Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta biszkoptowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta biszkoptowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 marca 2013

SPAWACZ zawodowy

Mamo, Ty spawasz to ciasto? przecież to jest do metalu !
Takim pytaniem uraczył mnie syn gdy "spawałam" ciasto :)
Kusiło mnie by powiedzieć, że słodkość jaką szykuję jest metalowa ale potem nie chciałby nawet spróbować, a szkoda by było by minęła go taka przyjemność.
Zrobiłam torcik Tiramisu i postanowiłam na nim wypróbować opalarkę gastronomiczną. Warzywa już opalałam, owoce też, przyszedł czas na ciasto. Na ten wierzch pomysł znalazłam na blogu Paleta Smaku. Tort w całości zrobiłam po swojemu.


CIASTO BISZKOPTOWE :
  • 5 jajek
  • 3/4 szkl cukru
  • 150 g mąki     
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka kakao 
Żółtka rozdzielić z białkami. Ubić pianę , a pod koniec dodać połowę porcji cukru.
Drugą część utrzeć z żółtkami na gładką masę. Do ubitej piany dodać masę żółtkową i delikatnie wymieszać. Następnie wsypać mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao. Wszystko razem lekko wymieszać. Przelać do tortownicy wysmarowanej tłuszczem, gdzie na dnie ułożony jest papier do pieczenia.
Piec w 180 stopniach ok 30-40 minut (do suchego patyczka).
Po upieczeniu wystudzić, a następnie przekroić.

MASA TIRAMISU :

  • 6 żółtek
  • 1 szkl. cukru
  • 500g serka mascarpone
  • kieliszek alkoholu
  • 200ml kremówki

Żółtka ubić na gładko, dodać cukier i serek, potem ubitą śmietanę i wymieszać dokładnie. Delikatnie dodać alkohol wlewając po ściance miski i wymieszać lekko. Schłodzić.
Do tej masy można dodać odrobinę rozpuszczonej płynnej żelatyny jeśli zależy nam na tym, by masa była stabilniejsza.

Przekładamy wystudzony biszkopt, nasączony sokiem z cytryny.

 WARSTWA WIERZCHNIA

  • 6 białek
  • 1 szl. cukru pudru
  • otarta skórka z cytryny lub pomarańczy

Białka ubić na sztywną masę, dodać cukier puder i ucierać aż masa będzie błyszcząca, dodać tartą skórkę. Wyłożyć na ciasto, palcami formować sterczące fikuśne wysepki (nie wiem jak to nazwać).
Opalarką delikatnie opalać ustawiając ją na mały płomień.
I SPAWAMY :)
I to cała filozofia, a efekt chyba cieszący. W każdym bądź razie w domu wszystkim się podobało i zjedliśmy ze smakiem.
ŻYCZĘ WSZYSTKIM SMACZNEGO!!!!!


sobota, 17 listopada 2012

...BO TO WAŻNA SPRAWA JEST !!

Witam wszystkich. W tym zaganianym dla mnie czasie znalazłam chwilkę by zajrzeć do mojego kącika. Dzieje się ostatnio dużo, zamówień na święta przybywa, a ja zaczęłam już zmagania z uszkami. Praca, dom, obowiązki i dodatkowe zajęcia sprawiają, że rzadko robię wpisy, znowu nazbierało mi się zaległości. Nie samym blogiem przecież człowiek żyje, bo ważniejsze jest życie realne.
Zostałam poproszona także o zrobienie tortu urodzinowego dla bardzo fajnego Jubilata. Bardzo się cieszę, że Babcia i Mama Tytuska zwróciły się z tym do mnie, bo był to dla mnie zaszczyt.

Trzecie urodziny TO WAŻNA SPRAWA JEST, a nawet najważniejsza, bo taką imprezę dziecko w tym wieku już pamięta.
Torcik miał przedstawiać jednego z bohaterów filmu dla dzieci "AUTA".
Nagłówkowałam się nad masami, bo chciałam zrobić coś co na ogół dzieciaki lubią. Poza tym, wedle życzenia biszkopty miały być tęczowe takie jak zrobiłam naszej wnusi na urodziny  KLIK
Więc w czwartek przystąpiłam do pieczenia.
Biszkopt zrobiłam z TEGO przepisu "puszek okruszek". Jednak że tort miał mieć kształt prostokąta, upiekłam 6 biszkoptów w dużej blasze każdy w innym kolorze.
Pomysł na masy wzięłam z głowy i od niezawodnej Janeczki. W piątek gdy biszkopty już miałam gotowe, po powrocie z pracy przystąpiłam do dzieła.
Na pierwszy biszkopt położyłam masę , która pochodzi z ciasta SHREK od Janeczki. Masa budyniowa przygotowana na soku o smaku kiwi jest świetna, bo nie za słodka, lekko kwaskowata i bardzo smaczna.

1.Masa zielona do tortu:

  • 900ml zielonego soku o smaku kiwi "Kubuś"
  • 3 budynie śmietankowe.

Ugotować budyń na soku, intensywnie mieszać, gotowe i jeszcze ciepłe wyłożyć na biszkopt.

Druga masa to serkowe smaki, bo pomyślałam sobie, że dzieciaki lubią serniki zazwyczaj. Więc zrobiłam tak:

2. Masa serkowo-waniliowa do tortu

  • 400g serka homogenizowanego z wanilią
  • 200ml kremówki
  • 50g cukru pudru

Utrzeć serek z cukrem pudrem, pod koniec stopniowo dodawać zimną śmietanę kremówkę i ubijać aż zrobi się sztywna masa.Wyłożyć na kolejne biszkopty.
Każdy biszkopt nasączyłam oczywiście sokiem z ananasa z puszki, a drobno pokrojone owoce wyłożyłam na jedną z warstw masy. Na koniec zrobiłam zwykłą masę śmietanową.
Ukształtowałam formę samochodu. Kabina kierowcy to masa przekładana biszkoptami nasączonymi sokiem z malin.
Całość pokryłam pozostałą masą i ciacho czekało na dekoracje do wieczora.
Nie da rady u mnie robić wykończeń z masy cukrowej za dnia. Moje maluchy zawsze mają wtedy do mnie milion spraw, a przygotowując masę nie wolno jej zostawiać bo szybko wysycha i nie będzie już taka elastyczna. Wolę więc zaczynać tę pracę wieczorem gdy już szkraby śpią i mam spokój. Włączam sobie wtedy jakąś fajną płytę "ciastową" i oddaję się czynnościom. Muzyka "ciastowa" u mnie w kuchni to płyty Dżemu i naszego Marcina Różyckiego. To już norma, że te nutki szykują ze mną słodkości. Do ciasta drożdżowego wytrawnego typu kulebiaki , pizza czy calzone zawsze włączam Depeche Mode, De/Vision lub Mesh. I idzie jak burza :)

Ciekawa jestem czy Wy macie jakieś ulubione nuty ,przy których gotowanie idzie Wam o wiele lepiej?

Wróćmy do tortu.
Przygotowałam masę-bazę białą, schowałam ją do woreczka by nie wysychała, a większą część zagniotłam z czerwonym barwnikiem. Zrobiłam karoserię naszego auta. Potem kolejne: zderzaki, ozdoby, literki, szyby, oczka itd. Jako klej do małych elementów służy mi zawsze polewa czekoladowa biała lub ciemna.
Na koniec napompowałam opony, sprawdziłam pracę silnika, wypolerowałam karoserię do czysta  i ....brrrrruuuuummmm...można jechać w trasę.
Dziś z rana torcik został odebrany. Jak smakował? jeszcze nie wiem. Mam nadzieję, że był smaczny. Z tego co wiem, wizualnie wszystkich zachwycił, a najbardziej Jubilata, który z płaczem wołał, że nikomu nie odda tego ciasta :)) Taka reakcja jest dla mnie najwspanialszą radością.

Niezmiernie mi miło, że odwiedza moja kuchnię tak dużo osób. Dziękuję za miłe maile, komentarze. Serdecznie witam nowych gości. Ja czytam Wasze blogi z każdym nowym wpisem jak tylko pojawi mi się wiadomość gdy ktoś z Was dodał jakąś nowość. Przepraszam jednak za to, że nie zawsze komentuję. Po prostu nie mam tyle czasu teraz. Staram się jednak nadrabiać zaległości  co jakiś czas by zostawić ślad po sobie na Waszych pięknych stronach.
 ŻYCZĘ WAM WSPANIAŁEJ RODZINNEJ NIEDZIELI PEŁNEJ MIŁOŚCI, SPOKOJU I RADOŚCI.


DO NASTĘPNEGO WPISU !!!!

piątek, 31 sierpnia 2012

BISZKOPT Z NIESPODZIANKĄ

Witam serdecznie piątkowo i słonecznie :)))
Dziś będzie słodko. Ostatnio ciągle kombinuję w połączeniu różnych ciast. Być może bierze się to stąd, że chciałabym dogodzić wszystkim w domu, a gdy biorę się za pieczenie ciasta to każdy chciałby coś innego dla siebie. Podzielone zdania co do wypieku motywują i w ten sposób powstało kolejne ciacho 2 w 1.

                                      BISZKOPT Z SERNIKIEM NA ZIMNO

Biszkopt upiekłam z przepisu, który Wam bardzo przypadł do gustu i zawsze wychodzi, czyli "Puszek okruszek". Tym razem mój biszkopt był kakaowo-czekoladowy. Przypomnę może recepturę:
  • 1/4 szkl. mąki ziemniaczanej
  • 3/4 szkl. maki pszennej
  • 3/4 szkl. cukru
  • 5 jajek
  • i jako dodatek dałam  1 łyżkę mocnego kakao i 1 łyżkę tartej czekolady
Ubić białka na sztywną pianę, pod koniec dodawać stopniowo cukier i żółtka oraz kakao . Do szklanki 250 ml wsypać 3/4 maki pszennej i uzupełnić do pełna mąką ziemniaczaną i czekoladę. Delikatnie mieszać by nie uszkodzić piany pod wpływem ciężaru mąki. Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia ( wystarczy samo dno) NIE SMARUJEMY BRZEGÓW TŁUSZCZEM, przelać ciasto. Pieczemy w piekarniku w 170 stopniach 30 minut (z termoobiegiem), albo dłużej do tzw. suchego patyczka. 
Gdy ciasto już gotowe wyciągamy i RZUCAMY płasko o podłogę z wysokości ok pół metra. Po dobrym rzucie tortownicę z ciastem wstawiamy z powrotem do piekarnika i studzimy całkowicie przy uchylonych drzwiczkach.

W między czasie przygotowujemy sernik na zimno. Ja zrobiłam zwykły z serków homogenizowanych o jak najniższej zawartości tłuszczu, dodałam do tego tartą skórkę cytrynową by sernik nie był zbyt słodki i żelatynę z jogurtem naturalnym.

Gdy biszkopt wystygnie wyjmujemy go z formy, odcinamy wierzchnią część - pokrywę, odkładamy na bok. Nożem delikatnie kroimy obręcz i wydrążamy środek biszkoptowy. Powstaje nam w ten sposób miska z ciasta. Do środka wkładamy przygotowany sernik na zimno, wyrównujemy powierzchnię i przykrywamy odciętym wcześniej wierzchem. dociskamy lekko. Wierzch można przyozdobić masą, ale ja tym razem użyłam polewy czekoladowej. W lodówce przechowuję masę cukrową, która została mi po ostatnich tortach więc ją teraz wykorzystałam do ozdoby.
Całe ciacho wstawiamy do lodówki na 2 godziny i.....

 TADAM!!!!!

 Ciasto w takim połączeniu to rewelacja!!! bardzo efektownie wygląda i jest bardzo proste do zrobienia.
Pomysły same wchodzą do głowy tak jak z sernikiem. Bo czemu galaretkę robimy zawsze na serniku na wierzchu,podczas gdy ciekawiej wygląda w środku? czemu sernika nie można by połączyć z biszkoptem?
Rodzina uszczęśliwiona, i ci co chcieli sernik na zimno i ci co chcieli ciasto biszkoptowe.

Dziękuję Wam serdecznie za tak liczne odwiedziny. Witam gorąco nowych obserwatorów na stronie oraz nowych "lubisiów" na Facebook'u.

Życzę wszystkim wspaniałego słonecznego ostatniego dnia sierpnia!!!

czwartek, 19 lipca 2012

eksperymentalny puszek okruszek i co z tym biszkoptem

Witam z wieczora.
Od jakiegoś czasu dostaję pytania odnośnie ciasta biszkoptowego. Dziś chciałam zagłębić się w ten temat . Musze Wam się przyznać, że pozwoliłam sobie także na mały eksperyment z tym ciastem, ale o tym potem.
Może zacznę od przypomnienia przepisu. Jest on dość znany ale i ciekawy. Wspominałam już o tym biszkopcie na początku mojego blogowania W TYM MIEJSCU

Pełna porcja na całą tortownicę (po upieczeniu wychodzą trzy warstwy do tortu):

  • 1/4 szkl. mąki ziemniaczanej
  • 3/4 szkl. maki pszennej
  • 3/4 szkl. cukru
  • 5 jajek
Ubić białka na sztywną pianę, pod koniec dodawać stopniowo cukier i żółtka. Do szklanki 250 ml wsypać 3/4 maki pszennej i uzupełnić do pełna mąką ziemniaczaną. Delikatnie mieszać by nie uszkodzić piany pod wpływem ciężaru mąki. Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia ( wystarczy samo dno) NIE SMARUJEMY BRZEGÓW TŁUSZCZEM, przelać ciasto. Pieczemy w piekarniku w 170 stopniach 30 minut (z termoobiegiem), albo dłużej do tzw. suchego patyczka. 
Gdy ciasto już gotowe wyciągamy i RZUCAMY płasko o podłogę z wysokości ok pół metra. Po dobrym rzucie tortownicę z ciastem wstawiamy z powrotem do piekarnika i studzimy całkowicie przy uchylonych drzwiczkach.

Teraz spróbuję wyjaśnić zasady dlaczego biszkopt pięknie rośnie choć jest bez proszku do pieczenia, dlaczego nie opada i dlaczego rzucamy nim o podłogę, bo tego dotyczą głównie pytania zainteresowanych.

 1. Brak proszku do pieczenia wcale nie przeszkadza w tym by masa urosła. Pracują tu zamiast niego ubite białka, które z mąką ziemniaczaną wytwarzają reakcję pod wpływem ciepła taka samą jakby w środku była soda lub proszek. Mąka pszenna i żółtka scalają tę masę w całość.

2. Ważne jest by nie smarować brzegów tortownicy tłuszczem. Dlaczego? bo ciasto gdy rośnie przytwierdza się do ścianek, a potem gdy stygnie nie opada gdyż trzymają je brzegi blaszki.

3. po co rzucamy ciastem? by nim dobrze wstrząsnąć. W czasie pieczenia wytwarzają się bańki powietrza, zapiekają się w cieście ale nie znikają. Po upieczeniu gdy rzucimy nim o podłogę z wysokości ok pół metra bańki powietrzne pękną, a ciasto pozostanie na miejscu tak jak się upiekło. Gdy nie rzucimy, biszkopt w czasie stygnięcia zaczyna powoli opadać bo pękają te przestrzenie powietrzne i  puste miejsce napełnia się ciastem.
Ot co, cała filozofia. Lubię wiedziec co i dlaczego, dlatego dążyłam by tego się dowiedzieć. Cieszę się, że są osoby zainteresowane, które też chcą poznać logiczną tajemnicę biszkoptu.

Ten przepis jest sprawdzony po stokroć, wypróbowany przez tych co nigdy biszkoptu nie robili i przez tych, którym biszkopt zawsze opadał. Każdy jest zadowolony.
Gdybyście chcieli spód biszkoptowy do ciasta z masą owocową, sernika czy innych kremowych to polecam mniejszą porcję:
  • 2 rozdzielone jaja
  • 5 łyżek cukru
  • 6 łyżek mąki pszennej
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • można dodać otartą skórkę z cytryny lub pomarańczy 
A teraz mój eksperyment.

                       PUSZEK OKRUSZEK
To nic innego jak ten sam biszkopt z całej porcji. Jednak tym razem zrobiłam doświadczenie. Gdy masę ciasta miałam już gotową , odlałam 1/3 ciasta i wymieszałam ją z odrobiną soku malinowego. Ryzykowałam zakalcem w środku, ale w końcu zakalce też mają swój urok i są smaczne. Surowe ciasto lałam na tortownicę na sam środek jasną część, potem malinową i na koniec znowu jasną. Tak jak robi się zebrę.Wszystko inne robiłam tak jak przy czystym biszkopcie. Wyszedł pyszny, puszysty biszkopt z malinową falą w środku i pachnący owocowo.
Witam serdecznie moich nowych gości oraz stałych bywalców. Dziękuję bardzo za tyle serdeczności i miłych słów oraz  za to, że na ileś mi ufacie zadając różne pytania. Jeżeli jestem w stanie to odpowiem, jesli zaś nie będę znała  odpowiedzi to może razem poszukamy.

Teraz uciekam. Muszę się przygotować, bo  zaczynam szykowanie potraw na sobotnie zamówionko, a z rana jeszcze do pracy wypadało by skoczyć :)))

Życzę wszystkim miłego wieczoru i spokojnej nocki.
Pozdrawiam bardzo serdecznie




poniedziałek, 16 lipca 2012

PIESZCZOTA

niech żyją słodziaki
Ten czas stanowczo zbyt szybko leci!!!!!

Poniedziałek zaczął się dość pracowicie. Ciężko było wdrożyć się z rana w wir pracy ale jakoś poszło.
Teraz nastała pora kolacji. Wczoraj były pieczarki faszerowane. Nic takiego ale danie bardzo smaczne.
Taka pieszczota dla podniebienia....
Farsz zrobiony jest z prostych rzeczy jakie były pod ręką:
  • szynka wędzona
  • szczypiorek
  • ser żółty
  • trzonki pieczarek
  • natka pietruszki
Szynkę pokroiłam w bardzo drobną kostkę i wrzuciłam na patelnię. Pieczarki przygotowałam i odczepiłam od nich nóżki, które starłam na dużych oczkach i usmażyłam wraz z szynką.Kapelusze delikatnie posoliłam.  Potem do farszu dodałam szczypiorek, natkę i starty ser żółty. Wszystko ułożyłam w atłasowych kapeluszach grzybowych, poukładałam na blasze wyłożonej papierem i piekłam przez ok 30 minut. Na koniec posypałam wierzch każdego cudaka startą goudą i podpiekłam jeszcze 10 minut.
Wyśmienita kolacja, elegancka i bardzo smaczna. Farsz do pieczarek można modyfikować wedle własnych upodobań.

Ostatnio miałam problem. Moja rodzinka miała bardzo odmienne zdania co do ciasta na weekend. Ciacho oczywiście miało być owocowe. Czekałam aż rada rodzinna ustali rodzaj i smak. Nie dogadali się. Dysponowałam jagodami, więc niektórzy chcieli deser lodowy jagodowy. Były też maliny i starszyzna prosiła o ciasto biszkoptowe z galaretką i malinami. Liczyłam po cichu, że szarlotka zostanie przegłosowana, bo dostałam wspaniałe jabłka PAPIERÓWKI prosto z sadu i już czułam zapach pieczonego kruchego ciacha z jabłkami.

Skończyło się na czystym wynalazku.

Nazwałam to : OWOCOWA PIESZCZOTA NA BISZKOPCIE


Biszkoptowy spód  (robię go z połowy porcji na tortownicę i te proporcje podaję)
  • 2 rozdzielone jaja
  • 5 łyżek cukru
  • 6 łyżek mąki pszennej
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • łyżeczka tartej skórki cytrynowej

 Białka ubić na sztywną pianę, dodawać stopniowo żółtka i cukier, obie mąki i startą skórkę cytryny.

Wylać do natłuszczonej tortownicy i upiec do "suchego" patyczka .

Teraz czas na warstwy owocowe:

1.  Warstwa jagodowa:

Jagody wsypałam do garnka, dodałam 2 łyżki wody i 2 cukru. Pogotowałam chwilkę, wyłączyłam i dodałam 2 łyżeczki żelatyny. Po dokładnym wymieszaniu zostawiłam do wystudzenia.


2.  warstwa jabłkowa:

Jabłka obrałam i pokroiłam w kostkę, wrzuciłam do garnka lekko posłodziłam, dodałam odrobinę wody i podgrzałam. Uwielbiam papierówki- to kwintesencja letnich smaków i wspomnień z wakacji sprzed 25 lat. Po zagotowaniu wyłączyłam i wystudziłam.
Ubiłam śmietanę 30 % małą na sztywno z dodatkiem cukru pudru, żelatynę (2 łyżeczki)rozpuściłam w gorącej wodzie i wystudzoną ale płynną dodałam do śmietany. Na koniec dodałam mus jabłkowy i lekko wymieszałam, nie dokładnie by jabłka troszkę się oddzielały.


 Tężejące jagody w galaretce wyłożyłam na upieczony biszkopt, na to warstwa śmietanowo jabłkowa i na wierzch malinowa.

3. warstwa z malinami

 to galaretka malinowa rozrobiona z połową ilości wody z dodatkiem zmiksowanych malinek.
Wierzch ubrałam owocami. Wstawiłam do lodówki


Miałam jeszcze zrobić bezową chmurkę na wierzchu ale nie było czasu. Najważniejsze, że pogodziłam wszystkie dzioby w domu i każdy miał swój smak w jednym.

Moja wnusia pierwsza w kolejce do takiego cuda
 Dziękuję serdecznie wszystkim za cała moc ciepłych słów, za komentarze i maile.
Witam kolejnych nowych gości i zapraszam o każdej porze dnia i nocy:)
A kolejny wpis będzie znowu o smaku z dzieciństwa, bo tych smaków się nie zapomina, tak jak i kochanych osób, które je wtedy przygotowywały.


Pozdrawiam serdecznie

piątek, 27 kwietnia 2012

Ciasto malaga - prostota, elegancja i szyk

Dzień dobry wszystkim!!!!
Wczorajszy dzień był w pełni kulinarny. Dostałam zamówienie na ciasto. Jak zawsze pozwolono mi samej wybrać rodzaj słodkości. Bardzo lubię mieć wolną rękę w tej kwestii, badam tylko klimat okoliczności i mogę szaleć. Jeszcze nikt nie narzekał z chętnych więc chyba nie jest źle.

Dawno nie robione ciasto i chyba troszkę zapomniane. Jednak wiem, że sam przepis jest często poszukiwany.
Kiedyś, za czasów szkolnych jadałam w cukierni MALINOWA (która już nie istnieje) takie ciacho i bardzo mi smakowało. Pracowała tam koleżanki mama. Po dłuższym okresie czasu gdy spotkałam tę panią podsunęła mi pomysł jak zrobić i od tamtej pory mam recepturę.
Ciasto jest bardzo proste w wykonaniu i efektowne w smaku i wyglądzie.

Najpierw upiekłam dwa biszkopty: jeden kakaowy, a drugi jasny. Biszkopt zrobiłam z jednej porcji , potem podzieliłam masę na dwie części i do jednej z nich dodałam kakao.

Biszkopt zrobiłam z przepisu na ciasto w " Napita Mimoza" i pozwolę sobie przypomnieć:


  • 8 jaj (oddzielić białka od żółtek)
  • 150 g mąki pszennej
  • 50g mąki ziemniaczanej
  • 150g cukru
  • masło i mąka do posypania blachy
  • papier do pieczenia
Żółtka utrzeć z cukrem na sztywno, ubić też pianę z białek. Do masy żółtkowej dodawać stopniowo mąkę i pianę naprzemiennie.Mieszamy łyżką robiąc kółka od dołu do góry. Ostrożnie w ten sposób napowietrzamy i nie rozbełtamy całej masy.  Połowę masy wymieszałam z kakao.


Na dno blachy wyłożyć papier, a boki natłuścić i posypać mąką. Wlewamy masę. Pieczemy w nagrzanym piekarniku w 160 stopniach, najpierw tylko od dołu przez 30 minut, a potem dół i góra 10 minut.
Gdy biszkopt gotowy, wyciągamy blachę z piekarnika, z niskiej wysokości (ok 30-50cm) rzucamy o podłogę (by się obstukało) i studzimy. Potem druga część ciasta tak samo.
Gotowy wystudzony biszkopt kroimy na dwie części tworząc dwa placki.

Do tego ciasta najbardziej mi pasuje masa śmietanowa i można ją zrobić z serkiem mascarpone. Biszkopt jest lekki, więc masa śmietanowa też jest puszysta.
Potrzebujemy do tego jeszcze
  • odrobinę alkoholu
  • skórka pomarańczy
  • polewa czekoladowa lub pisaki czekoladowe
  • płatki migdałowe
  • jakieś owoce w zalewie (u mnie wiśnie w likierze)

To miało  być ciasto dla dorosłych, więc poszalałam.
Dolną część ciasta czyli tę kakaową nasączyłam delikatnie rumem, na to nałożyłam owoce wiśni nasączone likierem, potem masa śmietanowa, potem jasny biszkopt i znowu masa. Wierzchnią warstwę masy nie układałam na płasko tylko porobiłam fale, na które wyłożyłam skórki pomarańczy kandyzowane, płatki migdałowe i polałam polewą czekoladową już przestudzoną i gęstą.
Dostałam opakowanie na ciasto i bardzo się ucieszyłam, bo okazało się, że po długości muszę odkroić kawałek gdyż się nie mieściło.
I w ten sposób mogliśmy też skosztować. Wyszła wyśmienita Malaga, taka jaką można zjeść w cukierni.
Biszkopt do tego można zrobić cały jasny lub cały ciemny, zależy od fantazji i smaku.

Polecam gorąco! i życzę smacznego!!

Wczoraj też piekliśmy babciowe buchty i robiliśmy pierożki mięsne, ale to już w następnym wpisie.
Przypominam chętnym, że zaczyna się najlepszy czas na zbieranie kwiatów mlecza do zrobienia syropu, na którego przepis możecie zerknąć TU 

Tym czasem  zapraszam Was w imieniu Janeczki na CANDY , bardzo świąteczne i wyjątkowe. Jestem pewna, że chętnie zajrzycie i dopiszecie się do listy chętnych, a znając Janeczkę to prezenty będą wspaniałe.

ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM BARDZO CIEPŁYCH OSTATNICH DNI KWIETNIA I WSPANIAŁEGO WYPOCZYNKU W DŁUGI WEEKEND.

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i miłe słówka, które bardzo podnoszą na duchu.

Do następnego!

czwartek, 29 marca 2012

Napita mimoza....w wiosennej tonacji

Dzień dobry Wszystkim.
Nie bardzo mam czas, ale muszę zrobić wpis. Nasza Majka podczas wczorajszej rozmowy telefonicznej zapytała mnie wprost czemu teraz rzadziej robię wpisy? i stwierdziła, że głodzę rodzinę. Buuuu....niniejszym faktem postawiona do pionu zamieszczam dziś

                     NAPITĄ MIMOZĘ

To wspaniałe ciasto zrobione jest według częściowego przepisu " Kuchni pod Wulkanem". Właściwie pomysł jest od Anthony, a nasza Mimoza jest trochę zmodyfikowana. Nasza, bo kombinujemy w dwóch końcach Polski razem z Majką. Ona pierwsza wypróbowała ten przepis.

Mimoza to dość popularny kwiat we Włoszech. Podobno tak jak u nas goździk w dawnych czasach, tak w tym kraju Mimoza symbolizuje Dzień Kobiet.
W tym dniu w sprzedaży króluje właśnie tort Mimoza. Anthony w swoim wykonaniu biszkopt przekłada kremem ciastkarskim. U mnie Mimoza jest alkoholowa.
BISZKOPT:
  • 8 jaj (oddzielić białka od żółtek)
  • 150 g mąki pszennej
  • 50g mąki ziemniaczanej
  • 150g cukru
  • masło i mąka do posypania tortownicy
  • papier do pieczenia

Żółtka utrzeć z cukrem na sztywno, ubić też pianę z białek. Do masy żółtkowej dodawać stopniowo mąkę i pianę naprzemiennie.Mieszamy łyżką robiąc kółka od dołu do góry. Ostrożnie w ten sposób napowietrzamy i nie rozbełtamy całej masy. Mimoza kwiat ma to do siebie, że nie lubi gdy się go rusza, nasze ciasto także jest delikatne.
Na dno tortownicy wyłożyć papier, a boki natłuścić i posypać mąką. Wlewamy masę. Pieczemy w nagrzanym piekarniku w 160 stopniach, najpierw tylko od dołu przez 30 minut, a potem dół i góra 10 minut.
Gdy biszkopt gotowy, wyciągamy tortownicę z piekarnika, z niskiej wysokości (ok 30-50cm) rzucamy o podłogę (by się obstukało) i studzimy.
Gotowy wystudzony biszkopt kroimy na dwie części tworząc dwa placki. Z dolnego wydrążamy trochę ciasta, zaś w górnej części ścinamy brzegi by powstała kopuła. Okruchy ciasta zostawiamy do posypania wierzchu.
Tort Mimoza

KREM AJERKONIAKOWY

  • 200ml ajerkoniaku
  • 250g serka mascarpone
  • masło ok 1/2 kostki
  • śmietana kremówka mała
  •  cukier puder 100g
masło ucieramy z cukrem pudrem dodając ajerkoniak  i serek. Wszystko dokładnie wymieszać. Na koniec dodajemy ubitą śmietanę i delikatnie mieszamy wszystko. Powstaje puszysta wspaniała masa.

Spód biszkoptowy -z wydrążeniem nasączamy alkoholem (jak kto woli) lub ponczem cytrynowym bądź pomarańczowym. Przekładamy masą. Przykrywamy drugą częścią biszkoptu. Wierzch smarujemy pozostałą częścią masy i posypujemy okruchami. Chłodzimy. Pomysłów na krem do tego tortu jest kilka i myślę, że tu każdy ma pole do popisu. Inne wariacje możecie też podpatrzeć na blogu Anthony. Polecam
Musze przyznać, że tort faktycznie, tak jak pisała Anthony kroi się super , zaś biszkopt rozpływa się w ustach.
Moja mimoza jest "napita" ,bo ta niedotykalska miała za zadanie zrobić wrażenie i sprawić by dorosłe osoby jedzące nie mogły od niej odejść . No i się udało:)

Dziękuję tym wszystkim co chętnie zaglądają do mojej kuchni, tym co zaglądają z zawistnej niby anonimowej ciekawości też dziękuję.

Witam gorąco nowych obserwatorów na blogu i lubiących na Facebook'u.

Życzę wszystkim serdecznie bardzo miłego słonecznego dnia.

piątek, 23 marca 2012

wiosenne urodziny z Wenus

Dzień dobry wszystkim.
Na początku chciałam bardzo podziękować Wam za gratulacje. Kurcze, ale duma to mnie rozpiera normalnie!
Moja wnusia ma się bardzo dobrze, mruczy jak misio, nie płacze i ciągle śpi. Cycocha maminego chętnie ssie cieszy się jak zobaczy babcię (tak mi się wydaje) hi,hi. Moja córcia czyli mamusia Ali dziś ma urodziny. Mała ucelowała prawie, prawie w święto urodzinowe.
Dziś zaniosę ciacho mojej córci. Przygotowałam przepyszne ciasto Wenus. Oj dawno już go nie robiłam, całe wieki. Jednak taka okazja jak urodziny mojej córci i narodziny wnusi jednocześnie to rzadkość.

Przepyszny sernik WENUS

biszkopt
  • 6 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 20 dkg mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia


 Białka ubić na sztywno, dodawać cukier i po jednym żółtku. Do ubitej masy jajecznej dosypywać stopniowo obie mąki z proszkiem do pieczenia. Wylać na blachę i piec w 180 stopniach do uzyskania koloru i do suchego patyczka :)

Ciasto Wenus
Fotka nie za specjalna, ale zrobiona telefonem. Aparat został wynajęty do szpitala.
Masa serowa:

  • 1/2 kg sera białego mielonego
  • 1 galaretka cytrynowa
  • 3 łyżki cukru

Ugotować galaretkę z mniejszą ilością wody i wystudzić. Do sera dodać cukier i tężejącą galaretką, zmiksować wszystko razem.


  • 1/2 l śmietany 30%
  • 1 galaretka cytrynowa

Ugotować galaretkę i wystudzić. Śmietanę ubić na sztywno i wymieszać z tężejącą galaretką. Masę śmietanową delikatnie wymieszać z masą serową. Ja połowę masy serowej wymieszałam od razu z dżemem brzoskwiniowym

dodatki: dżem brzoskwiniowy lub jakiś inny.

 Smażony kokos:
  • 10 dag.wiórków kokosowych
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżki masła

Wszystkie składniki wyłożyć na patelnię i smażyć na malutkim ogniu na zloty kolor.

Przekroić biszkopt na dwie części, nasączony (wedle uznania)spód posmarować  masą serową, przykryć drugą częścią ciasta . Nasączamy. Wierzch smarujemy dżemem (u mnie brzoskwiniowy) i pokrywamy smażonym kokosem.
Ja dzisiejsze ciacho zrobiłam inaczej. Połowę masy wyłożyłam na biszkopt, potem druga połowę wymieszaną z dżemem, na wierzch ciasto, nasączyłam i posmarowałam smażonym kokosem. 
Wstawiamy do lodówki. Najlepiej jest gdy to ciacho zrobimy dzień wcześniej.

Rozkoszna Wenus rozpływa się w ustach, nie jest zbyt słodka i smakuje wyśmienicie.Polecam wszystkim.
Przepraszam, że rzadko teraz komentuję, mam  urwanie głowy, czytam i podziwiam na bieżąco Wasze blogi. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić i zostawię u Was słówko.

ŻYCZĘ WSZYSTKIM BARDZO RADOSNEGO I SŁONECZNEGO PIĄTKU.  IDĘ ZAKUPIĆ ŚWIECZKI URODZINOWE I ŚMIGAM DO DZIEWCZYN DO SZPITALA.
POZDRAWIAM SERDECZNIE


...............................................................................................................
teraz coś poza programem, prywatnie
Droga anonimko z poprzednich komentarzy, szkoda, że po raz kolejny nie masz odwagi się podpisać, choć wiem ktoż Ty jest,  bo czytałam te dyskusje.

Byłam na durszlaku i zapoznałam się z tymi żalami. Jejku! cała strona forum na mój temat! pewna pani wspomina zeszłoroczne swoje zdarzenia. Szkoda tylko, że nic nie napisała o próbie wyłudzenia ode mnie pieniędzy. Najpierw zgodziła się bym opublikowała u siebie jej zdjęcie z adresem, bo chciałam na chwilę pożyczyć, a potem za namową innej pani, szanownej U. zażądała ode mnie 2 tys zł kary za publikację. Ja nie uległam, przecież wyłudzenia podlegają karze. Zgłosiłam gdzie trzeba. Myślały może, że narobią mi stracha i zarobią. Potem zaczęły się naloty. Ostatnio ucichło, aż do teraz. Widocznie nie mogą przetrawić i myślały że zniknę. Nie wiem, nie mój problem. Ręce opadają. Domyślam się, że temat mojej osoby jest bardzo nurtujący dla niektórych co nie mogą od tak długiego czasu przeboleć, że ja w ogóle istnieję i mam się dobrze. Nie mam zamiaru przejmować się ani trochę, a co do szacunku.....żal mi takich ludzi.








niedziela, 11 kwietnia 2010

najprostsze ciacha, czyli biszkopt co zawsze wychodzi

  • 1 szklanka mąki
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki cukru ( ja daję mniej)
  • 1/2 szklanki rozpuszczonej margaryny
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

owoce

Ubić pianę z białek, dodać cukier, na końcu ubijania żółtka. Masę jajeczną wymieszać z mąką i proszkiem, wlać margarynę, wymieszać.
Blachę wysmarować tłuszczem i posypać bułką tartą, wlać ciasto, dość grubo ułożyć owoce, resztkę ciasta wylać na wierzch lub posypać kruszonką.
Piec aż się zarumieni w 180.C
Polecam bo szybkie do zrobienia, niedrogie i proste. Smacznego.

A teraz czas na biszkopt. Muszę Wam powiedzieć iż ten przepis jest niezawodny. Zawsze wychodzi biszkopt wyrośnięty, równy i nie opada. Potrzeba tylko kilku sposobów do tego. Przepis może nie jest typowy bo ciasto pieczemy bez proszku do pieczenia.

BISZKOPT BEZ PROSZKU DO PIECZENIA
  • 1/4 szkl. mąki ziemniaczanej
  • 3/4 szkl. maki pszennej
  • 3/4 szkl. cukru
  • 5 jajek

Proporcje podaję na standardową tortownicę .
Ubić białka na sztywną pianę, pod koniec dodawać stopniowo cukier i żółtka. Obie mąki wymieszać ze sobą i wsypywać po troszku do masy. Delikatnie mieszać by nie uszkodzić piany pod wpływem ciężaru mąki. Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia ( wystarczy samo dno), przelać ciasto. Pieczemy w piekarniku w 170 stopniach 30 minut (z termoobiegiem), albo dłużej do suchego patyczka.
Gdy ciasto już gotowe wyciągamy i RZUCAMY płasko o podłogę z wysokości ok pół metra. Co nam to da? ano właśnie dzięki temu likwidują się bańki powietrza od razu i ciasto się wyrównuje. Gdy nie rzucimy, bańki te powoli będą znikać a w ich miejscu opada ciasto. Po dobrym rzucie tortownicę z ciastem wstawiamy z powrotem do piekarnika i studzimy całkowicie przy uchylonych drzwiczkach.

A potem....robimy z nim co chcemy, przekładamy, polewamy lukrem, ozdabiamy. Polecam serdecznie ten sposób i przepis, bo jest wspaniały, zwłaszcza dla tych osób, które jeszcze nie piekły biszkoptów.

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia.