Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język osobisty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język osobisty. Pokaż wszystkie posty

22.1.13

Nie tylko o zaufaniu

Zo: Mamo musisz obiecać, że mi pozwolisz.
Ja: Wolałabym najpierw usłyszeć twoją prośbę.
Zo: Nie, nie mamo. Obiecaj, że się zgodzisz, to ci powiem.
Ja: Nie mogę ci tego obiecać. Nie wiem o co prosisz.
Zo: mamo, no chyba mi ufasz, przecież nie poproszę o wór ciasteczek.
Ja: ok
Zo: Czyli zgadzasz się, żebym zjadła te pierniczki, które dzisiaj upiekłyśmy?
Ja (w myślach): Kurka wodna, upiekłyśmy chyba 50 pierniczków. (na głos): ok
Zo: Dzięki, że mi zaufałaś. Chcę jeden pierniczek. Poproszę jeża.
Uf.


Kilka rzeczy uświadomiła mi ta rozmowa:
1. Moja córka nie tylko mnie zna, wie co mi się podoba, a co nie, ale także bierze mnie pod uwagę. Chce ze mną współdziałać i rozumie współdziałanie lepiej niż niejeden dorosły. Wie, że to droga dwukierunkowa.
2. Zo potrzebuje wiedzieć, że jej ufam. Więcej - chce mi pokazać, że naprawdę mogę zaufać jej wyborom. Ma 5 lat ale to nie oznacza, że nie ma kompetencji do podejmowaniam decyzji i brania odpowiedzialności za nie. Decyzje, które podejmuje rosną razem z nią. Nie muszę się obawiać, że będzie chciała poprowadzić samochód. Przecież ona wie, co potrafi :)
3. Nie zawsze muszę reagować. Nie zawsze muszę coś powiedzieć. Moja córka, podobnie jak ja, potrzebuje przestrzeni by wzrastać. Przestrzeni bez mojego: dlaczego?, powiedz mi, nie możesz, zróbmy to razem, wyjaśnij mi itd.  

        Przy Zo uczę się pokory. Ona uczy mnie tego, o czym pisze Rosenberg. Kiedy chcę spotkać się z drugim, to muszę pozbyć się przekonania, że ja wiem co zrobi, co powie, o co poprosi, jak się będzie tłumaczył, jakich użyje argumentów. Kiedy chcę spotkać się z drugim, to milczę, choćby w głowie myśli goniły jedna za drugą, otwarta na jego historię.



12.1.13

Siła, która chroni

     Często rodzice pytają, jak w sytuacjach zagrożenia użyć siły wobec dziecka, by nie naruszyć jego integralności. Służy temu tzw. siła ochronna, do której można odwołać się, "gdy brak czasu na porozumienie się z dzieckiem, które akurat robi coś, co może być niebezpieczne dla niego lub innych. Może się też zdarzyć, że dziecko akurat nie ma ochoty na rozmowę, a postępuje w sposób, który stoi w konflikcie z naszymi potrzebami - na przykład, potrzebą chronienia innych. Należy jednak właściwie rozumieć różnicę między takim zastosowaniem siły a zwykłą przemocą: różnica leży w sposobie myślenia osoby, która siły używa." /M.Rosenberg, Wychowanie w duchu empatii/

      Użycie siły ochronnej jest możliwe wówczas, gdy o ludziach i ich zachowaniu nie myślimy w kategoriach dobry/zły, właściwy/niewłaściwy, poprawny/niepoprawny. Myśląc w ten sposób, za często bowiem, zamiast siły ochronnej wykorzystujemy siłę karzącą. Niełatwo uwolnić się od takiego myślenia, bo od dziecka słyszeliśmy że kradzież jest zła (nie uważam, że jest dobra), właściwe jest ustąpienie miejsca starszej osobie (nie myślę, że jest niewłaściwe), a poprawne jest skarcenie hałaśliwego młodego człowieka  (nie uważam, że jest to niepoprawne) itd. 
      Kiedy w ten sposób myślę, to daję sobie prawo do karania tych, którzy według mnie źle postępują, a nagradzania tych, którzy postępują właściwie. A kara i nagroda to wykorzystanie tej samej siły. Siły, która nie podnosi jakości życia. Siły, która nie ubogaca. Siły, która narusza integralność człowieka. 
    Siła ochronna daje nam możliwość sprzeciwu wobec zachowania szkodliwego przy równoczesnym zachowaniu integralności dziecka.  Siłę ochronną wyróżniają cztery elementy:
1. ma charakter opiekuńczy,
2. chroni zdrowie, życie, wartości,
3. nie ocenia człowieka,
4. krzywdzące zachowanie człowieka wynika z "niewiedzy". 
       W PbP "niewiedza" może polegać na tym, że człowiek: 
a) nie zdaje sobie sprawy ze skutków własnych czynów,
b) nie wie, jak mógłby zaspokoić swoje potrzeby bez szkody dla otoczenia,
c) wierzy, że ma prawo karać lub ranić innych, ponieważ na to zasłużyli,
d) ma takie czy inne urojenia - na przykład słyszy 'głosy', które każą mu kogoś zabić /M.Rosenberg, Porozumienie bez przemocy. O języku serca"/  

       Kiedy chcę użyć wobec Zo siły ważne jest co mam w głowie. Czy myślę, że Zo postępuje w sposób który szkodzi jej lub innym dlatego, że jest z natury zła, a jej celem jest wyrządzenie krzywdy, czy też myślę, że moja córka jest z natury dobra, a to co robi wynika z "niewiedzy". 

        Mam taką zasadę: kiedy widzę w Zo krnąbrną, nieposłuszną, złośliwą dziewczynkę, nie stosuję siły. Trzymam się od niej z daleka. Biorę kilka głębokich oddechów. Docieram do swoich potrzeb i dopiero podejmuję działanie. 
   

6.11.12

Zo Waleczna

      Mamo wiesz, ja bardzo lubię Meridę. Tak samo jak Simbę. (Nic nie mówię. Patrzę na dziecko. Kiwam głową. Jestem). Lubię ją, bo ona wie, czego chce. (Troszeczkę jestem zaskoczona, mimo że często pytam Zo: czego chcesz?). I jest uparta, jak ten osioł.  Mówi, że nie wyjdzie za mąż i mama ją nie przekona. U nas też tak jest, prawda mamo? (Prawda, córko.) A wiesz dlaczego ona nie chce wyjść za mąż? (Ja wyjdę - dorzuca Zo - ożenię się z Wiktorem i będziemy mieć dzieci). No wiesz mamo? (Kiwam przecząco głową). Bo Merida wie czego chce, to znaczy wie czego nie chce. Ja też wiem i będą Meridą i do niczego nie możesz mnie zmusić. (Trochę mi głupio)
 

        Lubię Meridę Waleczną. Lubię Zo Waleczną. Lubię wszystkie te dzieci, które mówią: "nie, nie będziesz mi rozkazywać", "nie, ja nie chce tego jeść", "sama zdecyduję", "na pewno tego nie zrobię" "nie, nie teraz, teraz się bawię" itp. Lubię dzieci, które wiedzą, czego chcą i czego nie chcą. Lubię je, choć w obsłudze do najłatwiejszych nie należą :)

8.1.12

Język osobisty naszych dzieci

        Po raz pierwszy z określeniem "język osobisty" spotkałam się w "Twoim kompetentnym dziecku" Jespera Juula. Taki język - zdaniem autora - buduje kontakt między ludźmi, choć opiera się jedynie na kilku prostych słowach: chcę, nie chcę, lubię, nie lubię, zgadzam się, nie zgadzam się...  A może właśnie dlatego, że opiera się na kilku zaledwie słowach i na komunikacie "ja". 

       Doskonale pamiętam maleńką Zo i jej osobisty język. Nie miałam kłopotu z usłyszeniem jej potrzeb. Po pierwsze dlatego, że mój niemowlak jasno i wyraźnie komunikował co lubi, a czego nie lubi. Po drugie - odrzuciwszy popularne wówczas poradniki (czytaj: Hogg) "musiałam" zaufać swojej intuicji.  Dobrze na tym wyszłam :)
          Kiedy Zo chciała jeść zaczynała ssać swoją piąstkę lub moją brodę. Kiedy była śpiąca kwiliła, a gdy było jej za zimno lub za ciepło - płakała. Pluła, gdy dawałam jej zupę marchewkową, a mlaskała, gdy jadła brokułową. Uśmiechała się widząc twarz eM i prężyła, gdy brał ją na ręce inny członek naszej rodziny. Kiedy była maleńka nie było między nami konfliktów. Mała ze mną współpracowała.  


         Kiedy Zo stała się Toddlersem (anglojęzyczne określenie na dzieci w wieku 1-3 lata; szkoda, że nie ma polskiego odpowiednika) wciąż posługiwała się językiem serca, ale ja przestałam go respektować. To była czas, w którym nie szanowałam potrzeb mojego dziecka. Nie trwał aż trzy lata :) ale jednak trwał...  
  Wszystko zaczęło się od głośnego "nie", o którym kiedyś tu pisałam. Trudno było mi je zaakceptować, bo przecież pokój TRZEBA posprzątać zanim przyjdą goście, zęby MUSZĄ być umyte, jeśli nie chcemy dorobić się dziecięcej próchnicy, a obiad MA być zjedzony, bo się przy nim napracowałam. 
         Rozkazy, nakazy i używanie komunikatu "ty" budowały dystans między nami, utrudniały kontakt i kazały mi podejrzewać moją córkę o brak współpracy. To był trudny czas. Dla niej i dla mnie. Na szczęście, dla niej i dla mnie, mamy go już za sobą. I nie dlatego, że Zo przestała mówić: chcę, nie chcę, lubię, nie lubię... i tak dalej. 
  • To jest okropne, nie chcę tej zupy
  • Nie chcę, żebyś tu wchodziła, to jest mój pokój
  • Chcę słodycza, mimo że ty się nie zgadzasz
  • Nie lubię tej bluzki, chcę tą z McQueenem 
  • Daj mi mleko
  • Zostaw mnie tutaj, chcę się bawić
       To osobisty język mojej córki, który akceptuję. Używam bardzo podobnego :) Szanuję Zo "chcę, nie chcę" i wspólnie z nią poszukuję rozwiązań, które będą nam obu służyć. Jeśli to niemożliwe, to przynajmniej takich, które będą jej służyć. Głęboko wierzę, że to nauczy moją córkę szanowania "chce, nie chcę" drugiego człowieka.
        
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...