W poprzednim wpisie podawałam przepis na sól z czerwoną adżiką - pikantną przyprawę, powszechnie wykorzystywaną w gruzińskiej kuchni. Jej znaczną część wykorzystałam następnie jako dodatek do satsebeli - ostrego sosu pomidorowego.
Sos satsebeli ma wszechstronne zastosowanie: świetnie pasuje do pieczonych i grillowanych mięs, a także jako dodatek do burgerów, jajek, polenty lub odsmażanych pierogów chinkali. Jest mocno pikantny i zawiera sporo soli, dlatego możecie przyprawiać nim wszelkie potrawy, którym chcielibyście nadać więcej ostrości i słoności.
 |
| gruziński sos satsebeli |
GRUZIŃSKI SOS SATSEBELI
- 1,25 kg pomidorów, sparzonych i obranych ze skórek,
- 1 duża czerwona papryka,
- 25 g czosnku,
- 40 g soli z czerwoną adżiką (przepis)*
Obrane pomidory i paprykę pozbawioną gniazd nasiennych pokroić na nieduże kawałki i umieścić w garnku. Gotować na małym ogniu ok. 40 minut, aż sos odparuje o połowę, a papryka zmięknie. Zdjąć garnek z ognia, zawartość zmiksować blenderem. Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i sól z adżiką. Gotować jeszcze ok. 20 minut na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż sos zgęstnieje (czas gotowania zależy od wodnistości pomidorów).
Sos przelać do wyparzonych słoiczków, szczelnie zakręcić, odwrócić do góry dnem i pozostawić do ostygnięcia.
PRZEPIS NA THERMOMIX
Do naczynia miksującego włożyć czosnek i pokrojoną na kawałki paprykę, zmiksować 5 s/obr. 8. Składniki zgarnąć kopystką ze ścianek na dno naczynia miksującego.
Dodać pomidory, zamiast miarki na pokrywę naczynia miksującego nałożyć koszyczek, gotować 30 min/Varoma/obr. 3.
Dodać sól z adżiką, zamiast miarki na pokrywę naczynia miksującego nałożyć koszyczek, gotować kolejne 10 min/Varoma/obr. 3 lub do uzyskania odpowiedniej konsystencji (czas gotowania zależy od wodnistości pomidorów).
Sos przelać do wyparzonych słoiczków, szczelnie zakręcić, odwrócić do góry dnem i pozostawić do ostygnięcia.
(na podstawie przepisu z książki "Kaukasis" Olii Hercules, z moimi drobnymi zmianami)
 |
| gruziński sos satsebeli |
 |
| gruziński sos satsebeli |
Może zainteresuje Cię również
Jak niedawno wspominałam, tegoroczne zbiory wiśniowe były nadspodziewanie obfite. Na dwa wieczory moja kuchnia zamieniła się w domową przetwórnię ;)
Priorytetem było pozyskanie z wiśni soku na zimę; jednakowoż odciśnięte z soku wiśnie nadal dobrze smakują - na tyle dobrze, że ich wyrzucanie byłoby gorszącym marnotrawstwem. Tym sposobem, oprócz soku, powstał też spory zapas wiśniowego dżemu.
W poniższych przepisach podaję proporcje na 1 kg wydrylowanych wiśni, łatwo w ten sposób obliczyć ilości składników przy większej ilości wiśni.
 |
| sok wiśniowy i dżem wiśniowy |
SOK WIŚNIOWY
- 1 kg wydrylowanych wiśni,
- 300 g cukru
Wiśnie umieścić w garnku i posypać cukrem. Pozostawić na całą noc, aby puściły sok. Po tym czasie doprowadzić do wrzenia i gotować na małym ogniu 4-5 minut, mieszając. Zlać sok, odsączając wiśnie przez sito. Jeśli wiśnie mają zostać przerobione na dżem, nie dociskać ich łyżką ani łopatką, aby nie były zbyt suche.
Sok przelać do butelek lub słoików, szczelnie zakręcić i pasteryzować ok. 10-15 min w zależności od wielkości użytych butelek/słoików.
PRZEPIS NA THERMOMIX
Do naczynia miksującego wlać 200 ml wody. Włożyć koszyczek, umieścić w nim 500 g wydrylowanych wiśni i posypać je 150 g cukru.
Nałożyć dolną część przystawki Varoma, umieścić w niej pozostałe 500 g wiśni i posypać pozostałymi 150 g cukru, gotować 15 min/Varoma/obr. 4 (wysokie obroty zapobiegają kipieniu). Powstały sok przelać do butelek lub słoików, szczelnie zakręcić i pasteryzować ok. 10-15 min w zależności od wielkości użytych butelek/słoików.
 |
| sok z wiśni i dżem z wiśni |
DŻEM WIŚNIOWY
- wiśnie pozostałe po robieniu soku,
- cukier do smaku (ok. 150-200 g na każdy 1 kg produktu wyjściowego, czyli wydrylowanych wiśni przed przygotowaniem z nich soku),
- opcjonalnie 1 łyżeczka żel-fixu na każdy 1 kg produktu wyjściowego
Wiśnie pozostałe po robieniu soku przełożyć do dużego garnka, dodać cukier do smaku (na początek najlepiej dodać ok. 100 g na każdy kg wiśni) i gotować, aż będą prawie "jedną masą". Gdy dżem będzie miał odpowiednią dla nas konsystencję, można dosypać więcej cukru wg uznania. Można dodać także żel-fix i po dodaniu gotować jeszcze 3-4 minuty.
Gorący dżem przełożyć do słoików, szczelnie zakręcić, odwrócić do góry dnem i pozostawić do ostudzenia.
 |
| sok wiśniowy i dżem wiśniowy |
Może zainteresuje Cię również
Płatki róży z cukrem moja Mama uciera co roku, odkąd sięgam pamięcią. Jest to jeden z tych smaków dzieciństwa, które nigdy, przenigdy się nie nudzą i nie powszednieją. Mama uciera je tradycyjnym sposobem - drewnianą pałką w dużej, ceramicznej makutrze. Cukru - no cóż - Mama sypie "na oko" ;) Jest to jednak mniej więcej dwa razy tyle, ile ważą płatki róży - na pewno nie mniej. Duża ilość cukru działa konserwująco, dzięki temu konfitura spokojnie wytrzyma rok, albo i dłużej.
W większości przepisów spotkałam się z dodatkiem soku z cytryny. Mama zamiast tego dodaje kwasek cytrynowy, ponieważ dodatkowa wilgoć mogłaby spowodować pleśnienie. Utartych płatków nie pasteryzuje - po prostu przechowuje na półce w spiżarni i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by się zepsuły. Soku z cytryny, bądź też kwasku pomijać nie wolno - dzięki nim konfitura zachowa swój piękny kolor.
Do konfitury wykorzystuje się płatki róży, zwanej różą jadalną. To znaczy, wszystkie odmiany róż są jadalne, ale chodzi o te róże o bardzo intensywnym zapachu i ciemnoróżowych płatkach. Rosną one powszechnie na ogródkach działkowych i w starych ogrodach.
Na swoim ogródku działkowym mam dwa krzaczki tej róży, które nareszcie urosły i obrodziły na tyle, że mogłam w końcu przygotować swoje własne konfitury :) Przygotowałam je w Thermomixie, co pozwoliło mi zaoszczędzić masę czasu, pomimo że zdecydowałam się nawet zagotować konfiturę dla pewności. Poniżej podaję przepisy na obie wersje (mojej Mamy i moją).
KONFITURA Z PŁATKÓW RÓŻY (PŁATKI RÓŻY UCIERANE Z CUKREM)
- płatki róży,
- cukier,
- ok. pół łyżeczki kwasku cytrynowego
Płatki róży należy starannie oddzielić od zielonych łodyżek i środków, które nadają gorzkawy posmak. Świeżo zebrane płatki najlepiej wysypać na białą tkaninę lub ręczniki papierowe, aby ewentualne żyjątka mogły z niej uciec. Następnie zważyć je i umieścić je w dużej, ceramicznej makutrze, zasypać cukrem (dwa razy tyle, ile ważyły płatki), dodać kwasek i za pomocą drewnianej pałki ucierać długo i starannie, aż powstanie gęsta, pachnąca masa.
Gotową konfiturę przełożyć do wyparzonych słoiczków, szczelnie zakręcić. Przechowywać w chłodnym miejscu.
PRZEPIS NA THERMOMIX
- 150 g płatków róży,
- 300 g cukru,
- sok z 1/2 cytryny
Do naczynia miksującego wsypać płatki róży i cukier, dodać sok z cytryny, zmiksować 10 s/obr. 10. W razie potrzeby składniki zgarnąć kopystką ze ścianek na dno naczynia miksującego i powtórzyć miksowanie. Składniki zgarnąć kopystką ze ścianek na dno naczynia miksującego, następnie gotować 10 min/100°C/obr. 2. Konfiturę przełożyć do wyparzonych słoiczków, szczelnie zakręcić, odwrócić do góry dnem i odstawić do ostudzenia.
Powyższe ilości są orientacyjne - płatków nie musi być dokładnie 150 g, jednak przy ilościach powyżej 200 g lepiej będzie rozdzielić tę ilość na pół i przygotować konfiturę na dwa razy.
Może zainteresuje Cię również
Jeśli podobnie jak ja cierpicie na pomidorowy urodzaj, warto przerobić je na gotowy, uniwersalny włoski sos marinara, który później będzie można wykorzystać do wszelkiego rodzaju makaronów, lasagne, pizzy czy innych dań.
"Korzenie" sosu marinara sięgają XVII wieku, a jego nazwa pochodzi od włoskiego słowa marinaro, czyli marynarz - kwaskowaty sos pomidorowy był odporny na psucie i chętnie zabierany przez marynarzy na statki. Na świecie rozpowszechnił się za sprawą potomków włoskich imigrantów w USA, którzy rodzimą kuchnię starali się uprościć tak, by przygotowanie posiłków było jak najwygodniejsze i najszybsze - gotowy sos idealnie spełnia te warunki.
Przepisów na sos marinara jest mnóstwo, różnią się proporcjami i niektórymi dodatkami, ale zawsze powinny zawierać (prócz pomidorów, rzecz jasna) cebulę, czosnek i zioła. Z poniższego przepisu korzystam już od trzech lat - jest najlepszy, jaki znam. Ja przygotowuję sos w Thermomixie, ponieważ nie muszę wtedy stać nad garnkiem, mieszając zawartości. Taki sos można oczywiście przygotować również w tradycyjny sposób w garnku :)
 |
| uniwersalny sos pomidorowy |
SOS MARINARA / SOS POMIDOROWY DO PIZZY, MAKARONU, LASAGNE
- ok. 1,7 kg pomidorów (1,5 kg po obraniu),
- 4 ząbki czosnku,
- 1 dość duża cebula (ok. 100 g),
- 2 łyżki oliwy,
- 100 ml czerwonego wytrawnego wina,
- 1 łyżka cukru,
- 1 płaska łyżeczka soli,
- 1/2 łyżeczki pieprzu,
- 2 łyżeczki suszonych ziół włoskich lub prowansalskich,
- 1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku (opcjonalnie),
- 2 łyżki octu balsamicznego
Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórek, usunąć szypułki i pokroić na kawałki. Jeśli pomidory są wodniste, można usunąć część nasienną. W sumie obranych, pokrojonych pomidorów gotowych do użycia powinno być 1,5 kg.
W głębokiej patelni lub w garnku o grubym dnie rozgrzać oliwę, wrzucić posiekaną cebulę i krótko podsmażyć. Dodać czosnek przeciśnięty przez praskę, smażyć kolejne kilkanaście sekund, mieszając. Dodać pomidory, wino, cukier, sól, pieprz, zioła i paprykę w proszku, gotować na niezbyt dużym ogniu ok. 40 minut, aż pomidory rozpadną się i sos nabierze gęstej konsystencji. Czas gotowania zależy od mocy palnika oraz szerokości naczynia, w trakcie gotowania należy mieszać sos od czasu do czasu (szczególnie pod koniec), aby nie przywarł do dna. Gdy sos będzie gotowy, dodać ocet balsamiczny i dokładnie wymieszać.
Przelać do słoiczków, szczelnie zakręcić i zapasteryzować.
PRZEPIS NA THERMOMIX
Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórek, usunąć szypułki i pokroić na kawałki. Jeśli pomidory są wodniste, można usunąć część nasienną. W sumie obranych, pokrojonych pomidorów gotowych do użycia powinno być 1,5 kg.
Do naczynia miksującego włożyć czosnek, rozdrobnić 3 s/obr. 8.
Dodać cebulę, rozdrobnić 5 s/obr. 5. Składniki zgarnąć kopystką ze ścianek na dno naczynia miksującego.
Dodać oliwę, dusić 4 min/120°C/obr. 1.
Dodać pomidory, wino, cukier, sól, pieprz, zioła i paprykę w proszku, zamiast miarki na pokrywę naczynia miksującego nałożyć koszyczek, gotować 45-50 min/Varoma/obr. 2.
Dodać ocet, wymieszać kopystką. Gotowy sos przelać do wyparzonych słoiczków, szczelnie zakręcić i zapasteryzować.
 |
| sos pomidorowy przepis |
Może zainteresuje Cię również
Konfitura z zielonych pomidorów jest świetnym sposobem na "przerobienie" pomidorów, które opadły na ziemię na skutek np. złamania się krzaczka pod ciężarem owoców albo tych, które jesienią nie zdążyły już dojrzeć z powodu chłodów i skracającego się dnia.
Konfitura z zielonych pomidorów nie jest żadną nowinką - doskonale znały ją choćby nasze babcie. A przynajmniej znała ją moja babcia, co wiem z opowiadań mamy. Niestety, zdaje się, że nie zachował się w mojej rodzinie przepis spisany na papierze, zatem w odtworzeniu konfitury musiałam posiłkować się Internetem.
Konfitura z zielonych pomidorów jest przepyszna, choć bardzo słodka. Świetnie nadaje się jako dodatek do świeżego pieczywa, grzanek lub ciast drożdżowych :)
 |
| konfitura z zielonych pomidorów |
KONFITURA Z ZIELONYCH POMIDORÓW
- 2 kg zielonych pomidorów,
- 1,2 kg cukru,
- 1 cytryna
Pomidory umyć, usunąć szypułki i pokroić na nieduże kawałki. Przełożyć do dużego garnka o grubym dnie, zasypać 700 g cukru i odstawić na godzinę, aby puściły sok.
Cytrynę umyć, sparzyć, zetrzeć skórkę i wycisnąć sok. Skórkę i sok dodać do pomidorów, wymieszać, całość doprowadzić do wrzenia, następnie zmniejszyć ogień i gotować ok. 2 godziny, od czasu do czasu mieszając. Pod koniec smażenia dodać pozostałe 500 g cukru, ponownie zwiększyć płomień i mieszać aż do rozpuszczenia się cukru.
Konfiturę przełożyć do wyparzonych słoiczków, szczelnie zakręcić, odwrócić do góry dnem i pozostawić do ostudzenia.
(na podstawie przepisu matkiWariatki)
 |
| konfitura z zielonych pomidorów |
Może zainteresuje Cię również
Konfitura z czerwonej cebuli to jeden z moich tegorocznych hiciorów ;) Fenomenalnie komponuje się zarówno z serami, wędlinami, jak i mięsem. Znakomicie komponuje się zarówno z wykwintnymi daniami, jak i zwykłymi kanapkami z dobrym, domowym pasztetem ;) To jeden z tych przepisów, do których regularnie wracam :)
 |
| konfitura z czerwonej cebuli |
KONFITURA Z CZERWONEJ CEBULI
- 500 g czerwonej cebuli,
- 3 łyżki brązowego cukru,
- 125 ml wytrawnego czerwonego wina,
- 70 ml octu balsamicznego,
- 2 łyżki oliwy,
- sól,
- pieprz
W garnku rozgrzać oliwę i podsmażyć na niej cebulę pokrojoną na cienkie plasterki. Dusić tak długo, aż cebula stanie się miękka i szklista. Dodać cukier i smażyć kilka minut, mieszając. Następnie dodać wino, ocet i gotować wszystko tak długo, aż osiągnie lepką konsystencję. Konfiturę doprawić do smaku solą oraz świeżo zmielonym pieprzem, chwilę pogotować. Przełożyć do wyparzonych słoiczków i przechowywać w lodówce.
(na podstawie przepisu z blogu Ogrody Babilonu)
 |
| konfitura z czerwonej cebuli |
Może zainteresuje Cię również
Na początku lata zakupiłam w sklepie ogrodniczym krzaczek fioletowej bazylii, który – posadzony na balkonie – ładnie róśł aż do późnej jesieni. Listków fioletowej bazylii używałam głównie do dekoracji sałatek, ale gdy krzaczek zaczął już dogorywać, postanowiłam zużyć wszystkie liście do pesto. Zwykłe pesto wyszłoby jednak z takiej bazylii w kolorze burym, dlatego wymyśliłam sobie pesto na bazie świeżych fig i suszonych pomidorów. Pesto wyszło niezwykle oryginalne w smaku, bardzo pyszne, o złożonym aromacie. Można go jeść zarówno ze świeżą bagietką, jak i makaronem lub wykorzystać jako dodatek do mięsnych potraw. Już w następnym wpisie pokażę Wam jeden z pomysłów na wykorzystanie figowego pesto :)
PESTO FIGOWE Z SUSZONYMI POMIDORAMI
- 2 świeże figi,
- 5 kawałków suszonych pomidorów w oliwie,
- garść liści fioletowej bazylii,
- 3 łyżki migdałów,
- 2 łyżki startego parmezanu,
- oliwa
Migdały zalać wrzątkiem, po 10 minutach zdjąć skórki. Figi pokroić na ćwiartki.
Wszystkie składniki zmiksować razem za pomocą blendera, dodając tyle oliwy, aby pesto miało konsystencję pasty.
Przełożyć do słoiczków. Pesto można przechowywać w lodówce do ok. 10 dni lub zamrozić.
Może zainteresuje Cię również
Kiedy w zeszłym roku postanowiłam stać się posiadaczką ogródka działkowego jako namiastki przydomowego ogródka, chwasty rosnące na niej sięgały niemal ponad moją głowę. Działka nie była uprawiana przez 7 lub 8 lat i była w stanie iście rozpaczliwym. Nie rosło na niej nic wartościowego - ani jednego drzewka owocowego, ani jednego krzaczka malin. Nic, oprócz olbrzymiego krzewu aronii na samym środku działki. Powolutku, własnymi siłami, cały czas doprowadzamy ogródek do stanu używalności. Kiedyś koniecznie muszę zamieścić tutaj zdjęcia metamorfozy - być może w przyszłym roku, bo o tej porze roku i przy obecnej aurze mało który ogród wygląda spektakularnie.
Jedno muszę przyznać: aronia w tym roku obrodziła ponad wszelkie oczekiwania i możliwości. Owoce zwisały czarnymi girlandami aż do samej ziemi. Przygotowałam z nich konfitury i nalewkę, częścią podzieliłam się z Tatą. Miałam w planach jeszcze soki, ale niestety nie starczyło mi czasu, więc zapisuję sobie to w planach na przyszły sezon.
Konfitura z aronii i jabłek ma wyrazisty, kwaskowato-słodki, lekko cierpki smak. Znaczna ilość jabłek jest tu niezbędna z uwagi na właśnie tę aroniową kwaśność ;) Dżem ten świetnie smakuje jako dodatek do pieczywa, można go użyć jako nadzienie do drożdżówek, a nawet jako dodatek do mięs.
DŻEM Z ARONII I JABŁEK
- 2 kg aronii,
- 1,5 kg jabłek,
- 1 kg cukru,
- 1 litr wody
Do garnka wsypać cukier, dodać 0,5 litra wody, zagotować. Gdy cukier się rozpuści, wrzucić aronie i gotować na małym ogniu przez ok. 1 godzinę. W tym czasie obrać jabłka, a skórki i gniazda nasienne włożyć do drugiego, mniejszego garnka. Dodać pozostałe 0,5 litra wody i gotować na małym ogniu ok. pół godziny – rozgotowane skórki i gniazda nasienne to źródło pektyn. Następnie wywar z obierek odcedzić na sitku i dodać do gotującej się aronii. Obrane jabłka zetrzeć na tarce o grubych oczkach i całość gotować, aż do osiągnięcia pożądanej konsystencji. Gorącą konfiturę przelać do wyparzonych słoiczków, szczelnie zakręcić, obrócić do góry dnem i pozostawić do ostudzenia.
(na podstawie przepisu stąd, z moimi zmianami)
Może zainteresuje Cię również
Czekośliwka znana jest również jako "nutella ze śliwek" chociaż z prawdziwą nutellą niewiele ma wspólnego. W zasadzie jest to nic innego jak powidła z dodatkiem kakao. W bogatszej wersji warto dodać także nieco prawdziwej czekolady i odrobinę cukru waniliowego. Czekośliwka to bardzo fajne i smaczne smarowidło, które każdy może wyczarować w swoim domu, o ile posiada się blender lub maszynkę do mielenia mięsa oraz... odrobinę cierpliwości ;)
CZEKOŚLIWKA (NUTELLA ZE ŚLIWEK)
(przepis na 3 słoiki)
- 1 kg wydrylowanych śliwek węgierek,
- 200-250 g cukru (ilość zależy od słodkości śliwek),
- 2 łyżki kakao,
- 40 g czekolady deserowej,
- 1 łyżeczka cukru waniliowego (opcjonalnie)
Śliwki przepuścić przez maszynkę do mielenia mięsa albo umieścić w wysokim garnku i dokładnie zmiksować blenderem. Gotować na małym ogniu ok. 1,5 godziny, od czasu do czasu mieszając. Następnie dodać cukier i cukier waniliowy, gotować na małym ogniu kolejne 30 minut. Dodać kakao i czekoladę, gotować do uzyskania pożądanej gęstości, pamiętając jednak, że po ostudzeniu czekośliwka jest bardziej gęsta niż na gorąco.
Gorącą czekośliwkę przelać do wyparzonych słoiczków, mocno zakręcić o odwrócić do góry dnem. Pozostawić do ostygnięcia.
PRZEPIS NA THERMOMIX
Do naczynia miksującego włożyć śliwki, zmiksować 1 min/obr. 10, następnie gotować 30 min/100°C/obr. 2. Dodać cukier, cukier waniliowy, kakao i czekoladę, zamiast miarki na pokrywę naczynia miksującego nałożyć koszyczek, gotować kolejne 30 min/100°C/obr. 3 lub do uzyskania pożądanej gęstości, pamiętając jednak, że po ostudzeniu czekośliwka jest bardziej gęsta niż na gorąco.
Gorącą czekośliwkę przelać do wyparzonych słoiczków, mocno zakręcić o odwrócić do góry dnem. Pozostawić do ostygnięcia.
Może zainteresuje Cię również
Ostatnio miałam niewiele czasu na regularne dodawanie wpisów i niestety poskutkowało to tym, że narobiło mi się nieco zaległości. W kolejce czeka kilka przepisów z produktów, na które sezon się już skończył lub właśnie się kończy. Dodaję je jednak, ponieważ po pierwsze jestem bardzo zadowolona z efektów, a po drugie z pewnością przydadzą się i Wam w przyszłym roku.
Ketchup z cukinii to produkt, który całkowicie mnie zachwycił. Naprawdę nie spodziewałam się, że rezultat będzie aż tak dobry - smak jest naprawdę zbliżony do prawdziwego ketchupu.
Ponieważ najbardziej lubimy ketchupy z dodatkiem ziół i czosnku, swój doprawiłam właśnie tymi składnikami. Jeśli jednak preferujecie np. ketchupy ostre, możecie zioła i czosnek zamienić na chili w proszku w ilości według uznania :)
KETCHUP Z CUKINII
- 2 ząbki czosnku,
- 800 g obranej cukinii,
- 250 g cebuli,
- 120 g cukru,
- 50-70 g octu winnego lub jabłkowego,
- 200 g koncentratu pomidorowego,
- 1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku,
- 1-2 łyżeczki soli,
- 1/2 łyżeczki pieprzu,
- 1 łyżeczka ziół włoskich
Cukinię i cebulę zetrzeć na tarce o grubych oczkach, przełożyć do dużej miski, posypać 2 łyżeczkami soli, wymieszać i odstawić na 6 godzin lub nawet na całą noc. Po tym czasie zlać powstały płyn, a odsączoną cukinię i cebulę przełożyć do garnka o grubym dnie. Dusić na małym ogniu bez przykrycia ok. 15-20 minut, aż warzywa zmiękną, następnie dodać cukier i 70 g octu, dusić kolejne 15-20 minut. Dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, koncentrat, paprykę w proszku, 1 łyżeczkę soli, pieprz i zioła włoskie, gotować jeszcze 10 minut. Zdjąć z ognia i ostrożnie, dokładnie zmiksować całość na gładką masę. Ponownie zagotować.
Gorący ketchup rozlać do wyparzonych słoiczków, mocno
zakręcić i odwrócić do góry dnem. Pozostawić do ostygnięcia - wieczka
powinny zrobić się wklęsłe.
PRZEPIS NA THERMOMIX
Do naczynia miksującego włożyć czosnek, rozdrobnić 2 s/obr. 8. Dodać pokrojoną na kawałki cukinię i pokrojoną w ćwiartki cebulę, rozdrobnić 15 s/obr. 7.
Założyć motylek, gotować 15 min/100°C/obr. 2.
Dodać cukier i 30-40 g octu*, zamiast miarki na pokrywę naczynia miksującego nałożyć koszyczek, gotować kolejne 15 min/100°C/obr. 3.
Dodać koncentrat pomidorowy, paprykę w proszku, 1 łyżeczkę soli, pieprz i zioła włoskie, zamiast miarki na pokrywę naczynia miksującego nałożyć koszyczek, gotować kolejne 5-10 min/100°C/obr. 3 lub do uzyskania pożądanej konsystencji (czas zależy m.in. od wodnistości cukinii)
Zdjąć motylek, gorący ketchup rozlać do wyparzonych słoiczków, mocno zakręcić i odwrócić do góry dnem. Pozostawić do ostygnięcia - wieczka powinny zrobić się wklęsłe.
* Do przepisu na Thermomix radzę użyć mniej octu, ponieważ w naczyniu miksującym odparowywanie nie jest tak silne jak w zwykłym garnku, przez co może on być bardziej wyczuwalny
Może zainteresuje Cię również
Dżem z cukinii to jeden z bardziej zwariowanych pomysłów na przetworzenie nadmiaru tegoż warzywa, które swoimi plonami naprawdę potrafi zaskakiwać. Wbrew pozorom, cukinia w dżemie w ogóle wyczuwalna i nikt z pewnością nie domyśliłby się jej obecności. Dżem ten bardzo przypadł nam do gustu, także mojemu M., który był bardzo sceptycznie doń nastawiony. Dodatek prawdziwej wanilii oraz mięty wspaniale wzbogaca smak.
Dżem przechowywany w lodówce lub chłodnej spiżarni nabiera bardziej galaretkowatej konsystencji niż na zdjęciu :)
CYTRYNOWY DŻEM Z CUKINII Z NUTĄ WANILII I MIĘTY
- 1,5 kg obranej cukinii (bez skóry i pestek),
- 300 g cukru,
- sok i skórka z 1 dużej cytryny,
- sok i skórka z 1/2 limonki,
- 1 laska wanilii,
- 3-4 gałązki mięty,
- 1 opakowanie galaretki cytrynowej w proszku
Obraną cukinię pokroić na małe kawałki, wrzucić do garnka o grubym dnie i podlać ok. 50 ml wody. Dusić pod przykryciem około 30 minut, aż cukinia będzie całkiem miękka, następnie zmiksować blenderem na gładką pulpę. Do cukinii dodać cukier, sok i skórkę z cytryny i limonki. Laskę wanilii przekroić wzdłuż i wyskrobać nasiona. Do cukinii dodać nasiona oraz "skórkę" z wanilii, a także gałązki mięty (w całości). Aby gałązki mięty łatwiej było wyjąć, można je obwiązać białą, bawełnianą nicią. Gotować bez przykrycia około 10-15 minut, następnie wyjąć gałązki mięty i gotować dalsze 35-40 minut,od czasu do czasu mieszając, aż dżem zgęstnieje. Wyjąć "skórki" z wanilii, dodać galaretkę i całość gotować jeszcze ok. 5 minut, mieszając, aż galaretka się rozpuści.
Dokładnie umyte słoiki włożyć do zimnego piekarnika, nastawić temp. 130 stopni i wypiekać 20 minut. Nakrętki dokładnie wyparzyć wrzątkiem. Do gorących słoików ostrożnie przelać gorący dżem, mocno zakręcić, postawić do góry dnem i odstawić tak do całkowitego ostygnięcia. Tak przygotowanych przetworów nie trzeba już pasteryzować.
(na podstawie przepisu z bloga Deedeelicious)
Może zainteresuje Cię również
Wprawdzie sezon na kwiaty bzu skończył się miesiąc temu i przepis ten jest mocno nieaktualny, to jednak postanowiłam – w ramach nadrabiania zaległości – w końcu go opublikować. Z pewnością przyda się w przyszłym roku, kiedy to dziki bez znów obsypie się bialymi baldachimami kwiatów. Ja w tym roku pokochałam czarny bez, cieszę się, że w mojej okolicy rośnie go całkiem sporo i mam nadzieję, że nie wytną go pod coraz to nowe zabudowy deweloperskie.
Wielkimi fanami czarnego bzu są także Szwedzi, którzy podobnie jak my, sporządzają z jego kwiatów pyszny syrop o wszechstronnym zastosowaniu. Można z niego zrobić świetną lemoniadę, dodawać go do herbaty, piwa lub drinków. I właśnie dlatego przepis ten dołączam do akcji "Skandynawskie Lato" organizowanej przez Anię :)
SYROP Z KWIATÓW CZARNEGO BZU
- 40 baldachów kwiatów czarnego bzu,
- 1 kg cukru,
- 2 cytryny,
- 1 litr wody
Baldachy bzu rozłożyć na papierowych ręcznikach, aby uciekły z nich ewentualne owady (nie zaleca się pukania kwiatów pod wodą, gdyż stracą swój aromatyczny pyłek). Kwiatuszki delikatnie oberwać z łodyżek i umieścić w dużej misce.
Cytryny dokładnie wyszorować i pokroić w plastry. Włożyć do garnka, wsypać cukier i wlać wodę. Doprowadzić do wrzenia, a następnie gorącym syropem zalać kwiaty bzu. Ostudzić do temperatury pokojowej, a następnie odstawić do lodówki na 3 dni. Od czasu do czasu syrop przemieszać łyżką.
Po trzech dniach syrop odsączyć na sitku i przecedzić przez dwukrotnie złożoną gazę. Przelać do rondla i zagotować.
Gorący syrop wlać do wyparzonych butelek lub słoiczków, szczelnie zakręcić, odwrócić do góry dnem i przechowywać w chłodnym miejscu.
(na podstawie przepisu stąd)
A kiedy już syrop z bzu jest gotowy, można przygotować z niego fantastyczną LEMONIADĘ. Wystarczy połączyć w dzbanku syrop, plastry cytryny i limonki (można dodać również pomarańczę) oraz kilka listków mięty. Całość dopełnić bardzo zimną wodą mineralną (najlepiej gazowaną), można dodatkowo wrzucić kilka kostek lodu. Pyszny, aromatyczny i orzeźwiający napój o niespotykanym smaku gotowy :)
Może zainteresuje Cię również
Relish to rodzaj sosu warzywnego, bliski kuzyn indyjskiego chutney'u. Charakterystyczne dla relishu jest to, że nigdy nie jest on jednolity i zawiera w sobie widoczne kawałki warzyw. Odmian relishu może być mnóstwo, w zależności od użytych składników.
Relish pomidorowy jest szczególnie popularny w krajach anglosaskich – od USA, poprzez Wielką Brytanię, aż po Australię i Nową Zelandię. Istotnym składnikiem tego sosu jest ocet słodowy, bardzo popularny i tani w wyżej wymienionych krajach. U nas ten ocet jest praktycznie niedostępny, wyczytałam jednak że można zastąpić go tańszymi odmianami octu balsamicznego, które ponoć zawierają w sobie po części ocet słodowy.
Relish pomidorowy można używać jako dodatek do mies lub kanapek. Ma bardzo wyrazisty, słodko-kwaskowaty smak wzbogacony nutą curry. Jest naprawdę pyszny :)
RELISH POMIDOROWY
- 1 kg dojrzałych, mięsistych pomidorów,
- 250 g czerwonej cebuli,
- 1 ząbek czosnku,
- 1,5 łyżeczki soli,
- 200 ml octu słodowego (można zastąpić octem balsamicznym),
- 2 łyżeczki curry,
- ½ łyżeczki ostrej papryki w proszku,
- 1 szklanka cukru,
- 1 łyżeczka gorczycy w proszku (zastąpiłam musztardą)
Skórkę każdego pomidora naciąć na krzyż, umieścić je w garnku i zalać wrzątkiem. Po ok. 5 minutach wylać wodę, a pomidory obrać – skórka powinna z łatwością schodzić. Pomidory przekroić na ćwiartki, usunąć wodniste pestki, a miąższ pokroić w kostkę. Przełożyć do garnka o grubym dnie, dodać drobno posiekaną cebulę i czosnek. Wlać ocet, dodać sól i gotować na małym ogniu ok. 20-25 minut, aż objętość płynu zmniejszy się o połowę. Dodać cukier i gotować do czasu, aż relish nabierze konsystencji gęstego sosu (mniej więcej jak ketchup). Pod koniec gotowania relish doprawić curry, papryką w proszku i curry.
Relish można przechowywać w lodówce przez ok. 1 tydzień lub gorący wlać do wyparzonych słoików i zapasteryzować.
Może zainteresuje Cię również
Wczoraj zostałam prawie-freeganką ;) Gdy zaproponowano mi przygarnięcie owoców i warzyw które docelowo miały trafić na sklepowy śmietnik, mimo że nie były zepsute, nie wahałam się. Porwałam kilka mocno nakrapianych, dojrzałych bananów, lekko pomarszczonych papryk i paczkę nie najśliczniejszych pomidorków koktajlowych. Szkoda, by miały się marnować, skoro wciąż były dobre.
Dojrzałe, słodkie banany jeszcze tego wieczoru przerobiłam na „bananellę”, czyli czekoladowy krem, który od kilku lat krąży po sieci i na który od dawna miałam ochotę. Połączenie bananów i czekolady zawsze uważałam za wybitnie genialne, więc nie miałam wątpliwości, że ten krem bardzo mi posmakuje. W istocie, trudno się od niego oderwać :)
BANANELLA (KREM Z BANANÓW I CZEKOLADY)
2 duże, dojrzałe banany,
½ szklanki cukru (można zmniejszyć ilość lub użyć np. ksylitolu),
50g gorzkiej czekolady,
1 łyżka soku z cytryny,
½ łyżeczki mielonego kardamonu (albo cynamonu lub całkiem pominąć)
Banany pokroić na kawałki, wrzucić do rondla, dodać sok z cytryny i cukier. Podgrzewać około 5 minut. Zdjąć z ognia i dodać połamaną na kawałki czekoladę. Mieszać, aż czekolada się rozpuści, po czym zmiksować wszystko blenderem na gładki krem.
Przełożyć do zamykanego słoiczka i odstawić do wystygnięcia.
Krem początkowo jest dość rzadki, a po wystudzeniu nabiera nieco galaretkowatej konsystencji.
Można go przechowywać w lodówce do 3 tygodni.
(przepis od Komarki)
Może zainteresuje Cię również
I oto jest, drodzy Czytelnicy! Po niespełna pięciu latach od założenia tej strony, na mirabelkowym blogu pojawia się przepis z mirabelkami w roli głównej ;)))
Przyznajcie się – nie spodziewaliście się, że kiedykolwiek to nastąpi ;)
No cóż, ironia losu powodowała, że albo drzewko nie obradzało, albo tata zużywał wszystkie owoce do nalewki. Tym razem jednak dostałam od rodziców sporą siatę słodziutkich, czerwonych mirabelek. Zrobiłam z nich dżem – może i banalny pomysł, ale wyszedł tak pyszny, że wyjadałam go łyżką wprost z garnka i ciężko było przestać :)
Przepis jest bardzo łatwy i szybki do zrobienia. Dżem nie wymaga długiego smażenia, jak przy powidłach. Można do niego wykorzystać zarówno czerwone, jak i żółte mirabelki.
Z tej ilości składników wychodzi 5-6 słoiczków 300ml.
DŻEM MIRABELKOWY
- 2kg mirabelek,
- 1 opakowanie dżemfixu/konfiturexu 3:1,
- sok z ½ cytryny,
- 600-700g cukru (w zależności od tego, jak słodkie są owoce)
Mirabelki umyć i wypestkować. Umieścić w garnku o grubym, nieprzywieralnym dnie. Smażyć na średnim ogniu około 10 minut, aż owoce zaczną się trochę rozpadać. Wsypać dżemfix, mieszać około 1 minuty, następnie dodać cukier (wg uznania, moje owoce były słodkie i 600g w zupełności wystarczyło) oraz sok z cytryny. Gotować ok. 2 minut. Zdjąć z ognia i wymieszać jeszcze chwilę, aż piana zniknie.
Gorący dżem przelać do wyparzonych/wypieczonych słoiczków, mocno zakręcić, postawić do góry dnem i zostawić do wystudzenia.
Zamiast tego słoiczki z dżemem można również zapasteryzować metodą tradycyjną lub w piekarniku (100 stopni przez około 20 minut).
(na podstawie przepisu z bloga Ani)
Może zainteresuje Cię również
Ogórki małosolne to niezmienny letni rarytas w wielu, wieeelu polskich domach :) Lubią je nawet ci, którzy nie przepadają za typowymi kiszonymi ogórkami. Są świetnym dodatkiem do kanapek, sałatek oraz wszelakich potraw z grilla, na czele z kiełbasą ;)
Z ich przygotowaniem powinien poradzić sobie każdy. Nie ma przy nich wiele pracy, a składniki są ogólnodostępne w sezonie letnim.
Dla mnie najsmaczniejsze są ogórki po 2 dniach, ale również na trzeci i czwarty dzień są smaczne – tyle, że już bardziej ukiszone.
Tak naprawdę nie ma jedynego słusznego przepisu na małosolne – jedni dają więcej chrzanu, inni czosnku, wszystko zależy od indywidualnych upodobań. Ja swoje ogórki przygotowuję wg przepisu moich rodziców :)
OGÓRKI MAŁOSOLNE
- ogórki gruntowe,
- czosnek,
- chrzan,
- koper (z kwiatostanem),
- sól
Chrzan i czosnek obrać, koper opłukać.
Ogórki dokładnie umyć i umieścić w dużym słoju, możliwie jak najciaśniej. Każdą warstwę ogórków przekładać 1 kwiatostanem kopru, 1 kawałkiem chrzanu i 2 ząbkami czosnku.
Przygotować zalewę, rozpuszczając sól w przegotowanej wodzie – 20g soli na każdy 1 litr wody. Roztworem zalać ogórki tak, żeby były całkowicie przykryte. Słój przykryć i odstawić w ciepłe miejsce.
Po 2 dniach ogórki są gotowe.
Uwagi:
Do dużego słoja wchodzi około 1,5 kg ogórków i 2 litry wody.
Ogórki muszą być świeże, twarde i jędrne. Chrzan również powinien być świeży i nie zbrązowiały. Koper natomiast może być podsuszony.
Woda, którą zalewa się ogórki może być gorąca lub przestudzona. Nie ma to większego znaczenia, tyle tylko, że ogórki zalane gorącą wodą będą gotowe w nieco krótszym czasie.
Może zainteresuje Cię również
W tym roku pokusiłam się o zrobienie małych przetworów – raptem kilka słoików, ot tak. Bo chociaż ja i M. nie jesteśmy wielkimi fanami dżemów i rzadko po nie sięgamy, od czasu do czasu nachodzi człowieka ochota na słodką chałkę z jakąś konfiturą. A wiadomo, że najlepsza domowa!
(swoją drogą, upieczenie chałki mam nadal w planach...)
Dżem truskawkowo-rabarbarowy to propozycja dla tych, którzy nie lubią przesłodzonych przetworów. Jest nieco kwaskowaty, orzeźwiający i wyrazisty w smaku :)
DŻEM TRUSKAWKOWO-RABARBAROWY
- 1kg truskawek,
- 1kg rabarbaru,
- 1,5-2 szklanki cukru
Truskawki umyć i odszypułkować. Rabarbar umyć, odciąć końcówki, pokroić na plasterki. Oba składniki wrzucić do garnka o grubym, nieprzywieralnym dnie, dodać cukier i odrobinę (¼ szklanki) wody. Doprowadzić do wrzenia, następnie zmniejszyć ogień i gotować powolutku, bez przykrycia, aż zgęstnieje i osiągnie pożądaną konsystencję (trwa to ok. 2-3 godziny). Jeśli dżem jest zbyt kwaśny, dodać więcej cukru. Co jakiś czas mieszać i uważać, żeby dżem się nie przypalał.
Gorący dżem przelać do wyparzonych słoików, zamknąć i zapasteryzować.
(przepis od toski, z małymi zmianami)
Może zainteresuje Cię również
Ajvar to pyszny sos z papryki, często także z dodatkiem bakłażanów, cebuli, czosnku, czasem również pomidorów. Nie ma jednego ściśle określonego przepisu na ten bałkański specjał, więc zarówno proporcje, jak i składniki mogą się zmieniać. Istotne jednak, aby bazą była pieczona papryka, dzięki czemu ajvar ma wspaniały smak i zapach.
Sos ten ma wszechstronne zastosowanie: nadaje się jako dodatek na kanapki, do pieczonych i grillowanych mięs i warzyw i czego jeszcze dusza zapragnie ;)
Kupiony ajvar jadłam parę razy w życiu, ale domowy – to jest to :) Dlatego inspirując się Gutkowym przepisem, zrobiłam swoje sosidło :)
AJVAR
- 3 kg czerwonej papryki,
- 1 duży bakłażan,
- 1 duża cebula,
- 3 ząbki czosnku,
- 2 dojrzałe pomidory,
- 2 łyżki oliwy,
- 2 łyżki octu balsamico,
- sól i pieprz,
- ewentualnie chili w proszku
Cebulę obrać, papryki i bakłażana umyć. Wszystko umieścić na blasze wyścielonej papierem do pieczenia. Piec w 180 stopniach. Bakłażana i cebulę wyjąć, gdy będą miękkie, a papryki, gdy skórka sczernieje.
Pomidory sparzyć wrzątkiem przekroić, usunąć pestki, a miąższ pokroić.
Upieczone papryki oczyścić ze skórki i gniazd nasiennych. Wszystkie warzywa pokroić i włożyć do garnka. Dodać posiekany czosnek, pomidory, oliwę i ocet balsamiczny. Całość dusić na niewielkim ogniu, aż woda nieco odparuje (ok. 20 minut). Następnie krótko zmiksować (ale nie na jednolite puree – powinny być wyczuwalne małe kawałki warzyw). Na koniec doprawić solą i pieprzem. Jeśli ktoś chce otrzymać pikantny ajvar, doprawić także chili w proszku.
Gotowy ajvar można trzymać w lodówce przez kilka dni albo zapasteryzować w słoiczkach.
Może zainteresuje Cię również