Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 sierpnia 2020

Posy, publikacja wzoru

Ach, na reszcie jest! Nawet nie wiecie jak się cieszę, że wzór na mój najnowszy projekt Posy właśnie został opublikowany - klik! :) Jakoś szczególnie traktuję ten projekt... Z pewnością jest to jeden z najbardziej misternych i romantycznych projektów jakie stworzyłam. Dodatkowo wymagał ode mnie, jako od projektantki, sporo pracy i to, że udało mi się złożyć instrukcje i schematy w przyjemną i łatwą w czytaniu całość jest niezwykle satysfakcjonujące! Potwierdza to jakieś 30 testerek (tak, tym razem jest całe mnóstwo testowych wersji!!!), które mają w tym naprawdę spory udział!


Czemu zdecydowałam się na tak liczną grupę testową? Bo sweterek ten można zrobić na mnóstwo sposobów i chciałam byście mogli każdy z nich zobaczyć. Posy może być pulowerem z guziczkami (ja właśnie taką wersję zrobiłam dla siebie), rozpinanym kardiganem lub niezapinanym, otwartym sweterkiem. Jakby tego było mało, sama modyfikacja długości korpusu czy rękawów może dać Wam zupełnie inny efekt - ja zdecydowałam się na krótką wersję, pasującą idealnie do sukienki i podkreślającą talię, ale w łatwy sposób można zrobić z niego luźny kardigan do spodni. Wystarczy wydłużyć korpus i zmienić liczbę guziczków. Wszystkie wskazówki dotyczące tych modyfikacji zawarte są już we wzorze, więc nie ma potrzeby by ktokolwiek z Was musiał sam prowadzić skomplikowane obliczenia. Ponadto każdy rozmiar ma swój własny, dedykowany tylko jemu plik, nie ma więc ryzyka pomyłki i wypatrzenia oczu podczas czytania instrukcji czy schematów. A powstało aż 9 rozmiarów: od XS do 5XL. I to wszystko w dwóch językach oczywiście: polskim i angielskim! Cóż, przyznam nieskromnie, że się trochę napracowałam ;)

Czy wzór jest łatwy w wykonaniu? Mogę obiecać, że będzie prowadził Was za rękę, krok po kroku, i że każdy, kto chcę mieć Posy w swojej szafie i zna podstawy powinien dać sobie z nim radę. Ażur wymaga wyłącznie skupienia, ale moim zdaniem jest warty tego niewielkiego poświęcenia :)
Test przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, serio! To co się wydarzyło jest niesamowite - cała paleta kolorów, piękne ażury, mnóstwo interpretacji, romantyczne gładkie nitki oraz te bardziej rustykalne, długie i krótkie rękawy, kolorowe guziki... szaleństwo! Spora część projektów już powinna być podpięta pod mój projekt, więc zachęcam Was do zajrzenia w zakładkę "projects" i zainspirowanie się.

Wzór i więcej informacji znajdziecie tu: klik!
Projekty testerek: klik!

Macie Posy w planach? :)
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego dziergania,
Marzena

poniedziałek, 13 lipca 2020

SabinaSiestoe & Julie Asselin, czyli o dwóch słodkich współpracach

Wybaczcie mi tę chwilową nieobecność, ale przyznać muszę, że ostatnio bardzo potrzebowałam odpoczynku, głównie od internetu. W połowie czerwca, w ramach umilania sobie życia i walki z tym zmęczeniem, ruszyliśmy na północny wschód i spędziliśmy ponad tydzień wśród drzew i jezior, odcięci od sieci, z książką w ręku i pianką nad ogniskiem. Wróciłam świeża i naładowana pozytywnymi myślami i zdecydowanie chętna do dalszej kreatywnej pracy! :) Pierwszy tydzień po powrocie okazał się niezwykle pracowity, dlatego dopiero dziś melduję się na blogu.

Po powrocie do domu czekały na mnie dwie paczki - jedna z Danii, a druga aż z Kanady. Wnętrze obu paczek skrywało rzeczy słodkie i mięciutkie. Na pewno domyślacie się co w nich znalazłam :) Jako że dotarły do mnie w tym samym czasie, opowiem Wam o nich w jednym poście.

Cieszy mnie niezwykle, że od momentu zamknięcia sklepu i skupieniu się na projektowaniu, mam szansę nieprzerwanie podejmować współpracę z utalentowanymi farbiarkami, których pracę podziwiam i cenię. Miło mi, że gdzieś tam w świecie jest osóbka, która patrzy na moje projekty tak jak ja na jej włóczki i myśli sobie "kurczę, chciałabym, żeby ta projektantka zrobiła coś z moich włóczek, muszę do niej napisać!". I działa to w obie strony, bo i ja robię to samo! Gdy zachwycą mnie jakieś włóczki i zwyczajnie marzę o tym, by coś z nich wydziergać, od czasu do czasu pytam o możliwość współpracy. Współpracy, nie reklamy, to znaczy, że wszystko to powinno być oparte na sympatii, szczerych chęciach i zachwycie (obustronnym:)), pomocy, dyskusji i nawiązaniu nowej znajomości lub pogłębieniu tej już istniejącej. Szczerość w życiu jak i w pracy jest dla mnie niezwykle ważna, dlatego nigdy nie przyjmuję niespersonalizowanych ofert, nie zgadzam się na puste reklamowanie produktów i nie zachwalam rzeczy, których faktycznie nie chcę zachwalać. To nie moja bajka i obiecuję Wam, że reklam na moim blogu nigdy nie spotkacie! :)
Współprace, które podejmuję to po prostu wspólna praca dwóch zakochanych w wełnie i dzierganiu osób, które łączą siły i pragną podzielić się swoim talentem z tą drugą osobą. Ja otrzymuję piękne, wymarzone włóczki, z których mogę tworzyć, one projekt swetra z nich wykonany. Mogą pokazać światu jak ich włóczka wygląda, do czego się nadaje, mają w "bazie" kolekcję projektów dedykowanych ich kolorom i bazom. Dodatkowo, rzecz jasna, mówimy o sobie nawzajem, dzięki temu trafiamy do szerszej publiczności i pomagamy sobie w biznesie. Jeśli więc zastanawiałyście się jak to wygląda, to chyba wszystko jest już jasne :) A teraz przechodzę prędko do meritum.

Przede mną dwie, niezwykle miękkie i puchate współprace! Na każdą z nich czekałam niecierpliwie i jeszcze zanim włóczki trafiły w moje ręce, w mojej głowie pojawiały się pomysły na ich wykorzystanie. Ciekawe czy pokryją się z tym, co faktycznie z nich uplotę :)

Pewnego razu na Instagramie trafiłam na profil dziewczyny z Danii, która jest "świeżynką" na rynku, ale to, jak bawi się pastelami kupiło mnie od razu. Sabina (koniecznie zajrzyjcie na jej profil - klik!) ma swój konkretny styl i widać go w każdym kolorze, na każdym zdjęciu... Ja maślanymi oczami zerkałam głównie w kierunku tych pudrowych (wiadomo!) i gdy nadarzyła się okazja na współpracę, wybór był prosty. Musiałam tylko chwilę podumać nad bazą, bo niełatwo było się zdecydować. Jako wielka fanka włóczek 1ply, wybrałam właśnie ten typ wełny, ale tym razem w grubości DK - takiego projektu w mojej kolekcji wzorów jeszcze nie ma, prawda? Tylko spójrzcie na tę puchatą, mięsistą nitkę:

Kolor, który wybrałam nazywa się Havremælk, czyli mleko owsiane... chyba :) Jest to subtelny kremowo-różowy melanż - motek jest jakby tylko muśnięty kolorem, dzięki czemu nie ma mocnych przejść kolorystycznych, co będzie pięknie wyglądać w gotowym projekcie. Będzie to póki co najjaśniejszy sweter w mojej aktualnej szafie, zdecydowanie brakowało mi czegoś takiego.

Włóczka ta to 100% merynos, aksamitny w dotyku i ekstremalnie mięsisty i plastyczny. Posiada on wszystkie cechy potrzebne do uzyskania swetra, który kiełkuje w mojej głowie (jeśli chcecie wiedzieć więcej, to zapraszam do zapisania się do newslettera, bo tam zawsze zdradzam odrobinę więcej szczegółów:) klik!). Nitka jest absolutnie niegryząca, miękka, z odpowiednią dawką puszku - idealnie!

Otrzymałam od Sabiny sześć motków (nie sugerujcie się zdjęciem:)), czyli trochę ponad 1200 metrów, czyli dokładnie tyle ile zazwyczaj potrzebuję na sweter w rozmiarze S. Zapraszam Was do jej sklepiku na Etsy, co jakiś czas wrzuca tam swoje nowości: klik!

Druga paczka została nadana wiosną w Kanadzie przez znaną Wam dobrze, cudowną Julie Asselin (klik! i klik!)! Od ponad roku nie mam już łatwego dostępu do jej produktów, nad czym bardzo ubolewam, bo kto miał z nimi do czynienia, ten wie jak niezwykłe włóczki Julia posiada w swojej ofercie. Chęć nawiązania kolejnej współpracy ogromnie mnie ucieszyła, bo pracowanie z Julią jest niezwykle przyjemne.

Nie umiałam się oprzeć i wybrałam oczywiście moją ukochaną parę: Fino i Anatolię!

Najczęściej, gdy dziergam z dwóch włóczek, łączą ze sobą podobne odcienie, ewentualnie nieznacznie się różniące. Tym razem zapragnęłam kontrastu i słodkiego melanżowego efektu. Julie stwierdziła, że połączenie Biscotti i Rose Gold wyjdzie wyśmienicie! Cóż... nie mam wątpliwości :)

Jak już Wam wspominałam, Anatolia (mówię to z całą pewnością!) to najdelikatniejszy moher z jedwabiem jak w życiu miałam czy widziałam. Ta włóczka jest definicją luksusu! Miękka jak obłoczek, błyszcząca i niezbyt włochata. Anatolia tworzy wyłącznie puszyste halo, nie posiada długich, kudłatych włosków. Oczywiście wszystko zależy od tego czego nam potrzeba do danego projektu, ale ten moher to moher stylowy, nadający klasę dzianinie. O zaletach Fino mówić można godzinami. Oszczędzę Wam tego tym razem :)

Jestem zachwycona tymi włóczkami i kolorami! Muszę pędzić z obecnym projektem, bo trudno mi się opanować by nie zrobić choćby małych próbek...

A gdyby tego było mało... w paczce od Julie czekała na mnie jeszcze jedna rzecz, totalnie niespodziewana i właśnie dlatego tak wiele znacząca. Prezent, który jest zrobiony bezinteresownie po prostu wzrusza najbardziej. Julie podarowała mi piękny liliowy len z naprawdę dobrego sklepu z tkaninami z Kanady. Firmę Blackbird znam i przyznam, że nie raz wzdychałam do ich tkanin! To jest właśnie cała Julie...

Jak tylko powstaną próbki z nowych włóczek, to pochwalę się nimi tu czy na IG - będziecie mogli wtedy zobaczyć jaki efekt dają one w dzianinie oraz mniej więcej w jakim klimacie będą przyszłe projekty:) Ja tym czasem wracam do pracy nad botanicznym swetrem. Bardzo chciałabym go już mieć!

Do napisania wkrótce,
Marzena

środa, 11 marca 2020

"Opuntia" (raz jeszcze!)

(Wstawiam post raz jeszcze. We wcześniejszym były problemy z wyświetlaniem zdjęć. Mam nadzieję, że teraz wszystko działa :))

By zrobić te zdjęcia musieliśmy się nieźle napocić, szczególnie Mateusz. I to dosłownie! 

Korzystając z pięknego, niemalże już wiosennego słońca oraz świetnych nastrojów, zaraz po podwójnej dawce pysznych ciast i kawy z okazji Dnia Kobiet, ruszyliśmy do Wrocławskiego Ogrodu Botanicznego, który, chyba ze względu na brak mrozów, pozostał wyjątkowo otwarty dla zwiedzających w trakcie zimowych miesięcy. Miałam przeczucie, że znajdziemy tam dobre tło dla mojego nowego projektu...

Cóż, miałam rację :) Od dłuższego czasu planowałam zrobić sesję w jednej z ich szklarni, ale czekałam na odpowiedni moment! Wszak sceneria i projekt muszą do siebie pasować, prawda? Okazało się, że Opuntia, mój nowy sweter, czuje się w kwiecistych alejkach wyśmienicie - zdjęcia wychodziły niemalże same (absolutnie nie umniejszam zdolności mego męża:)), popołudniowe słońce zagrało pięknie na szklanych sufitach, nadając roślinom intensywnych barw, zmuszając mnie do pełnego uśmiechu, i... zalewając Mateusza potem! Kto by się spodziewał takich temperatur w marcu!
Mateusz gapa, zapomniał, że jest w szklarni i że wypadałoby chociaż zdjąć zimową kurtkę. Ale nie narzekał, a ja zorientowałam się dopiero gdy zaobserwowałam strużki płynące po jego twarzy! Dzielny chłopak, trzeba przyznać. Ale jak widać (zaraz będzie widać:)), te niesprzyjające warunki nie są wstanie pozbawić go dobrego oka...

Oto Opuntia, sweterek wydziergany we współpracy ze sklepikiem Emilia & Philomene, w pięknej szklarniowej scenerii:

Przyznam, że niemalże do samego końca planowałam dodać coś szalonego na samym dole tego projektu. Miałam nawet chwilowy kryzys, gdy to, co miałam w głowie przed nabraniem oczek, nie chciało zadziałać i zamiast posłuchać swetra, dać mu być sobą, próbowałam zmieniać go na siłę. Nie ma lepszego leku na takie troski niż kilka dni zapomnienia.

Wszak prosty/klasyczny/minimalistyczny/codzienny/nowoczesny sweter też jest super! I co więcej - naprawdę brakowało mi takiego elementu w szafie, gdzie przecież na dobre rozgościły się ażury i przeplatanki. Lubię się ze swoją Opuntią bardzo! Podoba mi się kołnierz, linia ramion, luz i ściągnięty dół...
 
 

Opuntia, w moim przypadku, będzie wiernym towarzyszem jeansów, ale krótsza wersja, sięgająca maksymalnie talii, świetnie sprawdzi się jako sweterek do sukienki czy spódnicy.

Użycie ściągacza jako głównego ściegu nadaje mu sprężystości i jeszcze bardziej nowoczesnego wyglądu. Myślę, że dzianina ładnie się układa, zagina i opływa ciało. Co sądzicie?

W wyjątkowy dla mnie sposób ukształtowałam linię ramion. Nie jest to nic nowego, ale w mojej szafie nie ma jeszcze takiego swetra :)



W sumie odwiedziliśmy dwie szklarnie (z wielu), wykonując większość zdjęć wśród sukulentów i kaktusów. Ale nie mogłam się oprzeć i przygotowałam też zdjęcia wśród większej gęstwiny i kwiatów.
 

Piękna gra światła!

O włóczce, z której dziergałam możecie poczytać w poprzednim poście: klik! Josephine to stuprocentowy merynos, dość sprężysty i bez połysku. Świetnie nadaje się do takich właśnie projektów, gdzie zależy nam na elastycznej dzianinie, na trzymaniu formy, uwypukleniu prostych ściegów. Ma okrągły przekrój przez co tworzy naprawdę estetyczne ściągacze. Dodatkowo dobrze znosi pranie! W trakcie dziergania blokowałam go chyba cztery razy by upewnić się, że wszystko leży tak jak powinno, i nie ma żadnych oznak "zużycia".


Miałam do dyspozycji cztery motki w kolorze Brooklyn, użyłam trzech i odrobiny. Musiałam mieszkać motki, bo kolor ten jest bardziej semi niż solid, co absolutnie mi nie przeszkadza, ale jeśli chcemy nie mieć pasów, plam ani odcięć, to trzeba trochę jej pomóc :)
Jestem bardzo ciekawa co sądzicie! A jeśli lubicie takie minimalistyczne, uniwersalne projekty, i macie ochotę na swoją własną Opuntię, to poniżej znajdziecie oczywiście info o teście.

Wzór na Opuntię powstał dla 10 rozmiarów - od XS do 6XL. Wydziergać go może naprawdę każdy! Trzeba znać podstawowe techniki takie jak dzierganie w okrążeniach czy rzędy skrócone. Cała komunikacja w trakcie testów prowadzona jest w języku angielskim, tak by każdy mógł zrozumieć o czym piszemy (testerki pochodzą z różnych zakątków świata). Jeśli masz problem z porozumiewaniem się (pisaniem i czytaniem) proszę poczekaj na gotowy wzór, który oczywiście ukaże się również w języku polskim :) Test najprawdopodobniej ruszy 16 marca i potrwa do 16 maja (pełne dwa miesiące). Jako że w maju wyjeżdżam na wakacje, po 2 maja kontakt ze mną będzie niemożliwy, wiec proszę pamiętajcie o tym w momencie zgłaszania. Czas po moim wyjeździe jest tym "dodatkowym" czasem na wykończenie rękawów :), blokowanie, spokojne przygotowanie zdjęć czy ankiety. 
  • początek testu: 16.03.2020
  • koniec testu: 16.05.2020
  • próbka: 29 oczek x 42 rzędy, ściegiem ściągaczowym (1x1), na drutach 3.5 mm.
  • wymiary swetra w biuście: 94 (104, 112, 120) [128, 138, 146] (154, 164, 175) cm. Do wymiarów swojego ciała powinnaś dodać 16-19 cm luzu i w taki sposób wybrać odpowiedni rozmiar. Ja dziergałam rozmiar S (104 cm) z 18 cm luzu.
  • możecie użyć dowolnej wybranej włóczki, pod warunkiem, że osiągniecie wymaganą próbkę.
  • zużycie wełny:1160 (1280, 1340, 1450) [1540, 1600, 1680] (1760, 1820, 1900) metrów.
  • dozwolone modyfikacje: długość rękawów i długość korpusu.
  • test prowadzony jest w grupie na facebooku, gdzie dzielimy się postępami, zadajemy pytania i dyskutujemy na temat swetra (i nie tylko:))
  • zgłoszenia wysyłajcie wyłącznie na adres contact@marzenakolaczek.com. Proszę podajcie w mailu swoje imię i nazwisko oraz wybrany przez Was rozmiar. Jeśli będzie on wolny, otrzymacie ode mnie wiadomość zwrotną z zaproszeniem do grupy :)  
Pozdrawiam Was serdecznie,
Marzena

czwartek, 27 lutego 2020

Wigglytuff

Spieszę Wam donieść, że wzór na mój ostatni, ekstremalnie puchaty i uroczy, sweter "Wigglytuff" został właśnie opublikowany. Znajdziecie go oczywiście na Ravelry, w dwóch wersjach językowych - po polsku i po angielsku :) Wzór do nabycia tu: klik!

A jeśli macie ochotę poczytać o nim więcej to zapraszam tu: klik!

Przy okazji wspomnę, że ruszył mój newsletter! Lutowy wpis już trafił do zapisanych osób, a dziś otrzymali również zniżkę na zakup tego projektu. Jeśli więc masz ochotę dostawać ode mnie co miesiąc wiadomość na temat mojej pracy i planów, a od czasu do czasu zostać obdarowanym małym upominkiem to zachęcam do zapisania: klik! (formularz na dole strony).

Testerki jak zwykle stanęły na wysokości zadania i stworzyły przepiękne i równie puchate wersje! Jestem zachwycona - koniecznie do nich zajrzyjcie jak już podepną swoje prace :) Uściski dziewczyny!

Życzę Wam miłego, puchatego dziergania! Nie mogę się doczekać Waszych wersji!
Pozdrawiam, Marzena

wtorek, 4 lutego 2020

Positive Ease

Obecnie wszystko kręci się u mnie głównie wokół trzech kolorów: różu, mahoniu i wanilii. Nieważne czy chodzi o otoczenie, szycie czy dziewiarstwo, chcę mieć tych kolorów jak najwięcej. Przyjemnie mi się na nie patrzy, a jeszcze przyjemniej gdy mogę je na siebie założyć:)

Aktualnie pracuję nad swetrem w mocno przygaszonym brzoskwiniowym odcieniu (klik!), ale w tle czają się na mnie nowości! Gdy przekładam na drutach oczka jednego projektu, z tyłu głowy świtają mi nowe pomysły, a z koszyka bezczelnie kusi mnie nowa wełna... Wełna w tak pięknym waniliowym kolorze, że chętnie bym ją zjadła (ale słabo znoszę trawienie merynosa). Takie słodkości upichciła dla mnie Sue, którą znać możecie ze sklepiku Positive Ease - klik i klik! Sue nazwała ten kolor Biscuit i mimo że ja tu widzę swoją ukochaną wanilię, wcale nie minęła się z prawdą :) Oceńcie sami!

Ta słodka chałka to czysty merynos 1ply (uwielbiam!), z delikatnym połyskiem, mimo braku jedwabiu. Jak każdy singiel jest mięciutki i delikatny, a kolor trójwymiarowy. Nawet solidy wyglądają na nich niezwyczajnie!
 O bożątko, nie mogę się napatrzeć na ten odcień!

Otrzymałam od Sue trzy motki, z których powstanie sweterek do letnich i wiosennych sukienek. Prawda, że ładnie będzie pasować do mojej palety (klik!)? :)

Kolor jest tak równy, że nie planuje żadnego mieszania motków. Lubię taką jakość:) Podoba mi się też ten minimalistyczny styl etykiet! Można rzec, że to nic takiego, ale dla mnie każdy szczegół zasługuje na uwagę.

Współprace, które podejmuje są zawsze efektem mojego zafascynowania i podziwu. Pragnę pracować z ludźmi, których praca mnie zachwyca, które mają w sobie to wyjątkowe "coś", które mnie do nich ciągnie - piękne zdjęcia, styl, kolory, wyczucie, autentyczność!
Bardzo ważne jest dla mnie by takie współprace były zawsze oparte na wzajemnym wsparciu, zainteresowaniu, chęci poznania się. Chcę czuć, że obie strony są zaangażowane, że cenią pracę swoich rąk i pragną włożyć w to, coś więcej niż tylko pieniądze czy czas. Dlatego nie potrafiłabym "reklamować" produktów, robić coś za zniżki, prezenty, nowych obserwatorów. Jeśli więc otrzymuję taką zupełnie niespersonalizowaną, wypraną ze wszystkiego co cenię, ofertę (dam Ci wełnę, a Ty o mnie napisz coś fajnego) to od razu odmawiam. Nie znoszę reklam, szczerze, całym sercem! Dlatego między innymi nie wyskakuję Wam na Instagramie czy Fejsie, gdy sobie tego nie życzycie :) 

Tworzę więc z ludźmi, o których chcę pisać, o których pragnę Wam donieść czy szczerze polecić. Których produkty faktycznie mnie interesują! Nie zależy mi na gratisach, tylko na współpracy i tworzeniu z inspirującymi ludźmi!:)

Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze w lutym nabrać tę włóczkę na druty. Tak się składa, że będzie idealnie pasować na liliowe Knit Pro Zing w rozmiarze 3.75 mm, a jak widzicie wanilii dobrze z fioletem :) Mam bzika na punkcie dopasowywania kolorów! 

Wiosna zapowiada się pracowicie! Oby tak dalej :)

Pozdrawiam Was ciepło,
Marzena

niedziela, 19 stycznia 2020

Catkins

Moi mili! Mam nadzieję, że ucieszycie się na wieść, że wzór na sweter Catkins, który powstał we współpracy z Indie Belle, właśnie pojawił się w moim sklepiku na Ravelry! Oczywiście dostępny jest w wersji polskiej i angielskiej! Znajdziecie go tu: klik!
 

Catkins to sweter z mocną rustykalna nutą, pełen uroczych tekstur i ściegów! Nie umiem wskazać tego ulubionego, chociaż za każdym razem gdy wyjmuję go z szafy, zachwycam się efektem jaki dało połączenie klasycznego ryżu i tej połyskującej złotem włóczki... Projekt opisałam szczegółowo w tym poście, jeśli macie ochotę poczytać o nim więcej: Catkins. Pozostałe detale na temat wzoru czy rozmiarów znajdziecie już na stronie projektu.

Jeśli macie ochotę wydziergać swoją własną wersję, ale nie wiecie jaki kolor wybrać to koniecznie zajrzyjcie w zakładkę "projects", do testowych sweterków, bo zadziały się tam cuda! Dziewczyny, jesteście cudowne! :) Bardzo Wam dziękuję!

Pozostaje mi życzyć Wam miłego dziergania! Jeśli potrzebujecie rady związanej ze wzorem czy wyborem włóczki to piszcie śmiało - z przyjemnością pomogę! :)

Pozdrawiam,
Marzena

środa, 8 stycznia 2020

Emilia & Philomene

I na dokładkę jeszcze jedno piękne imię. Josephine.

Ostatnio, równie mocno jak do różu, ciągnie mnie do ciepłych, rustykalnych, nietypowych odcieni - złotych brązów, sjeny, miedzi, brunatnych czy herbacianych kolorów... Te barwy ostatnio dominują nawet moje szyciowe plany (jako że w róż już się nieźle wyposażyłam). Więc zapytana, który kolor z palety Emilie & Philomene chciałabym zamienić w sweter, moje oczy powracały ciągle do "Brooklyn", czyli mocno spranego i stonowanego koloru herbacianego. Kojarzy mi się on z ciepłem i przytulnością, a właśnie taki projekt pragnę stworzyć. Dlatego też moją wybranką została Josephine, której sprężystość i okrągły przekrój bardzo pasował do tego zamysłu. Tym razem nie alpaka, nie kaszmir czy singiel, ale klasyczny merynos, który swoim skrętem i kształtem uwypukli każde oczko, będzie plastyczny i mięsisty. Pięknie zagra w ściągaczach, podkreśli wyraźne tekstury czy plecionki...

Jeszcze przed świąteczną przerwą listonosz dostarczył mi paczkę z czterema preclami, prosto z Londynu. Urlop, święta i potrzeba odpoczynku, zmusiły mnie do poczekania ze zdjęciami czy z zaczęciem pracy nad nowym projektem, ale jak widać nie powstrzymałam się i jeden motek przewinęłam by móc wykonać choćby małą próbkę (stąd tylko trzy Josephiny na zdjęciach:)) 

Kolor Brooklyn na tej bazie jest nieznacznie cieniowany, co objawia się tylko delikatną zmianą koloru w gotowej dzianinie - nie powstają paski czy plamy, których bardzo nie lubię. Z drugiej strony nie przepadam wybitnie za stuprocentowymi fabrycznymi solidami, które dają płaski efekt bez wyrazu. Ręcznie farbowane solidy mają to do siebie, że nieznacznie mienią się, przejaśniają lub przyciemniają o ton lub dwa w sposób równomierny, dzięki czemu otrzymujemy ten piękny, trójwymiarowy efekt. Jestem pewna, że wiecie o co mi chodzi! :)

Ciężko oddać ten kolor na zdjęciach! Jest mocno stonowany, ale nie bez wyrazu. Baza ta nie posiada połysku ani widocznego włoska, jest mięsista i miękka - naprawdę przytulny z niej motek! Jest idealna dla każdej skóry i sprawdzi się w większości wzorów (stary, dobry merynos!).

Amelie (klik!), czyli farbiarka i właścicielka Emilie & Philomene, dała mi wolną rękę, podobnie jak pozostałe dziewczyny, z którymi współpracowałam i będę współpracować (taki mały spojler:P), ale poprosiła bym poszerzyła rozmiarówkę o bardzo duże rozmiary. Jest to dla niej bardzo ważna kwestia i myślę, że to naprawdę słuszna sprawa! Ciekawa jestem co Wy o tym sądzicie! :)

Oprócz motków w paczuszce znalazłam mały upominek, który jest absolutnie przeuroczy! Przypinka ta od razu znalazła się na moim ulubionym woreczku na robótkę (a musicie wiedzieć, że nie ciągnęło mnie do nich nigdy). Kształt, wielkość, wzór i kolor ogromnie mi się podobają! Różowy motek i wszystko jasne: 
 Przypinka od Twill and Print.

Jaki mam plan na te motki? Oczywiście sweter! Przytulny i oversizowy. Więcej nie chcę póki co zdradzać - tak naprawdę projekt jeszcze nie wykiełkował w pełni, chociaż mam w głowie ogólny zarys. Dopiero próbki pozwolą mi zdecydować i obiecuję podsyłać zajawki :)

Wykonywanie zdjęć motków jest czymś, co naprawdę bardzo lubię... przygotowuję się do tego odpowiednio - najpierw odwiedzam moją ukochaną kwiaciarnię, która nie ma sobie równych jeśli chodzi o wybór kwiatów. 
Mają mnóstwo rodzajów i kolorów, w tym rzadkie gatunki, o których nigdy nie słyszałam! Zabieram ze sobą motki, by móc dobrze dobrać kolory :) Potem oczywiście należy przygotować tło i aranżację. Myślę, że mogłabym być florystką bo taka praca sprawia mi mnóstwo przyjemności, chociaż lubuję się raczej w braku ładu, nie lubię gdy wszystko jest równo, symetrycznie ułożone, lubię łączyć nieoczywiste rzeczy czy kolory, dlatego klasyczne bukiety nie są dla mnie. Często po zakupie kwiatów do wazonu, robię w nich przemeblowanie - odwiązuję sznurek czy wstążkę i robię po swojemu. Jestem fanką niestylizowanych bukietów, gdzie panuje chaos i obfitość! Polne kwiaty łączę z różami, trawą, suchymi gałązkami... Dlatego bardzo się cieszę, że Panie w mojej ulubionej kwiaciarni po prostu pozwalają mi pokazywać palcem co chcę i pakują mi wszystko w papier bez zbędnego układania. Wszak do sesji i tak muszę wszystko rozsupłać :) I (o zgrozo) popsuć od czasu do czasu.
Po takiej sesji panuje w pokoju niezły bałagan! Suszone kwiaty się sypią, a niekiedy specjalnie je kruszę :) Zimą zdjęcia w domu mogę robić tylko do południa. I to pod warunkiem, że za oknem nie ma chmur. Wtedy światło jest najlepsze i nie śmiem tego ignorować. Gdy pogoda nie sprzyja... ubieram kurtkę i czapkę i idę robić to samo na balkon :) Chociaż wolę jednak tego unikać, z wiadomych powodów!
 

Czas na pobudzenie wyobraźni i złapanie za druty! Idę parzyć herbatę, siadam na kanapie i oddaję się swojej ulubionej pracy! 

A Was, jeśli lubicie klasyczne, dobre i miękkie włóczki oraz stonowane, dojrzałe kolory, zachęcam do zajrzenia do Amelii i jej wełnianego świata :) 

Pozdrawiam,
Marzena

wtorek, 29 października 2019

Catkins

Tytułowe Catkins to nic innego jak puchate bazie czy też kotki. Gdy pokazałam na Instagramie próbkę do mojego nowego projektu, ktoś porównał ścieg właśnie do nich i tak już zostało. Catkins od dziś oznacza więc jeszcze jedno - mój nowy sweter!

Projektowanie tego wzoru było dla mnie bardzo ważne. Powstał on bowiem we współpracy z utalentowaną farbiarką z RPA, właścicielką sklepiku "Baah Yarns" (od niedawna pod inną nazwą - "Indie Belle"), która obdarzyła mnie zaufaniem i zaproponowała wspólną pracę! Możecie o tym przeczytać o tu: klik!
Zawsze arcypoważnie podchodzę do pracy, którą mam wykonać dla kogoś (lub z kimś). Zobowiązania mają u mnie wysoki priorytet! Dlatego też zrobiłam co mogłam by podczas projektowania tego swetra wszystko szło jak najlepiej.

Mimo że nie miałam ustalonego żadnego konkretnego deadlinu, to trochę wpadłam w panikę gdy sweter od dwóch tygodni wisiał gotowy w szafie, a ja nadal nie miałam zdjęć i gotowego wzoru do testu! I żeby już tak dosadnie pokazać Wam moje szaleństwo, powiem, że opóźnienie to brało się zwyczajnie z mojej niedyspozycji, nie z lenistwa czy braku organizacji. Przygotowuję się do założenia aparatu ortodontycznego i musiałam usunąć dwie ósemki. Swoje odleżałam i pocierpiałam i chociaż powód do niepracowania był bardziej niż słuszny, to ja byłam wyjątkowo z siebie niezadowolona! Szczerze nie znoszę opóźnień! Rozstrajają mnie okrutnie :) Ale dość o moich dziwactwach. Pora opowiedzieć o swetrze!

Włóczka, którą otrzymałam od Natashy to stuprocentowy merynos - bardzo miękki i delikatnie błyszczący singiel grubości fingering. Wybrałam kolor Rooibos, bo akurat miałam fazę na ten nieoczywisty odcień i chciałam mieć sweter w tym kolorze. Gdy zobaczyłam motki na żywo, wiedziałam, że w ruch pójdzie tekstura. Dużo tekstury! Kolor jest delikatnie melanżowy, nie tworzy pasków, ale co jakiś czas ma złociste przebłyski lub wręcz przeciwnie - mocniejsze przydymienie, wpadające w brąz. Taki kolor potrzebuje moim zdaniem tekstury, która wyciągnie z niego to, co najlepsze. Rooibos potrzebował czegoś w rustykalnym klimacie i mam nadzieję, że jakoś udało mi się mu to zapewnić :) Akurat spędziliśmy ostatni weekend na wsi, więc łatwo przyszło nam znalezienie idealnej scenerii do zdjęć! I pogoda pięknie się spisała!

Poznajcie Catkins!

Chciałam by działo się na nim wiele rzeczy na raz! I jednocześnie żeby był to sweter codzienny, bez szaleństw. Taki, który założę do spodni i pójdę na zakupy, na spacer, do znajomych. 
Dlatego zdecydowałam się na prosty i wygodny krój. Delikatny oversize, długie rękawy, niezbyt głęboki dekolt, długość delikatnie za biodra...

Ale miało dziać się dużo, dlatego połączyłam tu aż trzy ściegi! Główny z nich to klasyczny ryż, w którym kolor ten odnajduje się idealnie. Przez te delikatne zmiany koloru, ścieg jest jeszcze bardziej trójwymiarowy!

Na przodzie swetra pojawiły się tytułowe bazie... to ten sam ścieg, który użyłam w mojej czapce Trivia Hat. Jak pisałam, skojarzenia są przeróżne! W zależności od koloru i włóczki, z której wykonuję ten ścieg, wyobraźnia podsuwa mi inne obrazy.
I na dokładkę z boku umieściłam niewielkie panele ażuru, który układają się w warkoczowy kształt.

Projektowanie tego swetra zajęło mi sporo czasu - mimo prostego kształtu, jest tu wiele kwestii, które musiały ze sobą zagrać. Podczas dziergania powstało mnóstwo notatek, w których opisywałam szczegółowo każdy rząd. Są takie wzory, przy których można naskrobać kilka słów dotyczących całej sekcji i po prostu dziergać, ale tym razem, by niczego nie pogubić, nosiłam zawsze przy sobie notes i skrupulatnie zapisywałam wszystkie kroki. Prawdziwe szaleństwo przyszło dopiero gdy zaczęłam przeliczać rozmiary :) Na szczęście poziom trudności podczas projektowania swetra nijak się ma do poziomu trudności jego dziergania. Dlatego tak kluczowe są odpowiednio skonstruowane instrukcje. Postanowiłam, że na przykładzie tego swetra powstanie post opisujący jak wygląda proces tworzenia wzoru i ogólnie praca projektantki.
Mimo że ten odcień wcale nie jest różowy, to czuję się w nim wyjątkowo dobrze i zdecydowanie trafia na listę kolorów dozwolonych :) Podoba mi się jak gra ze złocistym blondem... Z czym Wam się on kojarzy? Jakbyście go nazwały? 

Edit: mam już komplet testerek, dziękuję Wam! I na koniec oczywiście ogłoszenie!
Wzór jest już gotowy i tylko czeka na przetestowanie! Jeśli macie ochotę wziąć udział w testach (za co z góry ogromnie Wam dziękuję!), poniżej wstawiam kilka najważniejszych informacji:
  • Początek testu: 4.11.2019
  • Koniec testu: 20.12. 2019
  • Rozmiary: XS (S, M, L) [XL, XXL], obwód swetra w klatce piersiowej: 98 (104, 111, 118) [125, 132] cm, sugerowany luz: 15-20 cm 
  • Zużycie wełny (grubość fingering): 1080 (1185, 1290, 1440) [1550, 1650] metrów
  • Próbka: 24 oczka x 34 rzędy na drutach 3.75 mm, ściegiem ryżowym (1x1), po blokowaniu
  • Test prowadzony jest w języku angielskim.
  • Proszę zgłaszajcie chęć udziału wysyłając mi wiadomość mailową z wybranym przez Was rozmiarem, wyłącznie na adres: contact@marzenakolaczek.com
  • Jeśli rozmiar będzie jeszcze dostępny, wyślę Wam maila ze wszystkimi szczegółami byście mogły się z nimi zapoznać :) 
Pozdrawiam Was serdecznie!
Marzena