Na śniadanie. Albo deser. Lub szybką przekąskę. Do kawy lub herbaty. Albo kubka mleka. Na każdą okazję i bez okazji.
Rogaliki drożdżowe.
Są tak dobre, że trudno powstrzymać się przed zjedzeniem kolejnego.
 |
| rogaliki drożdżowe z marmoladą |
ROGALIKI DROŻDŻOWE Z MARMOLADĄ
- 20 g świeżych drożdży,
- 1 szklanka mleka,
- 4,5 szklanki mąki,
- 4 łyżki cukru,
- 100 g masła,
- 150 ml kwaśnej śmietany 18%,
- 2/3 szklanki dowolnej marmolady,
- ok. 5 łyżek mleka wymieszanych z 1 łyżeczką cukru pudru - do posmarowania rogalików,
- cukier puder do oprószenia
Mleko podgrzać z masłem, aż masło się rozpuści. Przelać do dużej miski, odstawić do ostudzenia, aż mleko będzie lekko ciepłe (letnie). Wówczas wkruszyć drożdże, wymieszać i odstawić na 15 minut. Po tym czasie dodać mąkę, cukier i śmietanę. Całość wyrobić (ręcznie lub mikserem z hakowatymi końcówkami do ciast drożdżowych) aż ciasto będzie gładkie i lśniące. Miskę przykryć ściereczką, odstawić do wyrośnięcia na ok. 1-1,5 godziny, aż ciasto podwoi objętość.
Wyrośnięte ciasto podzielić na 4 części. Każdą część kolejno rozwałkować na okręg o grubości ok. 0,5 cm. Następnie każdy okręg podzielić na 8 "trójkątów". Od szerszej strony nałożyć łyżeczkę marmolady i zawinąć rogalik.
Rogaliki ułożyć na dwóch blachach wyłożonych papierem do pieczenia. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 45 minut. Wyrośnięte rogaliki posmarować za pomocą pędzelka mlekiem z cukrem.
Piec w temp. 180°C przez 15-20 minut, aż rogaliki zaczną się rumienić. Jeszcze ciepłe oprószyć cukrem pudrem.
PRZEPIS NA THERMOMIX
Do naczynia miksującego wlać mleko, dodać masło i drożdże, podgrzewać 10 min/37°C/obr. 1.
Dodać mąkę, cukier i śmietanę, wyrobić 3 min/interwał. Ciasto przełożyć do natłuszczonej olejem miski. Miskę przykryć ściereczką, odstawić do wyrośnięcia na ok. 1-1,5 godziny, aż ciasto podwoi objętość.
Wyrośnięte ciasto podzielić na 4 części. Każdą część kolejno rozwałkować na okręg o grubości ok. 0,5 cm. Następnie każdy okręg podzielić na 8 "trójkątów". Od szerszej strony nałożyć łyżeczkę marmolady i zawinąć rogalik.
Rogaliki ułożyć na dwóch blachach wyłożonych papierem do pieczenia. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 45 minut. Wyrośnięte rogaliki posmarować za pomocą pędzelka mlekiem z cukrem.
Piec w temp. 180°C przez 15-20 minut, aż rogaliki zaczną się rumienić. Jeszcze ciepłe oprószyć cukrem pudrem.
 |
| rogaliki drożdżowe z marmoladą |
 |
| rogaliki drożdżowe z marmoladą |
Może zainteresuje Cię również
Pyszne, kruchutkie cytrynowe ciastka, idealne na jesienne popołudnia z filiżanką herbaty lub kawy. Podczas pieczenia roznosi się wspaniały aromat :)
 |
| kruche ciasteczka cytrynowe |
KRUCHE CIASTECZKA CYTRYNOWE
- 120 g masła w temperaturze pokojowej,
- 120 g cukru pudru + do posypania,
- 2 żółtka,
- skórka otarta z 2 cytryn,
- 150 g mąki pszennej,
- 110 g mąki ziemniaczanej
Masło utrzeć z cukrem pudrem, następnie dodać żółtka, skórę z cytryn i obie mąki. Wymieszać mikserem na niskich obrotach, aż składniki się połączą. Ciasto przełożyć na obficie oprószony mąką blat, dość grubo rozwałkować (5-6 mm) i foremkami wykrawać kształty. Podczas wałkowania ciasto nieco się kruszy i przylepia do blatu (z powodu mąki ziemniaczanej) - wówczas wykrojone ciastka najlepiej odrywać od blatu za pomocą metalowej łopatki lub szerokiego noża. Ciasteczka ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec ok. 15 minut w temperaturze 180 stopni C. Nie dopuścić do zbytniego zrumienienia się ciasteczek, gdyż wówczas aromat cytryny będzie mniej wyczuwalny. Świeżo upieczone ciastka są trochę miękkie, należy przełożyć je ostrożnie na kratkę i odstawić do całkowitego ostudzenia, wówczas zyskują pełną kruchość.
PRZEPIS NA THERMOMIX
W przypadku użycia urządzenia Thermomix można użyć cukru kryształu i skórki okrojonej z cytryn (bez białych części). Cukier i skórki zmielić w suchym naczyniu 15 s/obr. 10.
Dodać żółtka, mąkę pszenną i mąkę ziemniaczaną, wymieszać 20 s/obr. 4.5. Ciasto przełożyć na obficie oprószony mąką blat, dość grubo rozwałkować (5-6 mm) i foremkami wykrawać kształty. Podczas wałkowania ciasto nieco się kruszy i przylepia do blatu (z powodu mąki ziemniaczanej) - wówczas wykrojone ciastka najlepiej odrywać od blatu za pomocą metalowej łopatki lub szerokiego noża. Ciasteczka ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec ok. 15 minut w temperaturze 180 stopni C. Nie dopuścić do zbytniego zrumienienia się ciasteczek, gdyż wówczas aromat cytryny będzie mniej wyczuwalny. Świeżo upieczone ciastka są trochę miękkie, należy przełożyć je ostrożnie na kratkę i odstawić do całkowitego ostudzenia, wówczas zyskują pełną kruchość.
(przepis z magazynu "Kuchnia" 10/2011)
 |
| ciasteczka cytrynowe |
Może zainteresuje Cię również
Drożdżówki z rabarbarem to prawdziwy smak dzieciństwa :) Obecnie coraz rzadziej widuje się je w cukierniach i piekarniach, a dobrze pamiętam, jak dawniej można było je spotkać za każdą witryną tego typu przybytków... Być może dla dzisiejszych dzieciaków są zbyt oldschoolowe, ale ja nie zamieniłabym ciężarówki sztucznych sevendejsów za jedną drożdżówkę z rabarbarem i kruszonką :)
 |
| drożdżówki z rabarbarem i kruszonką |
DROŻDŻÓWKI Z RABARBAREM I KRUSZONKĄ
ciasto:
- 450 g mąki,
- 250 g letniego mleka,
- 25 g drożdży,
- 50 g masła,
- 50 g cukru,
- 1 łyżeczka cukru waniliowego,
- 1 jajko,
- szczypta soli,
+ 4-6 łodyg rabarbaru (zależnie od wielkości)
+ 12 łyżeczek cukru
+ 1 jajko do posmarowania drożdżówek
kruszonka:
- 60 g masła,
- 60 g cukru,
- ok. 90 g mąki
Drożdże wkruszyć do kubka, dodać łyżeczkę cukru i rozetrzeć. Dodać 50 g mleka, łyżkę mąki i odstawić na 10 minut, aż drożdże zaczną pracować.
Do miski wsypać pozostałą mąkę, wlać pozostałe mleko i stopione masło, dodać pozostały cukier, cukier waniliowy, jajko, sól i zaczyn drożdżowy. Całość wyrobić (ręcznie lub mikserem z hakowatymi końcówkami do ciast drożdżowych), aż ciasto będzie gładkie, miękkie i lśniące. Miskę przykryć ściereczką i odstawić na ok. 1 godzinę, aż ciasto podwoi objętość.
Wyrośnięte ciasto podzielić na 12 części (ok. 75 g każda). Z każdej części uformować kulkę, następnie delikatnie spłaszczyć ją w dłoniach, tworząc placuszek.
Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia ułożyć 6 "placuszków" z ciasta. Za pomocą szklanki w każdej porcji ciasta zrobić wgłębienie, mocno dociskając dno szklanki (powinno powstać coś w rodzaju miseczek). W każdym wgłębieniu ułożyć pokrojony w kostkę rabarbar. Blachę przykryć ściereczką i odstawić na ok. 15 min do podrośnięcia.
W tym czasie rozgrzać piekarnik do 190 stopni. Przygotować kruszonkę, palcami rozcierając ze sobą masło, cukier i mąkę.
Po tym czasie delikatnie dłońmi wgnieść rabarbar, który uniósł się do góry na skutek rosnącego ciasta. Każdą porcję rabarbaru oprószyć najpierw łyżeczką cukru, a następnie kruszonką. Brzegi drożdżówek posmarować roztrzepanym jajkiem za pomocą pędzelka.
Drożdżówki piec 15-20 minut, aż będą złociste. W tym czasie przygotować drugą porcję drożdżówek i upiec je w ten sam sposób.
 |
| drożdżówki z rabarbarem i kruszonką |
Może zainteresuje Cię również
Ciasteczka z motywem jajek są idealne na Święta Wielkanocne :) Posmakują zarówno dorosłym, jak i dzieciom, ponieważ nadziane są pysznym kremem pomarańczowym, czyli orange curd. Orange curd najlepiej przygotować sobie dzień wcześniej, ponieważ powinien odpowiednio stężeć w lodówce (bezpośrednio po przygotowaniu jest dość rzadki i ciężko byłoby nakładać go na ciastka).
Do przygotowania ciastek potrzebna jest foremka w kształcie jajka. Ja kupiłam swoją w zwykłym osiedlowym sklepiku z drobiazgami do domu, ale można ją kupić również w sklepach internetowych.
Niestety nie pamiętam, ile dokładnie ciastek wyszło mi z tej ilości składników, ponieważ piekłam je na ubiegłoroczne Święta, ale szacuję ich ilość na ok. 20 sztuk ;)
 |
| ciasteczka jajeczka |
WIELKANOCNE CIASTECZKA-JAJECZKA
- 300 g mąki,
- 200 g zimnego masła,
- 100 g cukru pudru + do posypania
- 2 łyżeczki cukru waniliowego,
- 3 żółtka
- orange curd z tego przepisu (schłodzony)
Masło posiekać na stolnicy z mąką, aż powstanie kruszonka. Dodać cukier puder i cukier waniliowy, lekko przemieszać, następnie dodać żółtka i zagnieść gładkie ciasto (jeśli ciasto wydaje się twarde i ciężko je zagnieść, można dodać 1-2 łyżki zimnej wody). Z ciasta uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na 1 godz.
Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować na grubość ok. 3-4 mm na podsypanej mąką stolnicy. Za pomocą foremki wyciąć ciasteczka. W połowie ciasteczek wyciąć dziurkę - miejsce na żółtko, za pomocą np. metalowej zakrętki.
Ciasteczka kłaść na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, piec ok. 10 min w 200 stopniach, aż będą złociste.
Odstawić do ostudzenia na kratce.
Ciastka z dziurką oprószyć cukrem pudrem.
Na pełnych ciastkach rozsmarować lemon curd i delikatnie docisnąć ciastko z dziurką. W ten sam sposób nadziać pozostałe ciasteczka. Jeśli zostało nam trochę kremu pomarańczowego, można wypełnić nimi dodatkowo otwory w ciastkach tak, by żółtko było bardziej "obfite".
Ciastka najsmaczniejsze są drugi dzień (i kolejne dni, kiedy się "przegryzą" :)
Może zainteresuje Cię również
Eklerki to jedne z ulubionych ciastek mojego M. - jeśli nie w ogóle najbardziej lubiane ;) Ma do nich okropną słabość i zdarza się mu je kupować w sklepach i cukierniach, tylko dla siebie, ponieważ mnie większość "kupnych" ciast po prostu nie smakuje. Od czasu do czasu zdarza mi się jednak przygotować je w domu (niezbyt często, bo jednak trochę jest przy nich pracy). I chociaż nie jestem fanką kupnych eklerek, to te domowe, robione na prawdziwym maśle, żółtkach i wanilii są absolutnie przepyszne!
EKLERKI
ciasto:
- 250 ml wody,
- 125 g masła,
- 140 g mąki pszennej,
- 5 jajek (rozmiar M)
krem waniliowy:
- 600 ml mleka,
- 2 łyżeczki cukru waniliowego (z prawdziwą wanilią, np. domowej roboty),
- 6 żółtek,
- 100 g cukru,
- 40 g mąki pszennej,
- 40 g skrobi ziemniaczanej,
- 50 g masła
polewa:
- 80 g czekolady deserowej,
- 30 g masła
Do garnka wlać wodę, dodać masło, podgrzewać aż do rozpuszczenia się masła. Doprowadzić do wrzenia, zdjąć z ognia i od razu wsypać mąkę. Mieszać łyżką lub mikserem z hakowatymi końcówkami, aż ciasto będzie gładkie, lśniące, bez grudek i będzie łatwo odchodziło od ścianek garnka. Garnek przykryć, pozostawić ciasto na kilka godzin do całkowitego ostudzenia.
Po tym czasie ciasto zmiksować, stopniowo dodając po jednym jajku. Każde następne dodawać dopiero wtedy, gdy kolejne połączy się z ciastem.
Rozgrzać piekarnik do 200ºC. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto przełożyć do mocnego worka cukierniczego z końcówką w kształcie dużej gwiazdki i wyciskać paski o długości ok. 12 cm., zachowując co najmniej 7 cm odstępy (eklerki mocno rosną). Eklerki piec ok. 25 minut, aż będą złocistobrązowe.
Jeszcze ciepłe eklerki rozkroić w poprzek na połówki i ostudzić na kratce.
krem budyniowy:
Do rondla wlać mleko, dodać żółtka, cukier, cukier waniliowy, mąkę i skrobię ziemniaczaną. Całość podgrzewać na niewielkim ogniu, cały czas intensywnie mieszając trzepaczką. Zagotować, aż masa zrobi się gęsta. Zamiast mieszać, można masę miksować mikserem, ale należy się upewniać, że nie przywiera na dole. Rondel zdjąć z ognia, dodać masło i całość ponownie zmiksować. Masę przykryć folią spożywczą (powierzchnia powinna dotykać folii, aby nie utworzył się kożuch) i odstawić do ostudzenia do temp. pokojowej.
Ostudzony krem przełożyć do rękawa cukierniczego z końcówką w kształcie dużej gwiazdki i nałożyć na dolną część eklerów, przykryć górną częścią.
Czekoladę połamać na kawałki, razem z masłem umieścić w misce ustawionej nad rondelkiem z gotującą się wodą i mieszając, roztopić składniki na parze (w tzw. kąpieli wodnej). Czekoladą udekorować eklery, odstawić do zastygnięcia polewy.
Może zainteresuje Cię również
Po świętach zostało mi nieco masy makowej domowej roboty, którą zamroziłam w pudełku. A że mak bardzo, bardzo lubię, nie zwlekałam zbyt długo z jej wykorzystaniem ;)
Drożdżówki z makiem są pyszne, mięciutkie i zachowują świeżość przez kilka dni. Jeśli zjedliście za mało makowca w Boże Narodzenie, nie zwlekajcie zbyt długo z ich przygotowaniem! ;)
 |
| drożdżówki z makiem |
DROŻDŻÓWKI Z MAKIEM
ciasto:
- 450 g mąki,
- 250 g lekko ciepłego mleka,
- 20 g świeżych drożdży,
- 100 g masła,
- 1 żółtko,
- 3 łyżki cukru,
- 2 łyżeczki cukru waniliowego
nadzienie:
dodatkowo:
- 1 jajko do posmarowania,
- 200 g cukru pudru,
- 3 łyżki wrzątku
Masło stopić i ostudzić.
Lekko ciepłe mleko wlać do miski, wkruszyć drożdże, dodać cukier i cukier waniliowy, całość wymieszać do rozpuszczenia się drożdży i cukru. Dodać żółtko, mąkę i stopione masło, całość wyrobić na gładkie, miękkie ciasto (ja początkowo wyrabiam mikserem z końcówkami do ciast drożdżowych, następnie chwilę ręcznie). Ciasto przełożyć do natłuszczonej olejem miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (45-60 minut).
W tym czasie masę makową wymieszać z białkiem jaja.
Ciasto przełożyć na oprószony mąką blat, rozwałkować na prostokąt 60 x 35 cm. Na całej powierzchni rozsmarować masę makową, następnie zwinąć roladę, zaczynając od dłuższego boku. Roladę ułożyć złączeniem do dołu i pokroić na 10 kawałków (co ok. 6 cm). Drożdżówki ułożyć na dwóch arkuszach papieru do pieczenia, w kilkucentymetrowych odstępach. Przykryć ściereczkami i odstawić do wyrośnięcia na ok. 20 minut.
Piekarnik rozgrzać do 190 stopni. Jeden z arkuszy papieru wraz z drożdżówkami ostrożnie zsunąć na płaską blachę. Tępą stroną noża nacisnąć każdą drożdżówkę w połowie, tak aby boki lekko uniosły się do góry (jak na zdjęciu poniżej). Drożdżówki posmarować roztrzepanym jajkiem za pomocą pędzelka.
Piec 12-15 minut, aż drożdżówki będą złociste. Upieczone drożdżówki przełożyć do ostudzenia na kratkę.
W ten sam sposób upiec pozostałe drożdżówki na drugim arkuszu papieru.
Przygotować lukier, mieszając ze sobą cukier puder i wrzątek. Lukrem polać ostudzone drożdżówki.
 |
| drożdżówki z makiem przepis |
Może zainteresuje Cię również
Islandzkie kleinur są puszyste jak pączki, mają kształt faworków, a proporcjami składników przypominają raczej oponki... Chociaż nie do końca ;) Bo kleinur są jedyne w swoim rodzaju. Dzięki dodatkowi amoniaku, świeżo usmażone kleinur są niesamowicie chrupiące z zewnątrz i mięciutkie w środku, a do tego - jak większość skandynawskich wypieków - pięknie pachną kardamonem.
Na Islandii kleinur są bardzo popularne, można je kupić w wielu sklepach i marketach, ale tak jak to bywa z przemysłowymi wypiekami - nie umywają się smakiem do tych przygotowanych w domu :) A przygotować warto, bo zarobienie ciasta zajmuje dosłownie moment.
Kleinur najsmaczniejsze są tego samego dnia, w którym zostały usmażone. Następnego dnia również są OK, ale nie mają już tej charakterystycznej tekstury. Z poniższego przepisu wychodzi ok. 18 sztuk. Jeśli macie w domu kilkoro łasuchów, warto przygotować ciasto z podwójnej porcji.
Dodatek amoniaku jest w tym wypadku niezbędny. Wiem, że obecnie amoniak w kuchni jest rzadko stosowany i coraz trudniej go zdobyć; najlepiej szukać go w małych osiedlowych sklepikach. Podczas smażenia amoniak paruje wydzielając niezbyt miłą woń, ale w samych kleinur jest on już niewyczuwalny :)
 |
| kleinur - islandzkie pączki |
KLEINUR
- 250 g mąki,
- 75 g cukru,
- 1 łyżeczka amoniaku,
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka mielonego kardamonu,
- 1 jajko,
- 20 g miękkiego masła,
- 75 ml mleka,
- olej do smażenia
Mąkę wymieszać w misce z amoniakiem, proszkiem do pieczenia i kardamonem. Dodać jajko, masło i mleko, całość wyrobić na miękkie, gładkie ciasto (najlepiej użyć do tego celu miksera z hakami do ciast drożdżowych).
Ciasto przenieść na oprószony mąką blat, rozwąłkować na grubość ok. 0,5 cm i pokroić na pasy grubości 5-6 cm, następnie pasy pokroić na ukos w romby. Na środku każdego rombu zrobić nacięcie, po czym przepleść przez niego jeden z końców - podobnie jak w przypadku faworków.
Kleinur smażyć na głębokiem oleju z obu stron na złocisty kolor.
Po usmażeniu odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowych ręcznikach i oprószyć cukrem pudrem.
 |
| kleinur przepis |
Może zainteresuje Cię również
Skolebollar oznacza po prostu "szkolne bułeczki". Nazwa pochodzi stąd, iż bułeczki były często podawane na szkolnych stołówkach jako element lunchu lub też sprzedawane na szkolnych kiermaszach wypieków. Skolebollar były szczególnie popularne w latach pięćdziesiątych, przypuszczam więc, że teraz wypiek ten wyszedł z mody i jest raczej retro smakołykiem na miarę naszej wuzetki ;)
Nie zmienia to faktu, że te charakterystyczne bułeczki z budyniem i lukrem posypanym wiórkami kokosowymi są bardzo smaczne i trudno sobie odmówić jednej do porannej kawy lub szklanki mleka - połączenie wanilii, kokosa i pachnącego kardamonem ciasta jest po prostu wspaniałe. Kardamon w krajach skandynawskich jest bardzo popularną potrawą i dodaje się go do większości wypieków, dlatego swoje skolebollar przygotowałam w ramach wspólnego kardamonowego pieczenia z Mopsikiem, Gin i Anią :)
Skolebollar najsmaczniejsze są tego samego dnia, w którym były upieczone, ale następnego są również w porządku :)
SKOLEBOLLAR - NORWESKIE BUŁECZKI Z BUDYNIEM
(przepis na ok. 10 sztuk)
- 60 g masła,
- 60 g cukru,
- 250 ml letniego mleka,
- 1 łyżeczka suszonych drożdży (lub 12 g świeżych),
- 400 g mąki,
- 1 łyżeczka mielonego kardamonu,
- szczypta soli,
- 1 roztrzepane jajko do posmarowania bułeczek
nadzienie:
- 250 ml mleka,
- 125 ml śmietanki kremówki,
- 1 jajko,
- 1 żółtko,
- 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej lub skrobi kukurydzianej,
- 3 łyżki cukru,
- 2 łyżeczki cukru waniliowego
lukier:
- 1 szklanka cukru pudru,
- 2 łyżki gorącej wody,
- wiórki kokosowe do oprószenia
Masło stopić, wlać do miski, dodać cukier, mleko i drożdże. Dokładnie wymieszać i odstawić na 10 minut, aż drożdże zaczną pracować. Po tym czasie dodać mąkę, kardamon i sól, wyrobić gładkie, miękkie i elastyczne ciasto (ręcznie lub za pomocą miksera z hakami do ciast drożdżowych). Miskę z ciastem przykryć ściereczką kuchenną i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1 godz. (ciasto powinno podwoić swoją objętość).
W tym czasie przygotować nadzienie: wszystkie składniki umieścić w rondlu o grubym dnie, dokładnie wymieszać trzepaczką i gotować na niedużym ogniu, cały czas mieszając. Gdy gorąca masa zacznie gęstnieć, mieszać bardzo intensywnie, żeby nie powstały grudki. Gotowy budyń przykryć i odstawić do ostudzenia (masa nakładana do drożdżówek może być lekko ciepła, ale nie może być gorąca).
Wyrośnięte ciasto podzielić na 10 równych części (po ok. 75-80 g każda), uformować okrągłe bułeczki i ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, kładąc je złączeniem do dołu i zachowując kilkucentymetrowe odstępy. Bułeczki przykryć ściereczką kuchenną i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 30 minut (powinny podwoić swoją objętość).
Za pomocą palców zrobić w każdej bułeczce dość duże wgłębienie (ciasto na dole wyłębienia powinno być bardzo cienkie). Każde wgłębienie napełnić kremem waniliowym.
Bułeczki posmarować za pomocą pędzelka roztrzepanym jajkiem (pomijając budyniowy środek) i piec w 180 stopniach przez ok. 15-20 minut, aż będą rumiane. Upieczone bułeczki przełożyć na kratkę i pozostawić do ostudzenia.
Cukier puder i gorącą wodę dokładnie wymieszać i powstałym lukrem posmarować brzegi bułeczek dookoła budyniu i od razu posypać je wiórkami kokosowymi.
Może zainteresuje Cię również
Jakaż słodycz do kawy może być lepsza w pochmurne, jesienne dni, jeśli nie ta z dynią? Już sam słoneczny, żółtopomarańczowy kolor wprowadza w lepszy nastrój, a do tego można z niej wyczarować niemal wszystko.
Parę lat temu dzieliłam się z Wami przepisem na klasyczne włoskie cantuccini, tym razem przygotowałam wersję dyniową, wzbogaconą przyprawą korzenną :) Miały pozostać zamknięte w puszce, aby starczyły na dłuższy czas, niestety za bardzo smakowały mojemu M. i koleżankom z pracy ;)
Cantucci dyniowe przygotowałam w ramach wspólnego pieczenia dyniowych słodkości razem z Gin.
DYNIOWE CANTUCCI
- 3 szklanki mąki,
- 1 szklanka brązowego cukru,
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 2 jajka,
- 3 kopiaste łyżki puree z dyni,
- 2 łyżeczki przyprawy korzennej (lub 1 łyżeczka cynamonu, 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu i 1/2 łyżeczki mielonych goździków),
- 1 łyżka ekstraktu z wanilii,
- szczypta soli,
- 2 łyżki masła,
- 2/3 szklanki orzechów włoskich,
- 2/3 szklanki migdałów (nieblanszowanych)
- 60 g białej czekolady
W jednej misce wymieszać suche składniki: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, przyprawę korzenną i sól. W drugiej misce wymieszać jajka z puree z dyni i ekstraktem z wanilii.
Na patelni stopić masło, dodać migdały i orzechy, całość podsmażać 3-4 minuty, aż orzechy zaczną wydzielać przyjemny zapach.
Składniki suche przelać do mokrych, dodać orzechy i migdały w maśle, całość wymieszać łyżką, następnie dłońmi zagnieść ciasto. Jeśli konsystencja jest za sucha, dodać jeszcze nieco puree z dyni.
Ciasto podzielić na 3 części, z każdej części uformować wałek grubości 5-6 cm i długości ok. 20 cm. i ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Lekko je rozpłaszczyć (ale nie mocno, bo w trakcie pieczenia ciasto i tak trochę rozpływa się na boki). Najlepiej formować ciasto wilgotnymi dłońmi, wówczas masa nie klei się do nich :)
Ciasto wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni i piec ok. 40 minut. Upieczone ciasto wyjąć i pokroić na ukośne kromki grubości ok. 1 cm. Najlepiej robić to nożem z piłką. Kromki ułożyć na blasze tak, by nie nachodziły na siebie i piec jeszcze 10 minut (w tej samej temperaturze).
Upieczone ciastka odstawić do całkowitego ostudzenia.
Czekoladę połamać na kawałki i stopić w kąpieli wodnej (w miseczce ustawionej nad garnkiem z gotującą się wodą), przełożyć do woreczka foliowego, odciąć nożyczkami róg i zrobić wzorki na 'grzbietach' cantucci. Odstawić do stężenia czekolady, a następnie zamknąć w pudełku lub puszce, by nie nawilgły od powietrza i nie straciły chrupkości.
Może zainteresuje Cię również
Jeśli po przygotowywaniu faworków lub pączków pozostały Wam jakieś białka, kokosanki to idealny sposób na ich wykorzystanie. Kokosanki składają się tylko z trzech składników, są bardzo proste i szybkie do przygotowania. Świetnie sprawdzają się jako mała słodycz do kawy lub herbaty :)

KOKOSANKI
- 5 białek,
- 140 g drobnego cukru kryształu lub cukru pudru,
- 200 g wiórków kokosowych
Białka wlać do miski i ubić na pianę. Gdy piana będzie sztywna, ubijać nadal, sypiąc po trochę cukru. Ubijać, aż cały cukier się rozpuści, a piana będzie gęsta i lśniąca. Wówczas wsypać wiórki kokosowe i delikatnie mieszając trzepaczką, połączyć je z pianą.
Rozgrzać piekarnik do 180°C.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Za pomocą łyżeczki nabierać niewielkie porcje i kłaść je na blasze w kilkucentymetrowych odstępach, formując okrągłe „kupki”.
Piec do momentu, aż nabiorą delikatnie złocistego koloru (około 15 minut).
Upieczone kokosanki są miękkie, a po ostudzeniu zyskują delikatnie chrupiącą skorupkę.
PRZEPIS NA THERMOMIX
Do czystego i suchego naczynia miksującego wlać białka. Założyć motylek, ubijać 2 min/obr. 3,5 lub do momentu, aż piana będzie sztywna.
Następnie ubijać 2 min/obr. 2,5 w tym czasie stopniowo wsypując cukier przez otwór w pokrywie naczynia miksującego.
Następnie mieszać 2 min/obr. 2, w tym czasie stopniowo wsypując wiórki kokosowe. Zdjąć motylek.
Rozgrzać piekarnik do 180°C.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Za pomocą łyżeczki nabierać niewielkie porcje i kłaść je na blasze w kilkucentymetrowych odstępach, formując okrągłe „kupki”.
Piec do momentu, aż nabiorą delikatnie złocistego koloru (około 15 minut).
Upieczone kokosanki są miękkie, a po ostudzeniu zyskują delikatnie chrupiącą skorupkę.
(na podstawie przepisu z przepisowni)
Może zainteresuje Cię również
Tłusty Czwartek za pasem, jeśli zatem poszukujecie przepisu na nietypowe pączki - dla odmiany od tych tradycyjnych - to warto skusić się na koreańskie pączki o zabawnie brzmiącej nazwie kkwabaegi. Najbardziej charakterystyczny dla tych pączków jest ich kształt - skręcane węzełki wyglądają naprawdę uroczo. Pączki nie mają nadzienia, ale obtoczone w cukrze z cynamonem smakują naprawdę pysznie.
Uwaga! Pączki te najsmaczniejsze są w dniu, w którym zostały usmażone.
Przepis wzięłam z kanału Maanghi na youtube, z którego w ubiegłym roku przygotowywałam koreańskie bibimbap :)
KKWABAEGI - KOREAŃSKIE PĄCZKI
(przepis na 16 sztuk)
- 3 szklanki mąki (400 g),
- 2 czubate łyżki masła (40 g),
- 7 g suszonych drożdży (lub 25 g świeżych),
- 3 łyżki cukru,
- 1 szklanka lekko ciepłego mleka (250 ml),
- 1 jajko,
- olej do smażenia
do obtoczenia:
- 4 łyżki cukru,
- 1/2 łyżeczki cynamonu
Masło rozpuścić w rondelku. Dodać mleko, cukier, jajko i drożdże, całość dokładnie wymieszać i odstawić na 10 minut.
Do dużej miski przesiać mąkę, dodać sól i wlać zawartość rondelka. Całość wymieszać łyżką, następnie wyrabiać dłońmi lub mikserem z hakowatymi końcówkami do ciast drożdżowych przez ok. 5 minut, aż ciasto będzie gładkie i lśniące. Miskę z ciastem przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia do podwojenia objętości (1-1,5 godziny).
Po tym czasie ciasto ponownie krótko zagnieść, wyłożyć na oprószony mąką blat i podzielić na 16 równych części (ok. 50 g każda). Każdy kawałek ciasta zrolować dłońmi na dość cienki wałek o długości ok. 25 cm. Za pomocą dłoni skręcić wałeczek ciasta, jedną dłonią robiąc ruchy od siebie, a drugą do siebie. Następnie złączyć oba końce rulonu i zakręcić powstałą pętelką 3-4 razy. W ten sam sposób skręcić pozostałe pączki.
Pączki odstawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut, następnie bardzo delikatnie obrócić je i odstawić na 10-15 minut, aby równomiernie wyrastały.
W garnku lub głębokiej patelni rozgrzać olej. Wrzucić mały fragment ciasta - powinien natychmiast wypłynąć na powierzchnie i zacząć się smażyć. Kłaść na olej po 3-4 pączki tak, aby swobodnie pływały i smażyć z obu stron na złocistobrązowy kolor. Optymalna temperatura smażenia to 180 stopni - zbyt niska temperatura spowoduje, że pączki nasiąkną tłuszczem, a zbyt wysoka - że pączki zanadto zrumienią się z wierzchu a w środku pozostaną surowe.
Usmażone pączki odsączyć na papierowych ręcznikach z nadmiaru tłuszczu i jeszcze gorące obtoczyć w cukrze wymieszanym z cynamonem.
PRZEPIS NA THERMOMIX
Do naczynia miksującego włożyć masło, podgrzać 3 min/70°C /obr. 1.
Dodać mleko, jajko, cukier i drożdże, wymieszać 20 s/obr. 3, następnie odstawić na 10 min. Po tym czasie dodać mąkę i sól, wyrobić 3 min/interwał.
Ciasto pozostawić w naczyniu miksującym do wyrośnięcia na ok. 1 godz. Po tym czasie kopystką zgarnąć wyrośnięte ciasto na dno naczynia miksującego i wyrobić ponownie 2 min/interwał.
Ciasto wyłożyć
na oprószony mąką blat i podzielić na 16 równych części (ok. 50 g
każda). Każdy kawałek ciasta zrolować dłońmi na dość cienki wałek o
długości ok. 25 cm. Za pomocą dłoni skręcić wałeczek ciasta, jedną
dłonią robiąc ruchy od siebie, a drugą do siebie. Następnie złączyć oba
końce rulonu i zakręcić powstałą pętelką 3-4 razy. W ten sam sposób
skręcić pozostałe pączki.
Pączki
odstawić do wyrośnięcia na ok. 30 minut, następnie bardzo delikatnie
obrócić je i odstawić na 10-15 minut, aby równomiernie wyrastały.
W
garnku lub głębokiej patelni rozgrzać olej. Wrzucić mały fragment
ciasta - powinien natychmiast wypłynąć na powierzchnie i zacząć się
smażyć. Kłaść na olej po 3-4 pączki tak, aby swobodnie pływały i smażyć z
obu stron na złocistobrązowy kolor. Optymalna temperatura smażenia to
180 stopni - zbyt niska temperatura spowoduje, że pączki nasiąkną
tłuszczem, a zbyt wysoka - że pączki zanadto zrumienią się z wierzchu a w
środku pozostaną surowe.
Usmażone
pączki odsączyć na papierowych ręcznikach z nadmiaru tłuszczu i jeszcze
gorące obtoczyć w cukrze wymieszanym z cynamonem.
Na filmiku poniżej możecie zobaczyć, w jaki sposób skręca się koreańskie pączki:
Może zainteresuje Cię również
Róże karnawałowe są nie tylko pyszne, ale i bardzo dekoracyjne i znakomicie prezentują się na stole. Wyrabia się je z takiego samego ciasta jak na faworki. Podobnie jak w przypadku faworków, sekretem udanych róż są nie tylko proporcje składników, ale także staranne wyrobienie i wybicie wałkiem, a także (a właściwie przede wszystkim!) cienkie rozwałkowanie ciasta. Jeśli ten etap będziemy mieli już za sobą, wykrawanie i sklejanie róż sprawia już samą radość :)
Podczas smażenia płatki róż odchylają się i rosną, dzięki czemu róże wyglądają bardzo dekoracyjnie.
Do środka róż można użyć dowolnego dżemu w ciemnym kolorze, od wiśniowego po porzeczkowy. Ja, podobnie jak moja Mama, używam mieszanki dżemu porzeczkowego i domowej konfitury z ucieranych płatków róży, otrzymując smak jedyny w swoim rodzaju, kojarzący mi się z rodzinnym domem :)
RÓŻE KARNAWAŁOWE
- 300 g mąki,
- 5 żółtek,
- 4 łyżki kwaśnej śmietany 18%,
- 1 szczypta soli,
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia,
- 2 łyżki spirytusu,
- 1 białko,
- tłuszcz do głębokiego smażenia (olej rzepakowy i/lub smalec),
- dowolny dżem,
- cukier puder do posypania
Mąkę przesiać do miski, dodać żółtka, śmietanę, sól, proszek do pieczenia i spirytus. Całość wymieszać, przełożyć na stolnicę i zagnieść gładkie ciasto. Następnie ciasto starannie „wybić” wałkiem tzn. uderzać w nie wałkiem aż stanie się płaskie, następnie złożyć na pół, znów uderzać itd. przez około 5-10 minut – po to, aby wtłoczyć w ciasto jak najwięcej pęcherzyków powietrza.
Ciasto bardzo cienko rozwałkować, podsypując możliwie jak najmniejszą ilością mąki. Z ciasta wyciąć kółka w 3 różnych wymiarach (np. pucharkiem, szklanką i kieliszkiem do wódki). Na każdym kółku zrobić nożem nacięcia dookoła. Białkiem smarować środek największego kółka, ułożyć na nim średnie kółko, lekko docisnąć, posmarować środek białkiem i ułożyć najmniejsze kółko, całość docisnąć palcem w środku w miejscu złączenia. W ten sam sposób skleić wszystkie róże.
W garnku lub głębokiej patelni rozgrzać tłuszcz. Aby sprawdzić, czy tłuszcz jest już dostatecznie nagrzany, należy wrzucić do niego skrawek ciasta – powinien od razu wypłynąć na powierzchnię i zacząć się smażyć. Optymalna temperatura smażenia to 180°C.
Gdy temperatura tłuszczu jest już optymalna, kłaść róże „do góry nogami” na olej. Jednorazowo należy smażyć 2-3 róże, powinny one swobodnie pływać w garnku. Gdy róże od spodu będą już złocistobrązowe, delikatnie je odwrócić i smażyć z drugiej strony jeszcze przez chwilę.
Usmażone róże wyjmować za pomocą łyżki cedzakowej i kłaść na papierowe ręczniki.
Ostudzone róże posypać cukrem pudrem, a na środek nałożyć odrobinę dżemu.
PRZEPIS NA THERMOMIX
Do naczynia miksującego wsypać mąkę, dodać żółtka, śmietanę, sól, proszek do pieczenia i spirytus, wyrabiać 5 min/interwał.
Ciasto bardzo cienko rozwałkować, podsypując możliwie jak najmniejszą
ilością mąki. Z ciasta wyciąć kółka w 3 różnych wymiarach (np.
pucharkiem, szklanką i kieliszkiem do wódki). Na każdym kółku zrobić
nożem nacięcia dookoła. Białkiem smarować środek największego kółka,
ułożyć na nim średnie kółko, lekko docisnąć, posmarować środek białkiem i
ułożyć najmniejsze kółko, całość docisnąć palcem w środku w miejscu
złączenia. W ten sam sposób skleić wszystkie róże.
W garnku lub
głębokiej patelni rozgrzać tłuszcz. Aby sprawdzić, czy tłuszcz jest już
dostatecznie nagrzany, należy wrzucić do niego skrawek ciasta – powinien
od razu wypłynąć na powierzchnię i zacząć się smażyć. Optymalna
temperatura smażenia to 180°C.
Gdy temperatura tłuszczu jest już
optymalna, kłaść róże „do góry nogami” na olej. Jednorazowo należy
smażyć 2-3 róże, powinny one swobodnie pływać w garnku. Gdy róże od
spodu będą już złocistobrązowe, delikatnie je odwrócić i smażyć z
drugiej strony jeszcze przez chwilę.
Usmażone róże wyjmować za pomocą łyżki cedzakowej i kłaść na papierowe ręczniki.
Ostudzone róże posypać cukrem pudrem, a na środek nałożyć odrobinę dżemu.
Może zainteresuje Cię również
Pyszne, żółciutkie muffinki o wyraźnym posmaku likieru advocat, skrywające w swoim wnętrzu kosteczkę czekolady. Idealna mała słodycz do popołudniowej kawy :)
MUFFINY ADWOKATOWE Z CZEKOLADĄ
- 2 szklanki mąki,
- ¾ szklanki cukru,
- ½ łyżeczki proszku do pieczenia,
- ½ łyżeczki sody,
- 1 jajko,
- 1 szklanka mleka,
- 1 szklanka likieru advokat (ajerkoniak),
- 1/3 szklanki oleju,
- 1 tabliczka czekolady
W jednej misce wymieszać ze sobą suche składniki: mąkę, cukier, proszek i sodę. W drugiej misce wymieszać pozostałe, mokre składniki. Suche składniki przesypać do mokrych, całość wymieszać łyżką.
Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. Do każdego zagłębienia nałożyć solidną łyżkę ciasta, na środku ułożyć po 1 kostce czekolady i przykryć drugą łyżką ciasta.
Piec w 180°C przez 25 minut.
(inspirowane przepisem sereberko80)
Może zainteresuje Cię również
Te ciasteczka przygotowałam na sylwestrową imprezę i oczywiście już dawno pozostało po nich tylko wspomnienie ;) Wspomnienie jednak jest bardzo wyraźne, ponieważ ciacha wyszły przepyszne i były małym hitem na stole. Świetnie smakują maczane w sosie czosnkowym. Pasują zarówno do wina, jak i piwa - no i są o wiele lepsze niż kupne chipsy :)
Jeśli zastanawiacie się, co przygotować na imprezę, polecam Wam ten przepis :)
CIASTECZKA PARMEZANOWE Z ZIOŁAMI
- 200 g parmezanu (lub innego tego typu, np. grana padano lub litewski dziugas),
- 200 g masła,
- 200 g mąki,
- 1 łyżka ziół prowansalskich
Parmezan zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Masło posiekać na stolnicy z mąką, aż powstanie kruszonka, dodać ser i zioła, całość zagnieść na gładkie ciasto. Stolnicę lub blat oprószyć mąką, cienko rozwałkować ciasto i za pomocą radełka lub noża wycinać dowolne kształty (ja wycięłam radełkiem trójkąty, ale mogą być np. romby lub kwadraty, jak kto woli ;)
Ciasteczka układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec w 180°C przez około 13-15 minut, aż będą złociste. Ciastka nie powinny się zbyt mocno zrumienić, gdyż przypieczony ser może być trochę gorzkawy. Ciasteczka wystudzić na kratce.
(inspirowane przepisem stąd)
Może zainteresuje Cię również