Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kielo wrap dress. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kielo wrap dress. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Kielo Wrap Dress

Sukienka Kielo Wrap jest po prostu genialna. Wiedziałam, że będzie mi się podobać, ale gdy przymierzyłam granatową wersję Ani (tej samej Ani, o której wspominam Wam od początku mojej szyciowej przygody:)) nie mogłam przestać o niej myśleć! Planowałam uszyć ją z cienkiej dzianiny, ale to lejący i śliski modal podkreślił wszystkie jej zalety i zwyczajnie zwariowałam. Dopiłam kawę, pożegnałam się z Anią i w drodze powrotnej pojechałam do sklepu (klik!) kupić dokładnie ten sam materiał, ale oczywiście w moim kolorze! Wybór nie był zbyt duży, planowałam początkowo jasny krem bądź beż, ale znalazłam coś, co bardzo przypomina mój włóczkowy kolor Flea Market - kawa z mlekiem z nutą różu. Cudownie! Nikt, po prostu nikt, nie przekona mnie bym zrezygnowała z szycia czy dziergania z takich odcieni :) 

Bez długich wstępów pokazuję Wam moją ukochaną sukienkę Kielo Wrap! Wszystko mi się w niej podoba (kłamać nie będę:)) - nietypowy, wyjątkowo kobiecy krój, lekkość i zwiewność materiału, kolor oraz niesamowita wygoda. Kielo opływa delikatnie ciało, dopasowuje się do ruchów, nie uwiera, nie krępuje. Dla mnie cudownie! 

Sukienka ma bardzo oryginalny kształt, bez wiązania wygląda o tak:
 
Tu dobrze widać jak perfekcyjnie zaprojektowany jest wzór - góra leży idealnie, nic nie musiałam modyfikować. Na mnie robi to ogromne wrażenie! W sklepach bardzo często coś się marszczy czy odstaje...

A wiązać można ją na kilka sposobów. Standardowo krzyżuje się boki z przodu, robi pełne okrążenie i wiąże paski na przodzie. O czym zapomniałam, więc kokarda dynda z tyłu :)
 
 Ale ja lubię też wiązanie w drugą stronę, czyli marszczenie na plecach, z kokardą z przodu:
 

Mimo swojej finezyjnej konstrukcji jest niewyobrażalnie wygodna! To jest właśnie to, czego głównie mi potrzeba w ubraniach. Najpierw komfort, potem wygląd.

Wybaczcie powtarzalność kadru, ale pergola we Wrocławiu to bardzo popularne miejsce. Musieliśmy więc ograniczyć się do jednej kolumny i czekać na przejście spacerujących :) 

Pierwszy raz używałam fizeliny, w tym przypadku do ustabilizowania pasków. Nie wiem co jest w tym materiale, ale uwielbiam macać te paseczki - są przemiłe w dotyku! Z resztą jak cała sukienka!

Podczas szycia Kielo nauczyłam się klasycznych zaszewek na biuście, pionowych na plecach, łączenia kawałków na overlocku oraz zrobiłam pierwszy raz takie o lamówki:

Nie wiem jak nazywa się ta technika, we wzorze użyto innej metody, a ja zrobiłam tak jak polecała Ania - musiałam trochę poćwiczyć na niepotrzebnych kawałkach. Raz, że metoda była nowa i musiałam nauczyć się trafiania igłą idealnie w łączenie sukienki i lamówki (w ten rowek:)), dwa, że pierwszy raz szyłam z dzianiny i do tego niezwykle lejącej i elastycznej! Musiałam dobrze wymierzyć napięcie materiału, pilnować dwóch warstw żeby się nie przesuwały, a krawędzie nie zawijały. Co oczywiście działo się nagminnie i spędziłam nad maszyną mnóstwo czasu używając mało różowych słów :) Raz prułam całą lamówkę (uff, nie polecam na dzianinie), ale jak widać udało się! I jestem bardzo nimi usatysfakcjonowana! Jest elastyczna, ale ładnie przylega do ciała, nic się nie marszczy, nic nie odstaje.


Jeszcze kilka słów o materiale. Ten modal jest po prostu genialny! Moja szalona jazda do sklepu, zaraz po przymierzeniu sukienki u Ani, o czymś świadczy. A musicie wiedzieć, że jestem zdecydowaną fanką tkanin.
To cienki, lejący i gładki materiał, idealny na lato. Posiada taką delikatnie brzoskwiniową fakturę, jest bardzo miękki i miły w dotyku. Trudny w okiełznaniu podczas szycia, ale jak widać nawet  początkujący da sobie radę. Tylko wiecie, kawa, ciacho i trochę cierpliwości :) 
Jeden minus - łatwo się zaciąga.

Szkoda, że wybór kolorów jest tak niewielki! I z tego co widzę to ten kolor jest niedostępny, ale może jeszcze się pojawi?

Do zszycia na overlocku użyłam szarych nici, a do wykończenia krawędzi nici Gutermann, numer 991. Wybrałam rozmiar trzeci - we wzorze oznaczony jako 36 lub 4. Potrzeba na niego niecałe dwa metry materiału.

Przy okazji sfotografowaliśmy nową chustę, ale o niej w następnym poście! 

Pozdrawiam,
Marzena