Ram Pam Pam, nowa Chmurkowa włóczka, to nic innego jak grubaśny, miękki i uroczy motek stworzony po to by móc upleść sobie coś ciepłego na zimę! Upleść w błyskawicznym tempie, bo w zasadzie wystarczy jeden dzień by mieć nową czapkę... Mimo że bardzo lubię grubość fingering, to wielką frajdę sprawia mi od czasu do czasu wydzierganie czegoś w tak ekspresowym czasie, na grubiutkich drutach. Każdy rząd to niemalże kolejny centymetr robótki! Najlepszy projekt na napięty grafik :)
Gdzieś między jednym farbowaniem a drugim, sesją zdjęciową nowości, pakowaniem i ogólnym szykowaniem na Drutozlot, znalazłam dosłownie chwilkę by wydziergać uroczą i bardzo prostą czapę o nazwie Lullaby! Wybrałam klasyczne ściegi, pięknie grające z mięsistą włóczką typu singiel. Czapka jest bardzo prosta i wygodna, a co najważniejsze - nie ma szans w niej zmarznąć! Więc jeśli i Wy potrzebujecie czegoś ciepłego na chłodne wieczory to... mam dla Was niespodziankę. Wzór na Lullaby właśnie trafił do sklepiku i jest dostępny w języki polskim i angielskim za darmo! No to teraz wypada już ją pokazać, prawda?
Lullaby Hat wydziergana z Ram Pam Pam w kolorze o tej samej nazwie:
Kolor to bardzo subtelny melanż wielu mocno rozbielonych, pastelowych kolorów - od pudrowego różu, przez brzoskwinię i żółty, po miętę i błękit. Przejścia kolorów nie są widoczne, całość delikatnie tylko mieni się kolorami.
Tak gruba włóczka (chunky) aż się prosi o prosty ścieg. Uwielbiam ściągacze dziergane z takich grubasków - zawsze są takie równiutkie! Wyjątkowo satysfakcjonujący widok.
Zużyłam dokładnie jeden motek Ram Pam Pam, używając drutów 6.5 mm oraz 8 mm. Stworzyłam nawet dla niej wrzosowy pompon, ale ostatecznie z niego zrezygnowałam, choć do takiego kroju i wzoru pompon nadaje się idealnie.
A już niedługo pochwalę się nową chustą! Do napisania!
Marzena
edit: Moi mili. Był tu kawałek o psiaczku, którego mieliśmy przez kilka dni. Psiak ma się dobrze, ale niestety nie mógł z nami zostać, co jest dla nas niewyobrażalnie przykre i dołujące. Stąd już tego brak wpisu... Tak staram się sobie poradzić. Wybaczcie. Nie jest łatwo...
edit: Moi mili. Był tu kawałek o psiaczku, którego mieliśmy przez kilka dni. Psiak ma się dobrze, ale niestety nie mógł z nami zostać, co jest dla nas niewyobrażalnie przykre i dołujące. Stąd już tego brak wpisu... Tak staram się sobie poradzić. Wybaczcie. Nie jest łatwo...