżone ząbki czosnku. 
  5. Łączymy razem soczewicę, ciecierzycę, jarzyny i podsmażoną cebulę. Doprawiamy do smaku przyprawami. Podałam orientacyjne ilości, najlepiej jednak próbować masę w trakcie mieszania i doprawić według własnego uznania. Na końcu dodajemy jajko i bułkę tartą. Dokładnie mieszamy. 
  6. Formę keksówkę (u mnie wymiary 9 cm x 27 cm) wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy do niej masę. Wyrównujemy i posypujemy z wierzchu ulubionymi ziarnami. 
  7. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni i pieczemy pasztet ok. godziny. Jeśli z wierzchy jest przyrumieniony, przykrywamy papierem do pieczenia. Na ostatnie 10 minut pieczenia włączyłam tylko dolną grzałkę z termoobiegiem. 
  8. Po upieczeniu odstawiamy do wystygnięcia. 
  9. Smacznego!
pasztet z soczewicą

pasztet warzywny


Zielone smoothie

Zielone smoothie


Jakoś się trzeba przygotować na te pączki, nie? Postanowiłam - smażę w tym roku! Mam taki bardzo stary przepis, z dodatkiem mielonych migdałów, że nie ma mocnych. MUSZĘ JE MIEĆ :) Póki co, lecę dalej z zielonym... 

Mam wyciskarkę do owoców, ale leży zapomniana i wepchana w kąt.. Przestałam jej używać ze względu na odpady, których zwyczajnie szkoda było mi wyrzucać, a ileż można upiec ciast recyklingowych? Miksuję teraz wszystko, jedynie sok z pomarańczy wyciskam za pomocą zwykłej małej wyciskarki do cytrusów za 15 złotych i dolewam do reszty. 

I teraz tak. Franek lubi gęstą pulpę wyjadać łyżeczką (patrz ostatnie zdjęcie, to jego porcja), ale jak rozcieńczę, to też bardzo chętnie wypije. To jest jedyna forma, w której zjada awokado, selera i jarmuż. Zdarzają się dni, kiedy takie smoothie robię zamiast zupy, choć najczęściej jednak na drugie śniadanie. Piejmy 3-4 razy w tygodniu, zmieniając trochę składniki. Raz jest jarmuż, raz szpinak, zawsze pomarańcze, czasami gruszka zamiast jabłka, mango, seler, natka pietruszki, sok z cytryny, imbir. Czasami dosypię szczyptę kurkumy albo dla smaku zmielony kardamon. 

Na zdrowie!


Składniki:
  • 2 garści umytego jarmużu lub szpinaku 
  • 2 jabłka
  • 1 banan
  • 1 lub 1/2 awokado 
  • wyciśnięty sok z 2-3 pomarańczy
  • seler naciowy wg uznania
  • ew. 1 łyżeczka miodu
  • ok. 350 ml wody
można dodać również sok z cytryny, imbir, 

Przygotowanie:
  1. Owoce myjemy i warzywa myjemy. 
  2. Z pomarańczy wyciskamy sok, pozostałe owoce i selera kroimy na mniejsze kawałki. Jabłek nie trzeba obierać ze skórki. 
  3. Możemy użyć wyciskarki do soku (wtedy cząstki pomarańczy też przepuszczamy) lub miksujemy wszystkie składniki razem, a na końcu dodajemy wodę. 
  4. Mój syn woli taką gęstą pulpę bez wody (widać na ostatnim zdjęciu), taka konsystencja idealnie się sprawdza jako wypełnienie smoothie bowl. 
  5. Smacznego!






Gofry jaglane

Gofry jaglane


Gofry z mąki jaglanej. Kiedy już opanowałam idealny przepis na klasyczne gofry (tu go znajdziesz), przyszła pora na tymczasowe rozstanie z mąką pszenną. Skoro już tak mocno postanowiłam, a gofrów się chciało, to nie było rady, trzeba było szukać innych rozwiązań. 

Gofry z mąki jaglanej (niektórzy robią też z gotowanej kaszy jaglanej, może kiedyś spróbuję) mają inną konsystencję od klasycznych. Są kruche, łamiące się i dość zapychające. Trzeba je jeść albo z mokrymi dodatkami albo dość porządnie zapijać herbatą :) Taka uroda mąki jaglanej. Mąka jaglana ma dość wysoki indeks glikemiczny i z tego co kojarzę, nie jest polecana osobom, które mają stwierdzoną insulinoodporność. 

Stewia, a ogólniej mówiąc - zamiennik dla cukru, pojawia się na blogu po raz pierwszy. Nie testowałam nigdy wcześniej zamienników w ciastach i na pytania: czy można zamiast cukru dać stewię/ ksylitol/ erytrytol, szczerze odpisywałam: nie wiem, nie stosowałam. Pierwszy raz więc w 10-letniej historii bloga, mogę napisać: tak można dodać stewię do gofrów :) I mleko roślinne zamiast krowiego. I mąkę jaglaną zamiast pszennej. Ale pamiętajcie proszę, że to nie będą gofry z budki nad morzem ani te najlepsze z Polanicy ;)


Składniki: 
  • 150 g mąki jaglanej 
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka stewii lub cukru 
  • 3 łyżki roztopionego oleju kokosowego (lub masła) 
  • 2 jajka
  • 250 ml mleka (zwykłego lub roślinnego)
  • szczypta soli
Przygotowanie:
  1. Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy proszek, stewię lub cukier. Dodajemy mleko, jajka, roztopiony tłuszcz i szczyptę soli. 
  2.  Mieszamy za pomocą drewnianej łyżki lub mikserem na niskich obrotach.  
  3. Nagrzewamy gofrownicę i smarujemy wewnątrz olejem. 
  4. Wlewamy ciasto i pieczemy przez 10 minut (mam gofrownicę taką zwykłą, więc u mnie pieczenie dwóch gofrów trwa 10 minut, ale to głównie zależy od mocy). 
  5. Przed pieczeniem kolejnych gofrów ponownie smarujemy gofrownicę niewielką ilością oleju.  
  6. Gofry są dość kruche, więc dobrze, jeśli dodatki są "mokre", czyli np. syrop klonowy, owoce z sokiem itp. 
  7. Smacznego! 


Chleb z ziaren i nasion

Chleb z ziaren i nasion

chleb zmieniający życie

Na ten chleb jest tylko jeden przepis i po raz pierwszy zaprezentowała go na swoim blogu My new roots Sarah Britton., jako The life changing loaf of bread. W Polsce jest popularny jako chleb zmieniający życie. Znajdziecie go na wielu stronachMam nadzieję, że nie popełniłam większego błędu nie nazywając go w ten sam sposób. Zwyczajnie ta nazwa mi nie leży. 

Ale sam chleb jak najbardziej. Piekłam go już kilka razy, ale pomijałam magiczny składnik - nasiona babki płesznik. Chleb był smaczny i nie tracił wiele na wartości, ale niemiłosiernie się kruszył. Namoczone nasiona plus dodatkowo siemię lniane, dają klej, który scala pozostałe składniki. W chlebie nie ma ani jajka, ani mąki. Są płatki (w oryginale owsiane), ja zdecydowałam się na gryczane, stąd środek chleba wygląda nieco inaczej niż oryginał, a sam smak jest lekko gryczany, co od razu wyczuła moja koleżanka, kiedy poczęstowałam ją kromką. Chleb można przechowywać w temperaturze pokojowej, dla mnie taki bochenek wystarcza na cały tydzień. Zawijam w papier do pieczenia i leży w kuchni. Dobrze się również mrozi. 

Po świętach zmieniłam trochę kurs kulinarny. Grudzień był mocno rozpustny, a wcześniejsze miesiące nie wiele lepsze :) Kocham gluten, drożdże i mam słabość do czekolady. Kiedy jednak waga zaczyna pokazywać nie te cyfry, które powinna, biorę się za siebie i nie ma zlituj. Nie chcę doprowadzić się do stanu sprzed sześciu lat (tu link), bo wiem jak było wtedy i jak było po zrzuceniu balastu. Nigdy nie byłam szczypiorkiem i nie będę, ale rozmiar 38 to jest to, co mi bardzo pasuje. A że jestem po 40-tce to też już wiem, że bezkarnie zjedzona drożdżówka po wykładach to nie to samo co drożdżówka zjedzona między śniadaniem a obiadem teraz :) 

Nie znoszę diet jako takich. Muszę jeść to, co lubię i nie wyobrażam sobie gotowania według rozpiski. Staram się więc szukać fajnych rozwiązań (jak ten chleb zamiast klasycznego białego), ale nie oznacza to, że zwykłej bułki czy chleba nie zjem. Zjem, ale mniej niż w grudniu :)


Składniki:
na keskówkę o wymiarach ok. 12 x 28 cm
  • 135 g ziaren łuskanego słonecznika
  • 90 g siemienia lnianego 
  • 30 g orzechów laskowych, migdałów lub orzechów włoskich 
  • 35 g nasion dyni 
  • 145 g płatków owsianych górskich (dałam gryczane)
  • 2 łyżki nasiona chia
  • 4 łyżki nasion babki płesznik (lub 3 łyżki jeśli nasiona są sproszkowane)
  • 1 łyżeczka soli 
  • 1 łyżka syropu klonowego lub płynnego miodu
  • 3 łyżki oleju kokosowego lub masła ghee
  • 350 ml wody 
Przygotowanie:
  1. Wszystkie suche składniki mieszamy w jednej misce. Dolewamy wodę, roztopiony olej lub masło i syrop klonowy (lub miód). 
  2. Dokładnie mieszamy. Jeśli masa jest zbyt sucha, można dodać 1-2 łyżki wody.
  3. Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy masę. Wygładzamy z wierzchu i odstawiamy na minimum dwie godziny, a najlepiej na całą noc. 
  4. Piekarnik nagrzewamy do 180ºC, wkładamy formę z chlebkiem i pieczemy przez 30 minut. Po tym czasie wyciągamy z piekarnika, delikatnie wyjmujemy z papierem z formy i wkładamy do piekarnika (na kratkę) ponownie na kolejne 30 minut. 
  5. Chleb powinien ładnie się zarumienić z wierzchu i po bokach. 
  6. Odstawiamy do wystudzenia. 
  7. Przed krojeniem można odwrócić górą do dołu (tak się lepiej prezentuje). 
  8. Smacznego!
chleb zmieniający życie

chleb bez mąki


Mango sticky rice

Mango sticky rice

mango sticky rice

My mamy swój comfort food w postaci ryżu z jabłkami i cynamonem. Smak dzieciństwa, jesieni i domowego ciepła. Kto kiedyś słyszał o mango, o mleku kokosowym... Pamiętam jak dostałam z Niemiec kandyzowaną skórkę limonki i nie wiedziałam co to jest. Pomarańczową kojarzyłam, ale zielone, słodko-cytrusowe kawałki? Pierwsze co pomyślałam, to że chyba jakaś przeterminowana partia się trafiła. 

Dziś dzieci znają mango, liczi i wrażenia na nich nie robi kurczak curry. My, wychowani w PRLu, odkrywamy nowe smaki powoli i nieśmiało. Widzę jak to u nas wygląda. Gdybym takie śniadanie podała teściom, to najpierw oglądaliby, wąchali, a na koniec powiedziałby teść, że to nawet dobre było. Ale w sumie wolałby jajecznicę na cebulce. Mnie ciągnie do nowych smaków, nowych przepisów, ale w domu mam kulinarnych konserwatystów i muszę stopniowo dozować nowości. 

I tak właśnie z mango sticky rice... Niby taka inna wersja ryżu z jabłkami, a jednak Franiowi nie podeszło. Ja go nawet rozumiem - mleko kokosowe jest specyficzne w smaku i nie każdy lubi. Mango też jest owocem, którego smak trzeba lubić (kiedyś słyszałam opinię, że smakuje jak mydło). Ale ja oba smaki uwielbiam. To połączenie to dla mnie mistrzostwo świata. Nie dość, że tak słonecznie się prezentuje, to jeszcze zaspokaja moje kubki smakowe w 100%. 


mango & sticky rice

Składniki:
na 4 porcje
  • 200 g suchego ryżu (miałam basmati) 
  • ok. 800 ml mleka kokosowego (2 puszki)
  • 2 łyżeczki cukru (plus 1 do "sosiku")
  • 1 łyżeczka mąki kukurydzianej 
  • szczypta soli 
  • czarny sezam 
  • dojrzałe mango (1-2 sztuki)
Przygotowanie:
  1. Ryż wsypujemy do garnka i płuczemy zimną wodą kilka razy, aż woda będzie przezroczysta. Można również ryż płukać na sicie. 
  2. Odcedzony ryż zalewamy w garnku mlekiem kokosowym, zostawiając ok. 200 ml do polania już na talerzu. Dodajemy mąkę rozprowadzoną w niewielkiej ilości wody, cukier i szczyptę soli. Gotujemy tyle czasu, ile zostało podane przez producenta. Tutaj są różne szkoły gotowania ryżu do tej potrawy, np. żeby w ogóle go nie mieszać podczas gotowania. Ja jednak mieszam, żeby uniknąć przypalenia :) Jeśli ryż jest bardzo gęsty, możemy dolać trochę wody (ugotowany ryż powinien być lepki i kleisty). 
  3. W rondelku podgrzewamy pozostałe mleko kokosowe i dodajemy do niego łyżkę cukru. 
  4. Mango obieramy ze skórki. Odkrawamy większe kawałki tuż przy pestce, a następnie kroimy na plasterki. Na YT i Pinterest jest mnóstwo filmików jak dobrać się do mango i umiejętnie je pokroić. 
  5. Do misek lub na talerze nakładamy ryż, polewamy sosem i obok układamy mango. Całość posypujemy czarnym sezamem. 
  6. Smacznego!
mango sticky rice



Kawowa owsianka z owocami

Kawowa owsianka z owocami

owsianka kawowa

Jedno z najprostszych śniadań wszech czasów. Owsianka! Miałam długą przerwę. Pamiętam z dzieciństwa jako jedną z zup mlecznych, później długo długo nic - odrzuciłam na wiele lat mleko. I to nie ze względów zdrowotnych, po prostu nie znosiłam jego smaku. Wróciłam po latach... Nie piję mleka często, ale jak mam zrobić owsiankę, to nie wyobrażam sobie wersji na wodzie :) 

Owsianki lubi Franek, Hania nie przepada. Kto by pomyślał, nie? Córka, która ma 12 lat i zaskakuje mnie w kuchni coraz bardziej, sama piecze, podgrzewa obiady, szuka w internecie pomysłów, a zwłaszcza co zjeść na śniadanie, na hasło "owsianka" kręci nosem. 

Dzisiaj w wersji z kawą (można dodać espresso, rozpuszczalną lub inkę). Smak jest rewelacyjny, o ile lubi się aromat kawy :) Bardziej dla dorosłych, niż dla dzieci, choć z inką może zjedzą? Kawę zawsze można zastąpić dodatkiem czekolady, kakao czy cynamonu. A jako dodatek - owoce. Najlepiej te sezonowe, świeże, choć u mnie resztki z zamrażarki, które zmiękły pod wpływem ciepłej owsianki. 

Gęstość owsianki zależy rzecz jasna od gustu. Wolę rzadszą, ale gęsta też jest niczego sobie :) 



Składniki na dwie porcje:

  • ok. 350 ml mleka
  • 6 łyżek płatków owsianych górskich 
  • 1 łyżka kawy zbożowej lub rozpuszczalnej 
  • 1 łyżeczka syropu klonowego lub miodu 
  • owoce 

Przygotowanie:

  1. Do rondelka wlewamy mleko i doprowadzamy do wrzenia. 
  2. Dodajemy płatki, kawę i gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 8 minut. 
  3. Do lekko przestudzonej, ale dalej gorącej dodajemy miód lub syrop klonowy, mieszamy i przekładamy do miseczek. 
  4. Na wierzchu układamy ulubione owoce i podajemy. 
  5. Smacznego.  


owsianka z kawą



Chleb na pszennym zakwasie

Chleb na pszennym zakwasie

chleb na zakwasie

Dalej kupujemy chleb w piekarni, choć trochę rzadziej niż wcześniej. Zaopatrzeniowcem u nas jest mąż, bo to on jako jedyny wychodzi z domu i idzie do pracy. Zrobiłam własny zakwas na mące pszennej razowej, bo skoro i tak siedzę, gotuję, to jaki problem własny chleb upiec. Nie miałam mąki żytniej, zrobiłam więc zakwas na mące pszennej razowej. 

Z zakwasem mam podobnie jak z pielęgnacją kwiatów domowych. Albo wszystkie padają, albo rosną jak szalone i kwitną wszystkie storczyki, a grudnik trzyma kwiaty już trzeci miesiąc. A skoro z kwiatami idzie mi teraz dobrze i mam ciągle piękną i dorodną gwiazdę betlejemską, z którą nie bardzo wiem co zrobić... a nie mam serca się jej pozbyć, to wciskam ją w różne kąty, a ona dalej rośnie... uznałam to więc za dobry znak, że może z zakwasem też mi się uda? 

Ostatni raz piekłam chleb na zakwasie jakieś siedem lat temu. Przeczytałam więc od nowa pół internetu i  lekko przerażona zabrałam się do odmierzania składników, pamiętając o tym, żeby słoik był wyparzony, woda przegotowana i przestudzona, mąka w takim samych co do grama proporcjach jak woda... A później należy pamiętać, aby dokarmiać zawsze o tej samej porze dnia. 

I wtedy przypomniałam sobie o książkach, które są moją służbową lekturą. O wspomnieniach naszych dziadków, pradziadków, którzy chleb piekli przed wojną i nie posiadali wag elektronicznych. Pięknie o tym pisała ś.p. Anna Myszyńska, śląska gawędziarka, pisarka i poetka. Zostawiam cytat z książki "Śląskie rozprawianie":
Monka muter dzierżeli w wielkyj kastli i ożdy piyndziałek piekli chlyb. W niedziela  na wieczór prziniysli se dwie somionki mąki do kuchyni, coby se łogrzoła, i naszykowali bunclołk zołczynu. Do niego nalołli ciepły wody i zamiyszali z mołką. Kole szósty rano wymiesiyli ciasto, zrobiyli na ni krziż i postawiyli grotek blisko pieca, przykryty deką. Kole łósmy ciasto boło wyruszony.   

Tak więc nie ma się co bać, tylko trzeba zamieszać i piec!

zakwas pszenny na chleb

Zakwas pszenny
Na podstawie strony Przepis na chleb
Tam znajdziecie bardzo dużo konkretnych informacji. 

1 dzień
  • 5 łyżek mąki pszennej razowej
  • 5 łyżek przegotowanej wody (letniej)  lub mineralnej lub źródlanej
Mąkę i wodę mieszamy w słoiku o pojemności ok. 1l. Słoik powinien być czysty (najlepiej wyparzony). Konsystencja powinna być dość gęsta. Słoik przykrywamy ściereczką (nie zakręcamy) i odstawiamy w ciepłe miejsce. 

2-5 dzień
Przez kolejne dni dokarmiamy w takich samych proporcjach, ściągając z zakwasu "kożuszek", jeśli taki na naszym się pojawił: 
  • 5 łyżek mąki pszennej razowej
  • 5 łyżek przegotowanej wody (letniej)  lub mineralnej lub źródlanej
Podczas dokarmiania zakwasu może się zdarzyć, że zakwas nie będzie na początku pracował (mi ruszył ok. piątego dnia dopiero!), pachnie kawasem ale to w końcu zakwas. Dopóki pracuje i nie pleśnieje, powinien być dobry. 

Szóstego dnia możemy upiec chleb, ale ponieważ zakwas jest dość młody, wypiek należy wspomóc drożdżami. 

Do wypieku potrzeba 100-150 g zakwasu. Jeśli planujemy wypiek w kolejnym dniu, to pozostałą część zakwasu dokarmiamy jak wcześniej. Jeśli nie - to usypiamy zakwas, wkładając go do lodówki. Może tam spać do dwóch tygodni. Jak będziemy planować wypiek chleba, wyciągamy z lodówki, ocieplamy przez kilka godzin, dokarmiamy jak wcześniej i na drugi dzień można piec chleb.  

W tym temacie jestem ciągle na początku drogi, więc proszę o cierpliwość i wyrozumiałość :)  

Chleb na młodym pszennym zakwasie
Przepis pochodzi również ze strony Przepis na chleb
 

Składniki:
  • 500 g mąki pszennej (dałam 200 g pszennej razowej i 300 pszennej)
  • 2 łyżeczki soli
  • 300 g wody
  • 8 g świeżych drożdży
  • 150 g zakwasu pszennego
Przygotowanie:
  1. Drożdże mieszamy z letnią wodą. Dodajemy mąkę, sól i zakwas.
  2. Wyrabiamy ciasto w rękach lub za pomocą robota kuchennego. Ciasto powinno być gęste, klejące,  ale nie rzadkie. 
  3. Przekładamy do formy (wymiary ok. 30 x 10 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiamy do wyrośnięcia na 1-2 godziny. Ciasto powinno urosnąć do brzegów formy. 
  4. Pieczemy w piekarniku z włączonym termoobiegiem, nagrzanym do 180 stopni przez 50-60 minut (sprawdzałam patyczkiem podczas pieczenia, czy  w środku nie jest surowy). 
  5. Po upieczeniu studzimy na kratce. 
  6. Smacznego!
chleb na pszennym zakwasie
 
chleb na młodym zakwasie



Zacierka na mleku

Zacierka na mleku

zacierka na mleku

Kto pamięta zupy mleczne? Dla niektórych to ciepłe wspomnienie smaków dzieciństwa, dla niektórych śniadaniowy koszmar! Ciekawe, w której grupie jesteś? Ja w tej pierwszej, ale nie tak zdecydowanie. O zupach mlecznych, którymi karmiła mnie mama w latach 80-tych mogłabym napisać książkę. 

Miałam te, które lubiłam bardziej i te, które lubiłam zdecydowanie mniej. Na śniadanie często jadłam ryż na mleku, kaszę manną, kaszę jaglaną. Nie taką jak dzisiejsze jaglanki. To była rzadka kaszka, którą jadło się łyżką. Do dziwniejszych zup mlecznych na pewno zaliczam kaszę gryczaną gotowaną na mleku, lekko osłodzoną cukrem lub miodem. A druga to makaron nitki na mleku :) Matko, do dziś pamiętam ten smak! Słodkie mleko z makaronem!

Uwielbiałam też bułkę porwaną na kawałki i zalaną gorącym mlekiem. Chleb czasami też, ale to bułka smakowała mi bardziej. Normalnie prawie jak tradycyjna wodzionka, tylko wersja z mlekiem i bez czosnku :) 

Zacierkę zrobiłam dzieciom na śniadanie. Mamy więcej czasu to chciałam im pokazać co mama jadała w dzieciństwie. Zjedli bardzo chętnie, ale okazało się, że Ameryki nie odkryłam, bo zacierkę na mleku pamiętają z przedszkola :) 



Składniki:
na 3-4 porcje
  • 1 jajko 
  • 5-6 łyżek mąki (dodajemy stopniowo więc może być trochę mniej lub więcej 
  • szczypta soli
oraz
  • ok. 3/4 l mleka
  • 2 łyżeczki cukru
Przygotowanie:
  1. W misce mieszamy mąkę z jajkiem i szczyptą soli. 
  2. Mieszamy na początku widelcem, a później wyrabiamy ręką. Wyrabiamy zwarte ciasto. 
  3. Odrywamy małe kawałki i palcami ścieramy na mniejsze cząstki. Kształt nie ma tak naprawdę znaczenia. Ciasto można też zetrzeć na tarce. 
  4. Gotujemy mleko z dodatkiem cukru. Na wrzące wrzucamy zacierkę i gotujemy ok. 3-4 minut. 
  5. Smacznego!

zacierka

Brioszka

Brioszka

ciasto drożdżowe

Jako szczęśliwa posiadaczka ostatniej paczki drożdży, wydzieliłam 1/4 jej zawartości i upiekłam śniadaniową brioszkę. A brioszka od klasycznego drożdżowego różni się tym, że zawiera dość sporo masła, a jajka i żółtka utarte są z cukrem na puszystą masę. Dzięki temu ciasto jest delikatne i ma delikatniejszą strukturę. 

Brioszki mają różne kształty, ale ich wspólnym mianownikiem, oprócz wyżej wymienionych cech, jest jeszcze delikatna brązowa skórka. To efekt posmarowania brioszki roztrzepanym białkiem lub jajkiem. 

Dużo u nas w tych dniach drożdżowego. Następne czekają w kolejce. Wiem, że waga pójdzie w górę, ale to najmniej istotne w tym czasie. Staramy się ćwiczyć razem z dziećmi, trochę z Ewą Chodakowską, trochę z Qczajem, a ostatnio nawet włączyłam... jogę. Spodobało mi się! Wersja dla początkujących, bo wcześniej nigdy jogi nie ćwiczyłam. 

A po ćwiczeniach (tak wewnętrznie czuję), że jak zjem dwa kawałki drożdżowego to jakbym nic nie zjadła :) Nie da się tej brioszce oprzeć, niestety. 


Składniki:
forma o średnicy ok. 18 cm

  • 180 ml mleka 
  • 25 g świeżych drożdży 
  • 90 g cukru 
  • 260 g mąki pszennej 
  • 80 g roztopionego masła 
  • 1 jajko
  • 1 żółtko 
  • szczypta soli 
oraz:
  • rodzynki, żurawin - wg uznania 
  • płatki migdałów do posypania
  • 1 roztrzepane białko do posmarowania (nie smarowałam)
  • mąka do podsypywania przy wałkowaniu

Przygotowanie:
  1. Drożdże rozpuszczamy w letnim mleku, mieszamy z 1 łyżeczką cukru i łyżką mąki. Odstawiamy zaczyn na na ok. 15 min. wyrośnięcia.
  2. Jajko i żółtka ucieramy z pozostałym cukrem na puszystą masę, do tzw. białości. 
  3. Do dużej miski lub na stolnicę przesiewamy mąkę, dodajemy utartą masę jajeczną, rozczyn, roztopione masło i sól. 
  4. Wyrabiamy ciasto, aż będzie gładkie. Nie powinno kleić się do rąk (w razie potrzeby podsypujemy mąką i dalej wyrabiamy). 
  5. Odkładamy je następnie w misce w ciepłe miejsce na ok. 30 minut do wyrośnięcia. 
  6. Ciasto dzielimy na dwie części i rozwałkowujemy każdą osobno, podsypując stolnicę mąką. Posypujemy ciasto rodzynkami i zawijamy w rulon wzdłuż dłuższej krawędzi. 
  7. Następnie naciągamy na długość i trzymając w rękach skręcamy jak sznur (owijamy wokół własnej osi), zawijamy jak spiralę i układamy w wysmarowanej masłem formie. 
  8. Powtarzamy czynność z drugim kawałkiem ciasta i dokładamy do ułożonej spirali. 
  9. Ciasto smarujemy rozbełtanym białkiem i posypujemy płatkami migdałów. 
  10. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 20 minut. 
  11. Pieczemy w nagrzanym piekarniku ok. 40 min. w temperaturze 180 stopni.
  12. Smacznego!
ciasto drożdżowe




Gofry churros z cynamonem

Gofry churros z cynamonem


Tłusty Czwartek czai się za rogiem i muszę Wam powiedzieć, że uwielbiam ten dzień :) Lubię ten pączkowo-faworkowy szał, kolejki w cukierniach, ludzi na ulicy z siatkami i kartonami pełnymi pączków, rozmowy o tym, gdzie kupić najlepsze. I w końcu pytanie, które paść musi: z pudrem czy z lukrem? 

Wiadomo, że na dobre pączki w Tłusty Czwartek nie tak łatwo trafić.  Albo czerstwe z poprzedniego dnia, albo za mało marmoladki, albo zdarzą się niedopieczone... Najlepiej więc zrobić w domu, ale trzeba się liczyć z robotą :) Przyznam, że takie klasyczne pączki zrobiłam jeden jedyny raz, jeszcze przed tak zwaną erą bloga w moim życiu. Wolę mimo wszystko kupić i zjeść cztery a nie dziesięć :) 

Przepisu na pączki więc nie mam, może w przyszłym roku... Ale zamierzam zrobić jutro faworki. A w pracy poznałam taką jedną panią, która chrusty wpisała na Listę Produktów Tradycyjnych naszego województwa i faworki robi takie, że żadne inne mi tak nie smakowały. Spróbuję więc jej choć trochę dorównać. 

A tymczasem - gofry churros. Znalezione na pintereście. Nie namawiam na robienie zamiast pączków czy faworków, ale może akurat ktoś się zdecyduje? :) Smakowo nawiązują idealnie do tłustoczwartkowych tradycji, więc termin pokazania na blogu nie jest przypadkowy :) 


Składniki:


  • 1 szklanka mąki 
  • 4 łyżki miękkiego masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżeczki cukru
  • 2/3 szklanki wody 
  • szczypta soli
  • cukier trzcinowy 
  • cynamon 
  • trochę oleju do smarowania gofrownicy
Przygotowanie:
  1. W rondelku rozpuścić masło z wodą, cukrem i szczyptą soli. Doprowadzamy do wrzenia. 
  2. Do gorącej masy dodajemy mąkę, energicznie mieszamy, trzymając rondelek na średnim ogniu. 
  3. Powstałe ciasto odstawiamy do ostygnięcia na kilka minut. 
  4. Następnie dodajemy jajko i łączymy z ciastem. 
  5. Rozgrzewamy gofrownicę i smarujemy ją lekko olejem.
  6. Odrywamy po kawałku, kształtujemy kulki wielkości ping-ponga i pieczemy w gofrownicy ok. 10 minut. 
  7. W miseczce mieszamy cukier trzcinowy z cynamonem i obtaczamy w nim jeszcze gorące upieczone gofry churros. 
  8. Smacznego!






Czekoladowe pankejki

Czekoladowe pankejki

czekoladowe pancakes

Właśnie pożegnaliśmy choinkę i wszystkie świąteczne światełka, skarpety i tym podobne. Wszystko zostało posortowane, poukładane i wyniesione w pudłach zaklejonych taśmą na strych. I jak co roku... okazało się, że jednak coś przeoczyliśmy. Oczywiście nikomu już się nie chce na ten strych wchodzić, otwierać kartony i dokładać zagubiony świąteczny gadżet. I jak co roku, wciskam to coś w jakąś szufladę z myślą: włożę to tutaj, to na pewno nie zapomnę, gdzie to schowałam. Oczywiście będę się na to natykać przez cały rok, będę się wkurzać, że zajmuje mi to miejsce, a jak przyjdzie grudzień 2020 to nie będę mogła tego znaleźć...

Ale tym będę martwić się za ponad trzysta dni. Na razie wspominam jedno z naszych przedświątecznych śniadań :) Czekoladowe pankejki z opalonymi piankami marshmallow, które mamy w grudniu zawsze, bo dzieci dostają je w paczkach od męża z pracy. Ich skład to sami wiecie... ale tak mi tu pasowały i wiedziałam, że jak zawołałam dzieci na śniadanie, to całość zrobi wrażenie. 

A przez czas świąt rozleniwiliśmy się okrutnie. Jak większość z nas, zgubiłam się w dniach tygodnia. Spaliśmy długo, poprzesuwały się nam pory posiłków... No kocham ten czas w roku, kiedy odrywa się człowiek od  codziennego kołowrotka. Spakowałam te dni jak resztę świątecznych ozdób do kartonu i wyniosłam gdzieś na dno serca do piwnicy wspomnień. Ale od czego są weekendy!

pankejki z marshmallow

Składniki:
  • 400 g jogurtu naturalnego (dwa małe kubki)
  • 1½ szklanki mąki pszennej (tym razem dałam pełnoziarnistą)
  • 2 duże jajka
  • 1½ łyżeczki sody oczyszczonej (rozmieszać w 2-3 łyżkach mleka)
  • 2 łyżki ciemnego kakao
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • szczypta soli
  • dodatki: pianki marshmallow, borówka amerykańska lub inne ulubione dodatki (syrop klonowy, masło orzechowe, banany, mandarynki..)
Przygotowanie:
  1. Do miski wbijamy jajka, dodajemy jogurt naturalny (ewentualnie mleko), cukier i razem mieszamy.
  2. Dodajemy mąkę, kakao, szczyptę soli i sodę oczyszczoną (przed dodaniem najlepiej rozmieszać w 2-3 łyżkach mleka). 
  3. Wszystkie składniki dokładnie łączymy. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany i przy nakładaniu łyżką na patelnię nie powinno za bardzo rozlewać się na boki. 
  4. Placuszki smażymy na średnio rozgrzanej patelni, po mniej więcej 2 minuty z każdej strony. Na płycie elektrycznej smażę na mocy 4-5 w skali od 1 do 10. 
  5. Podajemy z: miodem, syropem klonowym, konfiturą, owocami, bakaliami. Tym razem podałam z borówką amerykańską i piankami marshmallows, opalonymi palnikiem gazowym do crème brûlée.
  6. Smacznego!  

Budyń jaglany z masłem orzechowym

Budyń jaglany z masłem orzechowym

pudding jaglany

Do kaszy jaglanej miałam kilka podejść i najczęściej kończyła ona jako dodatek do drugich dań. Sama pamiętam kaszę jaglaną gotowaną na słodko na mleku przez mamę, podobnie jak ryż albo zacierki. Słowem - zupy mleczne serdecznie przeze mnie w dzieciństwie znienawidzone. 

Ale jak to w życiu bywa, do wielu rzeczy w życiu trzeba dojrzeć i tak jak w haśle "tylko krowa nie zmienia zdania" - po latach przyszedł czas, że zupy mleczne stały się słodkim wspomnieniem dzieciństwa, chętnie serwowanym własnym latoroślom. Jednak historia kołem się toczy i zgadnijcie teraz... Oni też nienawidzą :)

Biorę ich jednak pod pióro, nie mówię, że to potrawa, którą sama kiedyś jadłam i którą przygotowywała moja mama... bo wiecie, to jakbym powiedziała, że razem ze mną z miski te zupy mleczne jadły dinozaury. Cicho więc siedzę, gotuję te owsianki, jaglanki, ryże - ale pilnować muszę, żeby po pierwsze - gotować je wszystkie na gęsto, a po drugie - nigdy, przenigdy nie nazywać ich zupą :) 

Tym razem zrobiłam z kaszy jaglanej ugotowanej budyń po raz pierwszy, choć od lat można znaleźć pomysły i przepisy w internetach. Pytanie: dlaczego dopiero teraz? Takie to dobre! Na śniadanie wciągnęliśmy z zachwytem, ale równie dobrze sprawdziłby się ten budyń jako deser. Jeśli więc jeszcze jest tutaj ktoś tak zielony jak ja, to naprawdę szczerze zachęcam do spróbowania!


pudding z kaszy jaglanej

Składniki:

  • 150 g kaszy jaglanej (ok. 2/3 szklanki)
  • 500 ml mleka (2 szklanki) - mleko może być również roślinne  
  • 1 łyżka miodu 
  • 1 łyżka masła orzechowego 
oraz 
  • banan 
  • ew. syrop klonowy lub miodek z mniszka 
Przygotowanie:


  1. Kaszę jaglaną przesypujemy na gęste sitko i płuczemy pod zimną wodą, następnie przelewamy wrzątkiem i jeszcze raz przelewamy zimną wodą (to płukanie jest ważne ze względu na pozbycie się goryczki, która jest charakterystyczna dla kaszy jaglanej). 
  2. Kaszę przekładamy do rondelka, zalewamy mlekiem (możemy część mleka zastąpić wodą lub całość mlekiem roślinnym). 
  3. Gotujemy na małym ogniu pod przykryciem ok. 15 minut, mieszając co jakiś czas, aby kasza się nie przywarła do dna rondelka.  
  4. Ugotowaną kaszę miksujemy na gładki budyń, dodając miód i masło orzechowe. 
  5. Podajemy z pokrojonym bananem lub innymi owocami. 
  6. Dodatkowo można polać syropem klonowym, sokiem. Ja dodałam miodek z mniszka lekarskiego. 
  7. Smacznego!




Świąteczna granola

Świąteczna granola


Domowa świąteczna granola. Pachnąca cynamonem i pomarańczową skórką. Brakuje mi jedynie w niej orzechów, niestety nie miałam. Dałam łuskany słonecznik, który zawsze dodaję do granoli, bo bardzo lubię jego lekko przypieczony smak. 

Nie bez powodu publikuję zdjęcia przed świętami, bo granola w ładnym słoiczku może być miłym symbolicznym prezentem mikołajowym lub od gwiazdki. Bardzo lubię grudzień i domowe przedświąteczne szaleństwo. 

Pierniczki mamy już upieczone i schowane do pudełek, zostało dekorowanie. Kilka dostanie Mikołaj w nocy z czwartku na piątek. To już chyba ostatni rok, kiedy Franek wierzy... Choć ma pewne wątpliwości, bo chce przygotować wnyki i inne zasadzki, żeby wchodzący przez komin Mikołaj narobił hałasu :) Kiedy ten czas uciekł?



Składniki:
  • 2 szklanki płatków owsianych (lub orkiszowych, żytnich)
  • 1 szklanka łuskanego słonecznika
  • 1 jabłko (starte razem ze skórką)
  • 3-4 łyżki płynnego miodu 
  • 2 płaskie łyżeczki cynamonu
  • ½ łyżeczki kardamonu 
  • 3-4 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej 
  • ok. 10 szt. suszonych moreli
  • ok. 10 szt. suszonych śliwek
Przygotowanie:
  1. Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. 
  2. Wszystkie składniki (oprócz suszonych moreli i śliwek) wsypujemy do miski, dodajemy miód i delikatnie mieszamy szpatułką lub drewnianą łyżką. 
  3. Przekładamy na blachę do pieczenia o wyższych brzegach (można ją wyłożyć papierem do pieczenia), rozprowadzamy równomiernie i wkładamy do piekarnika. 
  4. Pieczemy przez ok. 15-20 minut, mieszając kilkukrotnie  podczas pieczenia, aby wszystkie składniki równomiernie się zezłociły. 
  5. Kiedy granola jest przypieczona, wyciągamy z piekarnika i odstawiamy do wystudzenia. 
  6. Dodajemy pokrojone morele i śliwki. Mieszamy i przekładamy do słoika. 
  7. Podajemy z jogurtem naturalnym, mlekiem lub traktujemy jako przekąskę. 
  8. Smacznego!



Gofry

Gofry


Oto pierwsze gofry na blogu! Choć gofrownicę (pierwszą) mam od dwóch lat, to użyłam jej zaledwie kila razy. Gofry były cienkie, zakalcowate i gumowate. Niedawno zepsuł się nam toster, który otrzymaliśmy w spadku po teściach, bo nie używali. Był leciwy, ale sprawny. Jednak raz coś poszło nie tak. Zepsuł się to mało powiedziane. Strzeliło, błysnęło w gniazdku i wysadziło korki. Drugi raz nie odważyłam się wsadzić wtyczki do gniazdka. 

Kupiliśmy więc nowy toster, taki z wymiennymi wkładami. A jeden z tych wymiennych wkładów był właśnie na gofry (o matko, jak mi się ciśnie na usta to modne i znielubione przeze mnie sformułowanie: dedykowany był gofrom). Była też książeczka z przepisami. I tak oto staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami drugiej gofrownicy i bardzo dobrego przepisu na chrupiące gofry. 

Problem tylko jest taki, że równocześnie pieką się dwa gofry. Trwa to równe 10 minut. Aby otrzymać 8 gofrów, po 2 dla każdego z 4 osobowej rodziny, potrzebujemy aż 40 minut ;) No chyba, że ma się dwie gofrownice, to wtedy sprawa jest o wiele prostsza :) 


Składniki: 
  • 2 szklanki mąki pszennej (ok. 260 g)
  • 1 łyżka cukru pudru 
  • 2 szklanki mleka (500 ml)
  • 1/3 szklanki oleju (80 ml)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 jajka (białka osobno)
  • szczypta soli
  • olej do wysmarowania gofrownicy
Przygotowanie: 
  1. Białka oddzielamy od żółtek i przekładamy je do szklanej miski. 
  2. W osobnej, większej misce miksujemy na gładką masę pozostałe składniki, tj. mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, mleko, olej, cukier, żółtka i szczyptę soli. 
  3. Białka ubijamy na sztywną pianę, przekładamy do ciasta i delikatnie łączymy za pomocą szpatułki lub drewnianej łyżki. 
  4. Nagrzewamy gofrownicę i smarujemy wewnątrz olejem. 
  5. Wlewamy ciasto i pieczemy przez 10 minut (nie wiem czy tak ma każda gofrownica, ale u mnie te 10 minut to czas idealny, pewnie zależy od mocy). 
  6. Przed pieczeniem kolejnych gofrów nie ma potrzeby smarowania gofrownicy olejem, wystarczy jeden raz przed pierwszym gofrem. 
  7. Podajemy z ulubionymi dodatkami. 
  8. Smacznego! 





www.VD.pl
Copyright © bistro mama , Blogger