Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zmiany. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 maja 2019

Nowy początek!


Chociaż ten post można według moich odczuć podpiąć do mojej serii „Marzenia są po po...”, myślę, że dla wielu z Was może to nie być takie pewne. Zamiast więc od razu sugerować jaki jest wydźwięk tego wpisu, postaram się Was z każdym kolejnym zdaniem przekonać do tego, że idę w kierunku swoich marzeń, chociaż moja decyzja niekoniecznie jest taka radosna i bezproblemowa! I być może Was zasmuci...

Możliwe, że przemknęło Wam już gdzieś przed oczami moje ogłoszenie i wiecie czego dotyczyć będzie ten post. Bez względu na to czy wiecie o co chodzi, czy też nie, zachęcam do przeczytania - bo kto jak kto, ale Wy zasługujecie na szczegółowe wyjaśnienie! :) Jesteśmy tu razem już tak długo… Byliście świadkami moich kolejnych kroków, zawsze mogłam liczyć na Waszą pomoc, wsparcie, kciuki, miłe słowo!

Moi mili, po pięciu latach mojej wełnianej przygody postanowiłam zamknąć Chmurkę i skupić całą swoją uwagę, całą swoją miłość do dziergania, wyłącznie na projektowaniu wzorów!
 

Nie śmiem zostawiać Was z domysłami i niedopowiedzeniami, więc spieszę z usprawiedliwieniem i tłumaczeniem! Decyzja ta jest równie szczegółowo przemyślana jak wcześniej otwarcie sklepiku. Mimo swojej szalonej głowy i byciu ogromnie emocjonalnym człowiekiem, staram się zawsze jasno i rozsądnie patrzeć na świat. Jestem świadoma swoich wad, zalet, potrzeb i pragnień. Zdecydowanie daleko mi do ideału, ale staram się zachować zdrową równowagę między światem rozważnym a tym romantycznym. Moja decyzja nie wynika więc z chwilowej słabości czy jakiegoś nowego szaleństwa, które przysłoniło mi wszystko inne.

„Prowadzenie sklepu z...” brzmi jak ciężka praca, póki nie dodamy tam na końcu słowa „wełną”:) Wtedy każde dziewiarskie serce zaczyna bić mocniej! Sklep z wełną jest marzeniem. Ale jest też niezwykle ciężką pracą. Oprócz kłębków wełny, które widać na zewnątrz, jest cała masa pracy, spraw, problemów i rachunków, które trzeba po prostu ogarnąć. Niekiedy tej pasji i przyjemności jest o wiele mniej niż spraw do załatwienia. Normalka! Nieważne co sprzedajemy i jak bardzo to kochamy – trzeba mądrze i z niezwykłą uwagą przyglądać się finansom, prognozować, rozwiązywać szereg spraw i planować kolejne działania. I jeśli nie czujemy się usatysfakcjonowani trzeba niekiedy zmienić kierunek, zatrzymać się i podjąć rozsądne kroki. Bez sentymentów.
Po pięciu latach, w kwestii biznesowej, jestem w innym miejscu niż pragnęłam kilka lat temu. Wkładam w firmę zbyt wiele sił i energii, w porównaniu z tym co mogę z niej czerpać. To tyle, jeśli chodzi o sprawy czysto biznesowe.

Od czego to wszystko się zaczęło? Wełna, Chmurka, farbowanie? Od dziergania! Nie byłoby mnie tu gdybym nie wpadła po uszy, gdybym nie przepadła na rzecz przerabiania oczek i tworzenia! To jest moja główna pasja. Pasja, o którą mi w ostatnim czasie bardzo ciężko dbać. Tęsknię do niej ogromnie, starając sobie tłumaczyć na wiele sposób dlaczego tak niewiele oczek przechodzi ostatnio przez moje druty. Bez dziergania, nic co pojawiło się później, po prostu nie ma takich barw jak przedtem i nie jest dla mnie satysfakcjonujące.

Zatrzymałam się na chwilę, na całkiem długą chwilę i na nowo zapragnęłam zdefiniować samą siebie. I wiecie co się okazało? Że ja w pracy (w kierunku, który obrałam) nie potrafię być szczęśliwa bez dziergania, bez projektowania! Jestem pewna jednego: mogę projektować bez sklepiku czy farbowania, ale farbować i sprzedawać bez dziergania i tworzenia nowych projektów po prostu nie chcę i nie potrafię.

Farbowanie to praca ciężka. Choćby nie wiem co Wam mówili, musicie wiedzieć, że oprócz wymarzonego obracania się wokół wełny, tworzenia nowych rzeczy i przebywania wśród kolorów, jest tam po prostu ogrom, niekiedy bardzo niewdzięcznej, pracy. To wiele godzin pracy fizycznej, ale i umysłowej. Są terminy, są zobowiązania, jest wiele nieudanych farbowań – a bo przez ból głowy zapomniałam co jest w którym garnku, i włożyłam motki do złych barwników, a to coś poszło nie tak, poplątałam motek, źle policzyłam proporcje. Tak się dzieje i już. A oprócz farbowania mam też sklepik, który należy starannie prowadzić, dbać o klientów, rozwijać go, ogarniać cały biurowy chaos, płacić, rozliczać, kupować, wysyłać, zarabiać. I tu okazuje się, że na nic więcej absolutnie nie ma czasu. Ba! Brakuje czasu na te powyższe rzeczy, więc mogę co najwyżej pomarzyć o zaprojektowaniu swetra, który śni mi się po nocach.
Czy chcę więc przebywać wśród wełny, gdy nie mam kiedy jej przerabiać i wykonywać pracy od której to wszystko się zaczęło?
Jest to więc drugi, niezwykle istotny, powód mojej decyzji - pragnienie powrotu do projektowania wzorów!

To wszystko być może brzmi bardzo przygnębiająco i przerażająco. Nie jest moim zamiarem powiedzenie wiem jak strasznie było do tej pory, narzekanie czy użalanie się nad sobą – nic z tych rzeczy! Taka jest po prostu rzeczywistość. Prowadzenie biznesu to ciężki kawałek chleba, ale ten cały trud, który wkłada się w pracę, ma wielkie znaczenie, bo ogromną motywacją jest pasja! O której zresztą nie raz wam tu wspominałam, więc nie myślcie, ze nie jest ona aktualna. Jest i to bardzo! Dlatego właśnie podjęłam taką a nie inną decyzję.

Oprócz tych dwóch przyczyn, którymi się z Wami podzieliłam, jest jeszcze trochę spraw prywatnych. Mają one związek z moimi marzeniami, myślami i potrzebami, ale również z planami na życie. Powodów jest więc kilka, każdy równie ważny. Myślę, że nie sposób oceniać słuszności tej decyzji przez pryzmat tylko jednego z nich. Pragnę zawrócić, zrobić kilka kroków w tył i ruszyć nową ścieżką, z jeszcze jaśniej określonym celem. Pójść nową starą drogą, wyposażona w zdobytą przez te wszystkie lata wiedzą!:) Próba swoich sił, nauka na błędach i sukcesach, doświadczenie zdobyte w wielu dziedzinach, to nie jest czas zmarnowany. Uważam, że rezygnacja z niektórych planów jest równie ważna jak ich podejmowanie. Ważne by robić to świadomie i z przekonaniem, że właśnie to nas uszczęśliwi, że właśnie to ma sens.

I mimo że bardzo mi żal żegnać się z Chmurką, to jestem zadowolona ze swojej decyzji i nie mogę się doczekać nowego! Jestem niezwykle podekscytowana, pełna energii i zapału do pracy :)

Wiecie więc już, że absolutnie nie zamierzam Was opuszczać, zniknąć, dać wam spokój - wręcz przeciwnie. Będzie mnie tu o wiele więcej! Czego bardzo pragnę! Chcę być tu z Wami, dzielić się moją pracą, pomysłami, wiedzą. Projektować i tworzyć tyle ile tylko dam radę!

Nie zdradzę póki co zbyt wielu pomysłów (a jest ich cały wielki worek!) – wiecie, ja nie z tych, co mówią zanim zaczną działać. Proszę Was więc o trochę cierpliwości - jak tylko uporam się z tym całym bałaganem, który narobiłam podejmując tak ważną decyzję, jak już pozamiatam, poukładam wszystko na swoje miejsce i będę mogła ze spokojem zająć się „nowym”, to krok po kroku zacznę zdradzać swoje przyszłe karierowe plany :) Na pewno ten nowy start będzie zasługiwał na osobny post. Póki co możecie być pewni, że druty i głowa pójdzie w ruch! I nie tylko!

Podsumowując – jeśli komuś przyjdzie do głowy współczuć mi bądź mnie pocieszać, to wiedzcie, że nie ma powodu! Mimo że decyzja ta była trudna i kosztowała mnie wiele emocji, to w ostatecznym rozrachunku jestem naprawdę szczęśliwa! To mój nowy początek. Początek pełen nowych wyzwań, przyjemności i oczywiście ciężkiej pracy. Nie mogę się doczekać! Czuję, że to jest właśnie to, co powinnam robić. Te pięć lat pomogło mi to sobie uświadomić.


Niebawem, gdy ostatecznie zamknę sklepik, mój Facebook czy Instagram zmieni nazwę, oraz nieznacznie formę – zamiast produktów, będzie o dzierganiu i projektowaniu, czyli ciągle w tym samym, wełnianym klimacie :) Mam nadzieję, że mimo tej zmiany, zostaniecie tam ze mną i będziecie mi towarzyszyć na tej nowej ścieżce!

Na koniec myślę, że konieczne jest poruszyć kilka technicznych spraw – dziś w sklepiku (klik!) pojawiła się w sklepiku ostatnia dostawa: mnóstwo motków kózki, Ram Pam Pam i pojedyncze kolory pozostałych baz, oraz kilka kolorów limitowanych. Nie będzie już żadnej dostawy włóczek, ani tych od Julie Asselin, ani moich własnych. To ostatnia szansa by móc ich spróbować, zrobić sobie zapas, złapać któryś z kolorów czy też zabezpieczyć się na przyszłość (gdyby zabrakło Wam metrów do zakończenia projektu) :)

Za jakiś czas będę również wyprzedawać motki, które nigdy nie trafiły na sklepowe półki. Posiadam trochę pojedynczych kolorów, które z jakiegoś powodu nie powiększyły palety, bądź służyły mi do pracy. Są to przykładowo odcienie, których nie włączyłam do mini kolekcji, bo ciut odbiegały stylem. Próby i zabawy barwnikami. Kolory, które nie wyszły dokładnie tak jak planowałam, co nie zmienia faktu, że są to kolory udane (ciężko mnie zadowolić). Albo powstały przez pomyłkę – pomyliłam się w proporcjach, przez co powstały kolory ciemniejsze lub jaśniejsze niż planowałam. Czasem solidy wychodziły zbyt cieniowane, a że do sklepiku miały prawo trafiać tylko te idealne, to te odkładałam na bok. Zapewniam was jednak, że są to dobre jakościowo włóczki, które po prostu miały pecha :) Sami ocenicie gdy dodam post, w którym wystawię je na sprzedaż. Ich cena będzie atrakcyjna!

Zamknięcie sklepiku planuję na koniec czerwca, chyba, że półki opustoszeją wcześniej. Wtedy też oficjalnie zmienię branżę i rozpocznę swoją nową-starą przygodę. Nie mogę się doczekać! Ten nowy początek z pewnością zasługiwać będzie na osobny post!

To chyba tyle z istotnych sklepowych spraw. Nie pozostało mi nic innego niż kliknąć „publikuj” :)

Ściskam Was mocno!
Marzena