Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 sierpnia 2016

Słodkie lenistwo...

Ale nie moje :).
Ruda i Feluś...
W zasadzie komentarz jest zbędny ;).

No a żeby było słodko to wafelki.
Ekspresowe, bo z gotowej masy krówkowej z Gostynia, ale żeby nie były zbyt słodkie dodałam 150g orzeszków ziemnych solonych. Wcześniej wrzuciłam je na chwilkę do blendera, ale zostawiłam kawałeczki, żeby chrupały.
Zmieszałam z masą, przełożyłam wafle i gotowe. No prawie, bo trzeba schłodzić przyciśnięte deseczką.

W kuchni królują maliny przetworowo. I zaraz idę piec chleb na maślance wg przepisu naszej blogowej koleżanki.

Cudowności Wam życzę :)

środa, 23 grudnia 2015

Tort makowy mojej Baci i życzenia

Znów mnie wciągnęło... Choróbska niestety. Synek właśnie dochodzi do siebie po zapaleniu oskrzeli - drugim pod rząd ;(.
Nic to jestem dobrej myśli, że to już koniec chorób.
Teraz czas cudowny przed nami, bo razem, bo magicznie, świątecznie :)
Już dawno chciałam się z Wam podzielić przepisem na wyjątkowy tort, który robię raz w roku na Święta Bożego Narodzenia.
Tort wg przepisu Mamy mojej Mamy, a ukochane ciasto mojego Tatki :)


Składniki:
25dkg maku
20dkg cukru
6 jaj
2 łyżki bułki tartej
2 cukry waniliowe

Mak sparzyć i zemleć. Żółtka utrzeć z cukrami na puch i dodać mak oraz bułkę tartą. Ubić sztywną pianę z białek i delikatnie połączyć z masą makową. Można dodać 5 dkg rodzynek i skórki pomarańczowej (ja nie daję).
Przelewamy do tortownicy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką, pieczemy w 180 stopniach do suchego patyczka. Uwaga! Na początku nie otwieramy piekarnika!

Po ostudzeniu możemy przełożyć kremem - u mnie obowiązkowo orzechowy :). Jeśli dodałyście bakalie to wystarczy oblać tort czekoladą. Ciasta nie trzeba niczym nasączać, bo jest cudownie wilgotne.
My uwielbiamy ten tort! Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu :)
Smacznego!



Z okazji Świąt Bożego Narodzenie chciałam Wam życzyć cudnego czasu z tymi, którzy dla Was najważniejsi, zdrowia, radości i spełniania marzeń! Niech ten czas będzie magiczny pod każdym względem :)

Lecę piec słodkości :)

sobota, 21 listopada 2015

Urodzinowe rogaliki

Oj wykrakałam sobie... Synuś znów chory. Ma zapalenie oskrzeli. Od poniedziałku bierze pierwszy w życiu antybiotyk i rozrabia jakby nigdy nic ;). Na szczęście jest już dużo lepiej.
Dziś moje urodziny więc zapraszam na rogaliki z makiem, które piekliśmy razem z syneczkiem :).
Przepis znacie. Jest TU

I kolejne bombki Wam zaprezentuję.
Z dziewczynkami:
I druga strona
Wykończone reliefem...
...z motywem ostrokrzewu.

Z konikiem na biegunach:
Motyw po obu stronach jest ten sam.
I wykończenie reliefem.

Pięknej niedzieli Wam życzę i dużo zdrówka :)

niedziela, 19 kwietnia 2015

Na piknik i do niedzielnej kawy przy słuchaniu radia

Aj, aj! Jak ten czas leci! Kwiecień kapryśny, ale i tak mój synuś ledwo oczy otworzy krzyczy "Na dwór", no ewentulanie najpierw, że głodny ;). Spędzamy więc większość dnia na dworze. A że niedawno przyjechały 3 tony piasku, więc albo "kopu, kopu", albo "pędzi rower" uprawia mój synuś ;). Uroki dzieciństwa :D.
Jak się tyle jest na świeżym powietrzu, to fajnie jest mieć coś do przegryzienia. Dziś proponuję bułeczki.

Ten i inne przepisy (niektóre już znacie) będziecie mogli usłyszeć dziś tuż po 13 w radiu RAM w audycji "Kulinarny Wrocław" z udziałem mojej skromnej odsoby. Serdecznie zapraszam!

Przepis pochodzi z gazetki "Przyslij przepis! Domowe wypieki" i przesłała go Pani Maria Tarnopolska.
Podaję pół porcji, ale bułeczki są tak pyszne, że jak zrobicie z całej porcji to i tak znikną.
Składniki:
1/2 kg mąki
1 jajo
5 dkg drożdży
1/2 szklanki cukru
3/4 szklanki ciepłego mleka
1/4 szklanki oleju

Do nadziana marmolada (w przepisie pierwotnym).

Drożdże rozcierami z 2 łyżkami cukru i 1/4 szklanki mleka, odstawiamy do wyrośnięcia. Makę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, jajo, wyrośnięte drożdże i resztę mleka. Wyrabiamy gładkie ciasto. Na koniec dajemy olej i znów wyrabiamy. Zostawiamy do wyrośnięcia na ok 50 minut lub aż podwoi objętość.
Bułeczki możemy przygotować na stolincy wałkując ciasto i wycinając szklanką. Ja robiłam "z ręki". Podzieliłam ciasto na równe części i na dłoni formowałam placuszek, wkładałam łyżekę marmolady i sklejałam brzegi i formowałam bułeczkę. Układamy na blasze wyłożonej papierem do piecznia sklejoną częśćią do dołu.
Pieczemy ok 20 minut w 180 stopniach.


Ciasto ma cudowną konsystencję i fantastycznie się z nim pracuje.
Dlatego pokusiłam się i o inne fomy i inne nadzienia.


Warkoczyki z dżemem.
Robiłam je na stolincy. Rozwałakowałam ciasto, wycięłam prostokąt, posmarowałam dżemem i zwinęłam w rulonik. Potem nacięłam wzdłuż niemal przez całą długość. Zwinęłam przeplatająć i złączyam brzeg.

Rogaliki z makiem.

I rogaliki i warkoczyki, jeszcze gorące, lukrowałam lukrem z cukru pudru i soku z cytryny.
Korci mnie jeszcze nadzienie serowe i zrobienia ciasta bez cukru do nadzienia wytrawnego np. z pieczarek i sera żółtego.
Smacznego!

No, a żeby nie biegać po kilka razy z tymi dobrami przyda sie taca magnoliowa, wiosenna. KLIK.
Taca jest spora 30x40 cm, więc i bułeczki i kawka się na niej zmieszczą :)

I trochę szczegółów.



Cudownej niedzieli!





czwartek, 2 kwietnia 2015

Na Świąteczny stół

Wielkanoc to babkowo - mazurkowe Święta. Nie wyobrażam ich sobie bez jednego i drugiego :).
Baby, babeczki w różnych wydaniach. Pisałam o nich kilka razy nie tylko w okolicach Wielkanocy.
Dziś proponuję babeczki z budyniem.
Przepis mam z internetu, o ile pamiętam z jakiegoś bloga, ale niestety nie zapisałam sobie skąd. Jeśli tylko uda mi się odszukać źródło przepisu to je podam. Mam nadzieję, że autorka nie pogniewa się na mnie za przekazanie receptury dalej. Babeczki są tak pyszne, że grzechem by było się nie podzielić przepisem.

Na kruche ciasto potzrebujemy:
30 dkg mąki pszennej
20 dkg margaryny
10 dkg cukru pudru
3 surowe żółtka

Siekamy margarynę z mąką, doajemy resztę składników i zagniatamy kruche ciasto. Zawijamy w folię i chłodzimy w lodówce.
W tym czasie przygotowujemy budyń do środka. Mozna zrobić taki z torebki, ale warto zrobić go samemu.
A na krem potrzebujemy:
0,5l mlaka
2 dkg mąki ziemniaczanej
2 jajka
2 żółtka
15 dkgcukru pudru (dałam mniej)
cuker waniliowy lub aromat. Można też rozciąć laskę wanilii i ziarenka dać do mleka, a "skórkę" w nim zagotować i wyjąć przed dalszymi działaniami.

Jajka i żółtka ucieramy z cukrami i mąką. Wlewamy na wrzące mleko i gotjemy aż krem zgęstnieje ciągle mieszajc.

Foremki do babeczek smarujemy margaryną. Ciasto rozwałkowyjemy wykrawamy krążki trochę większe niż foremka i wylepiamy foremki. Nakładamy krem. Robimy krążki na wierzch i przykrywamy budyń. Zleiamy brzegi.
Pieczemy w piecu nagrzanym do 160 stopni. W trakicie ieczenia babeczki trochę się otwierają, ale po wystudzeniu znów się zamkną.
Można je polać polewą albo obsypać cukrem pudrem.

Smacznego!

Życzę Wam cudownych Świąt! Pogoda płata nam figle, ale najważniejszy jest nastrój i to co w sercu!
Wiosennie niech będzie, optymistycznie i radośnie!

niedziela, 15 marca 2015

Na szybko

Czasem mamy taki czas, że roboty jest "po kokardkę" (jak mawia moja koleżanka), a rodzika życzy sobie coś pysznego. Wyjścia mamy cztery:
1) Oprotestować robienie czegoś pysznego z powodu nadmiaru roboty
2) Wysłać rodzinkę do sklepu lub cukierni
3) Zanurkować w odchłanie kredensu lub szafki po zapasy domowe lub sklepowe
4) Upiec szybciukie bułeczki.


Polecam wyjście czwarte, bo smaczne i najdużej trwającą czynnościa jest nagrzewanie piekarnika do 220 stopni ;).
Potrzebujemy:
Płat ciasta fracuskiego (fajnie mieć je w lodówce w tzw. odwodzie)
Banan
Czekoladę mleczną (u nas, jak wolicie deserową smiało dawajcie)
Żółtko do pomarowania.

Ciasto dzielimy na +/- kwadraty, baban kroimy w plasterki, czekolade dzielimy na rządki.
Na cieście kładziemy plasterki banana, na nich czekoladę. Składamy sklajamy boki dociskając widelcem. Smarujemy żółtkiem, układamy na blaszce wyłożonej papierem. Pieczemy do zrumienienia w 220 stopniach. Dalipan nie mam pojecia ile to czasu, bo po prostu pilnuje, ale nawet nie warto wychodzić z kuchni, bo moga sie przypalić.


Można zjadać na ciepło, ale uwaga! babany sa bardzo gorące i zdecydowanie dłużej niż ciasto trzymają temperaturę.
Smacznego!

Na koniec migawka z przygotowań do Jarmarku

sobota, 7 marca 2015

Babka z rumem

Jutro nasze babskie święto, no i Wielkanoc się zbiża więc babka :). Wilgotna, aromatyczna, mocno bakaliowa, pyszna.
Zapraszam!


Przepis pochodzi z książeczki "Kuchnia żydowska" z serii "Z kuchennej półeczki"
Składniki:
1 łyżka suszonych drożdży (nie lubię suszonych więc robiłam na świeżych)
280g mąki
55g cukru
1/4 łyżeczki soli
150ml ciepłego mleka
3 lekko ubite jajka
4 łyżki masła lub dobrej margaryny
1 łyżeczka esencji waniliowej
1 łyżeczka esencji rumowej (opcjonalnie). Można je zastąpić aromatami do ciasta.
55g pokrojonych orzechów (włoskie, laskowe, migdały)
55g rodzynek - moczymy je przez 10 minut w wodzie i osuszamy (moczyłam w rumie)
55g kandyzowanej skórki pomarańczowej lub cytrynowej drobno posiekanej
płatki migdałowe i margaryna do formy

Jeśli używamy suchych drożdży mieszamy je z mąką, cukrem i solą, dodajemy mleko i zarabiamy. Jeśli mamy świeże drożdże rozcieramy je z łyzeczą cukru, a gdy ruszą mieszamy je z mlakiem i działamy tak samo. Stopniowo dodajemy jajka, masło oraz esencje. Wyrabiamy i przykryte ściereczką zostawiamy do wyrosnięcia na ok. godzinę aż podwoi objetość.

Formę do babek (dużą) smarujemu oficie tłuszczem i wysypujemy płatkami migdałów.
Do ciasta dajemy bakalie i wyrabiamy. Przekładamy je do formy i znów przykryte zostawiamy do wyrosnięcia na ok 45 min. lub do momentu kiedy ciasto niemal zrówna się z brzegiem formy.
Piekanik rozgrzewamy do 180 stopni i pieczemy ciasto ok. 30-40 minut. Zawsze sprawdzam patyczkiem czy jest już gotowe.

Teraz szykujemy syrop rumowy.
115 g cukru
125 ml wody
2 łyżki rumu lub esencji rumowej
W małym rondelku gotujemy wode, dodoajemy cukier i mieszamy aż się rozpuści. Gotujemy 3 minuty. Zdejmujemy z ognia i dajemy rum.

Gorące ciasto (w formie!) nakłuwamy wielkokrotnie szpikulcem (polecam patyczek do szaszłyków) i skarpiamy syropem aż do jego wsiąkniecia. Chwilkę to zabiera, ale warto. Nie wyciagamy od razu tylko studzimy w formie.


Natępnym razem dam chyba miej cukru do syropu i zastanamiam się nad zastapieniem wody sokiem z pomarańczy. Co o tym myslicie?

Smacznego! :)

Wczczoraj zaczęłam wiosenne porządki i w ramach przywracania sprawności ręce grabiłam liście. Chyba się ogólnie zastałam, bo jakaś z lekka obolała jestem ;).Synuś śmigał obok na biegaczu, pierwszy raz na podwórku. Zastanawiałam się czy uda mi się coś podziałać przy Nim, ale okazuje sę, że wspłpraca kwitnie :). Małe grabki też poszly w ruch i "Pomagam mamie" :D. Dziś będziemy dalej działać.
Właśnie zaczęło się słonko przebijać przez chmury :). Cudownego weekendu Wam życzę!

niedziela, 10 sierpnia 2014

Niebo w gębie

Znów mnie długo nie było... Ale tak ten czas leci. Niby dni się dłużą, ale tygodnie i miesiące umykają nie wiadomo kiedy.
Lato dopisuje więc całe dnie spędzamy z synusiem na dworze. Mało czasu zostaje na całą resztę, a na komp dla przyjemności chyba najmniej. Tym bardziej, że ostatnio wprost połykam książki :) I bardzo mi z tym dobrze :D
Dziś (a w zasadzie wczoraj, bo była 23.30) w nocy po prawie 2 tygodniowej niebytności w domu zjawił się Feluś.
Nie było go od 28.07. Pańcia nie śpi, oczy wypłakuje, a kotek buja nie wiadomo gdzie. Przyszedł oczywiście z rozbitym nosem, ale przytył i wygląda ślicznie. Tuż przed "gigantem" miał ropień u nasady ogona. Zapewne po jakijś kociej bitwie i leczenie raczej mu się nie podobało. Zwłaszcza czyszczenie rany. No i ciągle mamy na oku śruty po postrzale. Wet sprawdzał na RTG. Nic się tam nie dzieje niedobrego, nie przemieszczają się. Oby tak zostało!

A teraz czas na tytułowe "niebo w gębie", czyli tarę z gruszkami i gorgonzolą (przepis pochodzi z wydania specjalnego gazetki "Przyślij przepis!" - "Dania z serem", a przysłała go Pani Iwona Zygmunt-Masternak).

Dla mnie istna rewelacja! Zapachy które roznoszą się w czasie pieczenia powodują ślinotok ;). Jest pyszna na ciepło i na zimno. Zrobienie jej nie zabira wiele czasu. Jak dla mnie same zalety, no i ta najważnijsza: cudowny smak! Niestety tylko dla mnie - mój Mąż zdecydowanie ją oprotestował i odmówił współpracy w opróznianiu formy (było wiecej dla mnie, hi,hi). Ale On nie lubi połączeń owoców z wytrawnymi smakami. Gruszki i śliwki w occie, schab ze śliwkami i tym podobne kombinacje są niejdalne wg Pana Męża. No cóż... o gustach, kulinarnych też, się nie dyskutuje.


Cóż nam zatem trzeba? Ano:
płat ciasta fracuskiego
3 średnio twarde gruszki (ja dałam 2 i pół bo miałam spore)
15 dkg sera gorgonzola (u mnie 20dkg czyli całe opakowanie które miałam)
100ml śmiatany 18%
2 jajka
só, pieprz, gałka muszkatałowa
masło do formy

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Smarujemy formę do tart masłem i wykładamy płat ciasta. Nadmiar obcinamy równo z rantem.
Umyte gruszki obieramy, wydrążamy gniazda nasienne i kroimy w platerki, dość cienkie - układamy na cieście.
Ser kroimy w kostkę i układamy na gruszkach.
Jajka roztrzepujemy ze śmietaną i przyprawami, polewamy ciasto.
Pieczemy 30-35 minut aż masa się zetnie i przyrumieni.


Po wyjęciu z pieca trzeba dać jej chwilę odpocząć, bo gorącą trudno się wyjmuje.
Myślę, że kieliszek dobrze schłodzonego białego wina podkreśli pięknie jej smak.
To jak? Pieczecie na obiad, czy na kolację przy świecach? :)
Smacznego!
Cudownej niedzieli i pieknego tygodnia :D

piątek, 11 lipca 2014

Boczek w majeranku

Ponieważ niektóre "produkty żywnościowe" sprzedawane w sklepach mają w sobie więcej chemii niż proszek do prania, więc stram się ich unikać. Jak wiecie piekę sama chleb, a nie jadam wyrobów chlebopodobnych ze sklepów. Jak miałam dostęp do prawdziwego mleka, a nie białej wody z kartonu, to sama robiłam ser biały. Najchętniej wszystko robiłabym sama, ale nie da się ;)
Za to można upiec boczek w majeranku i mamy wędlinę do chleba :)
Kupujemy cienki płat surowego boczku (ok 1,2-1,5kg).
Zasypujemy go solą, pieprzem, nacieramy czosnkiem, bardzo grubo obsypujemy majerankiem, wkładamy do miski, którą szczelnie owijamy folią i odstawiamy na 24h do lodówki.
Po tym czasie boczek ciasno rolujemy, obwiązujemy sznurkiem.
Pieczemy w zamkniętym naczyniu żaroodpornym lub rękawie w 180 stopniach do miękkości. Pod koniec odkrywamy żeby się ładnie przyrumienił.
My zjadamy go jako wedlinę, ale na ciepło też dobry :)
Smacznego!

niedziela, 25 maja 2014

Imieninowe spełnienie marzeń :)

Miałam marzenie. Od bardzo dawna je miałam. Czas jakis temu próbowałam je spełnić, ale jakos kiepsko mi szło i odłożyłam "na później". Ale w marcu przyjachała do mnie Ivonnka i pokazała mi jak się supła niteczki przy pomocy czółenek. Jeszcze raz dziękuję, Kochana! Troszkę nici napsułam, ale... to trening czyni mistrza. W końcu udało mi się wysupłać taki komplecik. To mój prezent na wczorajsze imieniny dla mnie samej ;)

Mimo, że praca prościutka (fragment wzoru z książki "Frywolitki" Agnieszki Bojrakowskiej-Przeniosło), to przyniosła mi dużo radości i fajnie się w tej biżutrii czuję :).

Oczywiście kolejne supłanki w planach, a niektóre w realizacji.
Fajnie jest spełniać marzenia :D
Zapraszam na imieninwą babeczkę.

Cudownej niedzieli Wam życzę :)

środa, 21 maja 2014

Marchewkowe słodkości

Ale zanim będziemy sobie życie osładzać chce Wam bardzo podziekować za wsparcie i przekazać wieści kocie. Filemona nadal nie ma... To już tydzień... Ciągle nie tracimy nadziei, ciągle wypatrujemy, czekamy, szukamy. Za to Feliks ma sie dobrze. Nie zdecydowaliśmy się na zabieg. Nic sie nie paprze, kot chodzi i skacze normalnie. Już nawet prał się z Bonitą aż futro leciało. Odwieczni antagoniści ;/.

Ale do rzeczy. A raczej do rogalików ;).
Przepis wynalazłam gdzieś w sieci (chyba na onetwym forum jakimś, ale niestety sobie nie zapisałam, więc autorkę przepraszam bardzo). Czekał na wypróbowanie już bardzo długo, aż wreszcie w majowy długi weekend się doczekał.
Cóż potrzebujemy? Ano niewiele :)

20 dkg surowej marchwki startej na drobnych oczkach tarki
2 szklanki mąki
20 dkg margaryny
1 łyżeczkę proszku dopiecznia
szczypte soli
dżem lub powidła na nadzienie (u nas marmolada o smaku różanym z Solitu)

Wszystkie składniki zagniatamy jak kruche ciasto. Rozwałkowujemy opruszając maką.
Autorka przepisu polecała wycinać kwadraty 8x8cm, nakładać dżem i zwijac rożki. Ja wycinałam kółka od talerzyka (podstawki pod filiżankę), dzieliłam na 4 części, nakładalam dżem i zwijałam rogaliki.
Pieczemy na złoto w 170-180 stopniach. Autorka pisze o 40 minutach. Nie mam pojęcia ile piekłam, bo kolejne blachy się ze soba wymieniały, a czasem byłay 2 na raz.

Po upieczeniu mozna posypać cukrem puderm. Nie posypywałam, jak widzicie, bo tak średnio za tym przepadamy. A dzięki marchewce rogaliki mają tak piękny kolor, że aż szkoda go chować pod cukrem pudrem ;)
Najfajniejsze jest zakończenie orginalnago przepisu: "Mój synek je uwielbia!"
Mój też :D

Bardzo nam smakowały. Na drugi raz zrobię od razu podwójna porcje, bo zniknęły szybciutko i nie miałam okazji sprawdzić jak będą się przechowywać w moich puszeczkach.
Myślę, że to fajna propozycja. Nie ma cukru, nie ma jajek więc i alergicy i ci co na diecie będa sobie mogli pozwolić na małe łasuchowanie.
Smacznego!

Jak pisałam, to pan listonosz mi przerwał przywożąc paczuszkę pełną kolorowych nitek :). Co z nich powstanie jeszcze nie wiem, ale wiem jaka techniką będę sie posługiwać :). Myślę, że o tym nastepnym razem.

U nas cudowne słonko i upał. Zaczynają kwitnąć jaśminy, a wieczorem żeby urządzają najwspanialsze koncerty.
Wszelkiej pomyslności!

piątek, 25 kwietnia 2014

Ciasteczka arachidowe

Miał być całkiem inny wpis, ale cośik mi się rozjechało i nie mogę zdjęć przerzucić :/. Mam nadzieję, że mąż coś na to poradzi jak wróci z delegacji.
Na osłodę ciasteczka arachidowe wg mojego atorskiego przepisu.
Składniki:
20dkg mąki pszennej
20dkg mąki arachidowej (raz jeden udało mi się takową kupć w dziale z produktami bio i eko)
10dkg cukru
40dkg margaryny do pieczenia

Margarynę ucieramy na gładką masę z cukrem, dodajemy mąki i dalej ucieramy. Ciasto jest gładki i dość luźne, ale bez przesady
Przekładamy do rękawa i wyciskamy ciastka w dużych odległościach (rozlewają się jak widzicie dość mocno) na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Pieczemy na złoty kolor w 180 stopniach.

Studzimy na kratce.
Przechowujemy w blaszanym pudełku. Przechowują się fajnie i nic nie tracą z czasem.
Ciasteczka sa bardzo delikatne i łatwo sie kruszą, więc poczynamy sobie z nimi ostrożnie ;).
Smacznego!


Narobiło mi się sporo zaległości na Waszych blogach i już nie mogę się doczekać kiedy je nadrobię. Mam jeszcze kilka pilnych robót do zrobienia, a potem... Same przyjemności :).
Cudownego weekendu Wam życzę :)

czwartek, 17 kwietnia 2014

"Oszukany kajmak"

Święta tuż, tuż.
Obiecałam Anstahe, że napiszę czym nadziewan kruche babeczki.
Otóż różnościami. Może być krem budyniowy lub z serka mascarpone, może być bita śmietana podszyta jakimś kwaskowym dżemikiem, ale moim ulubionym nadzieniem jest "oszukany kajmak". Oszukany, bo robiony z mleka w proszku, więc odpada nam godzinne mieszanie w garnku.
Składniki:
100g mleka w proszku (sypkiego nie granulowanego!)
100g masła
100-150g cukru
cukier waniliowy
Dodatki: kawa, kakao, starta czekolada, mielone orzechy, aromaty do ciast, kandyzowane owoce i co Wam jeszcze do głowy przyjdzie.
Masło i cukier wsypujemy do garnuszka, dodajemy 50ml wrzącej wody i podgrzewamy do rozpuszczenia cukru i masła. Do lekko ostudzonego dodajemy przesiane mleko w proszku i ewentualnie dodatki smakowe.
Jeszcze ciepłym kajmakiem wypełniamy babeczki lub pokrywamy kruchy spód aby uzyskać mazurek. Ozdabiamy dowolnie i gotowe. Na dno babeczek można dać kwaskowy dżem.
Kajmak bez dodatków smakuje podobnie do białej czeklady.
Fotki z lat poprzednich, znalezione "rzutem na taśmę" ;)
Moje babeczki są naprawdę maleńkie - takie na jeden, dwa kęsy ;)
To nadzienie ma dodatkową zaletę nad "normalnymi" kremami. Nie rozmiękcza ciasta, więc nie trzeba robić na ostatnią chwilę i mogą takie nadziane trochę postać. Jak się uchowają oczywiście ;)
Smacznego!

Dzięki za kciuki jarmarkowe. Bardzo fajnie było. Wprawdzie stłukły mi się 2 wazony i 2 pisanki, ale co tam ;)
Lecę robić porządki z oknami, bo lało u nas i sypało gradem...

Do miłego :)