Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 maja 2020

Zapraszam na śniadanie

Kulinarnego posta chyba jeszcze u mnie nie było, prawda? :) No to robię wyjątek. Zapraszam na śniadanie!

Mimo że daleko mi od stosowania wszelkiej maści popularnych diet i tysiąca internetowych reguł, to swoje jedzenie traktuję całkiem poważnie i mam bardzo konkretne preferencje. Ponad sześć czy siedem lat temu postanowiłam zmienić sposób odżywiania (problemy zdrowotne oraz chęć zmniejszenia wagi) i powoli, krok po kroku, wybadałam co lubię najbardziej, co mi szkodzi oraz ile powinnam jeść by utrzymać pożądaną wagę lub zrzucić ją gdy jest taka potrzeba. Zmiany dotyczyły wszystkich posiłków, ale te najfajniejsze zaszły w kwestii śniadań. Pozostawmy więc póki co te pozostałe posiłki (cóż, u mnie to "pozostałe" w zasadzie nazywa się po prostu "obiad" i owoce w ramach przekąsek:)) i skupmy na moim ulubionym! 

W kwestii śniadań jestem człowiekiem owsianką, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Równie mocno jak owsiankę kocham owoce! I jak już się domyślacie, że to one właśnie stanowią większość moich porannych posiłków.

Mam to szczęście, że najbardziej na świecie lubię jeść owoce i warzywa. Zostawiam mięsko, dojadam ziemniaczki. Zobaczcie jakim tanim w utrzymaniu dzieckiem byłam :) Gdy mam do wyboru tłustą smaczną przekąskę, albo arbuza czy mandarynkę, z przyjemnością wybieram to drugie!
Kiełbaski czy boczek nie pojawiają się u mnie na talerzu nie tylko z powodu mojej ostatniej niemalże całkowitej rezygnacji z mięsa - absolutnie nie przepadam za tłustymi śniadaniami. Nigdy nie przepadałam za takimi smakami z rana. Dla mnie są to posiłki ciężkie, kaloryczne i zbyt obfite, a ja po przebudzeniu mam strasznie malutki żołądek i niewielkie zapotrzebowanie energetyczne :) Mieści się tam tylko odrobina owsianki i herbata.
Nawet popularna jajecznica przyprawia mnie o mdłości, więc bez wyrzutów sumienia wykreśliłam te dania z mojego życia.

Jadam więc głównie śniadania "na słodko", chociaż myślę, że to stwierdzenie niektórym kojarzyć się może ze zbyt dużą ilością cukru i ogólnie niezdrowym jedzeniem. Faktycznie, można jeść na śniadanie naleśniki z czekoladą i bitą śmietaną, ale to zupełnie nie moja bajka. 
Podzielę się dziś z Wami kilkoma moimi pomysłami na śniadanie, ale uprzedzam - nie wiem ile jest w nich kalorii, węglowodanów czy cukru, nigdy tego nie liczyłam, nie kręci mnie to wcale, wiem tylko, że mając je w swoim codziennym jadłospisie czuję się lekko, brzuch daje mi spokój przez większość czasu, waga najpierw posłusznie spadła, a teraz trzyma się grzecznie jednej wartości i co najważniejsze - cieszę się z każdego śniadania, bo jest po prostu przepyszne! I ta ostatnia kwestia niech nas dziś interesuje najbardziej :) Jeśli więc szukacie inspiracji na nowe smaki to liczę, że uda mi się coś Wam podpowiedzieć.

Od poniedziałku do piątku jadam śniadanie w samotności, a że jest wcześnie rano (wstaję przed siódmą) to nie mam głowy do długich przygotowań czy gotowania. Wybieram wtedy proste rozwiązania i niemalże zawsze jest to owsianka. Najczęściej po prostu zalewam płatki dzień wcześniej mlekiem i rano zajadam z ulubionymi owocami i orzechami. Jako że naprawdę potrzebuję niewiele by się rano najeść i wytrzymać do obiadu, u mnie to są 2-3 łyżki owsianki i spora porcja owoców. Nie słodzę owsianki w ogóle, nie czuję takiej potrzeby, ale gdy Mateusz skusi się na to samo co ja, to zawsze dosładza sobie ją syropem klonowym.
Takie śniadanie jest banalnie proste w przygotowaniu! Idealne w ciągu tygodnia gdy patrząc ledwo na oczy muszę się przygotować do pracy. Kombinacji jest wiele - od rodzaju mleka i tego co dodamy do moczenia, po owoce i inne składniki (orzechy, owoce świeże i suszone, ziarna...)

Od moczonej owsianki w ciągu tygodnia bardziej lubię tylko domową granolę. Gdy byliśmy w Szkocji, kupiłam sobie tam książkę jakby specjalnie napisaną dla mnie...


The New Porridge jak sama nazwa wskazuje, traktuje o owsiance :) Ale w zupełnie nowym wydaniu! Co więcej, znajdziecie tam przepisy nie tylko z użyciem płatków owsianych ale również wszelkiego rodzaju kasz. Znajdziecie tu owsianki chrupkie, na ciepło, zimno, na słono czy nawet lekkie, zdrowe desery! Nie kolekcjonuję książek kucharskich, ale cieszę się, że mam tę konkretną. Nawet jeśli nie skorzystałam jeszcze z większości przepisów, to jestem jej wdzięczna za dwa przepisy granolę, które robię regularnie. Książkę można kupić na przykład na Amazonie (i zerknąć trochę do wnętrza).

Granolę jem tak jak owsiankę moczoną, ale dodaję jeszcze jogurt naturalny. Upieczenie jej jest banalnie proste, łatwo można modyfikować podstawowy przepis dodając składniki, które akurat mamy w domu. Domowa granola jest po prostu o niebo smaczniejsza niż ta ze sklepu. Sami decydujemy też ile jakich składników dodamy i jaki poziom słodkości nam odpowiada. Ja zawsze redukuję syrop klonowy o połowę. Z granolą obecnie mam tylko jeden problem - trochę nie lubi się z aparatem ortodontycznym, zwłaszcza zaraz po wymianie łuku... Ale od czego się ma moczoną owsiankę?

Zimą, gdy brakuje świeżych owoców, przygotowuję czasem owsiankę pieczoną - Pimposhko, dzięki za inspirację! Mateusz też ją bardzo lubi i zabiera czasem do pracy (zabiera owsiankę, nie Pimposhkę:P) Piekę ją dzień wcześniej, nie podgrzewam rano bo ja akurat lubię na zimno. Fajny przepis znajdziecie o tu: klik! Korzystam z niego za każdym razem, tylko zmieniam dodatki.

Na razie jest trochę nudno (ale naprawdę smacznie!), bo w tygodniu najważniejsza jest łatwość przygotowania. Ciekawiej się robi w weekend!
W soboty jadamy zazwyczaj pół na pół - raz słodko, raz słono. To drugie to wszelkiego rodzaju kanapki z warzywami i pastami, bo chleb (zwłaszcza ten domowy) też jest na podium moich ulubieńców. Ale miało być o słodkich, więc na początek... jaglanka!

Zdjęcia zawsze z telefonu bo nie ma czasu na wyjmowanie aparatu gdy takie pyszności czekają! Plus często fotografuję porcję Mateusza, który je zdecydowanie więcej - taka porcja prezentuje się jednak ładniej:))
 (Budyń jaglany z bananem i masłem orzechowym. Dodatki: borówka, orzechy włoskie, figi suszone, banan, chia i syrop klonowy).
 
Budyń jaglany mnie po prostu kupił - pierwszy raz jadłam tę kaszę właśnie w tej formie i odkryłam, że przez wiele lat traciłam wiele dobrego. Spotkałam się z opinią, że budyń ma gorzkawy posmak i sporo osób rezygnuje z przyrządzania go już po pierwszym razie. Mi też udało się raz przyrządzić go źle, ale najczęściej jest gładki, delikatny i przepyszny! Ważne by dobrze opłukać kaszę i gorzki posmak znika. Korzystam zawsze z przepisów z Kwestii Smaku (klik!), a nasze ulubione to budyń czekoladowy i ten z masłem orzechowym. Ja pomijam słodzenie samego budyniu, a jeśli chcę poszaleć to oczywiście dolewam na wierzch ukochany syrop klonowy (najlepszy!), ale najczęściej cukier z owoców jest dla mnie wystarczający.
(Budyń jaglany z kakao, zawsze pomijam czekoladę. Dodatki: banan, orzechy, chia, figi suszone)

Taki budyń można przygotować z czymkolwiek! Samą kaszę zblendować z owocami, masłem orzechowym, kakao czy na przykład wiórkami kokosowymi lub po prostu zmienić rodzaj mleka by uzyskać zupełnie inny smak. Jest bardzo pożywna, więc nie potrzeba jej dużo by się najeść. U mnie i tak najczęściej jest więcej owoców niż bazy, chociaż w weekend pozwalam sobie na ciut większe porcje :) Wspólne śniadanie z książkami rządzi się swoimi prawami!

Jako że w weekend mamy więcej czasu, niekiedy gotujemy owsiankę i jemy ją na ciepło. Moja ulubiona wersja to ta z prażonymi jabłkami. Przepis z Kwestii Smaku: klik! Prosta w wykonaniu, w zasadzie potrzebujecie tylko owsianki, mleka i jabłek. 

Czasem rezygnujemy ze zbóż i jemy tak zwane smoothie bowl. Jest to miska gęstego koktajlu zrobionego z jogurtu naturalnego i owoców, wypełniona po brzegi zdrowymi dodatkami.

Truskawkowo-bananowe smoothie. Dodatki: banan, domowa granola z cynamonem, borówki, truskawki, nerkowce i chia.

 Wyjątkowo obfita micha :) Bananowy koktajl udekorowany bananami, kiwi, borówkami, orzechami laskowymi, marakują, chia i proszkiem maca.

Tak samo jak w przypadku budyniu - można wrzucić tu cokolwiek się lubi lub ma pod ręką. Zawsze wyjdzie! Ale pamiętać trzeba o tym, by koktajl był gęsty. Inaczej potopią się owoce, ale wiadomo, smaku to nie zmieni :)

Inne przepisy, jakie co jakiś czas przewijają się u nas w weekendowe poranki, to na przykład placuszki z mąki kokosowej. Dlaczego akurat z tej mąki? Tylko dlatego, że lubię kokosy i mają inną strukturę niż klasyczne naleśniki/placki. Są bardziej suche i kruche, ale zdecydowanie ich największą zaletą jest bycie kokosowym. 
Placki z mąki kokosowej z bananem, suszoną figą i borówkami.

Zupełnie zapomniałam skąd wzięłam przepis! Nie robię ich zbyt często, więc nie mam ulubionych instrukcji. 
Gdy byliśmy na Bali mieliśmy w naszym hotelu wyjątkowe śniadanie - można było wybierać między czterema zestawami, każdy z nich miał cztery pozycje, a w każdej pozycji dwie opcje :) Szaleństwo! Cóż, przez cztery dni jadłam ciągle to samo - opcja, którą wybierałam było pełna owoców, owsianki i soków, ale najważniejsze były placki kokosowe! Mistrzostwo! Rzecz w tym, że nie ma opcji bym je odtworzyła. Po pierwsze dlatego, że nie jestem tak utalentowanym kucharzem, a po drugie i najważniejsze - były one robione z grubo tartego świeżego kokosu, nie z mąki. Smak nie do podrobienia. A na placuszkach leżały karmelizowane banany... rozmarzyłam się :)

Ze słodkich śniadań lubię również tosty francuskie (z owocami oczywiście), ale że są smażone, głównie na maśle, to jemy je rzadko, bo jednak już są dla mnie odrobinę za ciężkie jak na poranny posiłek. I tego jednego akurat Mateusz nie lubi, chyba, że w wersji na słono :)

Słone śniadania też często się u nas pojawiają, a z tych bardziej wymyślnych lubię najbardziej gofry!
 
Ale nie są to te same gofry, które zjeść można na deptaku nad morzem. Przyrządzam je z pełnoziarnistej mąki i dosłownie odrobiny tłuszczu. Przepis znajdziecie tu: klik! Podaje je z hummusem, z pastą z suszonych pomidorów, z awokado, warzywami czy jajkiem w koszulce (tak sobie trochę schlebiam że całkiem nieźle umiem w jajka w koszulce:)). Takie śniadanie wymaga trochę pracy, ale lubię czasem wstać wcześniej i przygotować niespodziankę Mateuszowi. Na zdjęciu jego porcja, ja zjadam dwa gofry, chociaż po jednym mogłabym przestać... ale niby jak?:) Spróbujcie wytrawnych gofrów, sami zobaczycie!

A jakie smaki dominują u Was? Bardziej na słono czy słodko?
Jeśli nie próbowaliście nigdy tego rodzaju śniadań to polecam Wam dać im szansę - napiszcie czy smakowało! I koniecznie podrzućcie coś czego nie znam. Chętnie spróbuję nowych smaków.

Smacznego!
Pozdrawiam, Marzena